Witam,mam 23 lata i jestem zamknięty w sobie, nie potrafię mówić o sobie, coraz bardziej oddałam się
Mam 23 lata i jestem zamknięty w sobie, nie potrafię mówić o sobie, coraz bardziej oddałam się od rodziny, przyjaciela znajomych, chociaż zdarza mi się z nimi spotykać , ale nie z mojej inicjatywy. Jeżeli przebywam regularnie w jednym gronie ludzi np. Praca potrafię stać się dusza towarzystwa, a jeżeli jestem gdzieś nowy to raczej się wycofuje . Nie umiem rozmawiać z kobietami zawsze miałem z tym problem, przez co czuje się gorszy od innych. Zagadnienie do jakiejś przypadkowej dziewczyny nie wchodzi w grę i nie chodzi o to, że się boję chociaż jestem nieśmiały, tylko po prostu nie mam pojęcia co mam mówić i to zawsze mnie blokuje bo myślę sobie ze jak zagadam to będzie to wyglądało zenujaco czy to w Realu czy online dodam do tego, że jestem w miarę przystojny, wysoki i wysportowany, więc w zdobyciu dziewczyny nie powinno być problemu . W życiu miałem jedna dziwmewczyne, było to jak miałem 19 lat, bardzo ja kochałem i bardzo przeżyłem rozstanie pp którym oczywiście jeszcze bardziej zamknąłem się w sobie z nikim o tym nie rozmawiałem, dusilem to w sobie, nigdy niczrgo tak nie przeżyłem jak tego, chociaż teraz jak na to patrzę to było głupie ponieważ ten związek trwał trochę ponad rok nawet nie uprawialismy sexu, którego z resztą do tej pory nie uprawialem i strasznie się tego wstydzę i mnie to boli. Poważnie myślę nad pójściem do psychoterapeuty, ake cały czas coś mnie blokuje, dlatego to pisze może znajdę motywację.
5 odpowiedzi
Dzień dobry, Sądzę, że pójście do psychologa psychoterapeuty to bardzo dobry pomysł. Z pewnością nad Pana problemami w relacjach można pracować. Rozmowy stanowiłyby dla Pana również źródło wsparcia oraz możliwość dotarcia do źródeł istniejących problemów. Terapia pomogłaby także w pracy nad zaniżoną samooceną, nieśmiałością i brakiem otwartości na innych. Wspólnie z terapeutą mógłby Pan monitorować zmiany. Mam nadzieję, że w krótkim czasie odczuje Pan ulgę. Pozdrawiam serdecznie
Witam Pójście do psychoterapeuty może rodzić wiele obaw i podjęcie takiej decyzji nie zawsze jest łatwe, ale tak jak Pan unika kontaktu z rodziną, znajomymi i kobietami, unika Pan również psychoterapeuty. Proszę się przełamać i rozpocząć psychoterapię, aby nie był Pan sam ze swoimi problemami i mógłby Pan lepiej zrozumieć siebie. Pozdrawiam
Myślę, że ma Pan wszelkie atuty, aby sporo namieszać w życiu wielu kobiet :). Trzeba jednak zacząć od siebie. To czym się Pan dzieli przypomina tzw. zespół stresu uogólnionego. Nie mamy się czego obawiać, ale na wszelki wypadek ... Tylko co właściwie może się stać takiego ? Czym to grozi ? Zamykamy się w sobie, bo na pewno napleciemy głupot albo się ośmieszymy, albo będziemy niezdarni albo głupio wypadniemy albo ... albo ... albo... Bardzo atrakcyjna młoda kobieta, która wciąż czeka na mężczyznę swojego życia skarżyła się, że regularnie okupuje bary albo kanapy bo ... mężczyźni zwyczajnie boją się do niej podejść i zagadać. A ona wcale nie marzy o księciu z bajki tylko o zwyczajnym facecie z krwi i kości, który da jej po prostu poczucie bycia kobietą. Świat aż tak bardzo się nie zmienił, nadal w cenie jest ładny uśmiech i miły zapach. A jak się nie uda ? No cóż. Nie uda się raz. I drugi. I może trzeci też będzie niewypałem. Ale na pewno gdzieś za rogiem czeka ta jedna jedyna. Trzeba tylko ją odnaleźć. :) Powodzenia :).
Nad wszystkimi trudnościami, które Pan opisuje, pracuje się w procesie psychoterapii. W gabinecie terapeutycznym jest miejsce na wszystkie bolesne emocje i stany, o których Pan wspomina - na wstyd, smutek, poczucie gorszości czy nieśmiałość. Trudności, których Pan doświadcza w kontaktach z ludźmi będą również pojawiać się w relacji z terapeutą - przy czym terapeuta jest właśnie tą osobą, która ma pomagać je pokonywać uwzględniając przy tym poziom Pana gotowości na kolejne kroki. Jednak będzie mogło się to zacząć wydarzać jak znajdzie się Pan w gabinecie i da Pan sobie na to szansę podejmując psychoterapię. Pozdrawiam, Agata Jabłońska
Dzień dobry, To, co Pan opisuje, bardzo przypomina objawy lęku społecznego. To stan, w którym człowiek czuje się bardzo niepewnie w sytuacjach społecznych — boi się, że zostanie oceniony, ośmieszony, że zrobi coś „nie tak”. I często takie osoby myślą, że nie mają wystarczających umiejętności społecznych, ale to nie do końca prawda. Zwykle to nie brak umiejętności jest problemem, tylko nadmierny krytycyzm wobec siebie i silny stres, który „zamyka” dostęp do tego, co się naprawdę potrafi. Wspomniał Pan też, że trudno jest Panu mówić o sobie, że czuje się Pan gorszy. To bardzo typowe przy niskiej samoocenie. Osoby z niskim poczuciem własnej wartości mają skłonność do negatywnych myśli na swój temat — np. że nie są wystarczająco interesujące, atrakcyjne, wartościowe. Takie myśli sprawiają, że coraz trudniej nawiązywać kontakty i zaczyna się unikać bliskości z innymi. A im mniej kontaktu, tym mniej okazji, by przekonać się, że wcale nie jest się „gorszym”. To, że czuje się Pan zablokowany, że nie potrafi Pan zagadać do kobiety, nie wynika z tego, że „coś jest z Panem nie tak”. To objaw wewnętrznego napięcia i lęku. I właśnie w terapii można to zrozumieć i krok po kroku zmienić. Myśl o pójściu do psychoterapeuty to bardzo ważny sygnał, że jest Pan gotów zawalczyć o siebie. Terapia to bezpieczna przestrzeń, w której można w końcu powiedzieć wszystko, co trzyma się w sobie — bez oceniania, w swoim tempie.
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.




