Jestem 36-letnim mężczyzną. Ojcem dwójki małych dzieci, oddanym i odpowiedzialnym mężem. Przez nadmi
6
odpowiedzi
Jestem 36-letnim mężczyzną. Ojcem dwójki małych dzieci, oddanym i odpowiedzialnym mężem. Przez nadmiar obowiązków, pracę na półtora etatu, bardzo duże zaangażowanie w wychowanie i relację z dziećmi - zaczynam popadać w pewnego rodzaju kryzys. Nie mam sił, jestem przemęczony, bardzo często bez ochoty na cokolwiek poza utrzymaniem funkcji życiowych. Jestem w trybie przetrwania.
Czy to utrudnione przez życie funkcjonowanie warto wesprzeć wizytą u psychologa? Czy to po prostu trud życia, który trzeba przetrwać, czy warto jednak poprosić o pomoc w zmianie podejścia?
Czy to utrudnione przez życie funkcjonowanie warto wesprzeć wizytą u psychologa? Czy to po prostu trud życia, który trzeba przetrwać, czy warto jednak poprosić o pomoc w zmianie podejścia?
Sytuacja, którą Pan opisuje wydaje się dla Pana bardzo trudna, tryb "przetrwania" nie brzmi jak coś pozytywnego. Czasem warto dać sobie nawet tą jedną szansę i umówić się na wizytę do specjalisty - psychologa. Psychologa powinno dobierać się względem własnych odczuć - to musi być osoba, której będzie Pan w stanie zaufać. Oczywiście zaufanie jest czymś co buduje się stopniowo, trzeba się poznać, dać sobie wzajemnie czas na zrozumienie przede wszystkim Pańskich potrzeb - raz ten proces jest szybszy, raz wolniejszy. Psycholog powinien być osobą, która przede wszystkim nie będzie Pana oceniać, będzie uważnie słuchać a przy tym wspólnie z Panem analizować wszystkie sytuacje, z którymi się Pan mierzy. Dla niektórych pacjentów znaczenie może mieć także płeć czy wygląd specjalisty, z którym przyjdzie mu pracować - to również istotne, aby osoba do współpracy była jak najbardziej Panu odpowiadająca, w końcu to Pan podejmuje współpracę i warto by było, aby większość/wszystkie cechy, których Pan poszukuje udało się dopasować. W sytuacji opisywanej przez Pana, myślę, że warto byłoby skonsultować się ze specjalistą, być może dzięki temu osiągnie Pan wyczekiwany spokój i stabilizację emocji oraz potrzeb.
Dzień dobry,
To, co Pan opisuje, brzmi jak ogromne przeciążenie. Łączenie intensywnej pracy z zaangażowanym ojcostwem i byciem partnerem to naprawdę dużo, nic dziwnego, że organizm zaczyna wchodzić w „tryb przetrwania”. To nie słabość, tylko sygnał zmęczenia.
W takiej sytuacji spotkanie z psychologiem może bardzo pomóc. Nie warto czekać, aż będzie już skrajnie trudno. Jeśli coś jest dla Pana ważne i jednocześnie obciążające, to znaczy, że zasługuje na uwagę i wsparcie. Nie trzeba godzić się na stałe złe samopoczucie, jeśli można coś poprawić.
Pozdrawiam serdecznie,
To, co Pan opisuje, brzmi jak ogromne przeciążenie. Łączenie intensywnej pracy z zaangażowanym ojcostwem i byciem partnerem to naprawdę dużo, nic dziwnego, że organizm zaczyna wchodzić w „tryb przetrwania”. To nie słabość, tylko sygnał zmęczenia.
W takiej sytuacji spotkanie z psychologiem może bardzo pomóc. Nie warto czekać, aż będzie już skrajnie trudno. Jeśli coś jest dla Pana ważne i jednocześnie obciążające, to znaczy, że zasługuje na uwagę i wsparcie. Nie trzeba godzić się na stałe złe samopoczucie, jeśli można coś poprawić.
Pozdrawiam serdecznie,
Jeżeli odczuwa Pan chroniczne zmęczenie, czuje Pan wypalenie i zmęczenie, to co mogę w pierwszym rzucie zaproponować to zrobienie badania podstawowego badania krwi , tarczycy, aby wykluczyć inne niedogodności. Zapraszam na spotkanie online, gdy będzie Pan gotowy na rozmowę
To, co przeżywasz, nie jest rzadkie wśród młodych ojców. Ale rzadko się o tym mówi.
Życie z małymi dziećmi, pracą na półtora etatu i odpowiedzialnością za rodzinę jest obiektywnie wymagające. To fakt.
Nie mniej jednak to co opisujesz i to co zauważasz u siebie – przemęczenie, tryb przetrwania, brak energii i radości, funkcjonowanie wyłącznie „zadaniowe” – nie brzmi jak zwykły, chwilowy trud. To brzmi jak przeciążenie, które trwa zbyt długo. A długotrwałe przeciążenie psychiczne i fizyczne naprawdę ma swoje konsekwencje. Czy warto pójść do psychologa - TAK.
Psycholog może pomóc Ci - uporządkować, co dokładnie Cię najbardziej obciąża, odróżnić zmęczenie fizyczne od emocjonalnego wypalenia, zobaczyć, gdzie realnie możesz coś zmienić, nauczyć Cię, jak odzyskiwać energię. To nie musi być od razu długoterminowa terapia. Czasem kilka spotkań daje ogromną ulgę i nową perspektywę. Trzymam kciuki !
Życie z małymi dziećmi, pracą na półtora etatu i odpowiedzialnością za rodzinę jest obiektywnie wymagające. To fakt.
Nie mniej jednak to co opisujesz i to co zauważasz u siebie – przemęczenie, tryb przetrwania, brak energii i radości, funkcjonowanie wyłącznie „zadaniowe” – nie brzmi jak zwykły, chwilowy trud. To brzmi jak przeciążenie, które trwa zbyt długo. A długotrwałe przeciążenie psychiczne i fizyczne naprawdę ma swoje konsekwencje. Czy warto pójść do psychologa - TAK.
Psycholog może pomóc Ci - uporządkować, co dokładnie Cię najbardziej obciąża, odróżnić zmęczenie fizyczne od emocjonalnego wypalenia, zobaczyć, gdzie realnie możesz coś zmienić, nauczyć Cię, jak odzyskiwać energię. To nie musi być od razu długoterminowa terapia. Czasem kilka spotkań daje ogromną ulgę i nową perspektywę. Trzymam kciuki !
Dzień dobry,
z tego, co Pan opisuje, wygląda na to, że od dłuższego czasu funkcjonuje Pan pod bardzo dużym obciążeniem - łączenie intensywnej pracy zawodowej z odpowiedzialnością za rodzinę i małe dzieci może prowadzić do silnego przemęczenia psychicznego i fizycznego. Wiele osób w podobnej sytuacji zaczyna mieć poczucie działania w „trybie przetrwania”, spadku energii czy motywacji.
Nie musi to oznaczać niczego „nieprawidłowego” - często jest to sygnał organizmu, że poziom obciążenia przekroczył dostępne zasoby. W takiej sytuacji rozmowa ze specjalistą może być bardzo pomocna. Spotkanie nie musi oznaczać długiej terapii - czasem kilka konsultacji pomaga uporządkować sytuację, znaleźć sposoby na regenerację, lepsze zarządzanie obciążeniem i zadbanie o własne potrzeby.
Proszenie o wsparcie nie jest oznaką słabości, lecz formą dbania o siebie i o swoją rodzinę. Jeśli ma Pan poczucie, że jest Pan bardzo przemęczony i trudno odzyskać równowagę, konsultacja ze specjalistą może być dobrym krokiem.
z tego, co Pan opisuje, wygląda na to, że od dłuższego czasu funkcjonuje Pan pod bardzo dużym obciążeniem - łączenie intensywnej pracy zawodowej z odpowiedzialnością za rodzinę i małe dzieci może prowadzić do silnego przemęczenia psychicznego i fizycznego. Wiele osób w podobnej sytuacji zaczyna mieć poczucie działania w „trybie przetrwania”, spadku energii czy motywacji.
Nie musi to oznaczać niczego „nieprawidłowego” - często jest to sygnał organizmu, że poziom obciążenia przekroczył dostępne zasoby. W takiej sytuacji rozmowa ze specjalistą może być bardzo pomocna. Spotkanie nie musi oznaczać długiej terapii - czasem kilka konsultacji pomaga uporządkować sytuację, znaleźć sposoby na regenerację, lepsze zarządzanie obciążeniem i zadbanie o własne potrzeby.
Proszenie o wsparcie nie jest oznaką słabości, lecz formą dbania o siebie i o swoją rodzinę. Jeśli ma Pan poczucie, że jest Pan bardzo przemęczony i trudno odzyskać równowagę, konsultacja ze specjalistą może być dobrym krokiem.
Dzień dobry,
Z tego co Pan opisuje niesie Pan na sobie bardzo duży ciężar w postaci dużej ilości pracy, roli ojca oraz męża, odpowiedzialności i zaangażowania. To naprawdę nie są lekkie sprawy, jak sam Pan odczuwa. I choć w naszej kulturze wciąż możemy odczuć echo minionej "mądrości" mówiącej, że tak ma być, że mężczyzna (czasem nie tylko) powinien pracować i nie narzekać, "być silnym" i "przetrwać", to przez podążanie za tym można się nabawić przede wszystkim przepukliny i wypalenia. To trochę tak, jakby bardzo ciężką pralkę chcieć znieść samemu z 4 piętra. Może nawet można, tylko z bardzo dużym ryzykiem dla siebie i pralki, także po co i czy warto? To często nie człowiek jest "zbyt słaby", a po prostu ciężar zbyt duży i nieporęczny do niesienia samemu. Tak, życie bywa niełatwe, ale to nie znaczy że musimy się z tym zmagać samemu.
Często bywa też tak, że kiedy pojawiają się dzieci, to Rodzice zapominają trochę o sobie samych i sobie nawzajem. Oczywiście pewne zmiany są wymuszone zajmowaniem się dziećmi, jednocześnie po pewnym okresie wdrożenia warto (w miarę możliwości) znowu zacząć wracać do pewnych aktywności i relacji, z których wcześniej się trochę wycofano, a także poświęcać sobie wzajemnie czas w relacji małżeńskiej. Warto również korzystać ze wsparcia najbliższych przy opiece nad dziećmi (dziadków, ciotek i wujków). Wraz ze zwiększonym obciążeniem, potrzebujemy też po prostu więcej okazji do ładowania baterii.
Właściwie zajęcie się sobą jest tak naprawdę czymś, co możemy zrobić zarówno dla siebie samych, jak i właśnie dla naszych bliskich. To trochę jak z zasadą zakładania w samolocie maski tlenowej przez rodzica jako pierwszego, a dopiero później dziecku lub z naczelną zasadą udzielania pierwszej pomocy (zadbanie najpierw o swoje bezpieczeństwo) - w życiu ciężko być wsparciem, kiedy czerpiemy już z rezerwy.
Dla mnie zawsze moment pojawienia się pytania, czy warto już sięgnąć po wsparcie psychologa/psychoterapeuty jest znakiem, że to dobry moment. Skądś to pytanie jednak się pojawia, a przecież niewiele jest do stracenia przy pójściu i spróbowaniu, jak to jest i przekonaniu się, czy rzeczywiście warto. Nie polecam przeciągania tego momentu (w myśl "radzenia sobie"), gdyż z doświadczenia (zawodowego i własnego) wiem, że im wcześniej damy sobie wsparcie, tym mniej konsekwencji obciążenia odczujemy i możemy szybciej wrócić do odczuwania satysfakcji z życia.
Mam nadzieję, że moja odpowiedź wsparła jakoś Pana w wątpliwościach.
Wszystkiego dobrego!
Z tego co Pan opisuje niesie Pan na sobie bardzo duży ciężar w postaci dużej ilości pracy, roli ojca oraz męża, odpowiedzialności i zaangażowania. To naprawdę nie są lekkie sprawy, jak sam Pan odczuwa. I choć w naszej kulturze wciąż możemy odczuć echo minionej "mądrości" mówiącej, że tak ma być, że mężczyzna (czasem nie tylko) powinien pracować i nie narzekać, "być silnym" i "przetrwać", to przez podążanie za tym można się nabawić przede wszystkim przepukliny i wypalenia. To trochę tak, jakby bardzo ciężką pralkę chcieć znieść samemu z 4 piętra. Może nawet można, tylko z bardzo dużym ryzykiem dla siebie i pralki, także po co i czy warto? To często nie człowiek jest "zbyt słaby", a po prostu ciężar zbyt duży i nieporęczny do niesienia samemu. Tak, życie bywa niełatwe, ale to nie znaczy że musimy się z tym zmagać samemu.
Często bywa też tak, że kiedy pojawiają się dzieci, to Rodzice zapominają trochę o sobie samych i sobie nawzajem. Oczywiście pewne zmiany są wymuszone zajmowaniem się dziećmi, jednocześnie po pewnym okresie wdrożenia warto (w miarę możliwości) znowu zacząć wracać do pewnych aktywności i relacji, z których wcześniej się trochę wycofano, a także poświęcać sobie wzajemnie czas w relacji małżeńskiej. Warto również korzystać ze wsparcia najbliższych przy opiece nad dziećmi (dziadków, ciotek i wujków). Wraz ze zwiększonym obciążeniem, potrzebujemy też po prostu więcej okazji do ładowania baterii.
Właściwie zajęcie się sobą jest tak naprawdę czymś, co możemy zrobić zarówno dla siebie samych, jak i właśnie dla naszych bliskich. To trochę jak z zasadą zakładania w samolocie maski tlenowej przez rodzica jako pierwszego, a dopiero później dziecku lub z naczelną zasadą udzielania pierwszej pomocy (zadbanie najpierw o swoje bezpieczeństwo) - w życiu ciężko być wsparciem, kiedy czerpiemy już z rezerwy.
Dla mnie zawsze moment pojawienia się pytania, czy warto już sięgnąć po wsparcie psychologa/psychoterapeuty jest znakiem, że to dobry moment. Skądś to pytanie jednak się pojawia, a przecież niewiele jest do stracenia przy pójściu i spróbowaniu, jak to jest i przekonaniu się, czy rzeczywiście warto. Nie polecam przeciągania tego momentu (w myśl "radzenia sobie"), gdyż z doświadczenia (zawodowego i własnego) wiem, że im wcześniej damy sobie wsparcie, tym mniej konsekwencji obciążenia odczujemy i możemy szybciej wrócić do odczuwania satysfakcji z życia.
Mam nadzieję, że moja odpowiedź wsparła jakoś Pana w wątpliwościach.
Wszystkiego dobrego!
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.