Dzień dobry, nie potrafię już sobie sama poradzić. W mojej ocenie mój mąż mnie nie szanuje i ciągle

4 odpowiedzi
Dzień dobry, nie potrafię już sobie sama poradzić. W mojej ocenie mój mąż mnie nie szanuje i ciągle na mnie krzyczy o wszystko. Mam wrażenie, że szuka byle pretekstu , żeby zrobić awanturę. Najświeższy przykład, zbesztal mnie z błotem za to ,że wydałam na bilet parkingowy 4 zł. Nie wiem jak reagować w rakich momentach. Zamurowało mnie tak , że wyszłam nie odzywając się słowem. On oczywiście jest obrażony i tarez w każdym możliwym momencie robi mi docinki, żeby zabolało. Żebym czułą się upokorzona. To jest straszne uczucie. I tak jest od zawsze . O wszystko się obraża. A ja tego nie mogę pojąć. Bo gdybym faktycznie zrobiła coś złego, to bawet bym go przeprosiła, ale w takiej sytuacji, On się jeszcze obraża, jakby oczekiwania że go bede błagać o przeoroszenie. Tylko nie wiem za co. To jeden z miliona przykładów. Schemat cuagle jest ten sam, krzyk o nic o bzdurę, obrażanie się do tego i potem ma pożywkę i docina. I proszę mi uwierzyć, nie ma możliwości spokojnego porozmawiania o danej sytuacji, żeby wyrazić jak się czuję w takich momentach, albo żeby powiedział o co mu tak naprawdę chodzi. To jest niemożliwe, On tego nie zrobi, bo uważa że przesadzam i bzdury gadam. Nigdy nie przeprasza.... Nie zna słowa dziękuję.... niestety ja ciągnę ten wózek. Ale jyz nie mam siły. Nie wiem jak reagować , czuję się zupełnie bezsilna.
mgr Hubert Szymczak
Psycholog dziecięcy, Psycholog
Warszawa
Opisana przez Panią sytuacja jest niezwykle obciążająca pod względem emocjonalnym i wskazuje na występowanie destrukcyjnych schematów w relacji, które noszą znamiona przemocy psychicznej oraz całkowitego braku szacunku dla Pani podmiotowości. Reakcje Pani męża na błahe sytuacje oraz świadome stosowanie technik upokarzania i tak zwanych cichych dni mają na celu obniżenie Pani poczucia własnej wartości oraz przejęcie kontroli, co w dłuższej perspektywie prowadzi do silnego wyczerpania psychicznego oraz poczucia całkowitej bezsilności. Pierwszym krokiem, który warto w tej sytuacji rozważyć, jest wspólna terapia małżeńska, która mogłaby dać przestrzeń do bezpiecznego wyrażenia potrzeb i stanowić próbę naprawy komunikacji pod okiem specjalisty. Należy jednak pamiętać, że proces ten wymaga szczerego zaangażowania obu stron, a w sytuacji gdy mąż odmawia współpracy, bagatelizuje Pani uczucia lub całkowicie neguje problem, kluczowe staje się niezwłoczne podjęcie terapii własnej. Indywidualne wsparcie terapeutyczne jest Pani w tej chwili bardzo potrzebne, aby mogła Pani odzyskać wewnętrzną równowagę, wzmocnić swoje zasoby, nauczyć się skutecznego stawiania granic oraz wypracować mechanizmy niezbędne do ochrony własnego zdrowia psychicznego i podjęcia dalszych decyzji życiowych. Jeśli będzie Pani chciała, zapraszam na konsultację – stacjonarną lub online – gdzie w bezpiecznych warunkach możemy przeanalizować Pani sytuację i krok po kroku ułożyć realny plan działania.

Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online

Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu.

Pokaż specjalistów Jak to działa?
Dzień dobry,
to, co Pani opisuje, jest bardzo trudnym doświadczeniem i w pełni zrozumiałe jest Pani zmęczenie oraz bezsilność. Ciągły krzyk, obrażanie się, docinki mające zranić oraz brak możliwości spokojnej rozmowy to formy przemocy emocjonalnej – niezależnie od tego, jak błahe są preteksty do awantur.
To nie jest Pani przewrażliwienie. Powtarzalny schemat, unieważnianie Pani uczuć i oczekiwanie, by Pani przepraszała „nie wiadomo za co”, prowadzą do poczucia upokorzenia i zamrożenia – to naturalna reakcja obronna.
W takich momentach nie ma jednej „właściwej” reakcji, która zmieni zachowanie męża, jeśli on nie widzi problemu. Może Pani jednak zadbać o siebie: nie wdawać się w rozmowy podczas krzyku, nie przepraszać, jeśli nie zrobiła Pani nic złego, oraz jasno stawiać granice, np. „Nie będę rozmawiać, gdy ktoś na mnie krzyczy”.
Bardzo ważne jest, aby nie zostawać z tym samej. Indywidualna psychoterapia może pomóc Pani odzyskać poczucie sprawczości i odpowiedzieć sobie na pytanie, czego Pani naprawdę potrzebuje. Pani zmęczenie jest sygnałem, że ta sytuacja przekracza Pani granice – a Pani zasługuje na szacunek i bezpieczeństwo emocjonalne.
Dzień dobry. Schemat, który Pani opisuje, jest charakterystyczny dla przemocy psychicznej - próba sprawowania kontroli nad drugim człowiekiem, umniejszanie wartości, ignorowanie, manipulowanie emocjonalną dostępnością, agresja słowna są obecne w opisie, który Pani zamieściła. Ważnym pytaniem, które może sobie Pani zadać, jakie są powody, dla których pozostaje Pani w tej relacji? I drugie, równie ważne - jak może Pani o siebie zadbać, żeby mieć zasoby do postawienia granicy i ochrony siebie w sytuacji doświadczanej przemocy. Mam poczucie, że potrzebne byłoby skorzystanie z pomocy psychologa, który pomoże Pani zobaczyć możliwości, wyjść z poczucia bezradności i osamotnienia i wzmocnić się na tyle, żeby mogła Pani stanąć pewnie na własnych nogach, będąc świadomą własnej wartości i gotową, żeby wybierać takie relacje, które dodają Pani skrzydeł i sprawiają, że czuje się Pani dobrze. Tego życzę Pani z całego serca, pozdrawiam serdecznie :)
Szanowny Panie,

Pytanie, które Pan zadał, dotyka jednej z najtrudniejszych kwestii w towarzyszeniu osobie chorującej na depresję: dylematu między potrzebą działania (ratowania, obecności) a szacunkiem dla autonomii i granic chorego. Pana impuls, by pojechać, jest naturalnym odruchem serca i wyrazem lęku o bliską osobę. Jednak w kontekście depresji, "pomaganie na siłę" może przynieść skutek odwrotny do zamierzonego.

Jako profesjonalista, chciałabym przedstawić Panu psychologiczną perspektywę tej sytuacji, aby mógł Pan podjąć decyzję w oparciu o zrozumienie mechanizmów choroby, a nie tylko o własny lęk.

1. Zrozumienie komunikatu "Nie chcę nikogo widzieć"
W przebiegu depresji izolacja rzadko jest wymierzona przeciwko bliskim (czyli przeciwko Panu). Jest to zazwyczaj mechanizm obronny organizmu, który jest w stanie "trybu awaryjnego".

Brak zasobów energetycznych: Dla osoby w głębokiej depresji każda interakcja społeczna – nawet z ukochaną osobą – jest gigantycznym wydatek energetycznym. Chory czuje presję, by "wyglądać lepiej", by "coś powiedzieć", by nie martwić odwiedzającego. Pana obecność, choć pełna miłości, może być dla niej w tym momencie wyczerpującym zadaniem do wykonania.

Wstyd i poczucie winy: Osoby w depresji często czują się "zepsute" lub "ciężarem". Odmowa spotkania może wynikać z chęci ukrycia swojego stanu przed Panem, aby nie widział Pan jej w takim cierpieniu.

2. Ryzyko naruszenia granic (Wizyta wbrew woli)
Skoro bliska osoba jest pod opieką rodziny, jej podstawowe bezpieczeństwo fizyczne jest zapewnione. To kluczowy czynnik. Gdyby była sama, interwencja byłaby konieczna. Skoro jednak jest z rodziną, Pana przyjazd wbrew jej wyraźnej prośbie niesie pewne ryzyka psychologiczne:

Utrata sprawczości: Depresja odbiera poczucie kontroli nad życiem. Jeśli Pan przyjedzie mimo jej "nie", może to odebrać jako komunikat: "Moje zdanie się nie liczy, inni wiedzą lepiej, czego potrzebuję". To może pogłębić jej poczucie bezradności.

Zwiększenie napięcia: Zamiast ulgi, Pana wizyta może wywołać u niej złość lub silne poczucie winy ("On przyjechał taki kawał drogi, a ja nie mam siły z nim rozmawiać").

3. Pana emocje: Bezradność a działanie
Warto zadać sobie uczciwe pytanie: Czy chęć wyjazdu wynika z jej realnej potrzeby obecności, czy z Pana potrzeby zredukowania własnego lęku?
Często czujemy się bezradni, gdy ktoś bliski cierpi, a my jesteśmy daleko. Działanie (podróż) daje nam iluzoryczne poczucie kontroli i sprawczości ("coś robię"). Jednak w tym momencie, najtrudniejszą formą pomocy może być powstrzymanie się od działania i uszanowanie jej przestrzeni.

Co można zrobić zamiast niezapowiedzianej wizyty?
Zamiast fizycznej inwazji w jej przestrzeń, warto rozważyć strategie "bezpiecznej obecności":

Komunikaty bez oczekiwań: Można wysłać wiadomość o treści: "Myślę o Tobie ciepło. Nie przyjeżdżam, bo szanuję to, że potrzebujesz spokoju. Jestem gotowy przyjechać w każdej chwili, gdy tylko dasz znać. Nie musisz odpisywać". To zdejmuje presję, a jednocześnie daje pewność, że nie została porzucona.

Kontakt z "opiekunami": Skoro jest u rodziny, może Pan skontaktować się z nimi, by upewnić się co do jej stanu zdrowia. To zaspokoi Pana potrzebę wiedzy o jej bezpieczeństwie, nie obciążając jej bezpośrednio.

Gotowość, nie presja: Depresja jest falowa. Dziś ona nie chce nikogo widzieć, za tydzień może potrzebować bliskości. Ważne, by Pan nie "wystrzelał" swojej energii teraz, gdy ona stawia mur, ale zachował siły na moment, gdy uchyli drzwi.

Podsumowując: Skoro bliska osoba jest bezpieczna (pod opieką rodziny) i wyraźnie stawia granicę, uszanowanie tej granicy jest wyrazem dojrzałej troski. Wizyta na siłę może przynieść Panu chwilową ulgę, ale jej dołożyć cierpienia.

Pozdrawiam,
Aleksandra Szczęśniak

Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie

  • Twoje pytanie zostanie opublikowane anonimowo.
  • Pamiętaj, by zadać jedno konkretne pytanie, opisując problem zwięźle.
  • Pytanie trafi do specjalistów korzystających z serwisu, nie do konkretnego lekarza.
  • Pamiętaj, że zadanie pytania nie zastąpi konsultacji z lekarzem czy specjalistą.
  • Miejsce to nie służy do uzyskania diagnozy czy potwierdzenia tej już wystawionej przez lekarza. W tym celu umów się na wizytę do lekarza.
  • Z troski o Wasze zdrowie nie publikujemy informacji o dawkowaniu leków.

Ta wartość jest za krótka. Powinna mieć __LIMIT__ lub więcej znaków.


Wybierz specjalizację lekarza, do którego chcesz skierować pytanie
Użyjemy go tylko do powiadomienia Cię o odpowiedzi lekarza. Nie będzie widoczny publicznie.
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.