Jestem mężczyzną, mam 30 lat, Wrocław. Chcę nauczyć się lepiej przeżywać i tolerować wstyd. Z zew
Jestem mężczyzną, mam 30 lat, Wrocław. Chcę nauczyć się lepiej przeżywać i tolerować wstyd. Z zewnątrz wiele osób określiłoby mnie jako osobę ogarniętą, otwartą i dobrze radzącą sobie zawodowo. Jednocześnie: * w windzie za wszelką cenę unikam kontaktu wzrokowego z innymi, * po konsultacjach rezygnacja z podpisania umowy (np. Gdy ktoś zainwestował swój czas) potrafi mnie niemal sparaliżować, * bardzo lubię tańczyć, ale nie tańczę, bo nawet drobny błąd sprawia, że zamieram, a błąd partnerki sprawia, że się złoszczę. Szukam „warsztatowego” podejścia, jak nauczyć się przeżywania wstydu i stopniowo zmniejszać opór, który mu towarzyszy. Czy dobrym pomysłem byłoby przygotowanie listy rzeczy, których się wstydzę, i omawianie ich z terapeutą krok po kroku, zgodnie z moją gotowością?
4 odpowiedzi
Witam. Stworzenie takiej listy może być pomocne aby można było zobaczyć w jakich obszarach wstyd sprawia Panu najwięcej trudności. Natomiast docelowo należało by odszukać źródła w przeszłości, które spowodowało iż taki problem w ogóle zaistniał i jest dla Pana obciążeniem w tak dużym stopniu. W tym wypadku dobrym wyborem była by terapia schematów. Pozdrawiam serdecznie
Dzień dobry, dziękuję za wiadomość. Opisywane przez Pana sytuacje mogą być ze wstydem, lękiem przed oceną. Często osoby funkcjonujące na co dzień bardzo dobrze zawodowo i społecznie jednocześnie ponoszą duże koszty psychiczne związane z unikaniem sytuacji, w których mogłyby zostać ocenione lub popełnić błąd. Odpowiadając na Pana pytanie – tak, przygotowanie listy sytuacji wywołujących wstyd i omawianie ich krok po kroku z terapeutą jest bardzo dobrym pomysłem. W terapii poznawczo-behawioralnej często tworzymy hierarchię sytuacji budzących wstyd lub lęk przed oceną, a następnie stopniowo uczymy się doświadczać tych emocji bez uciekania od nich i bez nadmiernego kontrolowania własnego zachowania. Pozdrawiam serdecznie
Dzień dobry, muszę Panu przekazać złą wiadomość. Wygląda na to, że przez 30 lat bardzo sumiennie budował Pan karierę zawodową... a równolegle został Pan mistrzem świata w unikaniu wstydu. Naprawdę imponujące osiągnięcie. Kontakt wzrokowy w windzie? Niebezpieczny sport ekstremalny. Odmówienie podpisania umowy po konsultacji? Katastrofa humanitarna. Taniec? O ile oczywiście uda się zagwarantować, że ani Pan, ani partnerka nie popełnicie najmniejszego błędu przez najbliższe trzy godziny. Żartuję, ale tylko trochę. Bo z tego, co Pan opisuje, nie wygląda mi Pan na osobę, która ma problem ze wstydem. Wygląda mi Pan na osobę, która ma ogromne doświadczenie w unikaniu wstydu. A to nie jest to samo. Prawdopodobnie większość ludzi wokół nawet nie domyśla się, ile energii kosztuje Pana utrzymywanie wizerunku człowieka kompetentnego, rozsądnego i „ogarniętego”. Problem polega na tym, że wstyd działa trochę jak potwór spod łóżka. Kiedy człowiek zagląda pod łóżko, okazuje się zwykle, że leży tam skarpetka. Ale kiedy przez lata nie zagląda, potwór urasta do rozmiarów Godzilli. I mam wrażenie, że dokładnie to dzieje się u Pana. Bo proszę zwrócić uwagę: nie boi się Pan błędu. Boi się Pan tego, co błąd miałby mówić o Panu jako człowieku. Nie chodzi o źle wykonany krok w tańcu. Chodzi o ukryte przekonanie: „Jeżeli popełnię błąd, ludzie zobaczą jaki naprawdę jestem.” I tutaj mam dla Pana jeszcze gorszą wiadomość. Ludzie już wiedzą. Wszyscy popełniają błędy. Wszyscy czasem wyglądają głupio. Wszyscy bywają niezręczni. Naprawdę nie trzeba tego przed nimi tak skrzętnie ukrywać. A odpowiadając na Pana pytanie: tak, lista sytuacji wywołujących wstyd może być bardzo dobrym pomysłem. Tylko proponowałbym pójść krok dalej. Nie tworzyć listy rzeczy, których się Pan wstydzi. Stworzyć listę rzeczy, których unika Pan po to, żeby nie poczuć wstydu. Bo to właśnie unikanie jest dziś głównym problemem. Może się okazać, że terapeuta nie będzie próbował usuwać wstydu. Będzie raczej pomagał Panu nauczyć się go przeżywać. Bo zdrowy człowiek nie jest kimś, kto nie odczuwa wstydu. Zdrowy człowiek potrafi pomyśleć: „Tak, właśnie zrobiłem coś niezręcznego.” I nadal oddychać. Nadal tańczyć. Nadal patrzeć ludziom w oczy. Nadal żyć. Paradoksalnie często największy postęp pojawia się wtedy, gdy człowiek przestaje walczyć z wstydem i zaczyna go traktować jak nieco irytującego współlokatora, który wprawdzie dużo gada, ale nie rządzi już całym domem. To bardzo ciekawy i wdzięczny temat do pracy terapeutycznej. W moim gabinecie w Bielsko-Biała często pracuję z osobami, które z zewnątrz świetnie funkcjonują, a wewnętrznie są zmęczone ciągłym unikaniem ocen, błędów i poczucia zawstydzenia. Czasem największa zmiana zaczyna się nie od budowania pewności siebie, ale od odkrycia, że można przeżyć wstyd... i świat się od tego nie kończy.
Dzień dobry. To co Pan opisuje rzeczywiście brzmi jak wstyd, ale równiej jak silny lęk przed oceną. Lista rzeczy, których się Pan wstydzi i omawianie ich wydaje mi się bardzo dobrym pomysłem. Jednocześnie myślę, że istotne będzie zrozumienie głębszych, psychicznych źródeł tego wstydu i lęku, które są podobne dla tych różnych sytuacji. Życzę wszystkiego dobrego i powodzenia.
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.





