Narzeczony miał zwyczaj dość często sięgać po piwo, szczególnie w stresie,złości lub frustracji.Obec
Narzeczony miał zwyczaj dość często sięgać po piwo, szczególnie w stresie,złości lub frustracji.Obecnie nie pije 2 tydzień. ma problem z kontrolowaniem słodyczy. Gdy są w domu,potrafi zjeść ich dużo,a później mówi,że przez cukier nie ma energii do ćwiczeń,opieki nad dzieckiem czy obowiązków. Zdarzało się też,że zjedzenie słodyczy było dla niego powodem sięgnięcia po piwo.Odpowiedzialnością obarcza mnie,bo to ja kupiłam dany produkt. Żeby go wesprzeć,zgodziłam się na razie nie kupować na zapas typowych słodyczy,mimo że sama nie mam problemu z ich kontrolowaniem.Teraz jednak oczekuje, żebym nie kupowała również napojów,drożdżówek, jogurtów czy potraw zawierających dodany cukier i najlepiej jadła takie rzeczy tylko w soboty.Gdy się nie zgadzam mówi,że to ja mam problem, skoro nie potrafię zrezygnować z cukru dla niego i rodziny. Czy wspieranie partnera powinno oznaczać takie ograniczanie również mojej diety? Czy jestem odpowiedzialna za to,że dorosły partner zjada słodycze, a później nie wykonuje obowiązków lub sięga po alkohol?Czy to raczej on powinien pracować nad kontrolowaniem swoich impulsów i do jakiego specjalisty najlepiej się z tym zgłosić?
19 odpowiedzi
Dzień dobry, Nie, nie jest Pani odpowiedzialna za impulsy, wybory żywieniowe ani ewentualny powrót do alkoholu u dorosłego partnera. Wspieranie bliskiej osoby w zmianie nawyków czy utrzymywaniu abstynencji nie powinno oznaczać przejmowania kontroli nad jej zachowaniem ani narzucania sobie sztywnych ograniczeń wbrew własnym potrzebom. Warto przyjrzeć się tej sytuacji z dwóch perspektyw psychologicznych: 1. Mechanizm zamiany uzależnienia i rola cukru w abstynencji W pierwszych tygodniach ograniczenia lub odstawienia alkoholu organizm silnie domaga się dopaminy oraz szybkich węglowodanów (alkohol jest źródłem prostych cukrów). Sięganie po słodycze to bardzo częsty mechanizm kompensacyjny - mózg szuka szybkiego „zastępnika” dla regulacji emocji (stresu, frustracji, złości). Niestety, skoki glukozy prowadzą do spadków energii, poczucia winy, a w konsekwencji - mogą nasilać głód alkoholowy. To naturalny etap, ale odpowiedzialność za zarządzanie tymi impulsami leży wyłącznie po stronie partnera. 2. Przenoszenie odpowiedzialności (mechanizm iluzji i zaprzeczeń) Obarczanie Panią odpowiedzialnością za to, co znajduje się w domu lub co Pani spożywa, jest próbą przeniesienia kontroli na zewnątrz. Komunikaty typu „gdybyś nie kupiła, to bym nie zjadł” lub „masz problem, bo nie chcesz się poświęcić” to częsta, choć zazwyczaj nieświadoma, obrona przed wzięciem odpowiedzialności za własne trudności i braki w samokontroli. Do jakiego specjalisty warto się zgłosić? Dla partnera: Rekomendowana jest konsultacja u psychoterapeuty uzależnień. Praca ze specjalistą pomoże mu zrozumieć mechanizmy regulacji emocji (zamiana alkoholu na słodycze), rozwinąć tolerancję na frustrację oraz przejąć dorosłą odpowiedzialność za swoje decyzje i zdrowie. Dla Pani / Dla Was jako pary: Warto rozważyć konsultację u psychoterapeuty par lub specjalisty pracującego z obszarem współuzależnienia / stawiania granic. Pomogłoby to Państwu wypracować zdrowe, bezpieczne granice w relacji, aby wsparcie nie przekształcało się w kontrolowanie partnera i zacieranie własnej autonomii. Dbanie o własne granice w tej sytuacji jest wyrazem dojrzałości, a nie braku empatii. Pozdrawiam serdecznie Monika Dzikowska
Dzień dobry :) Z opisu wynika, że narzeczony wcześniej sięgał po alkohol w trudnych emocjach, a obecnie ma trudności z kontrolowaniem jedzenia. Warto przyjrzeć się temu, jaką funkcję pełnią te zachowania. Jedzenie może przynosić chwilową ulgę w napięciu, złości czy frustracji, a następnie prowadzić do poczucia winy i kolejnych prób ograniczania. Nie jest Pani odpowiedzialna za kontrolowanie tego, co narzeczony je, ani za jego decyzje dotyczące alkoholu. Może Pani go wspierać, ale nie jest w stanie przejąć odpowiedzialności za jego zachowania. Warto rozróżnić wspólne ustalenia dotyczące zakupów od sytuacji, w której jedna osoba staje się odpowiedzialna za pilnowanie drugiej. Nie musi Pani rezygnować ze swojej diety ani całkowicie podporządkowywać jej potrzebom partnera. Możecie ustalić zasady uwzględniające potrzeby obojga, np. osobne zakupy czy przechowywanie określonych produktów. Zachęcałabym narzeczonego do konsultacji z psychologiem lub psychoterapeutą, aby przyjrzeć się trudnościom z kontrolowaniem jedzenia, sposobom radzenia sobie z emocjami oraz wcześniejszemu sięganiu po alkohol. Pani również może skorzystać z konsultacji psychologicznej, aby przyjrzeć się temu, jak wspierać partnera bez przejmowania odpowiedzialności za jego zachowania i jak stawiać granice chroniące Pani potrzeby.
Dzień dobry, Nie , nie jest Pani odpowiedzialna za uzależnienia swojego partnera - to jest coś nad czym on powinien popracować sam na swojej psychoterapii. Natomiast ta sytuacja dotyczy też Państwa relacji - jeśli jest konflikt, narzucanie czegoś jednej stronie przez drugą - i może wynikać z jakichś szerszych problemów relacyjnych. Mogą też więc Państwo skorzystać z terapii par by przyjrzeć się bliżej tej sytuacji i ją przepracować. Pozdrawiam, Justyna Wojciechowska
Zamiana alkoholu na duże ilości cukru to bardzo częsty mechanizm zastępczy, wynikający z poszukiwania szybkiego strzału dopaminy i zaspokajania głodu alkoholowego. Nie jest Pani w żaden sposób odpowiedzialna za to, co dorosły mężczyzna wkłada do ust, ani za to, jak reguluje swoje emocje i czy wywiązuje się z obowiązków. Przerzucanie na Panią winy i wymaganie, abyś to Pani dostosowała swoją dietę pod rygorystyczne zakazy, jest niezdrowym odbarczaniem się z własnej odpowiedzialności. Wsparcie partnera może opierać się na empatii i braku kuszenia (np. niekupowaniu jego ulubionych przekąsek na zapas), ale nie na całkowitym podporządkowaniu Pani życia jego brakowi samokontroli. Oskarżanie Panią o "problem z cukrem" tylko dlatego, że Pani stawia granice, to próba odwrócenia uwagi od jego własnych trudności. Dojrzała zmiana wymaga, aby to on podjął pracę nad kontrolowaniem swoich impulsów oraz szukaniem zdrowych sposobów na radzenie sobie ze stresem. Najlepszym krokiem dla narzeczonego będzie skonsultowanie się z psychoterapeutą uzależnień, który pomoże mu zrozumieć mechanizmy sięgania po używki i słodycze. Warto również pomyśleć o psychoterapii indywidualnej lub wizycie u psychodietetyka, aby przepracować kompulsywne jedzenie.
Dziękuję za podzielenie się swoim doświadczeniem. W opisanej sytuacji warto rozdzielić dwie kwestie: wsparcie partnera oraz odpowiedzialność za jego zachowanie. Może Pani wspierać go w zmianie nawyków, ale nie jest Pani odpowiedzialna za to, ile dorosły człowiek zjada słodyczy ani za to, czy później sięga po alkohol. To on powinien uczyć się rozpoznawania swoich impulsów i sposobów radzenia sobie ze stresem czy frustracją bez sięgania po jedzenie lub alkohol. Rezygnacja z kupowania słodyczy na zapas może być wspólnym ustaleniem, jeśli obojgu Państwu to odpowiada, ale czym innym jest dobrowolne wsparcie, a czym innym oczekiwanie, że będzie Pani podporządkowywać swoją dietę jego trudnościom. Zwłaszcza że ograniczanie kolejnych produktów nie rozwiąże źródła problemu – może jedynie przenosić odpowiedzialność na otoczenie. Warto, aby partner skonsultował się z psychoterapeutą lub psychologiem zajmującym się trudnościami w regulacji emocji, zachowaniami nałogowymi i problemami z kontrolą jedzenia. Ze względu na wcześniejsze sięganie po alkohol w odpowiedzi na stres dobrze byłoby również potraktować tę kwestię poważnie i rozważyć konsultację w kierunku problemowego używania alkoholu. Jeśli trudności z jedzeniem są nasilone i występuje utrata kontroli nad ilością spożywanego jedzenia, pomocna może być także konsultacja ze specjalistą zajmującym się zaburzeniami odżywiania. Najważniejsze jest jednak to, żeby jego zmiana nie została zamieniona w obowiązek kontrolowania przez Panią całego domowego jedzenia. Pani może być partnerką we wspieraniu zmiany, ale nie powinna stawać się „strażnikiem” jego zachowania.
Wspieranie partnera może oznaczać wspólne ustalenie pewnych zasad, które ułatwią mu zmianę, ale nie powinno oznaczać, że bierze Pani odpowiedzialność za jego sposób jedzenia, picia alkoholu czy wykonywanie obowiązków. To on jako dorosła osoba potrzebuje stopniowo uczyć się rozpoznawania i regulowania swoich impulsów oraz znajdowania innych sposobów radzenia sobie ze stresem, złością czy frustracją. Może Pani oczywiście z własnej woli ograniczyć kupowanie większych ilości słodyczy, jeśli jest to dla Państwa pomocne, ale czym innym jest wsparcie, a czym innym rezygnowanie przez Panią z produktów, których sama Pani nie ma problemu kontrolować. Warto, aby partner podjął psychoterapię, szczególnie nad sposobami radzenia sobie z napięciem i impulsywnością, a jeśli trudności z alkoholem będą się utrzymywać, można również rozważyć konsultację ze specjalistą w tym obszarze.
Wspieranie partnera nie musi oznaczać przejmowania odpowiedzialności za jego zachowania ani podporządkowywania swojej diety jego trudnościom. Możecie wspólnie ustalić pewne zasady w domu, jeśli oboje się na nie zgadzacie, ale czym innym jest dobrowolne wsparcie, a czym innym oczekiwanie, że to Pani będzie kontrolowała otoczenie, żeby partner nie sięgał po słodycze czy alkohol. To dorosła osoba jest odpowiedzialna za to, co je, czy sięga po alkohol oraz czy wykonuje swoje obowiązki. Zdanie „zjadłem to, bo ty to kupiłaś” przenosi odpowiedzialność za własne zachowanie na drugą osobę. Zwróciłabym też uwagę na opis sięgania po piwo w odpowiedzi na stres, złość i frustrację oraz powiązanie alkoholu z innymi zachowaniami regulującymi napięcie. Warto, żeby partner nie ograniczał się wyłącznie do usuwania z domu kolejnych produktów, ale przyjrzał się temu, co dzieje się z nim, kiedy pojawia się napięcie i dlaczego potrzebuje wtedy regulować je jedzeniem lub alkoholem. Jeśli picie alkoholu było częste albo trudno mu było nad nim panować, dobrym pierwszym krokiem będzie konsultacja ze specjalistą psychoterapii uzależnień. Może też skorzystać z psychoterapii, żeby pracować nad regulacją emocji i impulsów. Pani natomiast ma prawo powiedzieć: „Chcę cię wspierać, ale nie chcę być odpowiedzialna za kontrolowanie tego, co jesz i pijesz”. Granica nie oznacza braku wsparcia.
Wspieranie partnera nie powinno oznaczać przejmowania odpowiedzialności za jego wybory, impulsy i sposób radzenia sobie z napięciem. Możecie wspólnie ustalić pewne zasady w domu, jeśli oboje się na nie zgadzacie, ale czym innym jest dobrowolne wsparcie, a czym innym oczekiwanie, że cała Pani dieta i codzienne funkcjonowanie zostaną podporządkowane temu, czy partner potrafi kontrolować swoje zachowanie. To dorosła osoba pozostaje odpowiedzialna za to, co zjada, czy sięga po alkohol oraz czy wykonuje swoje obowiązki. Obwinianie Pani za wypicie piwa dlatego, że kupiła Pani słodycze, nie rozwiązuje rzeczywistego problemu i może odsuwać uwagę od odpowiedzialności partnera za własne decyzje. W opisanej sytuacji zwróciłbym szczególną uwagę nie tylko na słodycze, ale przede wszystkim na wcześniejsze sięganie po alkohol w odpowiedzi na stres, złość i frustrację oraz na łączenie różnych zachowań w jeden mechanizm regulowania napięcia. Warto, aby partner skonsultował się z psychoterapeutą lub specjalistą psychoterapii uzależnień. Taka konsultacja pozwoli ocenić, czy mamy do czynienia z problemowym używaniem alkoholu, trudnościami w kontroli impulsów lub innym sposobem radzenia sobie z emocjami. Pani natomiast ma prawo stawiać własne granice i wspierać partnera w takim zakresie, który nie wymaga rezygnacji z własnej autonomii. Wsparcie nie polega na kontrolowaniu za drugą osobę jej otoczenia, lecz na zachęcaniu jej do podjęcia odpowiedzialności za zmianę.
Każdy dorosły człowiek jest odpowiedzialny za siebie. Pani ma wpływ na siebie, a Pani partner na siebie. Warto w relacji rozmawiać o potrzebach i granicach, aby szukać rozwiązań, które odpowiadają obojgu, a nie tylko jednej ze stron. Zachęcam do konsultacji z psychoterapeutą, aby przyjrzeć się tym trudnościom, lepiej je zrozumieć i ustalić ewentualnie plan działania.
Dzień dobry. Niestety zmiany nawyków gdy jest się w parze idą bardzo opornie. Problem polega na tym, że im bardziej ktoś jest wystawiony na pokusy, czyli sytuacje, przedmioty, miejsca, obrazy kojarzące się z dotychczasowym działaniem i ma ten nawyk w zasięgu ręki, tym łatwiej jest do niego wrócić. Opanowanie się, gdy ma się pod ręką pokusę, jest tym trudniejsze, im więcej razy ta pokusa się pojawia. Przykładem są dwa badania. 1. Brian Wansink i inni - kobiety, które miały niby się odchudzać sadzano przed telewizorem, a obok na stoliku stała miska ze słodyczami. W drugiej grupie kobiety sadzano przed tv, ale miska ze słodyczami stała na stoliku o kilka kroków dalej. Żeby sięgnąć, trzeba było podnieść się i zrobić krok czy dwa. Kobiety, które miały miskę w zasięgu ręki sięgały o ponad 50% razy częściej niż te drugie. 2. Drugie badanie, Wilhelma Hofmanna, Roya Baumeistera i Kathleen Vohs z 2012 roku, o codziennych pokusach, z udziałem osób mających problem z alkoholem. Rozdano badanym pagery i mieli rejestrować gdy tylko doświadczyli jakiejś pokusy, czyli skojarzenia z piciem, a także, czy się napili. Mieli oczywiście nie ulegać pokusom. Z badania wynikło, że osoby, które rzadziej się "napijały" doświadczyły mniej pokus. Czyli im mniej pokus, tym łatwiej się trzymać. Do dziś wykorzystujemy tę wiedzę w terapii uzależnień. I być może nie jest to tak ważne, gdyby nie okoliczność, że Pani Narzeczony zaczynał przyzwyczajać się do alkoholu. a jeżeli będzie ten kierunek rozwijać, pojawią się większe problemy. Jeżeli chce zwiększyć kontrolę nad tym, po co sięga, łącznie z cukrem, zmniejszenie ilości pokus, przynajmniej na jakiś czas, może mu bardzo pomóc. Jeżeli chciałaby go Pani wspierać, być może ograniczenie tych produktów w domu nie jest takim znów złym pomysłem, przynajmniej przez jakiś czas. Nie ma co zastanawiać się, czy ma Pani problem, czy nie. Raczej chodzi o to, by dać mu szansę. Najtrudniej jest na ogół na początku, potem jest dużo łatwiej. Gdy zacznie mu być łatwiej trzymać kontrolę nad używaniem ich pomimo kontaktu z nimi, będzie Pani mogła znów trzymać słodycze w domu, a dla niego będzie to kolejny poziom nauki. A kto wie, jakie korzyści Pani przy okazji wyniesie dla siebie z tej sytuacji. Pozdrawiam serdecznie!
Z opisu wynika, że problem nie dotyczy wyłącznie słodyczy. Pani narzeczony sięgał po alkohol w sytuacjach stresu, złości czy frustracji, a obecnie ma trudność z kontrolowaniem jedzenia. Warto więc przyjrzeć się szerzej temu, w jaki sposób radzi sobie z napięciem i emocjami oraz czy nie zastępuje jednego sposobu regulowania napięcia innym. Wspieranie partnera nie oznacza przejmowania odpowiedzialności za jego wybory. Możecie wspólnie ustalić pewne zasady dotyczące zakupów czy jedzenia w domu, jeśli oboje się na nie zgadzacie, ale to dorosły partner pozostaje odpowiedzialny za to, co je, czy sięga po alkohol i czy realizuje swoje obowiązki. Obwinianie Pani za zakup słodyczy nie rozwiązuje źródła problemu. Zachęcałabym partnera do konsultacji z psychoterapeutą, najlepiej mającym doświadczenie w pracy z uzależnieniami i zachowaniami kompulsywnymi. Jeśli pojawiają się trudności związane zarówno z alkoholem, jak i jedzeniem, warto omówić oba te obszary podczas konsultacji. Pani natomiast ma prawo stawiać granice i nie podporządkowywać własnej diety kontroli zachowania partnera.
Witam, może Pani wspierać partnera, ale nie jest Pani odpowiedzialna za jego decyzje dotyczące jedzenia, alkoholu ani wykonywania obowiązków tj. ograniczanie własnej diety nie powinno być warunkiem jego abstynencji. Warto, aby partner skonsultował się z psychoterapeutą pracującym w nurcie poznawczo- behawioralnym, najlepiej mającym doświadczenie w uzależnieniach, impulsywnym jedzeniu i regulacji emocji.
Dzień dobry, wspieranie partnera nie oznacza przejmowania odpowiedzialności za jego zachowania ani podporządkowania własnej diety jego trudnościom. Może Pani dobrowolnie ograniczyć obecność słodyczy w domu, ale to partner odpowiada za to, co je, czy sięga po alkohol i czy wykonuje swoje obowiązki. Ponieważ alkohol służył mu do regulowania stresu i pojawiają się trudności z kontrolą impulsów, warto skonsultować się z psychoterapeutą lub specjalistą psychoterapii uzależnień. Obwinianie Pani za jego decyzje również warto potraktować jako ważny temat do pracy.
Dzień dobry, odpowiem wprost, nie, nie jest Pani odpowiedzialna za jego decyzje. To narzeczony wybiera co je a czego nie, nawet jeśli jest to w domu. Jeżeli stracił kontrolę to jest to przynajmniej używanie niebezpieczne lub szkodliwe, skąd niedaleko do uzależnienia. Polecam zgłosić się do psychoterapeuty jeśli Pani potrzebuje wsparcia, terapeuty par, jeżeli chcecie Państwo popracować nad komunikacją, granicami i zadami w związku a narzeczony do psychoterapeuty lub terapeuty uzależnień, żeby uzależnieniu zapobiec i nauczyć się kontroli, radzenia sobie ze stresem, nowych, zdrowszych sposobów rozładowywania napięcia. Powodzenia!
Wspieranie partnera w zmianie nawyków nie oznacza przejęcia odpowiedzialności za jego wybory. Dorosła osoba sama odpowiada za to, co je i pije, nawet jeśli słodycze stoją w szafce. To, że zgodziła się Pani nie kupować ich na zapas, było gestem wsparcia. Oczekiwanie, że zmieni Pani całą swoją dietę, a sprzeciw zostanie nazwany Pani problemem, przesuwa już jednak granicę. W terapii systemowej przyglądamy się takim sytuacjom jako wzorcowi w relacji: jedna osoba przejmuje coraz więcej odpowiedzialności, druga coraz mniej. Taki układ zwykle nie pomaga żadnej ze stron. Warto też zauważyć, że zarówno piwo, jak i słodycze pojawiają się u narzeczonego w stresie i złości. To może być ważniejszy temat niż sam cukier. Dobrym krokiem może być rozmowa o tym, jak każde z Was chce dbać o siebie, a także konsultacja – indywidualna dla narzeczonego albo wspólna dla Was obojga.
Witam. Cukier pełni role substytutu oraz mechanizmu obronnego, który ma za zadanie regulować trudne stany emocjonalne i zastępować nieświadome braki. Zapraszam do wspólnego kontaktu.
To trudna sytuacja, bo rozumiem, że ciężko o kompromis. To miłe, że próbuje pani wyjść na przeciw potrzebom narzeczonego i jednocześnie ma pani prawo jeść to, na co ma pani ochotę. Może warto by było o tym porozmawiać i zastanowić się, jak można mu pomóc, bez przekraczania swoich granic. Myślę, że warto go też skierować do specjalisty - na psychoterapię - szczególnie polecam terapię poznawczo-behawioralną lub dialektyczno-behawioralną (może być tak, że partner ma problemy z regulowaniem swoich emocji).
Z mojej perspektywy na początku warto rozdzielić wsparcie partnera od przejmowania odpowiedzialności za jego zachowanie. To, że partner zjada słodycze, a następnie nie ma energii do obowiązków lub sięga po alkohol, jest jego zachowaniem i nie jest Pani odpowiedzialnością. Może Pani wspierać go w zmianie, ale nie może Pani kontrolować jego impulsów za niego. Ograniczenie słodyczy w domu może być wspólnym ustaleniem, jeśli oboje się na nie dobrowolnie zgadzacie, natomiast wymaganie od Pani rezygnacji z produktów zawierających cukier i obarczanie Pani winą za jego wybory nie jest koniecznym elementem wspierania go. Warto, aby partner pracował nad rozpoznawaniem sytuacji wyzwalających, regulowaniem napięcia i sposobami radzenia sobie bez alkoholu i jedzenia – pomocna może być konsultacja z psychologiem, psychoterapeutą, a przy trudnościach związanych z alkoholem również specjalistą terapii uzależnień. Dwa tygodnie abstynencji to dobry początek, ale warto potraktować go jako czas na zrozumienie mechanizmu sięgania po alkohol, a nie przenoszenie odpowiedzialności za jego kontrolę na Panią.
Dzień dobry. Wspieranie partnera może oznaczać wspólne ustalenia i pewne kompromisy, ale nie oznacza przejmowania odpowiedzialności za jego wybory. To partner jest odpowiedzialny za to, czy sięga po słodycze lub alkohol i jak radzi sobie z napięciem, frustracją czy impulsami. Pani nie jest odpowiedzialna za jego zachowanie tylko dlatego, że dany produkt znalazł się w domu. Szczególnie warto zwrócić uwagę na sięganie po alkohol w odpowiedzi na trudne emocje oraz trudność w kontrolowaniu jego spożywania. Dobrym kierunkiem byłaby konsultacja z psychoterapeutą lub specjalistą psychoterapii uzależnień, który pomoże ocenić problem i dobrać odpowiednią formę pomocy. Dla Pani z kolei ważnym tematem może być ustalenie, gdzie przebiega granica między wspieraniem bliskiej osoby a przejmowaniem odpowiedzialności za jej zachowania.
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.






