Od dłuższego czasu(około roku) czuję straszne obrzydzienie do swojej sylwetki.Pomimo tego, że wszysc
Od dłuższego czasu(około roku) czuję straszne obrzydzienie do swojej sylwetki.Pomimo tego, że wszyscy dookoła mi mówią,że jestem za chuda albo że wyglądam dobrze,ja mam wrażenie że muszę jeszcze schudnąć.Ważę 45-44 kilo przy wzroście 160 paru cm i nadal widzę w sobie niedoskonałości takie jak np:cellulit,nadmiar tłuszczu.Czy powinnam się w tym udać do specjalisty? Czy to jest normalne?
4 odpowiedzi
Zdecydowanie uważam ,że wizyta u specjalisty jest wskazana . Już samo obrzydzenie do siebie czy zbyt niska waga i chęć chudnięcia to powód do konsultacji . Na pewno psychoterapeuta sprawdzi wszystkie obszary związane z tym „tematem „ i zadecyduje czy potrzebna jest terapia . Pozdrawiam
Z pewnością warto byłoby wybrać się do specjalisty. Opisywane przez Panią odczucia względem własnego ciała, to już obszar do pracy. W gabinecie można byłoby także przyjrzeć się bliżej temu, co sprawiło, że takie uczucia pojawiły się około rok temu i utrzymują się.
Dzień dobry, jak najbardziej warto udać się do psychologa, aby przyjrzeć się temu co wpływa na to, w jaki sposób patrzy Pani na siebie, jak postrzega Pani swoje ciało. Mogą to być problemy związane z samoakceptacją, samooceną. Na pewno rozmowa z psychologiem pozwoliłaby Pani dotrzeć do źródła problemu oraz poszukać rozwiązania. Pozdrawiam serdecznie, Joanna Szlasa-Więczaszek
To, co opisujesz, nie powinno być bagatelizowane. Sama masa ciała nie mówi jeszcze wszystkiego, ale przy wadze około 44–45 kg i wzroście około 160 cm jesteś już osobą bardzo szczupłą, a mimo to nadal odczuwasz silne niezadowolenie ze swojego wyglądu i potrzebę dalszego chudnięcia. Szczególnie niepokojące jest to, że mimo zapewnień innych ludzi nadal widzisz przede wszystkim „nadmiar tłuszczu”, cellulit i niedoskonałości. To może świadczyć o zaburzonym postrzeganiu własnego ciała oraz rozwijających się zaburzeniach odżywiania lub obrazu ciała. Warto wiedzieć, że cellulit czy drobna tkanka tłuszczowa są czymś całkowicie naturalnym — nawet u bardzo szczupłych osób. Kobiece ciało fizjologicznie potrzebuje tkanki tłuszczowej do prawidłowego funkcjonowania hormonów, mózgu i całego organizmu. Problem zaczyna się wtedy, gdy człowiek przestaje widzieć siebie realistycznie i jego samoocena zaczyna być podporządkowana wadze, wyglądowi lub ciągłemu dążeniu do „idealnej” sylwetki. To, że pytasz, czy „to jest normalne”, jest bardzo ważne — bo wiele osób z rozwijającymi się zaburzeniami odżywiania przez długi czas słyszy w głowie, że „przesadzają”, „mogą jeszcze trochę schudnąć” albo że „przecież nie są bardzo wychudzone”. Zaburzenia odżywiania nie zaczynają się dopiero w skrajnej niedowadze. Często zaczynają się właśnie od obsesyjnego myślenia o ciele, ciągłego porównywania się, poczucia obrzydzenia do siebie i przekonania, że „jeszcze nie wyglądam wystarczająco dobrze”. Dlatego uważam, że warto skonsultować się ze specjalistą — najlepiej psychologiem lub psychoterapeutą, który zajmuje się zaburzeniami odżywiania albo obrazem ciała. Nie dlatego, że „na pewno jesteś chora”, ale dlatego, że Twoje myśli o sobie zaczynają powodować cierpienie i mogą się pogłębiać. Im wcześniej ktoś otrzyma pomoc, tym łatwiej zatrzymać rozwój problemu. Zwróć uwagę też na kilka rzeczy: * czy często myślisz o jedzeniu, wadze albo wyglądzie, * czy boisz się przytycia, * czy unikasz jedzenia albo masz wyrzuty sumienia po posiłkach, * czy Twoje samopoczucie zależy od tego, ile ważysz, * czy często sprawdzasz ciało w lustrze albo przeciwnie — unikasz patrzenia na siebie, * czy trudno Ci uwierzyć ludziom, kiedy mówią, że wyglądasz dobrze. Jeżeli zauważasz u siebie część z tych objawów, tym bardziej warto poszukać wsparcia. To nie jest „fanaberia” ani „próżność”. Cierpienie związane z własnym ciałem potrafi być bardzo poważne i z czasem przejąć kontrolę nad całym życiem.
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.

