Witam od dziecka mam niską samoocenę, nienawidzę swoich piegów teraz ma też je mój syn k ciężko mi j
Witam od dziecka mam niską samoocenę, nienawidzę swoich piegów teraz ma też je mój syn k ciężko mi jest je zaakceptować. Wstydzę się piegów , do tego nie lubię krytyki i nie umiem na nią odpowiedzieć, przez to później źle się z tym czuję i boję się to co o mnie ludzie pomyślą. W domu lubię jak jest wszystko poukładane i jest czysto wtedy czuję się dobrze, jak ktoś chwali mnie za to że mam ładny dom czy mądre dzieci, to daje mi dużo radości jednak gdy ktoś skrytykuje mnie bądź moje dzieci zaraz jest mi bardzo źle, ciężko mi funkcjonować myślę później że muszę coś zrobić żeby tak nie myśleli ludzie, chciałabym być bardziej obojętna na to co myślą i mówią o mnie ludzie ale ja tego nie potrafię wiem że reaguje źle ale nie umiem to zmienić. Niby za każdym razem sobie mówię i dzieciom, że to co inni myślą nie jest ważne ale tak na prawdę to ja biorę sobie dużo rzeczy prosto do serca. Chciałabym też jasno stawiać granice ludziom ale nie umiem ;(
9 odpowiedzi
ChatGPT powiedział: Masz w sobie dużo wrażliwości i potrzeby akceptacji, dlatego krytyka tak cię boli. Prawdopodobnie nauczyłaś się, że musisz być „idealna”, by zasługiwać na uznanie. Piegi i porządek to symbole tej potrzeby — chcesz, by wszystko wyglądało dobrze, bo wtedy czujesz się bezpiecznie. Nie musisz od razu przestać przejmować się opinią innych. Wystarczy, że zaczniesz zauważać, kiedy to się dzieje, i przypominać sobie: „to tylko czyjeś zdanie, nie cała prawda o mnie”. Z granicami też można się oswoić, zaczynając od małych kroków — krótkie „nie chcę teraz o tym rozmawiać” wystarczy. Najważniejsze to być dla siebie łagodną i dać sobie czas.
Dzień dobry, Doświadczenia, które Pani opisuje są bardzo trudne - również dlatego, że towarzyszą Pani właściwie przez całe życie. Jeśli chce Pani zmienić swój sposób myślenia i działania (np. w formie zaczęcia stawiania granic) najlepiej jest się udać do specjalisty i razem z psychologiem dotrzeć do sedna Pani trudności, zrozumieć napędzające je mechanizmy i wspólnie wypracować metody, dzięki którym będzie mogła Pani coś zmienić. Ważne, aby już teraz uświadomić sobie, że większość pracy nad zbudowaniem nowego sposobu przeżywania i reagowania będzie należała do Pani, ale przy tym pamiętać, że jak najbardziej jest to możliwe. Pozdrawiam serdecznie
Dobry wieczór, Ma Pani w sobie dużo wrażliwości i potrzeby porządku — w świecie i w relacjach. To widać w każdym zdaniu. Kiedy coś nie jest tak, jak trzeba, kiedy ktoś skrytykuje lub spojrzy nie tak, jakby Pani chciała, pojawia się napięcie, wstyd, poczucie winy. To nie jest dziwne. Tak reaguje ktoś, kto przez lata musiał się pilnować, żeby być akceptowanym. Niska samoocena nie bierze się z powietrza. Zazwyczaj rodzi się w dzieciństwie — kiedy dziecko czuje, że musi spełniać oczekiwania, żeby zasłużyć na uwagę, pochwałę, spokój. Wtedy łatwo uwierzyć, że tylko „idealna wersja mnie” ma prawo do miłości. Dorosły już wie, że to nieprawda, ale emocje działają po staremu. Piegów nie trzeba od razu pokochać. Wystarczy przestać z nimi walczyć. To kawałek historii Pani ciała, coś, co Pani przekazała dalej — i choć trudno w to uwierzyć, może kiedyś stanie się to powodem do czułości, nie wstydu. Dzieci bardzo wyczuwają, jak matka odnosi się do siebie. Kiedy Pani zacznie okazywać sobie łagodność, one też nauczą się patrzeć na siebie z akceptacją. To, że trudno Pani przyjmować krytykę, jest zrozumiałe. Każde słowo, nawet drobne, może uruchamiać stare poczucie zagrożenia: „znów coś ze mną nie tak”. W takich chwilach warto zatrzymać się na moment i zapytać: czy ta opinia jest naprawdę o mnie, czy raczej o tej osobie, która ją wypowiada? Nie każda krytyka jest prawdą. Nie każda musi coś w Pani zmieniać. W stawianiu granic pomaga krótkie, spokojne zdanie, bez tłumaczeń: – „Nie chcę o tym rozmawiać.” – „Nie zgadzam się z tym.” – „To dla mnie nie w porządku.” Nie trzeba się tłumaczyć. Wystarczy powtórzyć to samo tonem spokojnym i stanowczym. Granice nie polegają na złości, tylko na konsekwencji. Warto, by Pani dała sobie czas. Samoświadomość, którą Pani ma, to już połowa drogi. Może warto pomyśleć też o rozmowie z terapeutą — o miejscu, gdzie bez lęku można zobaczyć, skąd bierze się ta potrzeba kontroli i jak krok po kroku odzyskać spokój. Nie musi Pani przestać być wrażliwa, żeby poczuć się silniejsza. Wystarczy nauczyć się, że ta wrażliwość nie jest wadą — tylko delikatnym systemem alarmowym, który można wyciszyć troską, nie karą. Z serdecznym pozdrowieniem, Altea Leszczyńska psycholog, psychotraumatolog
To, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo głębokie i bolesne zmaganie się z poczuciem własnej wartości oraz z lękiem przed oceną. Wiele osób doświadcza podobnego napięcia — z jednej strony pragnienia akceptacji, a z drugiej wstydu i obaw, że nie są „wystarczająco dobre”. To bardzo ludzkie i zasługuje na zrozumienie, a nie ocenę. Myślę, że jest to sygnał, że wewnątrz dzieje się coś ważnego — że być może nosi Pani w sobie dawne emocje, które do dziś wpływają na sposób przeżywania siebie i świata. W terapii można bezpiecznie przyjrzeć się temu, co kryje się pod tym napięciem: potrzebie akceptacji, lękowi przed krytyką czy poczuciu winy. Rozmowa terapeutyczna nie ma na celu oceny, ale zrozumienie, skąd biorą się te reakcje i co próbują Pani przekazać. To proces, który stopniowo prowadzi do większego spokoju, łagodności wobec siebie i wewnętrznej wolności od opinii innych. Jeśli czuje Pani, że chciałaby lepiej zrozumieć swoje emocje i odzyskać poczucie stabilności, warto rozważyć rozpoczęcie psychoterapii.
Dzień dobry. To, co Pani opisała, pokazuje, jak bardzo stara się Pani zrozumieć siebie i poradzić sobie z trudnymi emocjami. To, że zauważa Pani swoje reakcje, jest już ważnym krokiem, a to wymaga odwagi i uważności. Często niska samoocena, wrażliwość na ocenę czy potrzeba akceptacji mają swoje źródło w doświadczeniach z dzieciństwa, w tym, jak była Pani wtedy traktowana i jak budowało się poczucie własnej wartości. To zrozumiałe, że krytyka czy uwagi innych mogą boleć, szczególnie gdy tak bardzo zależy Pani na byciu dobrą mamą i tworzeniu bezpiecznego domu. W terapii można krok po kroku nauczyć się łagodniejszego spojrzenia na siebie, rozumienia swoich emocji i stawiania granic w sposób spokojny, ale stanowczy. Warto pamiętać, że samo to, iż Pani widzi ten wzorzec i chce nad nim pracować, pokazuje ogromną świadomość i gotowość do zmiany. Z takiej postawy można naprawdę wiele zbudować oraz nauczyć się akceptacji siebie i poczucia, że nie trzeba już tak bardzo „zasługiwać” na czyjeś uznanie. Jeśli poczuje Pani, że potrzebuje w tym wsparcia, warto porozmawiać o tym z psychologiem. Specjalista krok po kroku może nauczyć jak reagować inaczej, z większą życzliwością wobec siebie. Życzę wszystkiego dobrego.
Witam od dziecka mam niską samoocenę, nienawidzę swoich piegów teraz ma też je mój syn k ciężko mi jest je zaakceptować. Wstydzę się piegów , do tego nie lubię krytyki i nie umiem na nią odpowiedzieć, przez to później źle się z tym czuję i boję się to co o mnie ludzie pomyślą. W domu lubię jak jest wszystko poukładane i jest czysto wtedy czuję się dobrze, jak ktoś chwali mnie za to że mam ładny dom czy mądre dzieci, to daje mi dużo radości jednak gdy ktoś skrytykuje mnie bądź moje dzieci zaraz jest mi bardzo źle, ciężko mi funkcjonować myślę później że muszę coś zrobić żeby tak nie myśleli ludzie, chciałabym być bardziej obojętna na to co myślą i mówią o mnie ludzie ale ja tego nie potrafię wiem że reaguje źle ale nie umiem to zmienić. Niby za każdym razem sobie mówię i dzieciom, że to co inni myślą nie jest ważne ale tak na prawdę to ja biorę sobie dużo rzeczy prosto do serca. Chciałabym też jasno stawiać granice ludziom ale nie umiem ;(
Doświadczenia związane z niską samooceną, wrażliwością na krytykę i trudnościami w wyznaczaniu granic mogą wywoływać dyskomfort emocjonalny i utrudniać codzienne funkcjonowanie. Warto rozważyć konsultację z psychologiem, aby przyjrzeć się tym trudnościom, zrozumieć mechanizmy je napędzające i wspólnie wypracować strategie pozwalające wprowadzić zmiany w codziennym życiu.
Dzień dobry. To, co Pani opisuje, może świadczyć o tym, że poczucie własnej wartości od wielu lat jest silnie uzależnione od opinii innych ludzi. Pochwały przynoszą Pani ulgę i radość, natomiast krytyka wywołuje wstyd, napięcie i potrzebę udowodnienia, że jest Pani wystarczająco dobra. To bardzo wyczerpujący sposób funkcjonowania. Szczególnie ważny wydaje mi się wątek piegów. Być może niechęć do własnego wyglądu jest tak głęboko zakorzeniona, że trudno Pani zaakceptować tę samą cechę u syna. Warto nad tym popracować, aby dziecko nie przejęło nieświadomie Pani przekonania, że piegi są czymś, czego należy się wstydzić. Nie musi Pani nauczyć się całkowitej obojętności na opinie innych. Celem jest raczej umiejętność przyjmowania krytyki bez traktowania jej jako oceny całej swojej osoby. Pomocna może być psychoterapia, szczególnie poznawczo behawioralna lub terapia schematów, pozwalająca przyjrzeć się źródłom niskiej samooceny, perfekcjonizmu i lęku przed oceną. Stawiania granic również można się stopniowo nauczyć. Pani wartość jako człowieka i matki nie zależy od idealnego domu, wyglądu ani aprobaty otoczenia.
Dzień dobry. Jako psycholożka powiedziałabym, że w Pani opisie bardzo wyraźnie widać nie tylko niską samoocenę, ale też uzależnianie poczucia własnej wartości od oceny innych ludzi. Kiedy ktoś chwali Pani dom, dzieci czy sposób funkcjonowania, pojawia się ulga i radość. Kiedy ktoś krytykuje, poczucie własnej wartości gwałtownie spada i uruchamia się myśl: „muszę coś zrobić, żeby oni tak o mnie nie myśleli”. To jest bardzo męczący mechanizm, bo wtedy inni ludzie w pewnym sensie dostają „pilota” do naszego samopoczucia. Piegi są tutaj ważnym symbolem Pisze Pani, że od dzieciństwa ich Pani nie akceptuje, a teraz piegi ma także syn. To może uruchamiać stare emocje związane z własnym wyglądem. Bardzo uważałabym jednak, żeby nie przekazać synowi własnego wstydu. Dzieci niezwykle szybko uczą się, jak mają patrzeć na siebie, obserwując sposób, w jaki rodzic patrzy na siebie i na nie. Jeżeli syn słyszy lub wyczuwa: „piegi są czymś, czego należy się wstydzić”, może zacząć przejmować problem, którego wcześniej sam nie miał. Nie musi Pani nagle pokochać swoich piegów. Pierwszym celem może być neutralność: „Mam piegi. To po prostu cecha mojego wyglądu.” I podobnie wobec syna: „To jedna z cech Twojej skóry. Nie określa tego, czy jesteś ładny, wartościowy czy lubiany.” Nie trzeba zamieniać każdego kompleksu w zachwyt. Czasami ogromnym postępem jest dojście od „nienawidzę tego” do „to po prostu część mnie”. Dlaczego krytyka tak bardzo boli? Przy niskiej samoocenie krytyka nie jest odbierana jako: „Ktoś nie podoba się jeden element mojego zachowania.” Tylko jako: „Coś jest ze mną nie tak.” I dlatego nawet drobny komentarz może siedzieć w głowie przez wiele godzin czy dni. Proszę spróbować rozdzielać: „Ktoś skrytykował moje zachowanie” od „Ktoś ocenił mnie jako człowieka.” To nie jest to samo. Jeżeli ktoś powie: „Uważam, że zrobiłaś to źle”, może Pani odpowiedzieć: „Rozumiem, że tak to widzisz. Ja widzę to inaczej.” Nie musi Pani od razu udowadniać swojej racji ani zmieniać siebie. Nie chodzi o to, żeby stać się obojętną To bardzo częste pragnienie: „Chciałabym przestać przejmować się tym, co inni myślą.” Ale całkowita obojętność nie jest celem. Jesteśmy ludźmi i opinie innych zawsze będą coś dla nas znaczyć. Zdrowiej byłoby dojść do miejsca: „Mogę usłyszeć czyjąś opinię, zastanowić się nad nią i zdecydować, czy jest dla mnie wartościowa, bez poczucia, że muszę się natychmiast zmienić.” To jest dojrzała odporność psychiczna. Porządek i czystość mogą dawać Pani poczucie kontroli Nie ma nic złego w lubieniu uporządkowanego domu. Ale jeśli „wszystko musi być na swoim miejscu”, bo dopiero wtedy czuje się Pani spokojna, warto przyjrzeć się, czy porządek nie pełni dodatkowej funkcji: „Skoro nie mogę kontrolować tego, co ludzie o mnie pomyślą, przynajmniej mogę kontrolować otoczenie.” To nie musi oznaczać żadnego zaburzenia. Może być po prostu sposobem obniżania napięcia. Warto jednak obserwować, czy bałagan wywołuje tylko zwykłą irytację, czy bardzo silny niepokój, złość albo przymus natychmiastowego sprzątania. Jak ćwiczyć stawianie granic? Nie zaczynałabym od najtrudniejszych ludzi. Proszę ćwiczyć na małych sytuacjach: - „Nie, dzisiaj mi to nie odpowiada.” - „Nie chcę o tym rozmawiać.” - „Rozumiem, że masz inne zdanie.” - „Proszę, nie komentuj mojego wyglądu.” - „Nie zgadzam się, żebyś mówił w ten sposób o moim dziecku.” - „Muszę się zastanowić. Odpowiem później.” Granica nie wymaga długiego uzasadnienia. Im więcej się tłumaczymy, tym łatwiej druga osoba zaczyna negocjować. Bardzo ważne pytanie do pracy Za każdym razem, kiedy ktoś Panią skrytykuje, proszę zapytać siebie: „Czy naprawdę zrobiłam coś niezgodnego ze swoimi wartościami, czy tylko komuś się coś we mnie nie spodobało?” To fundamentalna różnica. Jeżeli rzeczywiście popełniła Pani błąd — można go naprawić. Jeżeli komuś po prostu nie odpowiada Pani sposób życia, wygląd, wychowywania dzieci czy prowadzenia domu — nie jest Pani zobowiązana do przebudowania siebie, żeby odzyskać jego aprobatę. Psychoterapia mogłaby tutaj bardzo dużo dać Szczególnie terapia schematów, CBT albo podejście integratywne. Pracowałabym nad: - źródłem niskiej samooceny; - lękiem przed oceną; - nadwrażliwością na krytykę; - potrzebą bycia „wystarczająco dobrą” dla innych; - stawianiem granic; - obrazem własnego ciała; - oddzieleniem własnej wartości od zachowania dzieci czy wyglądu domu. Bardzo możliwe, że gdzieś wcześniej nauczyła się Pani, że na akceptację trzeba zasłużyć: dobrym zachowaniem, wyglądem, porządkiem, sukcesami albo tym, że dzieci są „grzeczne i mądre”. Jeśli tak było, można ten schemat stopniowo zmieniać. W ZESPOLE EMITBERG pracujemy z niską samooceną, lękiem przed oceną, nadmierną potrzebą aprobaty, trudnością w stawianiu granic i kompleksami dotyczącymi wyglądu. Prowadzimy konsultacje stacjonarne i online. W Pani przypadku jako psycholożka skupiłabym się szczególnie na tym, żeby Pani poczucie wartości przestało zależeć od tego, czy ktoś akurat Panią pochwalił czy skrytykował. Na Instagramie EMITBERG będziemy również omawiać tematy dotyczące samooceny, krytyki, stawiania granic, wstydu związanego z wyglądem oraz tego, jak nie przekazywać własnych kompleksów dzieciom. Najważniejsze: celem nie jest stać się osobą, której nic nie rusza. Celem jest dojść do miejsca, w którym cudza opinia może Panią dotknąć, ale nie decyduje już o tym, kim Pani jest i ile Pani jest warta.
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.



