Jestem mężczyzną, mam 30 lat, Wrocław. Chcę nauczyć się lepiej przeżywać i tolerować wstyd. Z zew

Jestem mężczyzną, mam 30 lat, Wrocław. Chcę nauczyć się lepiej przeżywać i tolerować wstyd. Z zewnątrz wiele osób określiłoby mnie jako osobę ogarniętą, otwartą i dobrze radzącą sobie zawodowo. Jednocześnie: * w windzie za wszelką cenę unikam kontaktu wzrokowego z innymi, * po konsultacjach rezygnacja z podpisania umowy (np. Gdy ktoś zainwestował swój czas) potrafi mnie niemal sparaliżować, * bardzo lubię tańczyć, ale nie tańczę, bo nawet drobny błąd sprawia, że zamieram, a błąd partnerki sprawia, że się złoszczę. Szukam „warsztatowego” podejścia, jak nauczyć się przeżywania wstydu i stopniowo zmniejszać opór, który mu towarzyszy. Czy dobrym pomysłem byłoby przygotowanie listy rzeczy, których się wstydzę, i omawianie ich z terapeutą krok po kroku, zgodnie z moją gotowością?

11 odpowiedzi


Witam. Stworzenie takiej listy może być pomocne aby można było zobaczyć w jakich obszarach wstyd sprawia Panu najwięcej trudności. Natomiast docelowo należało by odszukać źródła w przeszłości, które spowodowało iż taki problem w ogóle zaistniał i jest dla Pana obciążeniem w tak dużym stopniu. W tym wypadku dobrym wyborem była by terapia schematów. Pozdrawiam serdecznie

Szukasz psychologa?

Pierwsza sesja wprowadzająca za darmo z Terapia by ZnanyLekarz

Wypełnij formularz
Znajdź eksperta

Dzień dobry, dziękuję za wiadomość. Opisywane przez Pana sytuacje mogą być ze wstydem, lękiem przed oceną. Często osoby funkcjonujące na co dzień bardzo dobrze zawodowo i społecznie jednocześnie ponoszą duże koszty psychiczne związane z unikaniem sytuacji, w których mogłyby zostać ocenione lub popełnić błąd. Odpowiadając na Pana pytanie – tak, przygotowanie listy sytuacji wywołujących wstyd i omawianie ich krok po kroku z terapeutą jest bardzo dobrym pomysłem. W terapii poznawczo-behawioralnej często tworzymy hierarchię sytuacji budzących wstyd lub lęk przed oceną, a następnie stopniowo uczymy się doświadczać tych emocji bez uciekania od nich i bez nadmiernego kontrolowania własnego zachowania. Pozdrawiam serdecznie


Dzień dobry, muszę Panu przekazać złą wiadomość. Wygląda na to, że przez 30 lat bardzo sumiennie budował Pan karierę zawodową... a równolegle został Pan mistrzem świata w unikaniu wstydu. Naprawdę imponujące osiągnięcie. Kontakt wzrokowy w windzie? Niebezpieczny sport ekstremalny. Odmówienie podpisania umowy po konsultacji? Katastrofa humanitarna. Taniec? O ile oczywiście uda się zagwarantować, że ani Pan, ani partnerka nie popełnicie najmniejszego błędu przez najbliższe trzy godziny. Żartuję, ale tylko trochę. Bo z tego, co Pan opisuje, nie wygląda mi Pan na osobę, która ma problem ze wstydem. Wygląda mi Pan na osobę, która ma ogromne doświadczenie w unikaniu wstydu. A to nie jest to samo. Prawdopodobnie większość ludzi wokół nawet nie domyśla się, ile energii kosztuje Pana utrzymywanie wizerunku człowieka kompetentnego, rozsądnego i „ogarniętego”. Problem polega na tym, że wstyd działa trochę jak potwór spod łóżka. Kiedy człowiek zagląda pod łóżko, okazuje się zwykle, że leży tam skarpetka. Ale kiedy przez lata nie zagląda, potwór urasta do rozmiarów Godzilli. I mam wrażenie, że dokładnie to dzieje się u Pana. Bo proszę zwrócić uwagę: nie boi się Pan błędu. Boi się Pan tego, co błąd miałby mówić o Panu jako człowieku. Nie chodzi o źle wykonany krok w tańcu. Chodzi o ukryte przekonanie: „Jeżeli popełnię błąd, ludzie zobaczą jaki naprawdę jestem.” I tutaj mam dla Pana jeszcze gorszą wiadomość. Ludzie już wiedzą. Wszyscy popełniają błędy. Wszyscy czasem wyglądają głupio. Wszyscy bywają niezręczni. Naprawdę nie trzeba tego przed nimi tak skrzętnie ukrywać. A odpowiadając na Pana pytanie: tak, lista sytuacji wywołujących wstyd może być bardzo dobrym pomysłem. Tylko proponowałbym pójść krok dalej. Nie tworzyć listy rzeczy, których się Pan wstydzi. Stworzyć listę rzeczy, których unika Pan po to, żeby nie poczuć wstydu. Bo to właśnie unikanie jest dziś głównym problemem. Może się okazać, że terapeuta nie będzie próbował usuwać wstydu. Będzie raczej pomagał Panu nauczyć się go przeżywać. Bo zdrowy człowiek nie jest kimś, kto nie odczuwa wstydu. Zdrowy człowiek potrafi pomyśleć: „Tak, właśnie zrobiłem coś niezręcznego.” I nadal oddychać. Nadal tańczyć. Nadal patrzeć ludziom w oczy. Nadal żyć. Paradoksalnie często największy postęp pojawia się wtedy, gdy człowiek przestaje walczyć z wstydem i zaczyna go traktować jak nieco irytującego współlokatora, który wprawdzie dużo gada, ale nie rządzi już całym domem. To bardzo ciekawy i wdzięczny temat do pracy terapeutycznej. W moim gabinecie w Bielsko-Biała często pracuję z osobami, które z zewnątrz świetnie funkcjonują, a wewnętrznie są zmęczone ciągłym unikaniem ocen, błędów i poczucia zawstydzenia. Czasem największa zmiana zaczyna się nie od budowania pewności siebie, ale od odkrycia, że można przeżyć wstyd... i świat się od tego nie kończy.

mgr Tomasz Sawiński

mgr Tomasz Sawiński

psychoterapeuta

Bielsko-Biała

Umów wizytę

Dzień dobry. To co Pan opisuje rzeczywiście brzmi jak wstyd, ale równiej jak silny lęk przed oceną. Lista rzeczy, których się Pan wstydzi i omawianie ich wydaje mi się bardzo dobrym pomysłem. Jednocześnie myślę, że istotne będzie zrozumienie głębszych, psychicznych źródeł tego wstydu i lęku, które są podobne dla tych różnych sytuacji. Życzę wszystkiego dobrego i powodzenia.

mgr Dagmara Kubik

mgr Dagmara Kubik

psychoterapeuta

Katowice

Umów wizytę

Szanowny Panie, z tego co rozumiem wstyd jest emocją, która wpływa na Pana decyzje i zachowanie. Pomysł przygotowania listy sytuacji wywołujących wstyd jest bardzo dobrym punktem wyjścia. W terapii poznawczo-behawioralnej często tworzy się hierarchię sytuacji ( od takich, które wywołują niewielki dyskomfort, do tych najbardziej obciążających). Następnie planowane są ćwiczenia, które pozwalają stopniowo doświadczać emocji zamiast ich unikać wywołując tak zwaną habituację.


Witam to co pan mówi jest dobrą praktyką, dodatkowo można zaplanować eksperymenty behawioralne wokół tych rzeczy, które Pana zawstydzają. Pozdrawiam.


Dzień dobry. Pana pomysł, by sporządzić listę sytuacji budzących wstyd i krok po kroku wnosić je na sesje, jest bardzo dojrzały i celny. Pokazuje Pan głęboką intuicję – wstyd rozbraja się właśnie tak: powoli, w bezpiecznych warunkach i na własnych zasadach. Z Pana opisu wyłania się portret człowieka, który na zewnątrz radzi sobie doskonale, ale wewnętrznie nosi ogromny ciężar. Unikanie wzroku w windzie, paraliż przed odmową czy złość na błąd partnerki w tańcu mają to samo źródło. To przymus bycia idealnym i lęk przed odsłonięciem swojej ludzkiej, niedoskonałej twarzy. Wstyd karmi się przekonaniem: „Jeśli zrobię błąd, jeśli kogoś rozczaruję, zostanę odrzucony”. Złość na partnerkę to tylko zbroja – tarcza obronna, która chroni Pana własne, wrażliwe wnętrze przed poczuciem porażki. Taka ustrukturyzowana praca z terapeutą powinna opierać się na dwóch filarach: Zrzucenie maski w gabinecie: Wstyd żyje w ukryciu i milczeniu. Kiedy wypowie Pan te trudne sytuacje na głos przed kimś, kto Pana nie ocenia, ten ciężar zacznie maleć. Układ nerwowy dostaje wtedy bezcenny komunikat: „Pokazałem swoją słabość i nie spotkała mnie za to kara”. W gabinecie można też bezpiecznie przećwiczyć trudne rozmowy, na przykład odmawianie podpisania umowy. Praktykowanie niedoskonałości: Tolerancji na dyskomfort nie nauczymy się z teorii, trzeba ją poczuć w ciele. Z terapeutą warto zaplanować małe kroki w codzienności – na przykład celowe wytrzymanie trzech sekund kontaktu wzrokowego w windzie. Chodzi o to, by przeżyć tę falę wstydu, nie uciec przed nią i zobaczyć, że świat się nie zawalił, a Pan wciąż jest bezpieczny. We Wrocławiu bez trudu znajdzie Pan specjalistów pracujących w nurtach humanistycznych, integracyjnych czy poznawczo-behawioralnych (CBT/ACT), którzy pomogą Panu przejść przez ten proces warsztatowo. Przejście od sztywnej kontroli do zgody na bycie „wystarczająco dobrym” to jedyna droga do autentycznej swobody i luzu, których Pan szuka. Życzę Panu powodzenia i wytrwałości w tym procesie.


Tak, to bardzo dobry pomysł i dokładnie w tym duchu pracuje się w terapii poznawczo-behawioralnej (CBT) z wstydem i unikaniem. Lista rzeczy, których się Pan wstydzi, pozwala skonkretyzować problem i ułożyć hierarchię sytuacji od najmniej do najbardziej wstydliwych. W CBT pracuje się potem krok po kroku: eksperymenty behawioralne (np. kontakt wzrokowy w windzie, drobny błąd w tańcu i kontynuowanie, powiedzenie „nie” po konsultacji), praca z myślami („co się stanie, jeśli…”) i budowanie tolerancji na wstyd zamiast ucieczki. Warto przyjść z taką listą na pierwszą sesję, terapeuta pomoże dobrać tempo i narzędzia, żeby praca była realna, a nie przytłaczająca. To nie jest „dziwactwo”, tylko bardzo ludzki mechanizm, który da się przepracować.


Tak, przygotowanie takiej listy może być bardzo dobrym pomysłem. Najlepiej potraktować ją nie jako spis rzeczy, które trzeba od razu ujawnić, ale jako stopniowaną „drabinę wstydu” od sytuacji najmniej do najbardziej obciążających. Z terapeutą można analizować, czego dokładnie Pan się obawia, jakie pojawiają się myśli i reakcje w ciele, a następnie wykonywać małe, uzgodnione ćwiczenia w codziennym życiu. Stopniowa ekspozycja jest jednym z zalecanych elementów terapii lęku społecznego. Złość na błąd partnerki może natomiast wskazywać, że wstyd jest szybko przenoszony na drugą osobę. To ważny temat do pracy, celem nie byłoby całkowite pozbycie się wstydu, lecz nauczenie się pozostawania w kontakcie ze sobą i innymi mimo niedoskonałości.

mgr Edyta Matusik

mgr Edyta Matusik

psychoterapeuta

Warszawa

Umów wizytę

Dzień dobry. Pana pomysł z przygotowaniem hierarchicznej listy sytuacji wywołujących wstyd i omawianiem ich z terapeutą jest bardzo dobrym kierunkiem. W nurtach takich jak psychoterapia poznawczo-behawioralna czy terapia oparta na akceptacji i zaangażowaniu podejście to stanowi trzon tak zwanej drabiny ekspozycji. Psychoterapia w tym warsztatowym wydaniu oferuje konkretny plan działania, w którym praca nie kończy się na samej rozmowie w gabinecie. Służy ona przede wszystkim do projektowania bezpiecznych eksperymentów behawioralnych w codziennym życiu, takich jak świadome wydłużenie kontaktu wzrokowego czy przyzwolenie sobie na drobną pomyłkę, co pozwala krok po kroku odwrażliwiać układ nerwowy na dyskomfort. Uczy również technik uważnościowych, które pomagają fizycznie przetrwać uczucie zamrożenia w ciele lub nagłą złość. Wspólnie z terapeutą przyjrzy się Pan także swojemu wewnętrznemu krytykowi i wyśrubowanym standardom perfekcjonizmu, zastępując je wyrozumiałością dla własnych i cudzych błędów. Spotkania pozwolą także rozbroić lęk przed odmową bez paraliżującego poczucia winy. Sama relacja z terapeutą staje się w tym procesie pierwszym poligonem doświadczalnym, w którym ma Pan możliwość zrzucić maskę osoby w pełni ogarniętej i doświadczyć pełnego przyjęcia bez oceniania. We Wrocławiu bez problemu znajdzie Pan specjalistów pracujących w nurtach CBT, ACT lub Terapii Schematu, którzy z chęcią podejmą się tak ustrukturyzowanej pracy.


Dzień dobry, z mojej perspektywy wyłącznie warsztatowe podejście do wstydu czy innych uczuć jest w dłuższej perspektywie życia nieskuteczne. Ponieważ tego rodzaju podejście często oznacza instrumentalne traktowanie samego siebie. A to z kolei pogłębia problem, który nazywam brakiem świadomej, emocjonalnej i podmiotowej więzi ze sobą. Jeśli się Pan jej nauczy to trudności, które Pan opisał naturalnie odejdą. Dlatego zachęcam Pan do podjęcia psychoterapii w nurcie Gestalt. W pojedynkę trudno jest nauczyć się tej sztuki. Stąd będzie Pan potrzebować kogoś doświadczonego, kto już przeszedł tę drogę. Tym bardziej, że jest to kłopot dotykający wielu mężczyzn. W miejscu, gdzie pracuję wspieramy mężczyzn w rozwoju na tej płaszczyźnie. Pozdrawiam, Krzysztof Pawłuszko

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.