Od kilku miesięcy spotykam się z kimś. Oboje jesteśmy w innych, pustych relacjach bez przyszłości -
4
odpowiedzi
Od kilku miesięcy spotykam się z kimś. Oboje jesteśmy w innych, pustych relacjach bez przyszłości - on mieszka z partnerka tylko z uwagi na dziecko i planuje odejść gdy córka trochę dorośnie, a ja jestem w separacji.
To co nas połączyło to długie, szczere rozmowy i cudowny seks.
Problem jednak w tym, że on uważa, że nie zasługuje na to by ze mną być. Ma bardzo niskie poczucie własnej wartości. I zawsze gdy się do siebie bardziej zbliżamy (dużo rozmowy, spotkania, seks) to on zaczyna się ode mnie odsuwać i milczy. Mam wrażenie że próbuje mnie przekonać, że jest beznadziejny. Trochę tego nie rozumiem. Bardzo mnie to rani i nie umiem sobie z tym poradzić. Nie ma szans żeby on sięgnął po pomoc specjalisty. Boję się, że nie dam rady utrzymać tej relacji gdy on będzie wciąż mnie odpychal i przyciągał na zmianę. Miał trudne życie i nie doświadczył uczuć, miłości i troski. I z jednej strony lubi to ode mnie a z drugiej uważa, że nie może nic mi dać, że jest niczym, że ja tracę czas bo on nie jest tego wart. Mówi że on nigdy już nie zbuduje z nikim nic dobrego, a innym razem fantazjuje jakby to było jak byśmy mieszkali razem. Chyba nieświadomie, ale miesza mi w głowie.
Jak sobie z tym poradzić by go nie stracić?
To co nas połączyło to długie, szczere rozmowy i cudowny seks.
Problem jednak w tym, że on uważa, że nie zasługuje na to by ze mną być. Ma bardzo niskie poczucie własnej wartości. I zawsze gdy się do siebie bardziej zbliżamy (dużo rozmowy, spotkania, seks) to on zaczyna się ode mnie odsuwać i milczy. Mam wrażenie że próbuje mnie przekonać, że jest beznadziejny. Trochę tego nie rozumiem. Bardzo mnie to rani i nie umiem sobie z tym poradzić. Nie ma szans żeby on sięgnął po pomoc specjalisty. Boję się, że nie dam rady utrzymać tej relacji gdy on będzie wciąż mnie odpychal i przyciągał na zmianę. Miał trudne życie i nie doświadczył uczuć, miłości i troski. I z jednej strony lubi to ode mnie a z drugiej uważa, że nie może nic mi dać, że jest niczym, że ja tracę czas bo on nie jest tego wart. Mówi że on nigdy już nie zbuduje z nikim nic dobrego, a innym razem fantazjuje jakby to było jak byśmy mieszkali razem. Chyba nieświadomie, ale miesza mi w głowie.
Jak sobie z tym poradzić by go nie stracić?
Sytuacja, w której się Pani znajduje, wymaga głębokiego wglądu nie tylko w mechanizmy obronne partnera, ale przede wszystkim w Pani własne zasoby emocjonalne oraz granice wytrzymałości. Choć empatia i chęć wsparcia bliskiej osoby są godne podziwu, warto poddać szczerej refleksji to, czy ta relacja w obecnym kształcie rzeczywiście zaspokaja Pani fundamentalne potrzeby bliskości i stabilizacji. Często wchodząc w rolę osoby ratującej, nieświadomie spychamy własne pragnienia na dalszy plan, co w dłuższej perspektywie może prowadzić do emocjonalnego wyczerpania i utraty kontaktu z samą sobą. Proszę zastanowić się, czy trwanie w tym cyklu przyciągania i odpychania jest tym, czego Pani dla siebie pragnie, oraz czy Pani dobrostan nie staje się zbyt wysoką ceną za krótkie chwile porozumienia. Budowanie wspólnej przyszłości wymaga gotowości obu stron do pracy nad sobą, a Pani potrzeby są równie ważne i zasługują na to, by być w pełni zauważone oraz realizowane bez ciągłego lęku przed nagłym wycofaniem partnera. Jeśli będzie Pani chciała, zapraszam na konsultację stacjonarną lub online, gdzie w bezpiecznych warunkach możemy przeanalizować Pani sytuację i krok po kroku ułożyć realny plan działania.
Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online
Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu.
Pokaż specjalistów Jak to działa?
Szanowna Pani,
Opisana przez Panią relacja charakteryzuje się bardzo specyficzną i trudną dynamiką, która w psychologii jest często określana mianem cyklu "zbliżenia i unikania" (push-pull). Pani frustracja, ból i poczucie zagubienia są całkowicie adekwatną reakcją na niespójne sygnały, które Pani otrzymuje.
Jako profesjonalista chciałabym pomóc Pani zrozumieć mechanizmy psychologiczne stojące za zachowaniem Pani partnera oraz rolę, jaką mimowolnie przyjmuje Pani w tym układzie. Zrozumienie tego jest kluczem do odzyskania równowagi emocjonalnej.
1. Styl przywiązania i lęk przed bliskością
Zachowanie partnera – wycofywanie się po momentach bliskości i intymności – sugeruje funkcjonowanie w oparciu o lękowy lub zdezorganizowany styl przywiązania. Osoby, które w przeszłości doświadczyły deficytu miłości i troski, często noszą w sobie głębokie przekonanie, że bliskość jest zagrażająca.
Paradoks polega na tym, że on pragnie miłości (dlatego wchodzi w relację, fantazjuje o wspólnym życiu), ale gdy ją otrzymuje, uruchamia się w nim paraliżujący lęk. Bliskość oznacza dla niego ryzyko zranienia lub „zdemaskowania” (w jego mniemaniu – odkrycia, że jest „beznadziejny”). Jego ucieczka w milczenie nie jest wymierzona przeciwko Pani, lecz jest jego archaicznym sposobem regulowania napięcia emocjonalnego, którego nie potrafi unieść.
2. Mechanizm „samospełniającej się przepowiedni” i testowanie więzi
Partner powtarza, że „nie zasługuje na Panią”, że „jest niczym”. W psychoterapii często interpretujemy to jako nieświadomą strategię obronną.
Obrona przez dewaluację siebie: Jeśli z góry powie, że jest beznadziejny, zwalnia się z odpowiedzialności za budowanie dojrzałej relacji. Gdyby Panią zawiódł, ma gotowe wytłumaczenie: „przecież ostrzegałem”.
Testowanie Pani wytrzymałości: Jego odpychanie może być nieświadomym testem. Osoby z deficytami emocjonalnymi często sprawdzają: „Czy zostaniesz ze mną, nawet jeśli będę nieznośny? Czy Twoja miłość jest prawdziwa, czy odejdziesz jak inni?”. Problem polega na tym, że ten test nigdy się nie kończy – każda Pani akceptacja chwilowo go uspokaja, ale lęk wraca, więc testowanie zaczyna się od nowa.
3. Pułapka roli „Ratownika”
W tej relacji Pani pozycja jest niezwykle obciążająca. Jego narracja o byciu „niegodnym” i trudna przeszłość mogą nieświadomie uruchamiać w Pani instynkt opiekuńczy. Może Pani czuć potrzebę udowodnienia mu, że jest wartościowy, że zasługuje na miłość.
Należy jednak pamiętać, że nie da się „kochać kogoś za dwoje” ani wyleczyć cudzych deficytów samą miłością i cierpliwością. Głębokie poczucie nieadekwatności („jestem nic niewarty”), które wynika z traumatycznych doświadczeń wczesnodziecięcych, jest strukturą osobowościową. Bez profesjonalnej terapii, której on odmawia, zmiana tych przekonań jest niezwykle trudna, a często niemożliwa jedynie poprzez relację partnerską.
4. Obszar do refleksji dla Pani
Aby poradzić sobie z tą sytuacją i chronić siebie, zachęcam Panią do zastanowienia się nad własnymi granicami w tej relacji:
Koszt emocjonalny: Jak długo jest Pani w stanie funkcjonować w cyklu, w którym momenty bliskości są „karane” odrzuceniem i ciszą? Taka huśtawka emocjonalna (tzw. wzmocnienie przerywane) jest silnie uzależniająca, ale też wyniszczająca.
Akceptacja rzeczywistości: Czy jest Pani gotowa na relację z tym człowiekiem takim, jaki on jest dzisiaj (z jego lękami, ucieczkami i odmową leczenia), a nie z jego potencjałem lub wersją, która pojawia się w jego fantazjach o wspólnym życiu?
Poczucie sprawczości: Jego zachowanie wynika z jego wewnętrznych demonów, a nie z Pani działań. Pytanie „jak go nie stracić” warto przeformułować na: „jak nie stracić siebie, próbując dostosować się do kogoś, kto boi się bliskości?”.
Sytuacja jest patowa, ponieważ partner wysyła sprzeczne komunikaty („przyciągam cię” vs „odpycham cię”). Kluczem do Pani radzenia sobie nie jest znalezienie sposobu na zmianę jego zachowania (gdyż na to nie ma Pani wpływu), ale zrozumienie, że jego „niezasługiwanie” to mur, który on sam zbudował, i tylko on może zdecydować się go rozebrać.
Pozdrawiam,
Aleksandra Szczęśniak
Opisana przez Panią relacja charakteryzuje się bardzo specyficzną i trudną dynamiką, która w psychologii jest często określana mianem cyklu "zbliżenia i unikania" (push-pull). Pani frustracja, ból i poczucie zagubienia są całkowicie adekwatną reakcją na niespójne sygnały, które Pani otrzymuje.
Jako profesjonalista chciałabym pomóc Pani zrozumieć mechanizmy psychologiczne stojące za zachowaniem Pani partnera oraz rolę, jaką mimowolnie przyjmuje Pani w tym układzie. Zrozumienie tego jest kluczem do odzyskania równowagi emocjonalnej.
1. Styl przywiązania i lęk przed bliskością
Zachowanie partnera – wycofywanie się po momentach bliskości i intymności – sugeruje funkcjonowanie w oparciu o lękowy lub zdezorganizowany styl przywiązania. Osoby, które w przeszłości doświadczyły deficytu miłości i troski, często noszą w sobie głębokie przekonanie, że bliskość jest zagrażająca.
Paradoks polega na tym, że on pragnie miłości (dlatego wchodzi w relację, fantazjuje o wspólnym życiu), ale gdy ją otrzymuje, uruchamia się w nim paraliżujący lęk. Bliskość oznacza dla niego ryzyko zranienia lub „zdemaskowania” (w jego mniemaniu – odkrycia, że jest „beznadziejny”). Jego ucieczka w milczenie nie jest wymierzona przeciwko Pani, lecz jest jego archaicznym sposobem regulowania napięcia emocjonalnego, którego nie potrafi unieść.
2. Mechanizm „samospełniającej się przepowiedni” i testowanie więzi
Partner powtarza, że „nie zasługuje na Panią”, że „jest niczym”. W psychoterapii często interpretujemy to jako nieświadomą strategię obronną.
Obrona przez dewaluację siebie: Jeśli z góry powie, że jest beznadziejny, zwalnia się z odpowiedzialności za budowanie dojrzałej relacji. Gdyby Panią zawiódł, ma gotowe wytłumaczenie: „przecież ostrzegałem”.
Testowanie Pani wytrzymałości: Jego odpychanie może być nieświadomym testem. Osoby z deficytami emocjonalnymi często sprawdzają: „Czy zostaniesz ze mną, nawet jeśli będę nieznośny? Czy Twoja miłość jest prawdziwa, czy odejdziesz jak inni?”. Problem polega na tym, że ten test nigdy się nie kończy – każda Pani akceptacja chwilowo go uspokaja, ale lęk wraca, więc testowanie zaczyna się od nowa.
3. Pułapka roli „Ratownika”
W tej relacji Pani pozycja jest niezwykle obciążająca. Jego narracja o byciu „niegodnym” i trudna przeszłość mogą nieświadomie uruchamiać w Pani instynkt opiekuńczy. Może Pani czuć potrzebę udowodnienia mu, że jest wartościowy, że zasługuje na miłość.
Należy jednak pamiętać, że nie da się „kochać kogoś za dwoje” ani wyleczyć cudzych deficytów samą miłością i cierpliwością. Głębokie poczucie nieadekwatności („jestem nic niewarty”), które wynika z traumatycznych doświadczeń wczesnodziecięcych, jest strukturą osobowościową. Bez profesjonalnej terapii, której on odmawia, zmiana tych przekonań jest niezwykle trudna, a często niemożliwa jedynie poprzez relację partnerską.
4. Obszar do refleksji dla Pani
Aby poradzić sobie z tą sytuacją i chronić siebie, zachęcam Panią do zastanowienia się nad własnymi granicami w tej relacji:
Koszt emocjonalny: Jak długo jest Pani w stanie funkcjonować w cyklu, w którym momenty bliskości są „karane” odrzuceniem i ciszą? Taka huśtawka emocjonalna (tzw. wzmocnienie przerywane) jest silnie uzależniająca, ale też wyniszczająca.
Akceptacja rzeczywistości: Czy jest Pani gotowa na relację z tym człowiekiem takim, jaki on jest dzisiaj (z jego lękami, ucieczkami i odmową leczenia), a nie z jego potencjałem lub wersją, która pojawia się w jego fantazjach o wspólnym życiu?
Poczucie sprawczości: Jego zachowanie wynika z jego wewnętrznych demonów, a nie z Pani działań. Pytanie „jak go nie stracić” warto przeformułować na: „jak nie stracić siebie, próbując dostosować się do kogoś, kto boi się bliskości?”.
Sytuacja jest patowa, ponieważ partner wysyła sprzeczne komunikaty („przyciągam cię” vs „odpycham cię”). Kluczem do Pani radzenia sobie nie jest znalezienie sposobu na zmianę jego zachowania (gdyż na to nie ma Pani wpływu), ale zrozumienie, że jego „niezasługiwanie” to mur, który on sam zbudował, i tylko on może zdecydować się go rozebrać.
Pozdrawiam,
Aleksandra Szczęśniak
To, czego doświadczasz, może wyglądać na powtarzalny schemat „przyciągania i odpychania”, który nie jest efektem Twoich działań, lecz prawdopodobnie trudności w bliskości partnera, być może niskiego poczucia własnej wartości. Jego wycofywanie się pojawia się wtedy, gdy relacja staje się dla niego emocjonalnie zagrażająca.
To zrozumiałe, że Cię to rani – bo jesteś w relacji, w której bliskość jest raz obiecywana, a raz odbierana.Ważne jest, byś nazwała swoje granice: możesz okazywać mu zrozumienie, ale nie kosztem własnego bezpieczeństwa emocjonalnego. Nie masz mocy „naprawić” jego ran ani przekonać go, że jest wart miłości – to zadanie, którego nie da się wykonać za drugą osobę. Kluczowe pytanie brzmi nie tylko „jak go nie stracić”, ale też „jak nie stracić siebie”, pozostając w tej relacji.
Zapraszam na bezpłatna konsultację 20 minutową celem oceny czy terapia byłaby dla Pani pomocą.
To zrozumiałe, że Cię to rani – bo jesteś w relacji, w której bliskość jest raz obiecywana, a raz odbierana.Ważne jest, byś nazwała swoje granice: możesz okazywać mu zrozumienie, ale nie kosztem własnego bezpieczeństwa emocjonalnego. Nie masz mocy „naprawić” jego ran ani przekonać go, że jest wart miłości – to zadanie, którego nie da się wykonać za drugą osobę. Kluczowe pytanie brzmi nie tylko „jak go nie stracić”, ale też „jak nie stracić siebie”, pozostając w tej relacji.
Zapraszam na bezpłatna konsultację 20 minutową celem oceny czy terapia byłaby dla Pani pomocą.
Dzień dobry
Z opisu wynika że nie jest to dobre podłoże do zbudowania trwałej i wartościowej relacji. Występuje bardzo dużo mechanizmów obronnych oraz ucieczki. Proszę rozważyć konsultację psychologiczną lub spotkanie z terapeutą.
Miłego dnia
Z opisu wynika że nie jest to dobre podłoże do zbudowania trwałej i wartościowej relacji. Występuje bardzo dużo mechanizmów obronnych oraz ucieczki. Proszę rozważyć konsultację psychologiczną lub spotkanie z terapeutą.
Miłego dnia
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.