Witam Na starcie napiszę, że bardzo długo zwlekałem z tym czy napisać lub zadzwonić do kogoś o pom
4
odpowiedzi
Witam
Na starcie napiszę, że bardzo długo zwlekałem z tym czy napisać lub zadzwonić do kogoś o pomoc, znalazłem tą stronę i liczę na to, że po napisaniu mojego problemu, coś w końcu się zmieni i zostanę przekierowany do odpowiedniej osoby. W wielkim skrócie napiszę - Otóż jestem 21 latkiem, od najmłodszych lat pasjonowałem się grami komputerowymi, malowaniem, muzyką, były to główne moje cele w życiu aby się w tym właśnie kształcić i próbować którąś z tych pasji przerobić na pracę i zarabiać z tego jakieś pieniądze. Pod koniec 17 roku życia, zaczęły się imprezy, alkohol, zdarzyło się 2 razy wciągnąć przysłowiową "kreskę", zdarzało się również zapalić marihuane, doszło nawet do takiego momentu że na przestrzeni 1,5 może dwóch miesięcy nie było weekendu abym nie imprezował. Praktycznie moje życie opierało się na weekendowym imprezowaniu, a w przeciągu tych 3 lat spożywałem sporo alkoholu, oraz marihuany (2, 3 razy w ciągu miesiąca), lecz nigdy nie zdarzało się abym samemu używał alkoholu, zawsze to było w jakimś towarzystwie. Od pewnego czasu widzę że coś jest ze mną nie tak, nie widzę sensu życia, mam myśli samobójcze, lecz wiem, że nie jestem zdolny do tego, aby coś sobie zrobić, są to myśli na zasadzie "czy lepiej nie było by, jakbym zniknął z tego świata", ojciec który ma problem z alkoholem tylko dobija moje negatywne myśli, wszystkie pasje, marzenia gdzieś zniknęły, po prostu zniknęło coś we mnie, czuję się taki pusty w środku, nie widzę sensu życia oraz w realizowaniu się w czymkolwiek, miałem próby gdzie starałem się wrócić do swoich pasji, lecz zawsze kończyło się na tym, że nie widziałem sensu w tym co robię i finalnie kolejne próby wrócenia do tych pasji kończyły się porażką, blokuję mnie to okropnie przed spełnianiem się, do tego dochodzą jakieś dziwne lęki, od najmłodszych lat je miałem, lecz widzę jak teraz mi to przeszkadza w życiu, boję się przybywać samemu w tłumie ludzi, w galeriach handlowych, w zatłoczonych tramwajach, ale ten lęk znika kiedy jestem z jakimś znajomym, łatwo się stresuję jakąkolwiek czynnością, czy to muszę iść zrobić zakupy, czy nawet zamówić jedzenie w jakiejś restauracji, to zawsze przy tych czynnościach towarzyszy mi stres, który jest bardzo nie przyjemny, zdarza mi się samemu płakać po nocach w poduszkę, nagle przychodzi jakiś smutek, który powoduję płacz i mocne przygnębienie. To wszystko również blokuję mnie, aby poznać jakąś dziewczynę, mimo że słyszałem nie raz że jestem fajnym, przystojnym chłopakiem, to po prostu nie czuję się taki. Jestem na ogół nerwową osobą, która łatwo się denerwuję jak coś nie wychodzi, to również blokuję mnie przed spełnianiem się, nie chcę tak żyć, jest mi na prawdę ciężko, nie mam pojęcia co robić w tej sytuacji, proszę o pomoc.
Na starcie napiszę, że bardzo długo zwlekałem z tym czy napisać lub zadzwonić do kogoś o pomoc, znalazłem tą stronę i liczę na to, że po napisaniu mojego problemu, coś w końcu się zmieni i zostanę przekierowany do odpowiedniej osoby. W wielkim skrócie napiszę - Otóż jestem 21 latkiem, od najmłodszych lat pasjonowałem się grami komputerowymi, malowaniem, muzyką, były to główne moje cele w życiu aby się w tym właśnie kształcić i próbować którąś z tych pasji przerobić na pracę i zarabiać z tego jakieś pieniądze. Pod koniec 17 roku życia, zaczęły się imprezy, alkohol, zdarzyło się 2 razy wciągnąć przysłowiową "kreskę", zdarzało się również zapalić marihuane, doszło nawet do takiego momentu że na przestrzeni 1,5 może dwóch miesięcy nie było weekendu abym nie imprezował. Praktycznie moje życie opierało się na weekendowym imprezowaniu, a w przeciągu tych 3 lat spożywałem sporo alkoholu, oraz marihuany (2, 3 razy w ciągu miesiąca), lecz nigdy nie zdarzało się abym samemu używał alkoholu, zawsze to było w jakimś towarzystwie. Od pewnego czasu widzę że coś jest ze mną nie tak, nie widzę sensu życia, mam myśli samobójcze, lecz wiem, że nie jestem zdolny do tego, aby coś sobie zrobić, są to myśli na zasadzie "czy lepiej nie było by, jakbym zniknął z tego świata", ojciec który ma problem z alkoholem tylko dobija moje negatywne myśli, wszystkie pasje, marzenia gdzieś zniknęły, po prostu zniknęło coś we mnie, czuję się taki pusty w środku, nie widzę sensu życia oraz w realizowaniu się w czymkolwiek, miałem próby gdzie starałem się wrócić do swoich pasji, lecz zawsze kończyło się na tym, że nie widziałem sensu w tym co robię i finalnie kolejne próby wrócenia do tych pasji kończyły się porażką, blokuję mnie to okropnie przed spełnianiem się, do tego dochodzą jakieś dziwne lęki, od najmłodszych lat je miałem, lecz widzę jak teraz mi to przeszkadza w życiu, boję się przybywać samemu w tłumie ludzi, w galeriach handlowych, w zatłoczonych tramwajach, ale ten lęk znika kiedy jestem z jakimś znajomym, łatwo się stresuję jakąkolwiek czynnością, czy to muszę iść zrobić zakupy, czy nawet zamówić jedzenie w jakiejś restauracji, to zawsze przy tych czynnościach towarzyszy mi stres, który jest bardzo nie przyjemny, zdarza mi się samemu płakać po nocach w poduszkę, nagle przychodzi jakiś smutek, który powoduję płacz i mocne przygnębienie. To wszystko również blokuję mnie, aby poznać jakąś dziewczynę, mimo że słyszałem nie raz że jestem fajnym, przystojnym chłopakiem, to po prostu nie czuję się taki. Jestem na ogół nerwową osobą, która łatwo się denerwuję jak coś nie wychodzi, to również blokuję mnie przed spełnianiem się, nie chcę tak żyć, jest mi na prawdę ciężko, nie mam pojęcia co robić w tej sytuacji, proszę o pomoc.
Dzień dobry, To czego Pan doświadcza t.j. utrata zainteresowań, które wcześniej sprawiały Panu przyjemność, obniżony nastrój, poczucie wewnętrznej pustki mogą wskazywać na depresję. Leczenie jej jest bardzo istotne, ponieważ nieleczona może pogłębiać oraz nasilać objawy; w tym myśli samobójcze. Ponadto przedstawione sytuacje, w których odczuwa Pan dyskomfort mogą być spowodowane zaburzeniami lękowymi. W przypadku depresji oraz zaburzeń lękowych stosuje się różne formy leczenia, niekiedy także dwie jednocześnie (np. farmakoterapia i psychoterapia). Proszę skontaktować się ze specjalistą np. z psychologiem lub z psychiatrą celem podjęcia właściwych działań.
Pozdrawiam ciepło pozostając do dyspozycji.
Pozdrawiam ciepło pozostając do dyspozycji.
Witam,
po przeczytaniu zapytania zauważam, że to czego Pan aktualnie doświadcza znacznie dezorganizuje Pana codzienne funkcjonowanie i jest źródłem dużego cierpienia. W takiej sytuacji nie warto czekać. Warto pozwolić sobie pomóc. Zachęcam do kontaktu ze specjalistą: psychologiem, psychoterapeutą, psychiatrą. Podczas spotkania specjalista dopyta o istotne szczegóły i uwzględniając Pana aktualne potrzeby zaproponuje plan leczenia. Powrót do zdrowia, do dobrego samopoczucia jest możliwy, wystarczy pozwolić sobie pomóc. Pozdrawiam serdecznie Agnieszka Chojnacka
po przeczytaniu zapytania zauważam, że to czego Pan aktualnie doświadcza znacznie dezorganizuje Pana codzienne funkcjonowanie i jest źródłem dużego cierpienia. W takiej sytuacji nie warto czekać. Warto pozwolić sobie pomóc. Zachęcam do kontaktu ze specjalistą: psychologiem, psychoterapeutą, psychiatrą. Podczas spotkania specjalista dopyta o istotne szczegóły i uwzględniając Pana aktualne potrzeby zaproponuje plan leczenia. Powrót do zdrowia, do dobrego samopoczucia jest możliwy, wystarczy pozwolić sobie pomóc. Pozdrawiam serdecznie Agnieszka Chojnacka
Dzień dobry,
dziękuję, że zdecydował się Pan napisać – to naprawdę ważny i odważny krok. Z tego, co Pan opisuje, widać, jak dużo napięcia, smutku i zagubienia Pan teraz doświadcza. To nie jest „słabość” – to sygnał, że Pana psychika jest przeciążona i potrzebuje wsparcia.
To, co Pan opisuje – poczucie pustki, utrata sensu, wycofanie z pasji, nawracające obniżenie nastroju, płacz, lęk w codziennych sytuacjach oraz myśli w rodzaju „czy lepiej byłoby zniknąć” – to są bardzo obciążające doświadczenia. W takich momentach często pojawia się wrażenie, że „coś w środku zgasło” i że trudno wrócić do siebie sprzed tego czasu.
Chcę jednak podkreślić, że to, co Pan czuje, jest zrozumiałe w kontekście tego, przez co Pan przechodzi – i jednocześnie jest to stan, który można zmienić. Bardzo wiele osób w podobnym momencie życia doświadcza utraty kierunku, sensu czy kontaktu ze sobą, szczególnie gdy pojawia się przeciążenie, napięcie emocjonalne czy trudne doświadczenia w otoczeniu (np. w rodzinie).
Widzę też, że ma Pan w sobie dużą świadomość – zauważa Pan zmiany, potrafi je nazwać, widzi, że „coś jest nie tak” i szuka Pan pomocy. To jest bardzo ważny zasób i pierwszy krok do zmiany.
Jednocześnie niepokojące są pojawiające się myśli o „zniknięciu”. Nawet jeśli nie ma Pan zamiaru zrobić sobie krzywdy, to jest to sygnał, którego nie warto bagatelizować – tylko potraktować jako ważną informację, że jest Panu naprawdę trudno.
Nie jest Pan w tym sam. I to, że teraz nie czuje Pan sensu ani radości, nie oznacza, że to zostało utracone na stałe – często w takich stanach dostęp do tych emocji jest po prostu chwilowo zablokowany.
Jeśli będzie Pan gotowy, może Pan umówić się do mnie na konsultację – wspólnie spokojnie przyjrzymy się temu, co się dzieje i poszukamy dla Pana drogi wyjścia z tej sytuacji.
Pozdrawiam serdecznie
Edyta Zawodna I psycholożka I psychoterapeutka CBT I mediatorka rodzin i związków
dziękuję, że zdecydował się Pan napisać – to naprawdę ważny i odważny krok. Z tego, co Pan opisuje, widać, jak dużo napięcia, smutku i zagubienia Pan teraz doświadcza. To nie jest „słabość” – to sygnał, że Pana psychika jest przeciążona i potrzebuje wsparcia.
To, co Pan opisuje – poczucie pustki, utrata sensu, wycofanie z pasji, nawracające obniżenie nastroju, płacz, lęk w codziennych sytuacjach oraz myśli w rodzaju „czy lepiej byłoby zniknąć” – to są bardzo obciążające doświadczenia. W takich momentach często pojawia się wrażenie, że „coś w środku zgasło” i że trudno wrócić do siebie sprzed tego czasu.
Chcę jednak podkreślić, że to, co Pan czuje, jest zrozumiałe w kontekście tego, przez co Pan przechodzi – i jednocześnie jest to stan, który można zmienić. Bardzo wiele osób w podobnym momencie życia doświadcza utraty kierunku, sensu czy kontaktu ze sobą, szczególnie gdy pojawia się przeciążenie, napięcie emocjonalne czy trudne doświadczenia w otoczeniu (np. w rodzinie).
Widzę też, że ma Pan w sobie dużą świadomość – zauważa Pan zmiany, potrafi je nazwać, widzi, że „coś jest nie tak” i szuka Pan pomocy. To jest bardzo ważny zasób i pierwszy krok do zmiany.
Jednocześnie niepokojące są pojawiające się myśli o „zniknięciu”. Nawet jeśli nie ma Pan zamiaru zrobić sobie krzywdy, to jest to sygnał, którego nie warto bagatelizować – tylko potraktować jako ważną informację, że jest Panu naprawdę trudno.
Nie jest Pan w tym sam. I to, że teraz nie czuje Pan sensu ani radości, nie oznacza, że to zostało utracone na stałe – często w takich stanach dostęp do tych emocji jest po prostu chwilowo zablokowany.
Jeśli będzie Pan gotowy, może Pan umówić się do mnie na konsultację – wspólnie spokojnie przyjrzymy się temu, co się dzieje i poszukamy dla Pana drogi wyjścia z tej sytuacji.
Pozdrawiam serdecznie
Edyta Zawodna I psycholożka I psychoterapeutka CBT I mediatorka rodzin i związków
Dobrze, że napisałeś. To wcale nie jest łatwe przyznać się do tego, co opisujesz.
Czytam Twój wpis i widać, jak dużo w Tobie napięcia, zmęczenia i takiej wewnętrznej pustki. To, że zniknęły pasje, sens, że pojawia się myśl „czy lepiej by było, gdybym zniknął” – to nie jest coś, co pojawia się bez powodu. To raczej sygnał, że coś w Tobie od dłuższego czasu jest przeciążone.
To też ważne, że mówisz o lęku. Ten stres przy zwykłych rzeczach, jak zakupy czy zamówienie jedzenia, to nie jest „taki charakter”. To jest układ nerwowy, który jest w ciągłej gotowości, jakby cały czas spodziewał się zagrożenia. Nic dziwnego, że wtedy trudno o spokój, relacje czy wracanie do pasji.
I jeszcze jedna rzecz. To, że próbowałeś wracać do swoich zainteresowań i „nie czułeś sensu”, nie oznacza, że je straciłeś. Raczej że jesteś w stanie, w którym odcięty jest dostęp do przyjemności. To się często pojawia przy długotrwałym napięciu i obniżonym nastroju.
Masz w sobie dużo świadomości. Widzisz, co się zmieniło, nazywasz to, szukasz wyjścia. To jest dobry punkt, nawet jeśli teraz tego tak nie czujesz.
Na ten moment nie chodzi o to, żeby „ogarnąć życie” czy wrócić do wszystkiego naraz.
Bardziej o to, żeby trochę zdjąć z siebie presję i wrócić do bardzo małych rzeczy.
Nie czekaj na chęć.
Zrób coś małego mimo jej braku.
Krótko, bez oceniania siebie.
I spróbuj się sobie przyjrzeć z trochę większą łagodnością.
Nie jak komuś, kto „zawalił”, tylko jak komuś, kto jest po prostu bardzo zmęczony.
To, co czujesz teraz, nie definiuje tego, kim jesteś.
To jest stan, przez który przechodzisz.
Czytam Twój wpis i widać, jak dużo w Tobie napięcia, zmęczenia i takiej wewnętrznej pustki. To, że zniknęły pasje, sens, że pojawia się myśl „czy lepiej by było, gdybym zniknął” – to nie jest coś, co pojawia się bez powodu. To raczej sygnał, że coś w Tobie od dłuższego czasu jest przeciążone.
To też ważne, że mówisz o lęku. Ten stres przy zwykłych rzeczach, jak zakupy czy zamówienie jedzenia, to nie jest „taki charakter”. To jest układ nerwowy, który jest w ciągłej gotowości, jakby cały czas spodziewał się zagrożenia. Nic dziwnego, że wtedy trudno o spokój, relacje czy wracanie do pasji.
I jeszcze jedna rzecz. To, że próbowałeś wracać do swoich zainteresowań i „nie czułeś sensu”, nie oznacza, że je straciłeś. Raczej że jesteś w stanie, w którym odcięty jest dostęp do przyjemności. To się często pojawia przy długotrwałym napięciu i obniżonym nastroju.
Masz w sobie dużo świadomości. Widzisz, co się zmieniło, nazywasz to, szukasz wyjścia. To jest dobry punkt, nawet jeśli teraz tego tak nie czujesz.
Na ten moment nie chodzi o to, żeby „ogarnąć życie” czy wrócić do wszystkiego naraz.
Bardziej o to, żeby trochę zdjąć z siebie presję i wrócić do bardzo małych rzeczy.
Nie czekaj na chęć.
Zrób coś małego mimo jej braku.
Krótko, bez oceniania siebie.
I spróbuj się sobie przyjrzeć z trochę większą łagodnością.
Nie jak komuś, kto „zawalił”, tylko jak komuś, kto jest po prostu bardzo zmęczony.
To, co czujesz teraz, nie definiuje tego, kim jesteś.
To jest stan, przez który przechodzisz.
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.