Moja mama cale zycie zyje w stresie, wszystkim sie przejmuje, za wszystko czuje sie odpowiedzialna,
4
odpowiedzi
Moja mama cale zycie zyje w stresie, wszystkim sie przejmuje, za wszystko czuje sie odpowiedzialna, ma lęki. Jest bardzo pracowita, nie potrafi odpoczywac. Bardzo ja kocham, ale niestety moja mama jest bardzo nerwowa, cokolwiek zrobie, cokolwiek powiem odbiera zle. Wszystko odbiera jako atak. Krzyczy, placze na przemian. Ja chce tylko pomoc w obowiazkach domowych, zrobic zakupy, posprzatac.Ostatnio choruje, wiec tez szukam rozwiazan... jeszcze nie zdaze skonczyc zdania, a juz to jest odbierane zle i czuje ze przyczyniam do jej ataku nerwicy... Ja nie wiem jak z nia rozmawiac zeby uniknac jej wpadniecia w szal nerwowy. Wiem, ze potrzebuje pomocy, ale moja pomoc odrzuca, ze nie chce byc zalezna od kogos, czuc sie winna, ja nawet jej nie obwiniam. Ja sie bardzo o nia martwie.
Szanowna Pani/Panie,
zainteresowanie mamą niewątpliwie wskazuje na to, że to osoba bardzo dla Pani/Pana ważna i chce jej Pan/Pani pomóc, może mówić także o gotowości dzielenia się z mamą swoim czasem, zasobami, tym, co uważa Pan/Pani za istotne do dzielenia się z mamą nawet kosztem przeżywania w tej relacji wielu trudnych emocji.
Z tego, co rozumiem Pani/Pan rozumie pomoc mamie jako okazanie bliskości, wyręczenie w czynnościach itp., mama jednak prawdopodobnie rozumie taką pomoc jako zależność od Pani/Pana, być może nawet okazanie słabości. W moim poczuciu różnica definicji pomocy może powodować konflikty, które się między Wami dzieją - Pan/Pani chcę wspomóc samopoczucie mamy, mama być może chciałaby sama poradzić sobie z tymi trudnościami (może właśnie działaniem okazuje swoją siłę?).
Stawiam tutaj pewne hipotezy, które mogą, ale nie muszą okazać się trafne, znam tylko urywek Waszej historii:). Kluczowe w tej sytuacji w procesie budowania Pani/Pana dbałości o siebie oraz planowania dalszych działań w tej relacji będzie na pewno pogłębienie rozumienia dziejących się między Wami trudności.
Zachęcam do konsultacji psychologicznej/psychoterapeutycznej w tej sprawie - będziemy mogły/mogli pochylić się nad trudnościami, z którymi Pani/Pan się mierzy. Po zebraniu wywiadu, który pomoże mi lepiej zrozumieć Pani/Pana postrzeganie świata, będziemy mogły/mogli wspólnie ustalić cele terapeutyczne do dalszej pracy:) Życzę wszystkiego dobrego!
zainteresowanie mamą niewątpliwie wskazuje na to, że to osoba bardzo dla Pani/Pana ważna i chce jej Pan/Pani pomóc, może mówić także o gotowości dzielenia się z mamą swoim czasem, zasobami, tym, co uważa Pan/Pani za istotne do dzielenia się z mamą nawet kosztem przeżywania w tej relacji wielu trudnych emocji.
Z tego, co rozumiem Pani/Pan rozumie pomoc mamie jako okazanie bliskości, wyręczenie w czynnościach itp., mama jednak prawdopodobnie rozumie taką pomoc jako zależność od Pani/Pana, być może nawet okazanie słabości. W moim poczuciu różnica definicji pomocy może powodować konflikty, które się między Wami dzieją - Pan/Pani chcę wspomóc samopoczucie mamy, mama być może chciałaby sama poradzić sobie z tymi trudnościami (może właśnie działaniem okazuje swoją siłę?).
Stawiam tutaj pewne hipotezy, które mogą, ale nie muszą okazać się trafne, znam tylko urywek Waszej historii:). Kluczowe w tej sytuacji w procesie budowania Pani/Pana dbałości o siebie oraz planowania dalszych działań w tej relacji będzie na pewno pogłębienie rozumienia dziejących się między Wami trudności.
Zachęcam do konsultacji psychologicznej/psychoterapeutycznej w tej sprawie - będziemy mogły/mogli pochylić się nad trudnościami, z którymi Pani/Pan się mierzy. Po zebraniu wywiadu, który pomoże mi lepiej zrozumieć Pani/Pana postrzeganie świata, będziemy mogły/mogli wspólnie ustalić cele terapeutyczne do dalszej pracy:) Życzę wszystkiego dobrego!
Dzień dobry, to co dzieje się z Pani/Pana mamą, wydaje się być trudne i dla niej i dla Pani/Pana. Można próbować zachęcać mamę do pójścia do specjalisty (na przykład psychologa, psychoterapeuty czy psychiatry) i skorzystania z pomocy, jednak ostatecznie to mama musi podjąć decyzję o tym, że chce po taką pomoc sięgnąć. To co może
Pani/Pan zrobić, to poszukać pomocy dla siebie - czasami to co dzieje się z naszymi bliskimi wpływa również na nas i sami możemy potrzebować wsparcia.
Pozdrawiam,
Adrianna Markiewicz-Popiel
Pani/Pan zrobić, to poszukać pomocy dla siebie - czasami to co dzieje się z naszymi bliskimi wpływa również na nas i sami możemy potrzebować wsparcia.
Pozdrawiam,
Adrianna Markiewicz-Popiel
Ach, klasyka gatunku: człowiek chce pomóc mamie… a mama reaguje tak, jakby właśnie próbował ją otruć.
„Mamo, zrobię zakupy.”
– „Czyli uważasz, że jestem nieudolna?!”
„Mamo, odpocznij trochę.”
– „A więc według ciebie jestem wrakiem człowieka?!”
Proszę zauważyć, że Pani mama ma prawdopodobnie doktorat z zamieniania troski w atak osobisty. I wygląda na to, że pracuje nad habilitacją.
Ale teraz serio.
Pani mama najprawdopodobniej żyje w takim napięciu od tylu lat, że jej organizm już nie zna innego trybu niż:
„muszę wszystko kontrolować, bo inaczej świat się zawali”.
A kiedy Pani chce pomóc, jej układ nerwowy nie słyszy:
„kocham cię”.
On słyszy:
„nie radzisz sobie”.
I wtedy BAM – alarm, płacz, krzyk, poczucie winy, katastrofa narodowa z powodu zakupów.
Tylko jest jeden problem.
Pani próbuje ją „uratować” przed jej własnym stylem życia.
A ona najwyraźniej traktuje ten stres jak ukochanego chomika emocjonalnego, którego hoduje od 30 lat i nie odda nikomu.
I teraz uwaga, bo to ważne:
Pani nie jest odpowiedzialna za regulowanie emocji swojej mamy.
Powtórzę, bo córki takich mam zwykle tego nie słyszały całe życie:
Nie jest Pani odpowiedzialna za to, czy mama się zdenerwuje.
Bo na ten moment wygląda to tak: – Pani mówi ostrożnie
– potem jeszcze ostrożniej
– potem analizuje każde słowo
– potem chodzi na palcach
– a mama i tak wybucha
Czyli w praktyce próbuje Pani zostać „idealnie bezpieczną osobą”, żeby nie uruchomić jej lęku.
Mam złą wiadomość: to się nie uda.
Bo problem nie siedzi w Pani słowach.
Problem siedzi w tym, że mama żyje w chronicznym napięciu i prawdopodobnie sama nie umie przyjąć wsparcia bez poczucia słabości.
A teraz najlepsze:
Pani już zaczyna przejmować jej sposób funkcjonowania.
Martwi się Pani za bardzo.
Analizuje za bardzo.
Czuje się odpowiedzialna za cudze emocje.
Krótko mówiąc: wirus rodzinny działa znakomicie.
Dlatego zamiast próbować „idealnie rozmawiać”, warto zrobić coś dojrzalszego: – pomagać wtedy, kiedy mama realnie tego chce,
– nie tłumaczyć się bez końca,
– nie brać odpowiedzialności za każdy jej wybuch,
– i zacząć odróżniać współczucie od ratowania.
Bo można kochać mamę… i jednocześnie nie dać się wciągnąć w jej tornado emocjonalne.
A jeśli mama kiedyś zdecyduje się na pomoc – świetnie.
Jeśli nie – to też jest jej wybór.
Pani zadaniem nie jest zostać jej terapeutką, strażakiem i emocjonalnym amortyzatorem w jednym.
Pani zadaniem jest nie zgubić siebie, próbując ją uspokoić.
„Mamo, zrobię zakupy.”
– „Czyli uważasz, że jestem nieudolna?!”
„Mamo, odpocznij trochę.”
– „A więc według ciebie jestem wrakiem człowieka?!”
Proszę zauważyć, że Pani mama ma prawdopodobnie doktorat z zamieniania troski w atak osobisty. I wygląda na to, że pracuje nad habilitacją.
Ale teraz serio.
Pani mama najprawdopodobniej żyje w takim napięciu od tylu lat, że jej organizm już nie zna innego trybu niż:
„muszę wszystko kontrolować, bo inaczej świat się zawali”.
A kiedy Pani chce pomóc, jej układ nerwowy nie słyszy:
„kocham cię”.
On słyszy:
„nie radzisz sobie”.
I wtedy BAM – alarm, płacz, krzyk, poczucie winy, katastrofa narodowa z powodu zakupów.
Tylko jest jeden problem.
Pani próbuje ją „uratować” przed jej własnym stylem życia.
A ona najwyraźniej traktuje ten stres jak ukochanego chomika emocjonalnego, którego hoduje od 30 lat i nie odda nikomu.
I teraz uwaga, bo to ważne:
Pani nie jest odpowiedzialna za regulowanie emocji swojej mamy.
Powtórzę, bo córki takich mam zwykle tego nie słyszały całe życie:
Nie jest Pani odpowiedzialna za to, czy mama się zdenerwuje.
Bo na ten moment wygląda to tak: – Pani mówi ostrożnie
– potem jeszcze ostrożniej
– potem analizuje każde słowo
– potem chodzi na palcach
– a mama i tak wybucha
Czyli w praktyce próbuje Pani zostać „idealnie bezpieczną osobą”, żeby nie uruchomić jej lęku.
Mam złą wiadomość: to się nie uda.
Bo problem nie siedzi w Pani słowach.
Problem siedzi w tym, że mama żyje w chronicznym napięciu i prawdopodobnie sama nie umie przyjąć wsparcia bez poczucia słabości.
A teraz najlepsze:
Pani już zaczyna przejmować jej sposób funkcjonowania.
Martwi się Pani za bardzo.
Analizuje za bardzo.
Czuje się odpowiedzialna za cudze emocje.
Krótko mówiąc: wirus rodzinny działa znakomicie.
Dlatego zamiast próbować „idealnie rozmawiać”, warto zrobić coś dojrzalszego: – pomagać wtedy, kiedy mama realnie tego chce,
– nie tłumaczyć się bez końca,
– nie brać odpowiedzialności za każdy jej wybuch,
– i zacząć odróżniać współczucie od ratowania.
Bo można kochać mamę… i jednocześnie nie dać się wciągnąć w jej tornado emocjonalne.
A jeśli mama kiedyś zdecyduje się na pomoc – świetnie.
Jeśli nie – to też jest jej wybór.
Pani zadaniem nie jest zostać jej terapeutką, strażakiem i emocjonalnym amortyzatorem w jednym.
Pani zadaniem jest nie zgubić siebie, próbując ją uspokoić.
Dzień dobry,
To zrozumiałe że martwi się Pani o mamę. Jednak Pani przede wszystkim powinna zadbać o siebie. Dobrym rozwiązaniem dla mamy byłaby psychoterapia, jak również wizyta u psychiatry, ale to ona sama musiałaby tego chcieć, ona sama musi chcieć sobie pomóc, Pani za nią tego nie zrobi. Na pewno nie jest Pani źródłem jej nerwicy, ona ma swoją własną historię która ją ukształtowała, i bardzo ważne jest by Pani nie obwiniała się, nie brała odpowiedzialności za jej stan. Może Pani pomagać jej, tam gdzie jest to naprawdę potrzebne, ale jednocześnie dbać o siebie, o swoje potrzeby, o dystans w tej relacji. Rozumiem że to wszystko jest trudne, dlatego warto sięgnąć po pomoc dla siebie, u psychologa czy psychoterapeuty.
Pozdrawiam
Justyna Wojciechowska
To zrozumiałe że martwi się Pani o mamę. Jednak Pani przede wszystkim powinna zadbać o siebie. Dobrym rozwiązaniem dla mamy byłaby psychoterapia, jak również wizyta u psychiatry, ale to ona sama musiałaby tego chcieć, ona sama musi chcieć sobie pomóc, Pani za nią tego nie zrobi. Na pewno nie jest Pani źródłem jej nerwicy, ona ma swoją własną historię która ją ukształtowała, i bardzo ważne jest by Pani nie obwiniała się, nie brała odpowiedzialności za jej stan. Może Pani pomagać jej, tam gdzie jest to naprawdę potrzebne, ale jednocześnie dbać o siebie, o swoje potrzeby, o dystans w tej relacji. Rozumiem że to wszystko jest trudne, dlatego warto sięgnąć po pomoc dla siebie, u psychologa czy psychoterapeuty.
Pozdrawiam
Justyna Wojciechowska
Podobne pytania
- Witam. Mam 25 lat i jestem dwa miesiące po porodzie. Ponad tydzień temu dostałam miesiączke pierwszą po porodzie i odrazu zaczęłam od pierwszego dnia stosować tabletki antykoncepcyjne a dokładnie MyWy. Krwawienie skończyło się po 8 dniach a przez kolejne dni do dnia dzisiejszego (czyli już 4 dni) plamie…
- Witam Mąż jest sześć tygodni po operacji przepukliny pachwinowej. Od razu po operacji w mosznie pojawił się obrzęk jądra . Do tej pory troszkę się pomniejszał ale od jakiegoś czasu stoi w miejscu. Na pierwszej wizycie po operacji lekarz ściągnął dużo płynu potem następna wizyta po dwóch tygodniach…
- Witam, Od kilku tygodni pojawia się u mnie klucie w gornej części brzucha. Jednak nie jest ono zlokalizowane w jednym miejscu, często po środku, ale również "wedruje" po prawej lub lewej stronie pod zebrami. Nie jest to silny ból ale pojawia się codziennie, po kilku minutach mija. Dodatkowo w tym samym…
- Czy 5 mg escitalopramum może być skuteczne w lekkich zaburzeniach lękowych ? Czy powyższa substancja może w pierwszych tygodniach wywoływać stany depresyjne ?
- Witam, proszę o informację czy podane wyniki są w porządku. Martwi mnie ta zmiana hypodensyjna. Czy powinnam jak najszybciej skontaktować się z lekarzem? „Wątroba niepowiększona, o gładkich obrysach z wydłużonym lewym płatem. W prawym płacie wątroby przedprzeponowo w segmencie 8 zmiana hypodensyjna…
- Dzień dobry, z moim partnerem najpierw robiliśmy sobie nawzajem petting on po dojściu wytarł swoje przyrodzenie ze spermy chusteczka (oraz na chusteczkę się spuścił i po godzinie spróbowaliśmy stosunku bez zabezpieczenia . I dodam że partner wyjął 10/15 min przed dojściem. Czy jest możliwość zajścia…
- Witam, od jakiegoś czasu mam problem ze najmniejsze rzeczy ostatnio mnie stresują. Często się stresowałem ale w ostatnim najgłupsze rzeczy sprawiają że mam duży stres, w stylu bóle brzucha czy drgania rąk. Do kogo się udać czy jakie badania zrobić ?
- Dzień dobry, wynik tsh wynosi 2.880, a ft4 1.28. Jestem kobietą w wieku 27 lat, planującą ciążę. Czy powinnam pogłębić diagnostykę w kierunku tarczycy?
- Witam. Mam 36 lat. Co około 12 miesięcy robię kompleks badań krwi. Jeżeli chodzi o morfologię i badania, które wykonałem to wszystko w normie. Kilka przykładowych, które mogą się przydać do dalszej interpretacji podwyższonego DHEA: 1) Cholesterol całkowity- 196 (od zawsze miałem minimalnie podwyzszony)…
- Mam 17 lat i jestem sama. Od mojego pierwszego razu który miałam w wieku 15 lat strasznie męczy mnie libido. Mam też zdiagnozowaną depresję i leczę się już od 4 lat. Czy to może być powiązane? Jak sobie z tym poradzić? Masturbacja nic nie daje
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Masz podobny problem? Ci specjaliści mogą Ci pomóc:
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.