Mam 28 lat i nigdy nie miałem dziewczyny. Dodam, że byłem wychowywany przez nadopiekunczą samotną ma

4 odpowiedzi
Mam 28 lat i nigdy nie miałem dziewczyny. Dodam, że byłem wychowywany przez nadopiekunczą samotną matkę, a w okresie nastoletnim byłem wyśmiewany za swój wygląd. W przeszłości pisałem do różnych dziewczyn na portalach randkowych, lecz niestety bez sukcesów. Niektóre z nich pisały wprost, że im się po prostu nie podobam. Starałem się wychodzić do ludzi, rozwijać pasję, zainteresowania, wszystko na nic. Jak pogodzić się samotnością? Proszę o odpowiedź.

Pozdrawiam Grzegorz
mgr Marta Maciejewska
Psycholog
Poznań
Dzień dobry, jest Pan młodym człowiekiem i absolutnie nie zachęcałabym aby pogodzić się z samotnością czy też zasklepiać się w niej. Jest takie zagrożenie, że gdy zostanie ona w naszym życiu w dłuższej perspektywie, wówczas może ona zmienić nasz odbiór i interpretację rzeczywistości. Cacioppo, psycholog, który badał przez 20 lat samotność, doszedł do wniosków, że samotność to nie tylko stan emocjonalny, ale też specyficzny sposób postrzegania świata. Postrzeganie przez filtr nieufności i zagrożenia. W efekcie tego zamykamy się na ludzi, powstaje błędne koło. Wiem, że samotność bywa bolesna, coraz więcej osób się z nią zmaga. W Japonii oraz w Wielkiej Brytanii powstały Ministerstwa do do sprawa samotności. Dopóki nie pogodzi się Pan z samotnością, to jeszcze daje Pan szansę innym ludziom. To jest dobra wiadomość, bardzo proszę zachować tę otwartość. Życzliwa sieć osób, którym ufamy też chroni przed samotnością. Co do znalezienia odpowiedniej partnerki/partnera to myśle, że dla każdego to jest wyzwanie. Zachęcam do podtrzymywania dotychczasowych aktywności, o których Pan pisał, jako element życia, nie plan do zrealizowania, bez narzucania sobie presji. Poznawanie osób on line, nawet, gdy jest to obarczone wadami, to obecnie bardzo popularny sposób na poznanie partnerki/partnera. Rynek matrymonialny to nie jest łatwy rynek, niestety, nie ma tutaj jednej zasady, która działa z sukcesem. Lęk związany z brakiem partnerki/partnera może wiązać się z tym, że jesteśmy skłonni wchodzić w związki, które nie spełniają naszych oczekiwań. Także czas samotności dobrze przeznaczyć na lepsze poznanie siebie, swoich potrzeb, oczekiwań. Bardzo mocno trzymam kciuki Panie Grzegorzu, aby w Pana życiu pojawiły się głębokie relacje i ta najważniejsza dla Pana.
Znajdź eksperta
Dzień Dobry, zachęcam do kontaktu ze specjalistą, aby szerzej omówić ten problem podczas wizyty. Pozdrawiam serdecznie
Dzień dobry, do obszernej i bardzo trafionej odpowiedzi Pani Marty dodałabym, że warto popracować nad poprawą swojego poczucia wartości i pewności siebie. Utwierdzanie się w poczuciu "że jestem nieatrakcyjny" z pewnością nie pomaga, a przykłady z życia pokazują, że nawet osoby które mogą być uważane za nieatrakcyjne fizycznie, które zbudowały pewność siebie - budzą i mają zainteresowanie i są przez dużą część społeczeństwa uważane za atrakcyjne. Bo atrakcyjność to nie tylko wygląd zewnętrzny /fizyczny.
Panie Grzegorzu, czytając Pana wiadomość mam poczucie, że przez wiele lat nosił Pan w sobie ogromne poczucie odrzucenia i samotności. To, co Pan opisuje — nadopiekuńcza matka, wyśmiewanie wyglądu w okresie dojrzewania, późniejsze doświadczenia odrzucenia przez kobiety — bardzo mocno wpływa na sposób, w jaki mężczyzna zaczyna postrzegać samego siebie. I często nie chodzi już tylko o brak związku, ale o dużo głębsze przekonanie: „jestem niewystarczający”, „nie da się mnie pokochać”, „coś jest ze mną nie tak”.

Chciałabym bardzo mocno podkreślić jedną rzecz: to, że nie miał Pan dotąd partnerki, nie definiuje Pana wartości jako mężczyzny ani człowieka. Wiem, że społecznie mężczyźni często są oceniani przez pryzmat powodzenia u kobiet i wielu z nich po latach samotności zaczyna odczuwać wstyd, porównywać się do innych i myśleć, że „są do tyłu”. Ale psychologicznie to jest znacznie bardziej złożone.

Mężczyzna, który był wychowywany przez nadopiekuńczą matkę, często nie dostaje przestrzeni do budowania własnej niezależności emocjonalnej i pewności siebie. Jeśli dodatkowo w okresie nastoletnim został zraniony przez wyśmiewanie wyglądu, to bardzo łatwo rozwija się głęboka niepewność w relacjach z kobietami. Nawet jeśli z zewnątrz człowiek funkcjonuje normalnie, w środku może stale oczekiwać odrzucenia.

I niestety portale randkowe bywają wyjątkowo brutalnym miejscem dla osób z obniżoną samooceną. Tam ludzie bardzo często oceniają się powierzchownie, szybko i bezrefleksyjnie. Kiedy ktoś już wcześniej nosi w sobie poczucie „jestem gorszy”, każde odrzucenie zaczyna działać jak potwierdzenie tego przekonania. Z czasem można dojść do momentu, w którym człowiek przestaje wierzyć, że relacja w ogóle jest dla niego możliwa.

Ale chciałabym zwrócić uwagę na coś ważnego: z Pana wiadomości nie wynika, że jest Pan osobą pozbawioną wartości czy niezdolną do relacji. Bardziej widzę mężczyznę, który przez lata budował obraz siebie głównie przez pryzmat ocen i odrzuceń. A to bardzo zniekształca sposób patrzenia na siebie.

Pytanie „jak pogodzić się z samotnością?” brzmi dla mnie bardziej jak pytanie człowieka zmęczonego bólem niż osoby, która rzeczywiście nie potrzebuje bliskości. I myślę, że nie chodzi o to, by nauczyć się „nie potrzebować nikogo”. Potrzeba miłości, więzi, czułości czy bycia ważnym dla drugiej osoby jest czymś całkowicie naturalnym.

Bardziej istotne wydaje mi się to, żeby związek przestał być jedynym wyznacznikiem Pana wartości. Bo kiedy całe poczucie własnej wartości opiera się na tym, czy ktoś nas wybierze, każda odmowa staje się psychicznie bardzo bolesna. Wtedy relacja przestaje być spotkaniem dwóch ludzi, a zaczyna być próbą udowodnienia sobie, że „jednak jestem wystarczający”.

To, że rozwijał Pan pasje i próbował wychodzić do ludzi, naprawdę ma znaczenie — nawet jeśli nie przyniosło od razu efektu w postaci związku. Czasami problem nie leży w braku starań, ale w bardzo głęboko utrwalonych przekonaniach o sobie, które wpływają na sposób bycia, napięcie w relacjach czy trudność w pokazywaniu siebie swobodnie i naturalnie.

I jeszcze jedna ważna rzecz: 28 lat to naprawdę nie jest moment, w którym „wszystko stracone”. W gabinecie spotykam osoby, które pierwsze dojrzałe relacje tworzą po trzydziestce czy nawet później. Szczególnie jeśli wcześniej żyły bardziej w wycofaniu, lęku przed oceną albo cieniu trudnych doświadczeń z dzieciństwa.

Myślę, że zamiast próbować „pogodzić się z samotnością” za wszelką cenę, warto byłoby najpierw spróbować odbudować relację z samym sobą — nie przez motywacyjne hasła, ale przez realne zrozumienie, skąd wzięło się w Panu tyle bólu i poczucia bycia niewystarczającym. Bo bardzo często dopiero wtedy człowiek zaczyna być zdolny do budowania relacji nie z poziomu lęku przed odrzuceniem, ale z poziomu autentycznego kontaktu z drugim człowiekiem.

Podobne pytania

Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie

  • Twoje pytanie zostanie opublikowane anonimowo.
  • Pamiętaj, by zadać jedno konkretne pytanie, opisując problem zwięźle.
  • Pytanie trafi do specjalistów korzystających z serwisu, nie do konkretnego lekarza.
  • Pamiętaj, że zadanie pytania nie zastąpi konsultacji z lekarzem czy specjalistą.
  • Miejsce to nie służy do uzyskania diagnozy czy potwierdzenia tej już wystawionej przez lekarza. W tym celu umów się na wizytę do lekarza.
  • Z troski o Wasze zdrowie nie publikujemy informacji o dawkowaniu leków.

Ta wartość jest za krótka. Powinna mieć __LIMIT__ lub więcej znaków.


Wybierz specjalizację lekarza, do którego chcesz skierować pytanie
Użyjemy go tylko do powiadomienia Cię o odpowiedzi lekarza. Nie będzie widoczny publicznie.

Masz podobny problem? Ci specjaliści mogą Ci pomóc:

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.