Mam 21 lat, od okolo 7 zmagam sie z drzeniem rak w stresujacych sytuacjach i nie byloby w tym nic na
Mam 21 lat, od okolo 7 zmagam sie z drzeniem rak w stresujacych sytuacjach i nie byloby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, ze drzenie zaczelo sie pojawiac tez w sytuacjach ktore nie bylyby normalnie stresujace, ale sa wlasnie przez problem z rekami. Mowiac prosciej - podpisujac sie gdzies, gdy ktos patrzy, pokazujac komus cos na telefonie itp, pojawia sie obawa ze zaczna mi drzec rece i ktos to zauwazy, no i coz, ze wzgledu na pojawiajacy sie wtedy stres czesto dokladnie to sie dzieje. Drzenie ma podloze czysto psychiczne (te same sytuacje nie wywolywaly tego gdy bylem odpowiednio spokojny i nastawiony psychicznie). Czytalem ze ashwaganda moglaby mi pomoc, mowiac kolokwialnie, wyluzowac, mniej przejmowac sie w takich sytuacjach i kontrolowac sie, ale biore od kilku tygodni i nie zauwazylem poprawy. Wstydliwy problem, ktory niezwykle utrudnia mi zycie nawet w codziennych sytuacjach, gdy trzeba zjesc zupe. Co wlasciwie moge zrobic zeby jakos skutecznie z tym walczyc? Wiem, ze najskuteczniejsza zapewne jest ekspozycja na takie sytuacje, przywykniecie i nauczenie sie radzenia sobie, ale jest to niemalze niewykonalne tak po prostu.. przeczytalem ostatnio o propranololu i podobnych, ze uspokoilyby organizm i zniwelowaly fizyczne objawy stresu, jak silne bicie serca i wlasnie drzenie, ale nie znam sie na takich substancjach i domyslam sie ze jednak nie jest to ich bezposrednim przeznaczeniem. Czy sa jakies srodki ktore moglyby mnie wesprzec w walce z tym problemem?
4 odpowiedzi
Dzień dobry, z tego co Pan opisuje mierzy się Pan z tymi objawami już od kliku lat, które postępują i wpływają na jakość funkcjonowania. Na początek zachęcam do wizyty u lekarza psychiatry. Lekarz będzie mógł ocenić Pana stan zdrowia, w razie konieczności zlecić badania, które potwierdzą czy drżenie rąk ma podłoże psychiczne czy jest związane z innymi czynnikami. Dobierze też odpowiednie leczenie farmakologiczne. Jeśli przyjmuje Pan suplementy - proszę pamiętać, żeby poinformować o tym lekarza. Docelowo, dobrze jest połączyć wsparcie psychiatryczne i psychologiczne udać się do psychologa lub psychoterapeuty w celu nauczenia się radzenia sobie w sytuacjach stresowych. Pozdrawiam, Anna Krążyńska
To, co opisujesz, jest naprawdę trudnym doświadczeniem, ale jednocześnie bardzo zrozumiałym. Drżenie rąk w stresujących sytuacjach to coś, co może się przydarzyć wielu osobom, ale u Ciebie przybrało formę, która zaczęła wpływać na codzienne funkcjonowanie, i to już od wielu lat. Z czasem lęk przed samym objawem – czyli drżeniem – zaczął wywoływać dokładnie to, czego się obawiasz. I to jest bardzo charakterystyczne dla lęku społecznego, a konkretnie dla tzw. lęku przed lękiem. Pojawia się myśl „zaraz mi zadrżą ręce, ktoś to zauważy”, organizm reaguje napięciem, przez co rzeczywiście ręce zaczynają drżeć – i błędne koło się zamyka. Co więcej, sama obecność innych osób, ich wzrok czy potencjalna ocena, zaczynają być dla Ciebie stresujące nie dlatego, że one faktycznie coś robią, ale dlatego, że Ty sam uruchamiasz serię obaw i przewidywań, które generują napięcie. To bardzo ważne, że rozumiesz, że problem ma podłoże psychiczne. To znaczy, że można z nim pracować i wprowadzać realne zmiany. Terapia poznawczo-behawioralna (CBT) skupia się właśnie na takich trudnościach – na tym, jak myślenie wpływa na emocje i ciało, i jak można to zmienić. Kluczowe jest to, byś przyjrzał się swoim myślom w sytuacjach, które wywołują napięcie. Co dokładnie wtedy sobie mówisz? Jakie obrazy, przewidywania, założenia pojawiają się w głowie? Bo to właśnie one są paliwem dla reakcji stresowej. Ekspozycja, o której wspomniałeś, to rzeczywiście skuteczna metoda, ale nie chodzi w niej o to, by rzucać się na głęboką wodę. To nie ma być bolesne udowadnianie sobie czegokolwiek, tylko stopniowy proces oswajania się z sytuacjami, które dziś wywołują napięcie. W CBT często tworzy się tzw. hierarchię lęku, czyli listę sytuacji od najłatwiejszych do najtrudniejszych i pracuje się z nimi po kolei, powoli budując odporność psychiczną. Równolegle bardzo ważna jest praca z przekonaniami – np. że „każdy zauważy”, „to będzie wstyd”, „muszę wyglądać normalnie”. Zamiast tego uczysz się rozpoznawać, które z tych myśli są przesadzone, nieprawdziwe lub nieprzydatne, i zastępować je bardziej realistycznymi, wspierającymi. Tego wszystkiego można się nauczyć, krok po kroku. Jeśli chodzi o propranolol – tak, bywa stosowany w sytuacyjnym lęku społecznym, np. przed wystąpieniami publicznymi, żeby wyciszyć fizyczne objawy stresu. Ale to nie jest lek rozwiązujący problem u podstaw – może pomóc doraźnie, uspokoić tętno, zredukować drżenie, ale nie zmienia Twojego podejścia, nie wpływa na myślenie. Może być wsparciem w procesie terapii, ale zdecydowanie powinien być stosowany tylko po konsultacji z lekarzem, najlepiej psychiatrą. Samo sięganie po leki, bez zrozumienia mechanizmu, zazwyczaj nie przynosi trwałej ulgi. Ashwagandha, o której wspomniałeś, ma działanie łagodnie uspokajające, ale jeśli nie widzisz efektów po kilku tygodniach, nie ma sensu kontynuować z nadzieją, że nagle zadziała. To może być drobny dodatek, ale nie rozwiązanie. Warto wprowadzić codzienne małe kroki, które pomogą Ci odzyskać poczucie wpływu. Możesz zacząć od obserwacji sytuacji, w których pojawia się napięcie – zapisuj, co się wydarzyło, co pomyślałeś, jak zareagowało ciało. Później spróbuj odpowiedzieć sobie: co bym powiedział koledze w takiej sytuacji? Jakie są inne możliwe interpretacje? I zacznij planować niewielkie ekspozycje – coś, co wywołuje lekki dyskomfort, ale nie panikę. Po takim ćwiczeniu zapisz, co się wydarzyło naprawdę – nie co przewidywałeś. To ważne, bo nasz umysł lubi wyolbrzymiać zagrożenia, a realne doświadczenie często pokazuje, że nie było aż tak źle. Nie jesteś sam z tym problemem i nie musisz próbować sobie radzić w odosobnieniu. Rozmowa z terapeutą, który zna się na pracy z lękiem społecznym, naprawdę może pomóc Ci ruszyć z miejsca. Masz dopiero 21 lat i już teraz szukasz rozwiązań – to bardzo dojrzałe i świadome podejście. To, że objawy są uciążliwe, nie oznacza, że będą z Tobą zawsze. Masz wpływ na to, jak będziesz reagować, i możesz się tego nauczyć. To wymaga czasu, ale jest absolutnie możliwe. I zasługujesz na to, żeby poczuć się pewniej w swoim ciele, w swoim życiu i relacjach.
Dzień dobry, drżenie rąk w sytuacjach, które wydają się nie być stresujące, może mieć głębsze psychiczne podłoże, związane z wewnętrznym konfliktem między chęcią ukrycia swoich słabości a rzeczywistością ich ujawniania. Z perspektywy psychodynamicznej, drżenie może być reakcją na lęk przed oceną – jest to mechanizm obronny, który stara się chronić przed ujawnieniem wewnętrznych obaw. Próbujesz zachować pozory kontroli i spokoju, ale nieświadome lęki zaczynają się ujawniać w postaci drżenia, które jest fizycznym wyrazem ukrytych emocji. Być może to drżenie to nie tylko efekt stresu, ale także próba komunikacji z otoczeniem – manifestacja tego, co jest zablokowane na poziomie psychicznym. Innymi słowy, to ciało mówi to, czego nie jesteś w stanie wyrazić słowami. Może to być wyraz lęku przed tym, że nie spełnisz oczekiwań innych, że nie poradzisz sobie w danej sytuacji. Zamiast trzymać te emocje w sobie, one znajdują ujście w postaci fizycznych objawów. Przykład: Załóżmy, że jesteś w sytuacji, gdzie musisz się podpisać lub pokazać komuś coś na telefonie. Zaczynasz się stresować, ponieważ obawiasz się, że Twoje ręce zaczną się trząść i że inni to zauważą. To może być efekt ukrytego lęku przed odrzuceniem lub obawy, że nie spełnisz oczekiwań. Twoje drżenie jest wtedy "komunikatem", którym nieświadomie próbujesz pokazać to, co starasz się ukryć – poczucie niedoskonałości lub lęk przed krytyką. W tej perspektywie drżenie nie jest tylko objawem stresu, ale także oznaką głębszych, nieświadomych lęków, które starasz się zignorować lub ukryć. Drżenie jest wtedy formą komunikacji – twoim sposobem, by ujawnić to, czego nie chcesz przyznać sobie lub innym. To, co na pierwszy rzut oka wydaje się być tylko fizyczną reakcją, może być w rzeczywistości przejawem wewnętrznych procesów psychicznych, które warto rozpoznać, by zrozumieć, co naprawdę za nimi stoi. Pozdrawiam serdecznie
Dzień dobry, jeśli Pan chciałby spróbować leków to proszę się udać na konsultację do lekarza psychiatry, to jest osoba która może przepisać odpowiednie leki. Ashwaganda działa zwykle po kilku tygodniach, ale może w tym przypadku nie działać wystarczająco mocno. Natomiast myślę że najlepiej by było jeśli Pan by się skontaktował z psychoterapeutą ponieważ leki tylko likwidują objawy a dobrze by było znaleźć źródło tych objawów. Pozdrawiam serdecznie, Justyna Wojciechowska
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.





