Witam, bardzo proszę o informację, czy psycholog (ewentualnie psychoterapeuta) jest osobą, która zaj

Witam, bardzo proszę o informację, czy psycholog (ewentualnie psychoterapeuta) jest osobą, która zajęłaby się moim problemem, czy powinnam zostać matką? Czy pomógłby mi i doradził w oparciu o swoją mądrość życiową? Jeśli nie, to kto powinien to zrobić? Moja sytuacja przedstawia się następująco: Mam 32 lata, za chwilę 33. Od czasów szkolnych czułam, że macierzyństwo nie jest dla mnie. Nigdy nie miałam instynktu macierzyńskiego, nie marzyłam o dziecku. Innym kobietom podobają się małe dzieci w wózkach, na ich widok roztkliwiają się, uśmiechają. Ja, patrząc na takiego malucha, nie czuję kompletnie nic, obojętność. Dlatego zawsze wiedziałam, że dzieci nie są dla mnie. Niestety moja perspektywa z czasem zaczęła się zmieniać (choć absolutnie nie zmieniła się obojętność wobec dzieci ani nie pojawił się instynkt macierzyński). Po pierwsze - zaczęłam odczuwać pustkę, bezsens życia. Nie mam kariery, nie podróżuję, nie znalazłam dla macierzyństwa alternatywy, która nadałaby mojemu życiu inny sens. Po drugie - zaczęłam bać się tego, co będzie się ze mną działo, kiedy dobrnę w życiu do etapu chorób, niedołężności i niesamodzielności. Po trzecie - gdy patrzę na kobiety w ciąży, niektóre nawet po 35. roku życia, to czuję się zwyczajnie gorsza od nich jako ta niezdolna do macierzyństwa (podstawowego obowiązku kobiety), jako ta ostatnia z ostatnich - nieudacznica. I po czwarte - zaczęłam wątpić w to, a raczej obawiać się, czy takie samotne życie (partnerzy mogą przychodzić, odchodzić) jest w ogóle do wytrzymania. Czy do zniesienia są: lęk, smutek, przygnębienie, poczucie porażki i bezsensu, samotność? Z drugiej strony - jest dużo przeciwwskazań, bym została matką. Np. bardzo się boję macierzyństwa, jestem bardzo lękliwa, nerwicowa i depresyjna, ale najgorsze jest to, moim zdaniem, że nie mam rodziny (ani przyjaciół) - w razie potrzeby nie będzie mi miał, kto pomóc, choćby to była najdrobniejsza rzecz. Już odczuwam negatywne skutki tego stanu rzeczy, a co dopiero z dzieckiem. Mam tylko mamę, ale jest w słabej kondycji i nie mogę na niej cały czas wisieć, bo kiedyś i jej pomoc się skończy. Oczywiście, nie mam partnera. Jestem samotna i nawet nie mam, z kim porozmawiać o swojej sytuacji w kontekście zakładania rodziny. Ponadto należy mieć świadomość, że ewentualny partner może zawieść. I co wtedy? Bez rodziny (której nie mam) byłabym całkowicie zdana na partnera i jego rodzinę. Jedyna pozytywna rzecz w moim życiu to, że na razie mam dobrą sytuacją finansową. Ponawiam więc pytanie, czy psycholog lub psychoterapeuta jest osobą, która by mi z tym problemem pomogła? Bądź ktoś inny? Nie mam nawet z kim porozmawiać.

11 odpowiedzi


Myślę że powinna skorzystać Pani z pomocy psychologa. Już nawet pomijając dylemat dotyczący fakty decyzji o posiadaniu dziecka. Z Pani deklaracji wynika, że przechodzi Pani kryzys emocjonalny w którym dominuje lęk egzystencjalny oraz utrata poczucia sensu życia. Po efektywnym przepracowaniu Pani kryzysu dopiero pojawi się przestrzeń na rozważania co do podjęcia próby poszukiwania partnera. Gdy będzie już Pani w wysoko jakościowej relacji wtedy będzie można myśleć o decyzji co do starania się o powołanie dziecka na Świat. Macierzyństwo / Ojcostwo to duże wyzwanie ale i wspaniałe doświadczenie nadające głęboki sens naszej egzystencji (sam posiadam dwóch synów). To że nie odczuwa Pani wzruszeń w kontekście kontaktu z obcymi dziećmi nie oznacza że nie będzie Pani potrafiła kochać własnego dziecka. Jednakże dziecko powinno być owocem miłości dwojga dorosłych ludzie wtedy razem dzielicie radości i trudności związane z posiadaniem dzieci. Samotne wychowywanie dziecka jest bardzo trudne i od razu naraża dziecko na braki związane z budowaniem wzorca kobiecości i męskości u dziecka. Zapraszam do kontaktu realizuję zarówno wizyty online jak i stacjonarne. Pozdrawiam serdecznie :)

Szukasz psychologa?

Pierwsza sesja wprowadzająca za darmo z Terapia by ZnanyLekarz

Wypełnij formularz
Znajdź eksperta

Dzień dobry, z pewnością psycholog jest odpowiednią osobą, przy której można znaleźć przestrzeń do rozmowy na te tematy. Ponieważ wybór odpowiedniego specjalisty jest istotną sprawą warto wybrać się na spotkanie zapoznawcze do kilku osób i przekonać się, która z nich stwarza atmosferę zaufania, nie ocenia, nie udziela nieproszonych porad i zachowuje się w sposób delikatny i etyczny. W pracy psychologa czy psychoterapeuty nie chodzi o to, by specjalista dzielił się własnym doświadczeniem, lecz raczej, żeby stworzył przestrzeń, a być może przekazał narzędzia, które ułatwią Pani samodzielne odnalezienie własnej drogi i ustalenie własnych pomysłów na siebie i swoje życie. Ważne jest jednocześnie, by specjalista potrafił wesprzeć Panią w opiekowaniu się emocjami, które będą towarzyszyć Pani w tym procesie. Psycholog jest też osobą, która pracuje zgodnie z kodeksem etyki zawodowej, która między innymi zobowiązuje go do zachowania poufności. Podobnie psychoterapeuta, z tym, że psychoterapię prowadzi się raczej w sytuacji utraty zdrowia psychicznego, zaś wsparciem w sytuacjach trudnych, ale mieszczących się w normie zdrowotnej raczej zajmuje się psycholog.

mgr Justyna Jannasz

mgr Justyna Jannasz

psychoterapeuta

Warszawa

Umów wizytę

Psycholog, a nawet life coach może wspierać podejmowanie decyzji życiowych, pomagać w ustaleniu własnych wartości, doprecyzowaniu celów, obaw i możliwości rozwiązań. Jednak ani psycholog, ani coach, ani psychoterapeuta nie udzielają rad życiowych i nie dzielą się mądrością życiową. Decyzja dotycząca Pani życia należy do Pani, można tylko pomóc w jej podjęciu wykorzystując różnorodne techniki analizy problemów. Ewentualne porady psychologiczne mogą dotyczyć jedynie kwestii związanych ze zdrowiem psychicznym, mechanizmami psychologicznymi, czy psychoedukacją. Pisze Pani o swojej lękliwości, depresyjności, przedstawia różne obawy związane z macierzyństwem, ale też z samotnością, wyborem partnera. Ma też Pani trudność w określeniu sensu życia. Warto przyjrzeć się tym lękom i obawom, obniżonemu nastrojowi, na ile utrudniają one Pani życie, są powodem braku satysfakcji z niego. Psychoterapia daje możliwości, aby poprawiać jakość życia, w tym zmniejszać poziom lęku przed nieznaną przyszłością, czy zwiększyć kompetencje społeczne. Pomocna w tej kwestii może być konsultacja u psychologa lub psychoterapeuty.


Dzień dobry :). Tak z pewnością praca z psychoterapeutą/ktą pomogłą by rozwiązać ten wewnętrzny konflikt. Trzeba się jednak liczyć, że nie nastąpi to od razu, potrzeba czasu i chęci do skonfrontowania się z własnym wnętrzem. pozdrawiam i życzę dużo spokoju :)


Odpowiadając bezpośrednio na Pani pytanie: tak, psychoterapeuta jest odpowiednią osobą, do której warto zwrócić się z tym dylematem. Chciałabym jednak wyjaśnić, jak wygląda taka pomoc, ponieważ różni się ona od typowego doradztwa. Terapeuta nie podejmuje decyzji za pacjenta: W tym procesie nie korzystam z własnej „mądrości życiowej”, by powiedzieć Pani, jak ma Pani żyć. Moim zadaniem nie jest udzielenie odpowiedzi „tak” lub „nie” w kwestii macierzyństwa, ponieważ to Pani jest ekspertką od własnego życia. Wsparcie w zrozumieniu źródeł lęku: Zamiast dawać rady, pomogę Pani przyjrzeć się temu, co leży u podstaw Pani dylematu. Wspólnie sprawdzimy, na ile chęć posiadania dziecka wynika z Pani wewnętrznych potrzeb, a na ile z lęku przed samotnością, starością czy presji społecznej (poczucia bycia „nieudacznicą”). Praca nad poczuciem sensu: Terapia to bezpieczne miejsce, by przepracować poczucie pustki i sprawdzić, jak budować swoją wartość niezależnie od roli matki czy oczekiwań otoczenia. Analiza lęków i zasobów: Przyglądanie się Pani obawom dotyczącym stanów depresyjnych oraz braku sieci wsparcia, aby decyzja, którą Pani podejmie, była świadoma i zgodna z Panią, a nie podyktowana lękiem. To, że czuje się Pani osamotniona w tym dylemacie, jest wystarczającym powodem, by szukać wsparcia. Gabinet terapeutyczny to przestrzeń, w której może Pani wypowiedzieć wszystkie te obawy bez bycia ocenianą.


Dzień dobry, Zacznę od Pani pytania wprost, bo zasługuje na uczciwą odpowiedź: nie, psycholog nie jest osobą, która powie Pani, czy powinna Pani zostać matką — i chcę, żeby Pani wiedziała, że to nie jest uchylanie się. Żaden odpowiedzialny specjalista nie powinien podejmować za Panią tej decyzji „w oparciu o swoją mądrość życiową", bo to jedna z najbardziej osobistych decyzji w życiu i musi należeć do Pani. Ktoś, kto by Pani tu doradził wprost, wyrządziłby Pani krzywdę. Ale psycholog jest dokładnie właściwą osobą do czegoś innego — i to jest sedno. Bo kiedy czytam Pani wiadomość uważnie, widzę, że to tak naprawdę nie jest przede wszystkim pytanie o dziecko. To jest opis głębokiego cierpienia, które istnieje niezależnie od macierzyństwa: pustka, poczucie bezsensu, lęk, przygnębienie, samotność, poczucie bycia „nieudacznicą" i „ostatnią z ostatnich". I to jest to, z czym psycholog naprawdę może pomóc. Chcę zwrócić Pani uwagę na coś ważnego, bo sama to Pani napisała, może nie zauważając, jak bardzo to istotne. Pisze Pani, że macierzyństwo nigdy Pani nie pociągało — i to się nie zmieniło. Zmieniło się co innego: zaczęła Pani odczuwać pustkę i bezsens, i dopiero wtedy pojawiła się myśl o dziecku jako o czymś, co „nadałoby życiu sens". To jest kluczowe rozróżnienie. Bo to znaczy, że problemem, który Panią boli, nie jest brak dziecka. Problemem jest brak sensu, brak bliskich, samotność i przygnębienie — a myśl „może dziecko" pojawiła się jako próba rozwiązania tego cierpienia, nie jako pragnienie samo w sobie. To ma ogromne znaczenie, bo dziecko nie leczy pustki ani samotności — a Pani zdrowy instynkt zdaje się to wiedzieć, skoro sama wymienia tyle powodów, dla których się tego boi. Decyzja o dziecku podjęta głównie z lęku przed samotnością, starością czy poczuciem porażki bywa dla człowieka bardzo obciążająca — a dziecko nie powinno dostawać roli lekarstwa na pustkę ani zabezpieczenia na przyszłość. Prawdziwe pytanie, pod tym pytaniem, brzmi raczej: „jak sprawić, żeby moje życie miało sens i żebym nie była tak sama?". I na to naprawdę da się pracować. W pracy psychologicznej można byłoby przyjrzeć się kilku pytaniom: – „Czy ja naprawdę chcę dziecka, czy boję się życia bez dziecka?" – „Czy cierpię dlatego, że nie jestem matką, czy dlatego, że czuję się samotna, gorsza i bez oparcia?" – „Czy macierzyństwo jest moim pragnieniem, czy próbą udowodnienia sobie, że jestem pełnowartościową kobietą?" – „Jakiego życia potrzebuję, jeśli nie wybiorę macierzyństwa, i jakiego wsparcia oraz sensu brakuje mi już teraz?" To nie są pytania do rozstrzygnięcia w jednej rozmowie ani pod presją wieku. To jest spokojny proces — i właśnie do niego służy psycholog lub psychoterapeuta. Dlatego moja odpowiedź brzmi: tak, proszę pójść do psychologa lub psychoterapeuty — nie po to, żeby rozstrzygnąć sprawę dziecka, tylko po to, żeby zająć się lękiem, przygnębieniem i pustką, które opisuje Pani jako codzienność. Warto poszukać kogoś, kto pracuje z poczuciem własnej wartości, samotnością, lękiem, depresyjnością i ważnymi decyzjami życiowymi. Jeśli przeszkodą są finanse, można skorzystać bezpłatnie z poradni zdrowia psychicznego (PZP) na NFZ lub Centrum Zdrowia Psychicznego w rejonie zamieszkania — do psychologa w PZP nie potrzeba skierowania. A jeśli objawy lękowe i depresyjne są nasilone, warto rozważyć też konsultację psychiatryczną — to nie oznacza „ciężkiej choroby" ani automatycznie leków, tylko ocenę, czy Pani nastrój i układ nerwowy potrzebują dodatkowego wsparcia. Pisze Pani o bezsensie życia i o tym, że nie ma z kim porozmawiać — a to nie jest stan, z którym trzeba mierzyć się w pojedynkę. Jeśli poczucie bezsensu bywa bardzo silne albo pojawiają się myśli, że nie chce się Pani żyć, proszę potraktować to poważnie i sięgnąć po pomoc od razu, także po bezpłatne, całodobowe wsparcie telefoniczne — numery łatwo znaleźć w internecie. Osobno, jeśli martwi Panią kwestia wieku i płodności, rzetelnej wiedzy medycznej może udzielić ginekolog — pomoże w obszarze medycznym, choć nie odpowie za Panią na pytanie o sens, gotowość i pragnienie. To dwie różne sprawy i warto je rozdzielić. I jeszcze jedno, bo to zdanie w Pani wiadomości jest nieprawdziwe, a rani Panią najbardziej: nazywa się Pani „nieudacznicą" i „ostatnią z ostatnich" za to, że nie czuje instynktu macierzyńskiego. Macierzyństwo nie jest „podstawowym obowiązkiem kobiety" ani miarą wartości. Bardzo wiele wartościowych, spełnionych kobiet nie ma i nie chce dzieci. To, że Pani go nie pragnie, nie mówi o Pani nic złego — mówi tylko tyle, że Pani droga do sensownego życia prawdopodobnie prowadzi inną trasą niż przez macierzyństwo. I tej trasy warto poszukać z kimś, kto Pani w tym towarzyszy. Nie jest Pani nieudacznicą. Jest Pani osobą, która od dłuższego czasu zmaga się z lękiem, samotnością i brakiem sensu — sama, bez wsparcia — i mimo to szuka rozwiązania. To nie jest porażka. To jest odwaga. Serdecznie pozdrawiam.


Dzień dobry. Tak, psychoterapeuta mógłby Pani pomóc, ale nie radząc co ma Pani zrobić w oparciu "o swoją mądrość życiową". W procesie psychoterapii można zrozumieć przyczyny swoich lęków, przekonań (np że podstawowym obowiązkiem kobiety jest zostanie matką- to nie jest prawda), zrozumieć czego Pani tak naprawdę chce, jakie ma Pani potrzeby. Macierzyństwo nie jest jedyną drogą do osiągnięcia spełnienia w życiu, samo poczucie pustki nie musi oznaczać że nie ma Pani wyboru. Nie jest Pani jedyną kobietą która od wczesnych lat nie marzy o dziecku, to jest jak najbardziej w porządku. Pozdrawiam i trzymam kciuki.


Witam, Tak, psycholog lub psychoterapeuta jest właściwą osobą, by zająć się tą sytuacją. Nie po to, by powiedzieć Pani: „powinna Pani zostać matką” albo „nie powinna”, ponieważ tej decyzji nikt odpowiedzialnie nie może podjąć za Panią. Może natomiast pomóc oddzielić własne potrzeby i pragnienia od lęku, presji społecznej, poczucia bycia gorszą oraz obaw o przyszłą samotność. To bardzo ważne, bo z Pani opisu wynika, że pytanie o dziecko niesie w sobie wiele innych pytań: o sens życia, bliskość, bezpieczeństwo, wsparcie, stratę mamy i miejsce dla siebie jako kobiety. Brak zachwytu nad dziećmi czy brak tak zwanego instynktu macierzyńskiego nie czyni Pani ani gorszą, ani niezdolną do wartościowego życia. Macierzyństwo nie jest podstawowym obowiązkiem kobiety ani miarą powodzenia. Jednocześnie nie trzeba dziś ostatecznie przesądzać, czy chce Pani mieć dziecko. Można dać sobie przestrzeń, by przyjrzeć się temu bez przymusu i bez podejmowania decyzji wyłącznie po to, by uciec przed samotnością, lękiem przed starością czy poczuciem pustki. Dziecko może być ważną relacją, ale nie jest pewnym zabezpieczeniem przed samotnością, chorobą ani brakiem sensu. Warto poszukać psychoterapii indywidualnej, najlepiej u osoby, z którą będzie Pani mogła rozmawiać zarówno o obniżonym nastroju i lęku, jak i o decyzjach życiowych. Dobry terapeuta nie będzie opierał się na własnej „mądrości życiowej” ani przekonywał Pani do jednego rozwiązania. Pomoże Pani rozpoznać, czego Pani naprawdę chce, jakie ma Pani zasoby, czego się Pani obawia i jak budować życie, relacje oraz sieć wsparcia niezależnie od decyzji o macierzyństwie. Ponieważ pisze Pani o depresyjności, przygnębieniu i poczuciu bezsensu, warto też rozważyć konsultację psychiatryczną, szczególnie jeśli ten stan trwa, nasila się, utrudnia codzienne funkcjonowanie, sen, pracę lub dbanie o siebie. Jeśli pojawiłyby się myśli o zrobieniu sobie krzywdy albo poczucie, że nie da się dłużej wytrzymać, proszę nie zostawać z tym sama i pilnie szukać bezpośredniej pomocy medycznej. Nie musi Pani najpierw znaleźć partnera, przyjaciół ani mieć gotowej odpowiedzi, żeby rozpocząć rozmowę ze specjalistą. Właśnie od tego może się zacząć odzyskiwanie poczucia, że Pani życie może mieć sens i oparcie także poza macierzyństwem.


Tak, psycholog może pomóc w takiej decyzji. Nie powinien jednak rozstrzygać za Panią, czy zostać matką. Rozmowa służy lepszemu zrozumieniu własnych potrzeb, obaw i możliwości. W Pani opisie splatają się rodzicielstwo, samotność, potrzeba sensu i lęk przed przyszłością. Warto je rozdzielić. Brak wzruszenia na widok dzieci nie przesądza, jaką byłaby Pani matką. Z kolei obawa przed starością nie mówi jeszcze, czy chce Pani wychowywać dziecko. Na początek można zapisać, co pociąga Panią w codziennym rodzicielstwie, a czego obawia się Pani w życiu bez dzieci. Ważne są też wsparcie, zdrowie i warunki życia. Osobnej uwagi wymagają pustka i obniżony nastrój — decyzja o dziecku nie musi odpowiadać na wszystkie te trudności.


Dzień dobry. Jako psycholożka powiedziałabym, że tak — psycholog lub psychoterapeuta jest bardzo właściwą osobą do pracy nad takim dylematem, ale nie po to, aby powiedzieć Pani: „powinna Pani zostać matką” albo „proszę nie mieć dzieci”. Dobra terapia nie polega na podejmowaniu tak ważnej decyzji za pacjentkę na podstawie „mądrości życiowej” terapeuty. Rolą specjalisty byłoby raczej pomóc Pani oddzielić kilka bardzo różnych rzeczy, które obecnie zlały się w jedno pytanie: „czy powinnam mieć dziecko?” Bo czytając Pani wiadomość, odnoszę wrażenie, że nie opisuje Pani przede wszystkim pragnienia macierzyństwa. Opisuje Pani przede wszystkim lęk przed konsekwencjami niemacania dzieci. To istotna różnica. Pisze Pani właściwie: „boję się pustego życia”, „boję się samotności”, „boję się starości i niesamodzielności”, „boję się, że jestem gorszą kobietą”, „boję się, że przegapię swoją możliwość”, „boję się, że kiedyś będę żałowała”. Natomiast dużo mniej pojawia się: „chcę wychowywać dziecko”, „chcę być obecna w jego codzienności”, „chcę uczestniczyć w jego rozwoju przez wiele lat”. I właśnie tę różnicę bardzo dokładnie przepracowałabym na konsultacji. Dziecko nie powinno być lekarstwem na pustkę To prawdopodobnie jedna z najważniejszych rzeczy w Pani sytuacji. Rozumiem lęk: „jeżeli nie mam kariery, wielkich pasji, podróży, partnera ani dużej rodziny, to po co właściwie żyję?”. Ale z tego nie wynika: „powinnam więc urodzić dziecko”. Macierzyństwo może być ogromnie znaczącą częścią życia, ale nie jest terapią na brak sensu życia. Jeżeli człowiek czuje pustkę przed dzieckiem, dziecko może na pewien czas całkowicie wypełnić życie obowiązkami, ale niekoniecznie rozwiąże źródło pustki. A później dziecko rośnie, oddziela się, buduje własne życie i rodzic ponownie musi odpowiedzieć sobie na pytanie: „kim jestem poza byciem mamą?”. Dlatego najpierw warto pracować nad tym, dlaczego obecne życie wydaje się Pani tak mało wartościowe. Podobnie z lękiem przed starością To bardzo ludzki lęk, szczególnie kiedy ma się niewielką rodzinę. Ale dziecko nie jest gwarancją opieki w starości. Może mieszkać w innym kraju. Może mieć własną rodzinę. Może chorować. Może mieć trudną relację z rodzicem. Może zwyczajnie nie być w stanie zapewniać codziennej opieki. Dlatego decyzja o dziecku oparta na: „ktoś będzie ze mną, kiedy będę stara” jest bardzo ryzykowna psychologicznie. O bezpieczeństwo w późniejszym wieku można budować również przez finanse, mieszkanie, relacje społeczne, przyjaźnie, społeczność, usługi opiekuńcze i planowanie przyszłości. Dziecko może być kiedyś bliską osobą, ale nie powinno przychodzić na świat z zadaniem: „masz mnie uratować przed samotnością i starością”. Bardzo zwróciłabym uwagę na zdanie „podstawowy obowiązek kobiety” Nie. Macierzyństwo nie jest psychologicznym „podstawowym obowiązkiem kobiety”. Można bardzo chcieć być matką. Można nie chcieć. Można nie wiedzieć. Można zmienić zdanie. Żadna z tych odpowiedzi nie wyznacza wartości kobiety. To, że patrzy Pani na kobietę w ciąży i czuje: „ona jest pełnoprawną kobietą, a ja nieudacznicą”, wydaje mi się bardzo ważnym materiałem do terapii. Bo wtedy pytanie przestaje brzmieć: „czy chcę dziecka?” a zaczyna: „czy muszę mieć dziecko, żeby uznać siebie za wartościową kobietę?”. To zupełnie inne pytanie. I jeśli odpowiedź brzmi choć częściowo „tak”, zdecydowanie najpierw pracowałabym nad tym przekonaniem. Brak „instynktu macierzyńskiego” również nie rozstrzyga sprawy Nie musimy romantyzować macierzyństwa. Nie każda przyszła matka roztkliwia się na widok niemowląt. Nie każda marzy o ciąży od dzieciństwa. Nie każda lubi wszystkie dzieci. To samo w sobie nie oznacza, że nie mogłaby Pani stworzyć dobrej relacji z własnym dzieckiem. Z drugiej strony nie należy sobie również mówić: „instynkt na pewno pojawi się po porodzie”. Nie ma takiej gwarancji. Dlatego bardziej przydatne niż pytanie: „czy lubię niemowlęta?” jest pytanie: „czy chcę podjąć wieloletnią odpowiedzialność za konkretnego człowieka, również wtedy, kiedy jest trudno, nudno, niewygodnie i nie daje mi poczucia spełnienia?”. To znacznie dojrzalsze kryterium. Nie ma Pani również łatwej sytuacji organizacyjnej Pisze Pani, że nie ma partnera, rozbudowanej rodziny ani przyjaciół, na których mogłaby regularnie liczyć. To nie oznacza automatycznie: „nie może Pani być matką”. Ale oznacza, że gdyby zdecydowała się Pani na macierzyństwo, trzeba byłoby bardzo realistycznie zaplanować system wsparcia. Dobra sytuacja finansowa jest tutaj realnym zasobem. Może umożliwić opiekunkę, pomoc domową, żłobek, prywatne wsparcie po porodzie czy inne rozwiązania. Natomiast nie warto opierać całego planu na hipotetycznym przyszłym partnerze. Partner może być wspaniały. Może też odejść, zachorować albo okazać się mniej zaangażowany, niż Pani zakładała. Pytanie powinno więc brzmieć: „czy miałabym plan również na sytuację, w której przez pewien czas jestem głównym rodzicem?”. Bardzo ważny jest również Pani aktualny stan psychiczny Pisze Pani o lęku, depresyjności, przygnębieniu, pustce i poczuciu bezsensu życia. To dla mnie sygnał, że przed podejmowaniem decyzji dotyczącej macierzyństwa warto najpierw dokładniej ocenić Pani stan emocjonalny. Nie dlatego, że osoba z depresją czy zaburzeniami lękowymi „nie powinna mieć dzieci”. Absolutnie nie. Chodzi o to, że depresja i przewlekły lęk mogą bardzo wpływać na sposób myślenia o przyszłości. W depresyjnym stanie łatwo pojawia się: „nic mnie nie czeka”, „niczego nie zbudowałam”, „wszyscy są lepsi”, „moje życie jest bez sensu”. Wtedy dziecko może wyglądać jak jedyne możliwe rozwiązanie całej egzystencjalnej pustki. A chciałabym, żeby Pani decyzja była podejmowana przez Panią w możliwie stabilnym stanie psychicznym, a nie przez strach. Dlatego widziałabym kilka równoległych kierunków pracy - konsultację psychologiczną/psychoterapeutyczną dotyczącą samego dylematu macierzyństwa; - pracę nad depresyjnością, lękiem, samotnością i poczuciem własnej wartości; - przyjrzenie się przekonaniu „kobieta bez dziecka jest gorsza”; - zbadanie, czego rzeczywiście Pani chce, gdy odsuniemy strach przed starością i oceną społeczną; - budowanie życia, które ma sens również niezależnie od tego, czy zostanie Pani matką; - realistyczną ocenę zasobów i potencjalnej sieci wsparcia; - jeżeli martwi Panią wiek i kwestie biologiczne — osobną konsultację ginekologiczną dotyczącą płodności i możliwości reprodukcyjnych, żeby decyzji nie podejmować na podstawie wyobrażeń i presji czasu. Bardzo przydatne może być jedno ćwiczenie Proszę wyobrazić sobie dwie przyszłości. Pierwsza: ma Pani 42 lata i nie ma dzieci. Ma Pani własne mieszkanie, stabilne finanse, być może partnera, może nie, kilka ważnych relacji, zainteresowania i własne życie. Co Pani czuje? Teraz druga: ma Pani 42 lata i dziesięcioletnie dziecko. Być może jest Pani w związku, a być może wychowuje je Pani głównie sama. Dziecko może być zdrowe albo może wymagać więcej opieki, niż Pani zakładała. Ma własny temperament i niekoniecznie będzie takie, jak sobie Pani wyobraża. Co Pani czuje? I potem najważniejsze: Której rzeczywistości naprawdę pragnę, a której tylko bardziej się boję stracić? To nie da natychmiastowej odpowiedzi, ale bardzo dobrze pokazuje, czy decyzją kieruje pragnienie czy lęk. Psychoterapeuta nie powinien powiedzieć Pani „proszę urodzić dziecko” I byłabym ostrożna wobec osoby, która po kilku rozmowach mówiłaby: „Pani potrzebuje dziecka, wtedy odnajdzie Pani sens” albo odwrotnie: „Pani absolutnie nie powinna być matką”. To zbyt duża decyzja. Dobry psychoterapeuta powinien pomóc Pani dojść do momentu, w którym sama będzie mogła powiedzieć: „Rozumiem swoje lęki. Rozumiem, czego pragnę. Rozumiem koszty obu dróg. I wybieram świadomie.” To jest cel. W ZESPOLE EMITBERG mogłybyśmy potraktować to właśnie jako konsultację decyzyjną Jako psycholożka zaczęłabym od rozdzielenia czterech obszarów: realnego pragnienia macierzyństwa, lęku przed samotnością, obniżonego poczucia własnej wartości oraz obecnego stanu depresyjno-lękowego. Dopiero kiedy te elementy przestaną się ze sobą mieszać, można znacznie spokojniej odpowiedzieć sobie na pytanie: „Czy chcę być matką?” a nie: „Czy muszę zostać matką, żeby moje życie coś znaczyło?”. Jeżeli będzie taka potrzeba, można też równolegle zaplanować konsultację psychiatryczną w związku z depresyjnością oraz ginekologiczną, jeżeli presję zwiększa obawa dotycząca płodności. I jeszcze jedno. Napisała Pani o „bezsensie życia”. Chciałabym więc zapytać wprost: czy pojawiają się u Pani również myśli, że nie chce Pani żyć, chciałaby Pani zniknąć albo zrobić sobie krzywdę? Jeżeli tak, zwłaszcza jeśli pojawia się plan lub zamiar, nie odkładałabym tego do czasu rozmowy o macierzyństwie — potrzebna jest wtedy pilna bezpośrednia pomoc psychologiczna lub psychiatryczna. Najważniejsze zdanie, które zostawiłabym Pani na dziś, brzmi: Nie musi Pani mieć dziecka, żeby Pani życie miało wartość. Ale nie musi Pani również rezygnować z macierzyństwa tylko dlatego, że nigdy nie roztkliwiała się Pani nad wózkami. Najpierw trzeba znaleźć odpowiedź, czy chce Pani wychowywać dziecko — a nie czy boi się Pani życia bez niego.


Dzień dobry, tak — psycholog, a szczególnie psychoterapeuta, może pomóc Pani w przyjrzeniu się temu dylematowi. Nie po to, by zdecydować za Panią, czy powinna zostać matką, lecz by pomóc Pani oddzielić własne pragnienia od lęku, presji społecznej i poczucia, że jest Pani gorsza od innych kobiet. Z Pani wypowiedzi wynika, że od lat nie odczuwała Pani potrzeby macierzyństwa, natomiast z czasem pojawiły się obawy związane z samotnością, przyszłą niesamodzielnością, brakiem wsparcia i poczuciem, że życie bez dziecka może być pozbawione sensu. To bardzo ważne kwestie, którym warto się przyjrzeć. **Decyzja o dziecku podjęta przede wszystkim z lęku przed samotnością, starością czy oceną innych może nie przynieść oczekiwanej ulgi.** Dziecko nie powinno też być traktowane jako gwarancja opieki w przyszłości, ponieważ nie można przewidzieć, jak ułożą się jego życie i relacje z rodzicami. Nie ma jednego obowiązkowego scenariusza życia kobiety. Brak instynktu macierzyńskiego nie czyni Pani nieudacznicą ani osobą niepełnowartościową. Jednocześnie nie musi Pani już dziś wiedzieć, jaką decyzję podjąć. Można spokojnie zbadać, czy pod obawami kryje się autentyczna chęć posiadania dziecka, czy raczej potrzeba bliskości, bezpieczeństwa, przynależności i poczucia sensu. Szczególnie istotne wydaje mi się Pani poczucie pustki, przygnębienie i samotność. Warto zająć się nimi niezależnie od decyzji dotyczącej macierzyństwa. Psychoterapia może pomóc Pani lepiej zrozumieć te uczucia, zbudować poczucie własnej wartości i poszukać sposobów na stworzenie satysfakcjonującego życia oraz sieci wsparcia. Nie musi Pani czekać, aż pojawi się partner, ani podejmować decyzji o dziecku, żeby zacząć o siebie dbać. Może Pani również porozmawiać z ginekologiem o kwestiach związanych z płodnością i czasie, jeśli obawia się Pani presji biologicznej — tak, aby decyzję podejmować na podstawie rzetelnych informacji, a nie wyłącznie lęku. Zachęcam Panią do konsultacji z psychoterapeutą. Nie musi on mieć gotowej odpowiedzi ani kierować się własną „mądrością życiową”. Jego rolą będzie pomóc Pani odnaleźć własną odpowiedź, bez oceniania i narzucania określonego wyboru. Nie musi Pani przechodzić przez te rozterki sama.

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.