Witam cały czas uczę stawiać się granice czy to jak ktoś krytykuje mnie czy moje dzieci ale nie do k

Witam cały czas uczę stawiać się granice czy to jak ktoś krytykuje mnie czy moje dzieci ale nie do końca umiem, wiem że trzeba wiem kiedy ktoś przekracza je ale często mam tak, że gdy ktoś mi coś powie milknę lub zachowuje się tak jakbym zgadzała się na tą krytykę np. Wiem że muszę reagować przy synu na temat jego wyglądu żeby nie myślał, że też tak uważam np u lekarza pani doktor powiedziała do niego ale masz piegi tak cię wysypały wiedziałam że nie ta uwaga go trochę dotyka a nie potrafiłam się odezwać nie wiedziałam jak poprostu się uśmiechnęłam. Chciałabym stawiać granice ale nie znam słów które mogłabym użyć żeby ktoś wiedziała że nie zgadzam się na tka mowę

10 odpowiedzi


Dzień dobry. To że w takiej chwili Pani milknie, jest bardzo częstą reakcją i nie oznacza, że zgadza się Pani z krytyką. Stawianie granic to umiejętność, której się uczymy (nawet cale życie), a gotowe, proste zdania bardzo w tym pomagają. W takich sytuacjach może Pani powiedzieć spokojnie: „Wolałabym nie komentować wyglądu mojego dziecka” albo „Dla nas to wrażliwy temat, nie chce go poruszać”. Przy synu wystarczy krótka reakcja, np. „Piegi są w porządku, każdy wygląda inaczej” – to jasno pokazuje, że Pani go chroni. Nie musi Pani tłumaczyć się ani wdawać w dyskusję, sama reakcja jest już granicą. Proszę pamiętać, że milczenie nie przekreśla Pani starań, a każda kolejna próba będzie coraz łatwiejsza.

mgr Seweryn Korczak

mgr Seweryn Korczak

psychoterapeuta

Warszawa

Umów wizytę

Szukasz psychologa?

Pierwsza sesja wprowadzająca za darmo z Terapia by ZnanyLekarz

Wypełnij formularz
Znajdź eksperta

Dzień dobry, nauka asertywności w dorosłym życiu to niełatwe zadanie. Często ten brak umiejętności stawiania granic, to, że w takich sytuacjach jak ta opisana przez Panią u lekarza, czujemy się zamrożeni i nie potrafimy adekwatnie zareagować, to konsekwencja doświadczeń z dzieciństwa/młodości. W momentach, kiedy jesteśmy zaskoczeni do głosu dochodzą nasze najbardziej utrwalone reakcje. To wspaniałe, że chce Pani nad tym pracować dla siebie i dla syna. Nawet jeżeli nie udało się Pani zareagować tak jak Pani chciała/czuła, zawsze może Pani to "naprawić". W przytoczonej przez Panią sytuacji u lekarza, po wyjściu z gabinetu czy nawet jeszcze później może Pani porozmawiać z synkiem o tym jak on się czuł, ale też szczerze powiedzieć o swoich odczuciach - o tym, że żałuje Pani, że nie zaprotestowała na te słowa. W ten sposób nadal daje Pani synkowi znać, że zachowanie lekarza było przekroczeniem Waszych granic, daje mu Pani swoje wsparcie, uczy, że jego uczucia są ważne. Warto po czasie zastanowić się - co mogła Pani odpowiedzieć na ten komentarz, żeby zadbać o uczucia dziecka i swoje? Jakie słowa chciałaby Pani wypowiedzieć w tamtej chwili, gdyby mogła Pani cofnąć czas? Jak mogłaby brzmieć pełna szacunku, ale też asertywności, odpowiedź? Może Pani ją nawet przećwiczyć przed lustrem. W niektórych sytuacjach (nie tej u lekarza, ale wielu innych) można już na chłodno wrócić do rozmowy i nawet po czasie powiedzieć drugiej osobie o tym, co nam nie odpowiadało. Dbanie o swoje granice to nie tylko działania na gorąco, tu i teraz, to też umiejętność dostrzeżenia, że w ogóle nasze granice zostały przekroczone, a tę umiejętność już Pani posiada. Napisała Pani to pytanie i szuka sposobów zmiany - to kolejny przykład dbania o te granice. To świetny początek. Każda zmiana, zwłaszcza ta, która dotyczy czegoś tak mocno w nas zakorzenionego, potrzebuje czasu i ćwiczeń. Warto zauważać choćby swoje drobne sukcesy i postępy.


Dzień dobry, z opisu sytuacji wynika, że ma Pani świadomość własnych granic i potrafi rozpoznać moment, w którym są one przekraczane. Trudność pojawia się w momencie wyboru reakcji, pod wpływem napięcia wycofuje się Pani, to częsty mechanizm. Takie sytuacje często wiążą się z obniżonym poczuciem własnej wartości i lękiem przed oceną. Warto rozważyć psychoterapię, której celem mogłoby być wzmocnienie samooceny i pewności siebie.


Szanowna Pani, Stawianie granic to proces jak mówią terapeuci, a może po prostu droga. Czytam, że stawia Pani już spore kroki i widzi już Pani, kiedy ktoś te granice przekracza. A to już dobry kierunek. Zachęcam do kontynuowania i zwrócenia uwagi jak się Pani czuje w ciele, gdy ktoś te granice przekracza. Robi się Pani gorąco, budzi się w Pani chęć obrony dzieci? To są ważne informacje, które pomogą Pani „wyczuć” granice. Z czasem będzie Pani widziała, gdy ktoś się tylko zbliża do Pani i Pani dzieci granic. Oczywiście jeśli chciałaby Pani konkretnych przykładów słów do użycia w takich sytuacjach, proszę przemyśleć opcję pracy nad asertywnością z psychoterapeutą, czy też udziału w warsztatach asertywności. Mam nadzieję, że moja odpowiedź jest dla Pani przydatna. Tymczasem trzymam za Panią kciuki i życzę wszystkiego dobrego!


Wizyta u psychologa to nie tylko rozmowa na temat zaburzeń psychicznych, ale także wsparcie emocjonalne i zadaniowe. Oznacza to, że można z nim porozmawiać na wiele tematów i w wielu z nich mogłoby to okazać się pomocne. Z psychologiem można "odgrywać scenki", dzięki którym może się Pani przygotować wstępnie na sytuacje, które stanowią dla Pani problem dnia codziennego. Wspólne omówienie tego co mogłaby Pani odpowiedzieć w wielu sytuacjach i walka o swoje zdanie wydaje się dość istotna - szczególnie, że jak sama Pani wspomina, syn także tego wsparcia od Pani potrzebuje. Pierwsze spotkanie z psychologiem nie jest zobowiązujące, a jest spora szansa, że trafi Pani na kogoś kto pomoże Pani spojrzeć na różne sytuacje z innej perspektywy - sparafrazować je czy po prostu nazwać. Takie spotkanie może okazać się bardzo pomocne w nauce stawiania granic, fakt że wie Pani o ich istnieniu jest dobrą bazą, natomiast warto, aby umiejętność stawiania granic była nieustannie doskonalona. Powiedzenie "nie", nie musi być nieprzyjemne, czy nawet określane jako "chamskie". Każdy ma Pani prawo do swojego zdania i swoich emocji - należy tylko nauczyć się poprawnie je komunikować.

mgr Piotr Pystkowski

mgr Piotr Pystkowski

psycholog

Grodzisk Mazowiecki

Umów wizytę

Dzień dobry, Pierwszy duży krok, a więc dostrzeżenie, że i kiedy granice są potrzebne już Pani wykonała. To naprawdę nie jest tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać i stanowi duży sukces. W sytuacji, którą Pani opisuje mogą pomóc spotkania z psychologiem, podczas których wspólnie popracują Państwo nad asertywną postawą, przeanalizują dialogi i sytuacje, które sprawiają Pani największą trudność, a nawet odegrają scenki w celu odważenia się na kolejny etap, a więc pierwsze stanowcze odpowiedzi. Specjalista, w przyjaznej i ciepłej atmosferze, pomoże w przeanalizowaniu sytuacji, doborze słów, a także w przygotowaniu się na nieprzyjemną odpowiedź drugiej strony. Pozdrawiam serdecznie


Dzień dobry. To, że zauważa Pani takie sytuacje i chce reagować inaczej, jest już bardzo ważnym krokiem. Wiele osób myśli, że stawianie granic polega na byciu stanowczym czy konfrontacyjnym. Tymczasem granice można wyrażać spokojnie, z szacunkiem, ale jednocześnie jasno. To, co Pani opisuje, jest bardzo częste. W sytuacji zaskoczenia wiele osób po prostu zamiera. Trudno wtedy szybko znaleźć odpowiednie słowa, mimo że już po chwili pojawia się myśl: „mogłam powiedzieć coś innego”. Nie oznacza to, że nie potrafi Pani stawiać granic. To umiejętność, której można się nauczyć. W opisanej sytuacji z lekarzem nie chodziło o to, żeby wdawać się w konflikt. Wystarczyłoby krótkie zdanie pokazujące synowi, że Pani stoi po jego stronie. Na przykład: „My akurat bardzo lubimy jego piegi”, „Każdy wygląda trochę inaczej i to jest w porządku” albo zwracając się do syna: „Mnie Twoje piegi bardzo się podobają”. Takie odpowiedzi mają dwie ważne funkcje. Z jednej strony delikatnie pokazują drugiej osobie, że nie zgadza się Pani z jej komentarzem. Z drugiej strony dają dziecku sygnał, że nie jest samo i że mama nie podziela krytycznej uwagi. Nie zawsze trzeba mieć idealną ripostę. Czasami wystarczy powiedzieć: „Wolałabym, żebyśmy nie komentowali wyglądu”, „To nie jest dla nas miły temat” albo „Nie chciałabym, żeby oceniano moje dziecko w ten sposób”. Proszę też pamiętać, że dzieci nie oczekują od rodziców perfekcji. Nawet jeśli w danej chwili nie uda się Pani zareagować, może Pani później wrócić do tej sytuacji i powiedzieć synowi: „Pani doktor skomentowała Twój wygląd. Chciałabym, żebyś wiedział, że nie zgadzam się z tym i uważam, że Twoje piegi są czymś zupełnie normalnym”. Taka rozmowa również wzmacnia poczucie bezpieczeństwa dziecka. Stawianie granic to nie umiejętność znajdowania idealnych słów, ale komunikowania swoich wartości i dbania o siebie oraz bliskich. Z czasem, gdy będzie Pani ćwiczyć krótkie, spokojne komunikaty, reakcja stanie się coraz bardziej naturalna. Proszę być wobec siebie wyrozumiałą – to proces, a nie umiejętność, którą trzeba opanować od razu.


Można zacząć od jednego krótkiego zdania: „Proszę nie komentować jego wyglądu” albo „Nie odpowiada mi taka uwaga”. Nie trzeba od razu reagować pewnie i bez stresu. Uśmiech lub milczenie w napięciu nie muszą oznaczać zgody. Warto zauważyć, co Panią zatrzymuje: obawa przed konfliktem, czyjąś złością czy uznaniem za nieuprzejmą? Często to właśnie z tą obawą trzeba popracować, obok ćwiczenia samych słów. Proponuję przygotować dwa własne zdania, przećwiczyć je na głos i zacząć od mniej trudnych sytuacji. Można też wrócić do sprawy później: „Chciałam odnieść się do tamtej uwagi. Nie chcę takich komentarzy”. Spóźniona reakcja również się liczy. Jeśli nadal trudno ją wypowiedzieć, pomocna może być praca z psychologiem nad tym, co utrudnia sprzeciw.


Dzień dobry. Jako psycholożka powiedziałabym, że Pani bardzo dobrze rozpoznaje moment przekroczenia granicy, ale ciało i emocje nie nadążają jeszcze za tą świadomością. To częste. W chwili napięcia człowiek nie zawsze reaguje walką — czasem po prostu zamiera, uśmiecha się, milczy albo automatycznie „łagodzi sytuację”, a dopiero później myśli: „przecież powinnam była coś powiedzieć”. To nie oznacza, że nie umie Pani stawiać granic. Raczej trzeba wyćwiczyć gotowe zdania, żeby w stresie nie szukać ich od zera. W opisanej sytuacji z synem wystarczyłyby nawet bardzo krótkie komunikaty: - „Proszę nie komentować jego wyglądu.” - „Wolałabym, żebyśmy nie zwracali uwagi na jego piegi.” - „Nie chcę, żeby przy nim oceniano jego wygląd.” - „To dla niego wrażliwy temat, proszę tego nie komentować.” - „Porozmawiajmy o zdrowiu, nie o wyglądzie.” - „Nie zgadzam się na takie uwagi przy moim synu.” Nie trzeba się tłumaczyć, udowadniać, że komentarz był niestosowny ani czekać, aż druga osoba się z Panią zgodzi. Granica nie brzmi: „czy mogłaby pani może nie mówić…?”. Granica brzmi: „proszę tego nie komentować”. Jeśli ktoś odpowie: „przecież tylko żartowałam” albo „nic złego nie powiedziałam”, można spokojnie powtórzyć: „Rozumiem, ale mimo wszystko proszę tego nie komentować.” To bardzo ważna umiejętność — nie wchodzenie w debatę o tym, czy Pani ma „prawo” czuć dyskomfort. Warto też pamiętać, że nie musi Pani reagować idealnie w tej samej sekundzie. Jeśli w gabinecie zamarła Pani i tylko się uśmiechnęła, może Pani później powiedzieć synowi: „Słyszałam, co pani doktor powiedziała o Twoich piegach. Powinnam była wtedy zareagować. Nie uważam, że jest z nimi coś nie tak i nie chcę, żeby ktoś sprawiał, że czujesz się przez nie gorzej.” Dla dziecka taki „powrót” do sytuacji też jest bardzo wartościowy. Pokazuje mu, że mama zauważyła jego dyskomfort i stoi po jego stronie, nawet jeśli nie zareagowała idealnie od razu. Proponowałabym również ćwiczyć trzy poziomy granicy. Najpierw spokojny: „Nie chcę takich komentarzy”. Jeśli ktoś kontynuuje: „Już powiedziałam, że sobie tego nie życzę”. A jeśli nadal przekracza granicę: „Jeśli to się nie skończy, zakończę tę rozmowę / wyjdziemy”. Dzięki temu nie musi Pani od razu przechodzić od milczenia do ostrej konfrontacji. Najważniejsze jest też przestawienie myślenia. Celem nie jest powiedzenie czegoś tak doskonałego, żeby druga osoba nie poczuła się urażona. Celem jest jasne zakomunikowanie: „to mi nie odpowiada”. Ktoś może być zaskoczony, obrażony albo uznać Panią za przewrażliwioną — i nadal może Pani mieć prawo do swojej granicy. W zespole EMITBERG możemy także pracować nad asertywnością bardzo praktycznie: ćwiczyć konkretne sytuacje z rodziną, lekarzem, szkołą czy partnerem oraz gotowe odpowiedzi, aż staną się bardziej automatyczne. W Pani przypadku świadomość granic już jest — teraz trzeba jeszcze wyćwiczyć głos, który je wypowie.


Dzień dobry, bardzo dobrze, że zauważa Pani te sytuacje i chce nauczyć się reagować. Samo rozpoznanie, że ktoś przekracza Pani granice, jest już ważnym krokiem. To, że w danym momencie Pani milknie lub się uśmiecha, nie oznacza, że zgadza się Pani z daną uwagą. Czasami w zaskakującej lub niekomfortowej sytuacji trudno szybko znaleźć odpowiednie słowa, szczególnie gdy nie chcemy wywoływać konfliktu. Warto zacząć od przygotowania sobie kilku prostych zdań, z których będzie Pani mogła skorzystać, gdy zabraknie Pani słów. Nie musi Pani być niemiła ani wdawać się w dyskusję, żeby jasno zaznaczyć swoje stanowisko. W opisanej sytuacji u lekarza mogłaby Pani powiedzieć na przykład: - „Wolałabym, żebyśmy nie komentowali wyglądu syna”. - „Syn może czuć się niekomfortowo, kiedy zwraca się uwagę na jego wygląd. Przejdźmy proszę do kwestii medycznych”. - „Rozumiem, że to być może niewinna uwaga, ale nie chciałabym, żebyśmy komentowali jego wygląd”. W innych sytuacjach pomocne mogą być krótkie komunikaty: - „Nie podoba mi się taki komentarz”. - „Nie zgadzam się z tym, co Pani/Pan mówi”. - „Proszę tak o mnie nie mówić”. - „Nie chcę rozmawiać na ten temat”. - „Rozumiem, że ma Pani/Pan swoje zdanie, ale ja mam inne”. Nie musi Pani za każdym razem tłumaczyć, dlaczego coś Pani przeszkadza. Granica nie wymaga uzasadnienia ani uzyskania zgody drugiej osoby. Proponuję jeden konkretny krok: wybrać dwa zdania, które brzmią dla Pani najbardziej naturalnie, i przećwiczyć je na głos w domu. Można nawet wyobrazić sobie konkretną sytuację i powiedzieć je kilka razy. Dzięki temu łatwiej będzie po nie sięgnąć, gdy podobna sytuacja wydarzy się naprawdę. Na początek warto ćwiczyć na mniej trudnych sytuacjach, nie wymagając od siebie natychmiastowej reakcji w każdej z nich. Warto również pamiętać, że stawianie granic nie polega na tym, by zawsze odpowiedzieć idealnie i bez stresu. Czasami może Pani zareagować dopiero po chwili, a nawet wrócić do sytuacji później i powiedzieć: „Chciałam jeszcze wrócić do tego, co zostało powiedziane. Nie czułam się z tym komfortowo”. To także jest skuteczne zaznaczenie granicy. Z czasem może Pani nauczyć się reagować pewniej. Nie musi Pani zmieniać swojego charakteru ani stawać się osobą konfliktową. Można być jednocześnie spokojną, życzliwą i stanowczą — również wtedy, gdy chodzi o ochronę własnych granic i komfortu swoich dzieci.

Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie

  • • Twoje pytanie zostanie opublikowane anonimowo.

  • • Pamiętaj, by zadać jedno konkretne pytanie, opisując problem zwięźle.

  • • Pytanie trafi do specjalistów korzystających z serwisu, nie do konkretnego lekarza.

  • • Pamiętaj, że zadanie pytania nie zastąpi konsultacji z lekarzem czy specjalistą.

  • • Miejsce to nie służy do uzyskania diagnozy czy potwierdzenia tej już wystawionej przez lekarza. W tym celu umów się na wizytę do lekarza.

  • • Z troski o Wasze zdrowie nie publikujemy informacji o dawkowaniu leków.


Wybierz specjalizację lekarza, do którego chcesz skierować pytanie
Użyjemy go tylko do powiadomienia Cię o odpowiedzi lekarza. Nie będzie widoczny publicznie.

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.