Witam, mam myśli uporczywe na temat wyglądu, dużo podownuje się i swoje dzieci z innymi co zabiera m
Witam, mam myśli uporczywe na temat wyglądu, dużo podownuje się i swoje dzieci z innymi co zabiera mi dużo czasu nie mogę normalnie funkcjonować. Nie akceptuje swojego wyglądu szczególnie twarzy, bo mam piegi, a nie mam nad tym kontroli, żeby je usunąć całkowicie, a mam wrażenie że każdy na nie zwraca uwagę i nie mogę być soba. Muszę latem unikać słońca; ponieważ mam jasną karnację co dodatkowo mnie męczy widząc jak inni korzystają ze słońca. Bolą mnie komentarze na temat piegów i nie umiem odpowiedzieć na nie, mój syn też je ma i gdy ktoś wspomni że jest piegowaty to robi mi się gorąco zaraz i zaczynam się denerwować czuję lęk że nic nie mogę z tym zrobić. Przez to nie umiem funkcjonować z innymi ludźmi i ich unikam. Jak wrócić do normalności i nie zwracać na to uwagi.? Zawsze wstydziłam się piegów a teraz jeszcze ma ich dużo mój syn.
4 odpowiedzi
Dzień dobry, Przykro mi, że tak bardzo cierpi Pani z powodu czegoś, co nie jest uznawane za defekt wyglądu. Prawdopodobnie cierpi Pani na dysmorfofobię (cielesne zaburzenie dysmorficzne). Objawy te skutecznie można wyleczyć za pomocą terapii poznawczo-behawioralnej. Istnieją również książki w języku angielskim, które mogą być pomocne. Życzę powodzenia!
To, czego Pani doświadcza, ma swoje psychologiczne wyjaśnienie i może być leczone. Proszę nie zostawać z tym sama – warto poszukać wsparcia. Terapia nie tylko pomaga „nie zwracać uwagi”, ale przede wszystkim odzyskać siebie — taką, która może żyć swobodnie, niezależnie od tego, co myślą inni. Serdeczności
Dzień dobry, z tego, co Pani opisuje, wynika, że myśli i lęki dotyczące wyglądu – szczególnie piegów – zaczynają bardzo silnie wpływać na Pani codzienne funkcjonowanie i samopoczucie. Zachęcam do podjęcia terapii lub konsultacji psychologicznej. Rekomenduję terapię w nurcie poznawczo-behawioralnym. Życzę wszystkiego dobrego!
Uporczywe myśli, są często sposobem, w który głowa radzi sobie z napięciem. Jest to taki sprytny sposób naszego umysłu, żeby nam "pomóc". Niestety, sposób ten działa i szkodzi jednocześnie. Wszyscy mamy jakąś nieświadomość. Jeśli w tym, co nieświadome, jest dużo napięcia i nierozwiązanych dla nas konfliktów wewnętrznych, nasza głowa stara się za wszelką cenę nie dopuścić do świadomego kontaktu, z tym, co nas wewnętrznie męczy. Wtedy pojawiają się "problemy" zastępcze, które łatwiej zaakceptować, niż te, z którymi faktycznie wewnętrznie walczymy. Tak, nasza głowa odwraca swoją uwagę, dając ulgę od dużego problemu, ale w równie nieprzyjemny sposób, bo fiksując się, na problemie zastępczym. Jakbym miała to do czegoś porównać, to trochę tak jakby ciągle się martwić tym, że mam katar, i szukać, na co mam alergię, ignorując, że mam przy tym tak naprawdę zapalenie płuc. Myślę, że terapia psychodynamiczna powinna w tym zakresie pomóc. Powodzenia!
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.

