Pytanie teoretyczne ale dla życia praktyczne. Co jeśli Jakieś Państwo użyje taktycznych bomb jądrowy
Pytanie teoretyczne ale dla życia praktyczne. Co jeśli Jakieś Państwo użyje taktycznych bomb jądrowych. Małych bomb jądrowych. Co zrobi świat i jak się będzie dalej żyć w tym świecie? Taki lekki stan terroru. Jak się żenić i płodzić dzieci w takim stanie by nie poddać się , a jednocześnie zachować siłę spokoju.
4 odpowiedzi
Jeżeli ma Pan pytanie co do własnych wątpliwości to warto o tym porozmawiać natomiast jeżeli jest to "pytanie teoretyczne ale dla życia praktyczne" jak Pan napisał to raczej to będzie nurt filozoficzny niż psychologiczny. Jeżeli ma Pan wątpliwości a posiada plany i nie wie czy je realizować czy zaczekać i obserwować co się wydarzy to warto podjąć próbę rozmowy z psychologiem, który zaproponuje rozwiązania oparte na Pana możliwościach. Pozdrawiam Hanna Szustorowska
Dzień Dobry, widzę że sprawa jest trudna. Zachęcam do kontaktu ze specjalistą, aby szerzej omówić ten problem i doświadczyć wsparcia. Pozdrawiam serdecznie
Dzień dobry, jeśli mówimy o czysto teoretycznych dywagacjach to myślę, że każdego to dotyka inaczej w zależności od naszego temperamentu, wartości oraz sposobów radzenia sobie. Jednak jeśli te myśli stają się uporczywe lub te przemyślenia prowadzą do stanów lękowych, myślę, że warto skontaktować się ze specjalistą aby bliżej się temu przyjrzeć. Pozdrawiam, Zuzia
Powiedziałabym, że to pytanie nie dotyczy wyłącznie wojny czy broni jądrowej. Ono dotyczy dużo głębszego lęku: „jak żyć, skoro świat nie daje pełnego bezpieczeństwa?”. I to jest bardzo ludzkie pytanie. Psychika człowieka źle znosi długotrwały stan zagrożenia i niepewności. Kiedy człowiek zaczyna stale wyobrażać sobie katastrofę, bardzo łatwo wejść w poczucie, że „nie ma sensu planować przyszłości”, „nie warto budować relacji”, „nie można czuć spokoju”. Problem polega na tym, że wtedy lęk zaczyna odbierać życie jeszcze zanim wydarzy się cokolwiek realnego. Ważne jest też to, że człowiek nie jest stworzony do życia w permanentnym śledzeniu zagrożeń globalnych. Nasz mózg nie odróżnia do końca informacji oglądanej codziennie w mediach od zagrożenia obecnego tuż obok nas. Dlatego wiele osób zaczyna żyć w stanie ciągłego napięcia, mimo że ich codzienność obiektywnie nadal jest bezpieczna. Myślę, że dojrzały spokój nie polega na przekonaniu siebie, że „na pewno nic się nie stanie”. Raczej na zaakceptowaniu, że pełnej kontroli nad światem nigdy nie będzie, a mimo to nadal można: kochać, zakładać rodzinę, mieć dzieci, budować dom, planować przyszłość, przeżywać codzienność. Ludzie robili to nawet podczas wojen, kryzysów i bardzo trudnych momentów historii. Nie dlatego, że byli naiwni, ale dlatego, że życie nie może opierać się wyłącznie na oczekiwaniu katastrofy. Psychicznie bardzo ważne jest też, żeby nie karmić się bez końca treściami opartymi na strachu i katastroficznych scenariuszach. Człowiek potrzebuje równowagi między świadomością świata a kontaktem z realnym życiem: relacjami, naturą, pracą, codziennością, odpoczynkiem. Bo jeśli lęk zaczyna odbierać zdolność do przeżywania teraźniejszości, to właśnie wtedy staje się największym problemem.
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.



