W mojej rodzinie od dłuższego czasu jest ogromny problem z komunikacją. Największy jest między moją
4
odpowiedzi
W mojej rodzinie od dłuższego czasu jest ogromny problem z komunikacją. Największy jest między moją mamą (47l) a babcią (77l) ale też często między mną (25l) a mamą. Z babcią rzadko sama się kłócę ale widzę i rozumiem dlaczego kłóci się z nią moja mama. Uważam, że obie często mają oraz nie mają racji ale żadna nie widzi swojej winy. Moja babcia jest notorycznym kłamcą, kłamie w prawie każdej błahej sprawie ale też często w poważnych kwestiach (np zdrowotnych). Wyolbrzymia oraz płacze lub udaje osłabnięcie w niewygodnych dla niej sytuacjach. Moja mama z kolei jest kłębkiem nerwów, myśli że każda osoba na świecie wszytko robi przeciwko niej z premedytacją i ze złośliwości. Nie wiem, skąd się to u niej wzięło ale bardzo ciężko z tym żyć, bo trzeba przy niej uważać na każde najmniejsze słówko czy wyraz twarzy. Nieodpowiednie zachowanie grozi awanturą. Ja z kolei jestem bardzo poirytowaną osobą. Denerwuje się w stopniu nieadekwatnym do sytuacji i często bez faktycznego powodu. Jestem bardzo zmęczona sytuacją w domu, tym, że muszę uważać na każde słowo bo może zostać źle odebrane. Także tym że nie mogę wierzyć w żadne słowo babci. Oprócz tego moja mama nienawidzi mojego partnera co tylko zwiększa nerwowość w domu. Przez to też kłócę się z partnerem i to błędne koło. Nie wiem, jaki rodzaj terapii pomoże mojej rodzinie. Panuje atmosfera w której każdy ma ochotę wyjść z domu i nigdy nie wrócić, nie mówiąc nikomu dokąd idzie.
Wiem, że jednym z powodów jest wspólne mieszkanie, ja wyprowadzam się w styczniu, ale babcia z mamą nie zamieszkają osobno, nie ma takiej opcji a między nimi jest aktualnie najgorsza sytuacja. Nie wiem, jaki rodzaj terapii może pomóc, nie wiem, czy każdy powinien mieć swojego terapeutę? Czy jednego ale osobne rozmowy? Czy może terapia w której wszystkie uczestniczymy. Ostatnia opcja nie wydaje mi się dobrym pomysłem. Wspomnę, że ani babcia ani mama nie chcą terapii, ponieważ żadna nie uważa się za winną i to ta druga powinna zmienić swoje zachowanie i iść na terapię. Brakuje mi już siły żeby rozwiązać tą sytuację.
Wiem, że jednym z powodów jest wspólne mieszkanie, ja wyprowadzam się w styczniu, ale babcia z mamą nie zamieszkają osobno, nie ma takiej opcji a między nimi jest aktualnie najgorsza sytuacja. Nie wiem, jaki rodzaj terapii może pomóc, nie wiem, czy każdy powinien mieć swojego terapeutę? Czy jednego ale osobne rozmowy? Czy może terapia w której wszystkie uczestniczymy. Ostatnia opcja nie wydaje mi się dobrym pomysłem. Wspomnę, że ani babcia ani mama nie chcą terapii, ponieważ żadna nie uważa się za winną i to ta druga powinna zmienić swoje zachowanie i iść na terapię. Brakuje mi już siły żeby rozwiązać tą sytuację.
To, czym się Pani podzieliła wiele mówi o tym, jak bardzo chciałaby Pani wesprzeć mamę i babcię w ich trudnościach, z jakimi się mierzą. Napisała Pani, że na ten moment obie kobiety nie chcą iść na terapię. Warto byłoby zatem w pierwszej kolejności zatroszczyć się o własne potrzeby i sprawdzić czy terapia indywidualna byłaby tutaj taką bazą by zobaczyć sytuację z szerszej perspektywy, z towarzyszeniem specjalisty. Widzę też już pierwsze kroki, które Pani chce podjąć, to znak, że zmiany są możliwe tak, by życie Pani układało się pomyślnie i problem, z którym teraz Pani jest stał się z czasem coraz mniejszy.
Opisana sytuacja wskazuje na długotrwałe funkcjonowanie w silnie obciążającym systemie rodzinnym, w którym występuje przewlekły konflikt międzypokoleniowy, wysoki poziom napięcia emocjonalnego oraz brak bezpiecznej komunikacji. Z psychologicznego punktu widzenia nie mamy do czynienia z pojedynczym „problemem komunikacyjnym”, lecz z utrwalonym sposobem regulowania emocji w rodzinie, który obejmuje manipulację, nadmierną czujność, interpretowanie intencji innych jako wrogich oraz przerzucanie odpowiedzialności. W tak funkcjonującym systemie osoba najbardziej refleksyjna i wrażliwa często przejmuje rolę regulatora napięcia, co prowadzi do przeciążenia, drażliwości i poczucia wyczerpania.
Reakcje, które Pani u siebie obserwuje – w tym nadmierna irytacja i szybkie pobudzanie się emocjonalne – nie są cechą temperamentu ani „złym charakterem”, lecz konsekwencją długotrwałego stresu relacyjnego i funkcjonowania w warunkach braku przewidywalności oraz bezpieczeństwa emocjonalnego. Jest to typowy obraz przeciążonego układu nerwowego, który przez długi czas pozostawał w gotowości do obrony. Przenoszenie napięcia z domu rodzinnego do relacji partnerskiej dodatkowo potwierdza, że obecna sytuacja zaczyna oddziaływać na kolejne obszary Pani życia.
W odniesieniu do form leczenia warto zaznaczyć, że terapia rodzinna lub wspólne spotkania terapeutyczne wymagają minimalnej gotowości wszystkich uczestników do wzięcia odpowiedzialności za własny udział w konflikcie. W sytuacji, w której kluczowi członkowie rodziny nie widzą potrzeby zmiany po swojej stronie i nie wyrażają zgody na terapię, tego typu rozwiązania są na ten moment mało realne i nierzadko prowadzą do dalszej eskalacji napięcia. Również model jednego terapeuty prowadzącego osobne rozmowy z różnymi członkami rodziny wymaga jasnego kontraktu i zgody wszystkich stron, których obecnie brakuje.
Najbardziej adekwatną i realną formą wsparcia na tym etapie jest indywidualna psychoterapia skoncentrowana na Pani doświadczeniu, reakcjach emocjonalnych oraz wpływie systemu rodzinnego na sposób przeżywania i wchodzenia w relacje. Szczególnie pomocna bywa terapia poznawczo-behawioralna wzbogacona o elementy terapii schematów, która pozwala nie tylko pracować nad bieżącymi objawami, takimi jak drażliwość czy napięcie, lecz także rozpoznawać i modyfikować głębiej utrwalone schematy funkcjonowania powstałe w relacjach rodzinnych, w tym nadmierną odpowiedzialność, czujność wobec konfliktu czy tendencję do regulowania emocji innych kosztem siebie.
Tego rodzaju praca terapeutyczna sprzyja budowaniu zdrowszych granic, zmniejszeniu poczucia winy związanego z dystansowaniem się od konfliktów oraz stopniowemu obniżaniu chronicznego pobudzenia emocjonalnego. Może również stanowić istotne wsparcie w procesie przygotowania się do wyprowadzki, która – choć bardzo ważna i potencjalnie odciążająca – nie zawsze automatycznie usuwa utrwalone wzorce reagowania i napięcia emocjonalne.
Warto jednocześnie podkreślić, że decyzje babci i mamy dotyczące terapii nie pozostają pod Pani wpływem i nie są Pani odpowiedzialnością. Próby „ratowania” całego systemu rodzinnego w pojedynkę prowadzą do dalszego wyczerpania, natomiast skoncentrowanie się na własnym funkcjonowaniu jest najbardziej konstruktywnym i zdrowym kierunkiem działania.
Poszukiwanie indywidualnej pomocy psychoterapeutycznej w tej sytuacji nie jest oznaką słabości, lecz adekwatną reakcją na wieloletnie przeciążenie emocjonalne i realną próbą przerwania błędnego koła napięcia, które obecnie obejmuje zarówno relacje rodzinne, jak i partnerskie.
Reakcje, które Pani u siebie obserwuje – w tym nadmierna irytacja i szybkie pobudzanie się emocjonalne – nie są cechą temperamentu ani „złym charakterem”, lecz konsekwencją długotrwałego stresu relacyjnego i funkcjonowania w warunkach braku przewidywalności oraz bezpieczeństwa emocjonalnego. Jest to typowy obraz przeciążonego układu nerwowego, który przez długi czas pozostawał w gotowości do obrony. Przenoszenie napięcia z domu rodzinnego do relacji partnerskiej dodatkowo potwierdza, że obecna sytuacja zaczyna oddziaływać na kolejne obszary Pani życia.
W odniesieniu do form leczenia warto zaznaczyć, że terapia rodzinna lub wspólne spotkania terapeutyczne wymagają minimalnej gotowości wszystkich uczestników do wzięcia odpowiedzialności za własny udział w konflikcie. W sytuacji, w której kluczowi członkowie rodziny nie widzą potrzeby zmiany po swojej stronie i nie wyrażają zgody na terapię, tego typu rozwiązania są na ten moment mało realne i nierzadko prowadzą do dalszej eskalacji napięcia. Również model jednego terapeuty prowadzącego osobne rozmowy z różnymi członkami rodziny wymaga jasnego kontraktu i zgody wszystkich stron, których obecnie brakuje.
Najbardziej adekwatną i realną formą wsparcia na tym etapie jest indywidualna psychoterapia skoncentrowana na Pani doświadczeniu, reakcjach emocjonalnych oraz wpływie systemu rodzinnego na sposób przeżywania i wchodzenia w relacje. Szczególnie pomocna bywa terapia poznawczo-behawioralna wzbogacona o elementy terapii schematów, która pozwala nie tylko pracować nad bieżącymi objawami, takimi jak drażliwość czy napięcie, lecz także rozpoznawać i modyfikować głębiej utrwalone schematy funkcjonowania powstałe w relacjach rodzinnych, w tym nadmierną odpowiedzialność, czujność wobec konfliktu czy tendencję do regulowania emocji innych kosztem siebie.
Tego rodzaju praca terapeutyczna sprzyja budowaniu zdrowszych granic, zmniejszeniu poczucia winy związanego z dystansowaniem się od konfliktów oraz stopniowemu obniżaniu chronicznego pobudzenia emocjonalnego. Może również stanowić istotne wsparcie w procesie przygotowania się do wyprowadzki, która – choć bardzo ważna i potencjalnie odciążająca – nie zawsze automatycznie usuwa utrwalone wzorce reagowania i napięcia emocjonalne.
Warto jednocześnie podkreślić, że decyzje babci i mamy dotyczące terapii nie pozostają pod Pani wpływem i nie są Pani odpowiedzialnością. Próby „ratowania” całego systemu rodzinnego w pojedynkę prowadzą do dalszego wyczerpania, natomiast skoncentrowanie się na własnym funkcjonowaniu jest najbardziej konstruktywnym i zdrowym kierunkiem działania.
Poszukiwanie indywidualnej pomocy psychoterapeutycznej w tej sytuacji nie jest oznaką słabości, lecz adekwatną reakcją na wieloletnie przeciążenie emocjonalne i realną próbą przerwania błędnego koła napięcia, które obecnie obejmuje zarówno relacje rodzinne, jak i partnerskie.
Sytuacja, którą Pani opisuje, brzmi naprawdę trudno i przykro mi, że doświadcza Pani takiego obciążenia. Niestety, nie ma Pani wpływu na decyzje mamy czy babci dotyczące rozpoczęcia terapii, jeśli same nie wyrażają takiej chęci. To, na co ma Pani realny wpływ i o co może Pani zadbać już teraz, to wsparcie terapeutyczne dla siebie - i bardzo do tego zachęcam, aby otrzymała Pani potrzebną pomoc i przestrzeń do wzmocnienia własnych zasobów.
Odnosząc się do Pani pytania: zgodnie z zasadami etyki jeden psycholog nie może prowadzić terapii indywidualnej z osobami, które pozostają ze sobą w bliskiej relacji rodzinnej. Oznacza to, że gdyby każda z Was zdecydowała się na indywidualny proces, powinien on odbywać się u oddzielnych specjalistów.
Odnosząc się do Pani pytania: zgodnie z zasadami etyki jeden psycholog nie może prowadzić terapii indywidualnej z osobami, które pozostają ze sobą w bliskiej relacji rodzinnej. Oznacza to, że gdyby każda z Was zdecydowała się na indywidualny proces, powinien on odbywać się u oddzielnych specjalistów.
Witam Panią serdecznie,
Z tego co Pani pisze, widać zarówno Pani dużą świadomość odnośnie trudności z jakimi mierzy się obecnie Pani oraz Pani rodzina, jak też Pani zaangażowanie i dużą potrzebę pomocy sobie, jak i swoim najbliższym. Można z tego wyciągnąć wniosek, że jest Pani osobą wrażliwą, empatyczną, dla której rodzina stanowi swego rodzaju wartość, którą warto chronić. W sytuacjach konfliktowych, zazwyczaj każda ze stron ma swoje racje oraz potrzeby i wartości, które pragnie chronić. Trud w dochodzeniu do porozumienia polega jednak na umiejętności brania odpowiedzialności za swój 'wkład' w zaistniałą sytuację problemową oraz gotowości do usłyszenia, zrozumienia i uszanowania perspektywy drugiej strony. Tym, co sprzyja konstruktywnej komunikacji, jest atmosfera bezpieczeństwa, pozbawiona krytyki, ocen czy lęku przed odrzuceniem. Będąc jednak "zanurzonym" w "kotle" emocji, powstających za sprawą napiętych relacji rodzinnych, trudno jest osiągnąć taki poziom dystansu, by móc przestać reagować ciągle w "ten sam" sposób, na "te same" wzorce komunikacji czy zachowań, których doświadczamy ze strony najbliższych. W sytuacji, w której tylko/głównie Pani dostrzega potrzebę pomocy z zewnątrz, dobrym rozwiązaniem byłoby zapewne wykonanie tego pierwszego kroku tj. pójście za swoją potrzebą i zgłoszenie się po pomoc do psychologa/psychoterapeuty. Gdy uzyska Pani wsparcie dla siebie, pisze Pani bowiem -"jestem bardzo zmęczona sytuacją w domu...", "brakuje mi już siły..." - będzie Pani mogła złapać odpowiedni dystans, do przyjrzenia się swojej rodzinnej sytuacji z innej perspektywy. Być może dzięki temu, uda się Pani odnaleźć nowe rozwiązania, które wcześniej były dla Pani nieosiągalne. Terapia Skoncentrowana na Rozwiązaniach opiera się m.in.na założeniu, że jeśli coś nie działa/przestało działać, należy zacząć robić coś innego, by uzyskać nowy rezultat (zmianę). Wedle TSR, każda mikrozmiana uruchamia spiralę większych zmian. Najmniejsza więc zmiana np. w Pani reakcjach (na "tą samą" sytuację), paradoksalnie może wprowadzić zmianę w całym Pani systemie rodzinnym. Warto więc zacząć od czegoś, na co ma Pani wpływ, czyli od Siebie. W dalszym etapie, możliwym będzie rozważenie kontynuacji terapii z pozostałymi członkami rodziny.
Życzę Pani powodzenia i wytrwałości,
K.M.Sowińska
Z tego co Pani pisze, widać zarówno Pani dużą świadomość odnośnie trudności z jakimi mierzy się obecnie Pani oraz Pani rodzina, jak też Pani zaangażowanie i dużą potrzebę pomocy sobie, jak i swoim najbliższym. Można z tego wyciągnąć wniosek, że jest Pani osobą wrażliwą, empatyczną, dla której rodzina stanowi swego rodzaju wartość, którą warto chronić. W sytuacjach konfliktowych, zazwyczaj każda ze stron ma swoje racje oraz potrzeby i wartości, które pragnie chronić. Trud w dochodzeniu do porozumienia polega jednak na umiejętności brania odpowiedzialności za swój 'wkład' w zaistniałą sytuację problemową oraz gotowości do usłyszenia, zrozumienia i uszanowania perspektywy drugiej strony. Tym, co sprzyja konstruktywnej komunikacji, jest atmosfera bezpieczeństwa, pozbawiona krytyki, ocen czy lęku przed odrzuceniem. Będąc jednak "zanurzonym" w "kotle" emocji, powstających za sprawą napiętych relacji rodzinnych, trudno jest osiągnąć taki poziom dystansu, by móc przestać reagować ciągle w "ten sam" sposób, na "te same" wzorce komunikacji czy zachowań, których doświadczamy ze strony najbliższych. W sytuacji, w której tylko/głównie Pani dostrzega potrzebę pomocy z zewnątrz, dobrym rozwiązaniem byłoby zapewne wykonanie tego pierwszego kroku tj. pójście za swoją potrzebą i zgłoszenie się po pomoc do psychologa/psychoterapeuty. Gdy uzyska Pani wsparcie dla siebie, pisze Pani bowiem -"jestem bardzo zmęczona sytuacją w domu...", "brakuje mi już siły..." - będzie Pani mogła złapać odpowiedni dystans, do przyjrzenia się swojej rodzinnej sytuacji z innej perspektywy. Być może dzięki temu, uda się Pani odnaleźć nowe rozwiązania, które wcześniej były dla Pani nieosiągalne. Terapia Skoncentrowana na Rozwiązaniach opiera się m.in.na założeniu, że jeśli coś nie działa/przestało działać, należy zacząć robić coś innego, by uzyskać nowy rezultat (zmianę). Wedle TSR, każda mikrozmiana uruchamia spiralę większych zmian. Najmniejsza więc zmiana np. w Pani reakcjach (na "tą samą" sytuację), paradoksalnie może wprowadzić zmianę w całym Pani systemie rodzinnym. Warto więc zacząć od czegoś, na co ma Pani wpływ, czyli od Siebie. W dalszym etapie, możliwym będzie rozważenie kontynuacji terapii z pozostałymi członkami rodziny.
Życzę Pani powodzenia i wytrwałości,
K.M.Sowińska
Podobne pytania
- Czy jeśli współżyłam bez zabezpieczenia i bez wytrysku a na drugi dzień dostałam miesiączkę to czy jest jakakolwiek szansa na ciążę?
- Od około dwóch lat zmagam się z bardzo nasilonymi zaburzeniami lękowymi. Prawie w ogóle nie wychodzę z domu — jedynie do sklepu albo komórki. Każde wyjście jest dla mnie ogromnym wysiłkiem i wyczerpaniem. Ostatnio próbowałem i było bardzo źle. Nie jestem w stanie podjąć pracy ani normalnie funkcjonować.…
- Zrobiłam badanie westerblott, igg ospc -+35,a p41+27 razem z innymi igg wynik 113, jak to interpretować? Boję się ze to moze być borelioza
- Witam. Odstawilam pigulki antykoncepcyjne ze wzgledu na bardzo zle samopoczucie :wydluzajace sie krwawienie, biegunka, bol zoladka, bezsennosc, mrowienie nóg, ogromne zawroty glowy. wzielam tylko 8 pigulek (Kelzy PR). krwawie juz 10 dzien, tabletki odstawilam wczoraj..dzis mija doba. ile moge jeszcze…
- Dzień dobry, Dzisiaj jest 3 dzień podania leku broncovaxom mojej 4 letniej córce. Dzisiaj miała lekki stan podgorączkowy, 38 i zaczęła pokaszliwac i mieć chrypkę. Czy mam przestać podawać lek?
- Dzień dobry, mam 16 lat i od prawie całego życia mam problem z mową. Jąkam się w różny sposób - przedłużam samogłoski, mam blokady na głoskach takich jak g, k, d, p. Zdarza mi się też mówić zbyt szybko, przez co całe zdania brzmią niewyraźnie. Kiedy jestem zestresowany albo mam mówić przy innych,…
- Witam serdecznie, od 2 miesięcy biorę escitalopramum ( początkowo 5 mg, po tygodniu 10 mg ). Leczę zaburzenia leku uogólnionego. Lęk spowodował problem z apetytem oraz spadek wagi. Jestem drobną osoba ( 160 cm i 45 kg). Apetyt wrócił, może nie taki jak kiedyś ale jem. Martwi mnie jedynie fakt, że miewam…
- Witam. Jak poradzić sobie z stresem, wstydem przede pierwszą wizytą u psychoterapeuty. Chciałbym bym otworzyć się ale nie potrafię
- Witam dziecko ma 7 lat i podwyzszona hemoglobine 13,9 , limfocyty 49,1 , bazofile 1,5 , czas protrombinowy 12,8 sek. Prosze o informacje ?
- Witam Czy lecząc się na depresję mogę starać o dziecko. Gdy zażywam tabletki czuję się bardzo dobrze teraz przestałam zażywać parę dni i znów to samo. Czy branie leków podczas starań i w trakcie trwania ciąży jest bardzo nie bezpieczne. Mam 35 lat i bardzo chcemy tego dziecka
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Masz podobny problem? Ci specjaliści mogą Ci pomóc:
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.