prof. dr hab. n. med.

Sławomir Wołczyński

Ginekolog

123 opinie +dodaj

Poproś o kalendarz wizyt

Kierownik Kliniki Rozrodczości i Endokrynologii Ginekologicznej SPSK Akademii Medycznej w Białymstoku. Światowej klasy ekspert w dziedzinie diagnostyki i leczenia zaburzeń endokryn... więcej

Adresy i cenniki

Informacje o lekarzu

O mnie

Kierownik Kliniki Rozrodczości i Endokrynologii Ginekologicznej SPSK Akademii Medycznej w Białymstoku. Światowej klasy ekspert w dziedzinie diagnostyki i leczenia zaburzeń endokrynologicznych oraz niepłodności małżeńskiej. Specjalista w stosowaniu metod wspomaganego rozrodu, stymulacji jajeczkowania, inseminacji oraz w zapłodnieniu pozaustrojowym. Autor niezliczonej ilości publikacji naukowych i... wyleczonych par, czyli dzieci.

Opinie pacjentów

  • bardzo dobry

    Dzięki temu lekarzowi zostaliśmy rodzicami wspaniałych chłopców metodą in vitro i to za pierwszym razem.Nikt nie dawał nam szansy a on nam pomógł najlepiej jak umiał i za to jestem mu wdzięczna bo po pierwszej ciąży mój organizm się odblokował i znalazła się natalka.Dzisiaj jestem mamą trójki najwspanialszych dzieci i szacunek do tego lekarz .Polecam

  • bardzo dobry

    Jestem bardzo zadowolona podejściem profesora, jest miły, konkretny i kulturalny. Nie zgadzam się z opiniami jakoby zależało mu tylko na pieniądzach, owszem podczas wizyty zadał mi pytanie czym zajmuję się w życiu jednak jest to jak najbardziej uzasadnione. Gdyby okazało się, że pracuje w fabryce azbestu, jestem zawodowym sportowcem tudzież tyram w korporacji po 12 godzin dziennie byłoby to dosyć kluczowe w kwestii braku ciąży. Już po pierwszej wizycie miałam określony jasny plan leczenia bez zbednych badań i naciagania na koszty. Polecam.

  • bardzo słaby

    Opisując mój przypadek w skrócie: byłam pacjentką prof. Wołczyńskiego przez kilka ładnych lat. Nigdy nie miałam swojej własnej miesiączki. Moje miesiączki były zawsze wywoływane. Mimo wszystko byłam faszerowana antykoncepcją, ponieważ prof. mówił, że tak powinna wyglądać terapia, ale terapia czego? Przez 5 lat jak bywałam u niego na wizytach nie zlecił mi żadnych badań (nawet podstawowych hormonów). Przez 5 lat nie dowiedziałam nic na temat moich zaburzeń. Po 5 lat postanowiłam, że chcę zajść w ciążę. Pojechałam więc z mężem do prof. porozmawiać i ustalić jak będzie wyglądało "staranie" o dziecko chcielismy dowiedzieć się jakie mamy zrobić badania itp. gdyż podchodziliśmy do kwestii dzieci bardzo rozsądnie. Nadmieniam, że wcześniejsza każda wizyta trwała 5 max 10 minut. Tym razem również wyglądało to w ten sam sposób 7min z zegarkiem w ręku. Po wejściu padło pytanie co nas sprowadza. Odpowiedziałam, że chcę zajść w ciążę, ale jak widzi moje zaburzenia nie pozwolą mi zajść w ciążę po odstawieniu antykoncepcji, gdyż nigdy nie miałam nawet owulacji bo jak miałam ją mięć nie mając nigdy własnej miesiączki. Prof zapytał od kiedy chcę być w ciąży powiedziałam, że jak najszybciej jest to mozliwe.W związku z czym wypisał mi receptę na tabletki i podziekował za wizytę. Nadal nie zlecił mi żadnych badań, a gdy próbowałam dowiedzieć się jaki rezultat mają przynieść leki to zostałam wyśmiana, a skąd niby miałam wiedzieć czy dzieki nim mam zajść w ciążę, czy może mają póki co usunąć nadmiar pęcherzyków, a może mają jeszcze jakieś inne działanie. Co jest w tym tak zabawnego, że wydaje się recpte pacjentce a ona nawet nie wie na co dostaje leki. Pojechałam do domu i wziełam leki zgodnie z zaleceniami, leki miałam brać przez 5 dni i nastepnie po kilku dniach znów pojechałam na wizytę do prof. Na usg wyszło, że nie doszło do jajeczkowania i nadal brak jest owulacji, jednakże zamiast tego pojawiła się torbiel... duża torbiel... W związku z czym otrzymałam leki antykoncepcyjne na wywołanie miesiączki i czopki... Super... rewelacja... Tak wyglądała właśnie moja stymulacja... ANTYKONCEPCJA!!!! Oczywiście nie dałam rady dotrzeć do niego na kolejną zaplanowaną wizytę, gdyż zabrało mnie pogotowie. Mialam mieć wykonywany zabieg laparoskopii jednakże udało się go uniknąć. Lekarze w szpitalu zapytali gdzie i kto był na tyle nieodpowiedzialny, że w ten sposób bez żadnych badań chciał mnie stymulować, po nieudanej stymulacji wypisał mi na wywołanie miesiączki tabletki antykoncepcyjne. Prof. w szpitalu byli oburzeni jak ktoś w tak lekceważący sposób mógł podejść do stymulacji. Po wyjściu ze szpitala natychmiast udałam się do innego prof., który w niespełna miesiąć wykonując wszystkie badania, które powinnam mieć zrobione już dawno dawno temu wypisał mi leki dzieki którym zaszłam w ciążę. Nadmieniam również, że prof Wołczyński z góry zakłada, że zajście w ciąże zapewne nie uda się przy pomocy leków, ale podkreśla, że zaczyna od najłagodniejszych form, uprzedzając, że po nieudanej kuracji kobieta dostanie zastrzyki hormonalne, które nie sa tanie a nastepnie zostanie wykonany zabieg in vitro. Kwestie finansową w jaki sposób prof. podchodzi do pacjentki starającej się zajść w ciążę pozostawie bez komentarza, ale powyższy opis sytuacji sam nasuwa odpowiedź. Bardzo chętnie napisałabym jeszcze więcej na temat prof, ale jednak powstrzymam się od tego. Pacjentkom prof. życzę dużo zdrowia i rozsądku

  • bardzo dobry

    Do profesora trafiłam w wieku 31 lat po rocznym, bezowocnym staraniu się o dziecko. Jedyną rzeczą jaką wiedziałam to to, że mam zespół policystycznych jajników. Profesor potwierdził wcześniejsza diagnozę i od razu przeszedł do stymulacji jajeczkowania. Przy drugim cyklu i udanej owulacji udało mi się zajść w ciążę. Profesora Wołczyńskiego oceniam bardzo dobrze, ponieważ nie tracił czasu i od razu przeszedł do działania - uważam, że mógł sobie na to pozwolić dzięki doświadczeniu i profesjonalizmowi.

  • bardzo dobry

    Fantastyczny lekarz. Polecam. Konkretny, z ogromną wiedzą i doświadczeniem, skromny, a przy tym niepozbawiony poczucia humoru.

  • bardzo słaby

    Jeździłam do tego lekarza z daleka w związku z problemami hormonalnymi. Nie zlecił on zrobienia żadnych badań, tylko od razu przepisał tabletki antykoncepcyjne. Nie rozwiązały one mojego problemu. Wizyty zazwyczaj trwały 5min i była na nich obecna bardzo arogancka asystentka, przez co nie czułam się komfortowo. Panie doktorze, faszerowanie młodych dziewczyn tabletkami antykoncepcyjnymi przy wszelkiego typu schorzeniach, które nota bene, mają działanie rakotwórcze, nie jest żadnym leczeniem. Ogólne wrażenie po konsultacjach jest takie, że lekarz nastawiony jest na szybki zarobek i traktuje pacjentki taśmowo.

  • bardzo dobry

    Rewelacyjny,dzięki niemu mam dwóch synów i kontakt z Prof.do dziś. Wspaniały człowiek. Można liczyć na Jego pomoc o każdej porze dnia i nocy.

  • bardzo dobry

    Nie da sie czytać waszych negatywnych komentarzy. Mam ogromny szacunek do Profesora. Jest specjalistą cenionym nie tylko w naszym kraju. Zazdroszczę Jego współpracownikom. To zaszczyt uczyć sie od Profesora i z Nim pracować. Ma specyficzny charakter, ale to lekarz, a nie psycholog do którego przychodzi sie aby "pogadać". Jak ktoś chce sie wygadac albo posłuchać jak to pięknie wygląda sie w ciąży, to niech poszuka sobie innego "obiektu". Do lekarza nie przychodzi sie na pogaduchy. To człowiek instytucja, który całe swoje życie poświęca nauce i zdobywaniu kasy na rozwój i kształcenie przyszłych naukowców. Często musi zmagać sie z krytyką, a przecierz to tylko człowiek, który pomaga nam i umożliwia cieszyć sie macierzynstwem. Niestety żyjemy w kraju, w którym kościół mówi co jest dobre a co złe i niestety znaczna cześć społeczeństwa ślepo wierzy księżom. Często jest zmęczony i może malomowny, ale na pytania odpowie. Wystarczy zapytać. Błagam nie wypisujcie glupot na temat Profesora. Jezeli pyta gdzie pracujesz to zwyczajnie chce wiedzieć z kim ma do czynienia. Inaczej będzie tłumaczył dla kogoś po matematyce, a inaczej po medycynie. Poza tym dowie sie czy stać Was na in vitro. Dla Profesora zależy jedynie na dobru pacjenta. Tyle...

  • bardzo dobry

    Mój przypadek nie był łatwy. Jak trafiłam do profesora rok temu we wrześniu, to przedstawiłam mu pobieżnie o co chodzi on kazał się przygotować do USG, po zrobieniu USG siedliśmy do rozmowy i profesor powiedział otwarcie, że zaczynamy leczenie od najtańszej metody, później zobaczymy co dalej. I tak też było: tabletki za około 30zł, później zastrzyki, później profesor mówi laparoskopia, następnie znowu zastrzyki, zwątpienie nasze i profesora, zastrzyki, zastrzyki iiiiii insyminacja.... no i udało się za pierwszym razem, dziś jestem w 24 tygodniu ciąży. Więc moje drogie należy mieć nadzieję bo to połowa sukcesu!!! A to że leki są drogie to się zgodzę, że jest opóźnienie w wizytach to też ok, ale czy znacie lekarza, który po wykonaniu zabiegu, wieczorem przychodzi i tłumaczy Ci wszystko co i jak?? Więc poznajcie profesora, a później oceńcie go!

  • bardzo słaby

    Ten dr został mi polecony jako najwybitniejszy specjalista od endometriozy w Polsce. Natomiast, gdy przyszłam do niego na prywatną wizytę to nawet nie chciał mi odpowiedzieć na moje pytania związane z chorobą. Nawet nie spojrzał w moją dokumentację, a byłam operowana kilka razy na endometriozę. Gdy zaczęłam opowiadać moją historię choroby to mi przerwał mówiąc, że on nie ma tyle czasu. Pytałam co ja mam teraz zrobić, że endometrioza ciągle odrasta, a pan dr powiedział, że ja jestem bardzo trudnym przypadkiem, że w moim przypadku leczenie hormonalne jest nieskuteczne i leczenie chirurgiczne także i po prostu muszę nauczyć się z tym żyć. Ale, żeby przychodzić do niego, bo może z czasem powstaną nowe metody do walki z endo. Dalej szukam specjalisty od endometriozy...