Mam pytanie bo dostałem wiadomość która mnie trochę zmroziła o treści " A zęby jej wyleczylam ,nie z

Mam pytanie bo dostałem wiadomość która mnie trochę zmroziła o treści " A zęby jej wyleczylam ,nie za darmo, to kosztuje , plomby ,narkoza, piaskowanie fluoryzacja. Dentysta dwa razy do roku 500 zł, okulary 700 bo muszą byc specjalne do tego neurolog ,alergolog ,okulista, psychiatra jej od aspergera ,kardiolog, endokrynolog, psycholog ,rezonans magnetyczny, tez trzeba jej zrobić audiolog .To są jej specjalisci i kazdy po 250 zl raz w miesiącu , OCT oka i USG oczka musi byc , QEEG tez trzeba zrobic. A i genetyk." Co musi się komuś dziać żeby mieć tyle badań bo jestem głęboko zaniepokojony i proszę o odpowiedź czy jest jakieś zaburzenie przez które ktoś może ciągnąć kogoś po wszystkich lekarzach jacy istnieją.

5 odpowiedzi


Dzień dobry, kto i po co wysłał Panu tę wiadomość? Ja po prostu zapytałabym o szczegóły nadawcę. A może macie jakieś problemy które utrudniają komunikację? Pozdrawiam , Bogna Gadomska Karwacka

Szukasz psychologa?

Pierwsza sesja wprowadzająca za darmo z Terapia by ZnanyLekarz

Wypełnij formularz
Znajdź eksperta

Witam, myslę, że to pytanie powinno być skierowane do osoby, którą tą wiadomość wysłała.


Na podstawie przytoczonego opisu bardzo trudno jednoznacznie określić przyczynę częstych wizyt u lekarzy oraz powtarzającej się potrzeby wykonywania różnorodnych badań, natomiast wysoce prawdopodobna w tym przypadku może być hipochondria bądź inne zaburzenie somatoformiczne. W takiej sytuacji zalecana jest konsultacja z psychologiem-diagnostą. Pozdrawiam serdecznie!


Dzień dobry, Taki zakres konsultacji może wyglądać niepokojąco, ale sam w sobie nie mówi o jednej konkretnej przyczynie. Bywają sytuacje, w których dziecko lub osoba dorosła jest diagnozowana wielotorowo i wtedy rzeczywiście pojawia się wielu specjalistów, bo każdy ocenia inny obszar funkcjonowania. Zdarza się jednak również, że liczba badań i wizyt zaczyna się rozrastać bardziej z potrzeby upewniania się i szukania kolejnych odpowiedzi, a więc w skrócie- ze swojej niepewności a czasami też lęku, niż z jasno określonego planu leczenia. Wtedy łatwo wejść w schemat „jeszcze jedno badanie dla pewności”, który nie zawsze realnie coś wnosi. Najwięcej mówi tu nie sama liczba specjalistów, ale to, czy istnieje spójny plan diagnostyczny i ktoś, kto go prowadzi. Jeśli tego brakuje, można mieć uzasadnione wątpliwości i warto dopytać, jaki jest cel tych działań i kto je koordynuje. Pozdrawiam,


To, co opisujesz, faktycznie może brzmieć przytłaczająco, ale sama liczba specjalistów nie musi od razu oznaczać, że ktoś „wymyśla” choroby albo celowo ciąga dziecko po lekarzach bez powodu. Przy zaburzeniach neurorozwojowych, takich jak np. zespół Aspergera lub spektrum autyzmu, część dzieci rzeczywiście bywa pod opieką wielu specjalistów jednocześnie, szczególnie jeśli współwystępują inne trudności zdrowotne lub sensoryczne. Jednocześnie warto powiedzieć uczciwie, że zdarzają się też sytuacje, w których opiekun bardzo intensywnie koncentruje się na zdrowiu dziecka, stale szuka kolejnych diagnoz, badań i konsultacji, nawet gdy nie zawsze są one konieczne. Czasem wynika to z ogromnego lęku o dziecko, potrzeby kontroli albo trudności emocjonalnych samego rodzica. W skrajnych przypadkach istnieją również zaburzenia związane z nadmiernym medykalizowaniem dziecka, ale na podstawie jednej wiadomości absolutnie nie da się tego ocenić. Najważniejsze jest to, czy: dziecko realnie ma objawy i trudności wymagające diagnostyki, lekarze rzeczywiście zalecają te badania, czy badania i wizyty poprawiają funkcjonowanie dziecka, a nie tylko podtrzymują ciągły lęk. Rozumiem, że mogło Cię to zaniepokoić, bo ta wiadomość jest bardzo intensywna i skupiona wokół problemów zdrowotnych oraz kosztów leczenia. Ale ostrożnie z wyciąganiem jednoznacznych wniosków bez szerszego kontekstu. Czasem za takim przekazem stoi po prostu przeciążony i przestraszony rodzic, który próbuje zrobić wszystko, co może.

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.