Witam, Od dziecka marzyłam by nauczyć się gry na pianinie, niestety sytuacja w moim domu rodzinn
3
odpowiedzi
Witam,
Od dziecka marzyłam by nauczyć się gry na pianinie, niestety sytuacja w moim domu rodzinnym była bardzo zła i nigdy nie mogłam dostać tego instrumentu czy uczyć się w szkole muzycznej. Pamietam swoje pierwsze zdjęcie mając 4 latka u jakiś znajomych rodziców gdy siedziałam przy keybordzie. Mama opowiadała, że nie mogli mnie od niego oderwać. Przez całe dzieciństwo zawsze gdy widziałam pianino sięgałam do niego i naciskałam klawisze i sprawiło mi to dużo radości. Moja mama mimo trudnej sytuacji starała się pożyczać od znajomych na kilka dni instrument by dać mi trochę radości. W szkole średniej poszłam do dorywczej pracy i kupiłam sobie klawisze. Kompletnie nie widziałam jak się do tego zabrać i uczyłam się z internetu utworów na pamięć, nie była to najlepsza droga. Później wyszłam za mąż i urodziłam syna, postanowiliśmy z mężem ze kupimy dla mnie używane pianino bym mogła się na nim uczyć. Jednak z dzieckiem znów bez pomysłu podchodziłam do tej nauki od złej strony, dopiero później gdy przeprowadziliśmy się na drugi koniec świata i miałam nianie do pomocy przy dziecku zaczęłam poważnie się uczyć, z programem który krok po kroku mnie prowadził. To było wspaniałe, każda kolejna lekcja i nauka sprawiała mi masę radości. Jak małe dziecko nagrywałam swoje postępy i chwaliłam się rodzinie. Po ponad roku nagle mój mąż zaczął wyrażać również chęć nauki. Mówiłam mu wtedy żartobliwe, że przecież uczy się na gitarze grać i niech zostawi pianino mnie. Temat ucichł po czym mąż poprosił żebym mu ściągnęła mój program do nauki, bo chce spróbować. Pomyślałam okey, zaraz się pewnie znudzi bo często tak bywało, ze czegoś się podejmował a później rezygnował. Jednak on zawzięcie zaczął grać i nagle się okazało, że pokonał moja 1,5 roczna naukę w dwa tygodnie. Było mi strasznie przykro, bo ja poświęciłam na to tyle czasu i energii, a ona siadł i z taka łatwością mu to przyszło. Zaczęło to wpływać na nasze relacje. Kiedy on chciał ze mną rozmawiać o jakiś tajnikach gry, mówiłam mu ze mnie to boli i jest mi przykro bo przez niego czuje się beznadziejnie i chce porzucić grę na pianinie. Chociaż wiedział bardzo dobrze, jak zawsze mówiłam mu, że to jedyna rzecz która mnie wycisza, uspokaja i daje zarazem tyle radości. Dodam ze jakiś czasu temu zdiagnozowano u mnie fibromialgie i to była jakaś forma radzenia sobie ze stresem. Jednak mój mąż nic z tego sobie nie robił i grał dalej na moich oczach, aż jednego dni wykrzyczała mu ze to mnie rani i zachowuje się egoistycznie. Siadalam do pianina nie z radością tylko po to zeby ćwiczyć wiecej bo mąż stąpał mi po nogach. Po kilku dniach zrozumiałam, że tak nie mogę postępować i już nie sprawia mi to takiej radości. Byłam zła bo czułam jakby mąż zabrał mi coś jedynego i ukochanego. Później już się poddałam, przestałam grać i napisałam mężowi wiadomość, że czuje się beznadziejnie jakby coś we mnie pękło i przestaje grać. Tak naprawdę kocham to bardzo ale nie mogłam znieść tego uczucia beznadziejności. Dodatkowo teraz mąż każdego dnia siada i gra a mi płyną łzy słuchając tego. Minęło kilka dni i czuje się fatalnie ta cała sytuacja wpłynęła na nasze relacje i prawie niw rozmawiamy. Nasze małżeństwo nie było idealne i przez to można by rzec zwykle pianino zaczęłam podważać inne fundamenty. Czy ze mną jest coś nie tak? Próbuje nie brać tego tak bardzo do siebie ale to boli, gra na tym instrumencie była dla mnie bardzo ważna...
Od dziecka marzyłam by nauczyć się gry na pianinie, niestety sytuacja w moim domu rodzinnym była bardzo zła i nigdy nie mogłam dostać tego instrumentu czy uczyć się w szkole muzycznej. Pamietam swoje pierwsze zdjęcie mając 4 latka u jakiś znajomych rodziców gdy siedziałam przy keybordzie. Mama opowiadała, że nie mogli mnie od niego oderwać. Przez całe dzieciństwo zawsze gdy widziałam pianino sięgałam do niego i naciskałam klawisze i sprawiło mi to dużo radości. Moja mama mimo trudnej sytuacji starała się pożyczać od znajomych na kilka dni instrument by dać mi trochę radości. W szkole średniej poszłam do dorywczej pracy i kupiłam sobie klawisze. Kompletnie nie widziałam jak się do tego zabrać i uczyłam się z internetu utworów na pamięć, nie była to najlepsza droga. Później wyszłam za mąż i urodziłam syna, postanowiliśmy z mężem ze kupimy dla mnie używane pianino bym mogła się na nim uczyć. Jednak z dzieckiem znów bez pomysłu podchodziłam do tej nauki od złej strony, dopiero później gdy przeprowadziliśmy się na drugi koniec świata i miałam nianie do pomocy przy dziecku zaczęłam poważnie się uczyć, z programem który krok po kroku mnie prowadził. To było wspaniałe, każda kolejna lekcja i nauka sprawiała mi masę radości. Jak małe dziecko nagrywałam swoje postępy i chwaliłam się rodzinie. Po ponad roku nagle mój mąż zaczął wyrażać również chęć nauki. Mówiłam mu wtedy żartobliwe, że przecież uczy się na gitarze grać i niech zostawi pianino mnie. Temat ucichł po czym mąż poprosił żebym mu ściągnęła mój program do nauki, bo chce spróbować. Pomyślałam okey, zaraz się pewnie znudzi bo często tak bywało, ze czegoś się podejmował a później rezygnował. Jednak on zawzięcie zaczął grać i nagle się okazało, że pokonał moja 1,5 roczna naukę w dwa tygodnie. Było mi strasznie przykro, bo ja poświęciłam na to tyle czasu i energii, a ona siadł i z taka łatwością mu to przyszło. Zaczęło to wpływać na nasze relacje. Kiedy on chciał ze mną rozmawiać o jakiś tajnikach gry, mówiłam mu ze mnie to boli i jest mi przykro bo przez niego czuje się beznadziejnie i chce porzucić grę na pianinie. Chociaż wiedział bardzo dobrze, jak zawsze mówiłam mu, że to jedyna rzecz która mnie wycisza, uspokaja i daje zarazem tyle radości. Dodam ze jakiś czasu temu zdiagnozowano u mnie fibromialgie i to była jakaś forma radzenia sobie ze stresem. Jednak mój mąż nic z tego sobie nie robił i grał dalej na moich oczach, aż jednego dni wykrzyczała mu ze to mnie rani i zachowuje się egoistycznie. Siadalam do pianina nie z radością tylko po to zeby ćwiczyć wiecej bo mąż stąpał mi po nogach. Po kilku dniach zrozumiałam, że tak nie mogę postępować i już nie sprawia mi to takiej radości. Byłam zła bo czułam jakby mąż zabrał mi coś jedynego i ukochanego. Później już się poddałam, przestałam grać i napisałam mężowi wiadomość, że czuje się beznadziejnie jakby coś we mnie pękło i przestaje grać. Tak naprawdę kocham to bardzo ale nie mogłam znieść tego uczucia beznadziejności. Dodatkowo teraz mąż każdego dnia siada i gra a mi płyną łzy słuchając tego. Minęło kilka dni i czuje się fatalnie ta cała sytuacja wpłynęła na nasze relacje i prawie niw rozmawiamy. Nasze małżeństwo nie było idealne i przez to można by rzec zwykle pianino zaczęłam podważać inne fundamenty. Czy ze mną jest coś nie tak? Próbuje nie brać tego tak bardzo do siebie ale to boli, gra na tym instrumencie była dla mnie bardzo ważna...
Dzień dobry,
Małżeństwo to związek, w którym partnerzy pomagają sobie, wspierają się. Codzienne życie często nie jest łatwe. Nie powinniśmy być dla swojego partnera kolejnym źródłem stresu, kolejnym ciężarem.
Współzawodnictwo w związku szczególnie tak wyeksponowane nie przyniesie nic dobrego.
Pani problem wymaga definitywnie konsultacji psychoterapeutycznej
Pozdrawiam i zapraszam na Skype Krzysztof T. Dudzinski
Małżeństwo to związek, w którym partnerzy pomagają sobie, wspierają się. Codzienne życie często nie jest łatwe. Nie powinniśmy być dla swojego partnera kolejnym źródłem stresu, kolejnym ciężarem.
Współzawodnictwo w związku szczególnie tak wyeksponowane nie przyniesie nic dobrego.
Pani problem wymaga definitywnie konsultacji psychoterapeutycznej
Pozdrawiam i zapraszam na Skype Krzysztof T. Dudzinski
Dzień dobry. Z Pani tekstu emanuje wiele emocji. Pisze Pani, że gra na instrumencie była dla Pani ważna, ale wydaje się, że pojawiają się w niej nieprzepracowane uczucia. Gdyby sama gra na instrumencie była dla Pani ważna, nie miałoby znaczenia, czy mąż również gra i jak to robi – liczyłaby się tylko Pani pasja. Zastanawiam się, czy jest jakiś kontekst związany z Pani historią, którego Pani nie opisała, czy może pianino pełni rolę symbolicznego wyzwalacza w relacji z mężem.
Dlaczego nie dostrzega Pani w tym przestrzeni do wspólnego tworzenia czegoś wyjątkowego? Z Pani słów wynika, że mąż w Pani wyobrażeniu jest bardziej rywalem niż partnerem. Skąd w Pani ten wzorzec relacji? Czy w dzieciństwie miała Pani sytuacje, w których czuła, że ktoś coś Pani zabrał, ponieważ był lepszy? Myślę, że te doświadczenia mogły obudzić w Pani nieprzepracowane emocje, takie jak złość, zazdrość czy rywalizacja.
Co dokładnie się odtworzyło, warto zbadać podczas terapii. Obawiam się, że bez ich przepracowania te emocje mogą wciąż powracać, nie tylko w relacji z mężem, ale także w innych związkach, pozostawiając Panią z poczuciem, że inni mają władzę czegoś Panią pozbawiać, albo zmieniać Pani emocje.
Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do kontaktu.
Anna Lewandowska-Bernat
Dlaczego nie dostrzega Pani w tym przestrzeni do wspólnego tworzenia czegoś wyjątkowego? Z Pani słów wynika, że mąż w Pani wyobrażeniu jest bardziej rywalem niż partnerem. Skąd w Pani ten wzorzec relacji? Czy w dzieciństwie miała Pani sytuacje, w których czuła, że ktoś coś Pani zabrał, ponieważ był lepszy? Myślę, że te doświadczenia mogły obudzić w Pani nieprzepracowane emocje, takie jak złość, zazdrość czy rywalizacja.
Co dokładnie się odtworzyło, warto zbadać podczas terapii. Obawiam się, że bez ich przepracowania te emocje mogą wciąż powracać, nie tylko w relacji z mężem, ale także w innych związkach, pozostawiając Panią z poczuciem, że inni mają władzę czegoś Panią pozbawiać, albo zmieniać Pani emocje.
Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do kontaktu.
Anna Lewandowska-Bernat
Dzień dobry, Dziękuję, za ten dokładny opis i szczerą historię o pani niespełnionej drodze do grania na pianinie. Podzieliła się pani swoimi wyzwaniami i wątpliwościami związanymi z nauką gry na tym instrumencie, jakie emocje wywoływała, kiedyś i teraz. Szczególnie gdy mąż również zaczął się uczyć i wytworzyła się specyficzna dynamika wokół tej nauki. Pytania które sobie pani zadaje to ważny krok w kierunku zastanowienia się nad oczekiwaną zmianą. Pracowałam z osobami, którym terapia krok po kroku pomogła lepiej odnaleźć się w podobnych sytuacjach, lepiej o sobie myśleć, lepiej się czuć. Może pani mieć wpływ na to, jak się pani czuje . Szczególnie jeśli pani rozpocznie terapię. Kiedy dzięki terapii pani się będzie inaczej zachowywać, myśleć, czuć, bardziej tak jak pani chce, ta zmiana w pani, wpłynie na męża i państwa relację. Choć nie można do końca przewidzieć w którym kierunku. Jeśli jest pani zainteresowana - zapraszam do umówienia sesji online ze mną poprzez portal Znany Lekarz. Trzymam kciuki i pozdrawiam serdecznie.
Podobne pytania
- Witam, Od ponad tygodnia doskwiera mi ból przy kości pośladka. Czytałam, że może byc to guz kulszowy, jednak ból umiejscowiony jest przy wewnętrznej stornie prawej kosci posladka. Blisko odbytu. Na początku ból odczuwalny był jedynie w czasie siedzenia, natomiast teraz boli caly czas. Wyczuwalny jest…
- Mój pies (owczarek niemiecki) od wczoraj kuleje na przednią łapke. Wczoraj dużo biegała wróciła z dworu i zaczęła kuleć. Biega normalnie ale jak chodzi to kuleje i jak siedzi podnosi łapke do góry. Moje pytanie jest takie czy to coś poważnego i trzeba wybrać sie do weterynarza i czy w domu można jej…
- Witam. Mój mąż ma tytanową endoprotezę biodra nowej generacji z 2017 roku z potrójnym jump systemem, wstawioną z powodu martwicy jałowej i w pracy nosi tylko do 20 kg, ale często po schodach z 4 piętra. Pod górę wchodzi bez obciążeń. I moje pytanie jest takie - czy przed częste chodzenie po schodach…
- Dzień dobry, moje dziecko ma od tygodnia przy skroni niecodzienne znamię, jest to fioletowa rana wypełniona jakimś płynem, dziecko mówi, że przy dotknięciu tego miejsca odczuwa ból. Było to konsultowane z lekarzem dziecięcym, lekarz powiedział, żeby obserwować to i zgłosić się, gdyby się powiększało,…
- TSH /LCD-9: L69/Test obciążenia glukozą/75g/ /ICD-9: L43/ Glukoza na czczo 116 mg/dl Glukoza po 2 godzinach 223 mg/dl TSH 2,530 uIU/ml Od roku o róznym nasileniu wypadają mi włosy, czuję się zmęczona często , na siłę się zmuszam do wyjścia z domu na spacer, na rower Cz to jest stan przedcukrzycowy,…
- Witam , mam 30 lat , od listopada mam problem z uciążliwym swędzeniem narządów płciowych ( macicy, łechtaczki wejścia do pochwy i pęcherza ) , pierwsze badania wykonano cytologie w , której wyszło obecności grzybów candida , po leczeniu kilkukrotnymi lekami Flumycon ,Gybazol , guno- femidazol, flucofast,…
- Witam bardzo serdecznie, nazywam się Mateusz i mam 15 lat. Odczuwam w sobie lęki najczęściej przed snem, towarzyszą mi dziwne odczucia wychodzenia z siebie, boję się, że zaraz może się coś stać, dreszcze i tym podobne. Podejrzewam nerwicę lękową, lecz boję się wyznać co czuję rodzicom, czy przyjaciołom.…
- Witam, jestem po dwóch porodach, od drugiego minęło ponad rok. Zmagam się z migrena która pojawiła się w pierwszej ciąży. Ginekolog mnie odesłał, neurologicznie wszystko okej, czy to może być sprawa nie uregulowanych hormonów ? Dodam że nadal wypadają mi włosy i nie mogę zrzucić dodatkowych kg. Pozdrawiam
- Dzień Dobry mam 23 lata 14 Kwietnia zwichnąlem po raz czwarty rzepkę w prawej nodze obrzęg ustępuje ale teraz pojawiło się gdy tylko chce ustać albo ruszę noga czuję mocne kłócie z zewnetrzenej strony prosze o doradzenie co w takiej sytuacji powinienem zrobić
- Witam. Kilka lat temu "zdiagnozowano" u mnie zaburzenia osobowości typu borderline. Żadne spotkania z psychologami nie pomagały i nie wyjaśniały niczego dlatego więc szukam psychologa diagnostę bądź psychiatre, który pomoże mi stwierdzić czy diagnoza bądź też przypuszczenia poprzednich psychologów…
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Masz podobny problem? Ci specjaliści mogą Ci pomóc:
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.