Ja cały czas powtarzam terapeutce, że boję się być sama i mam myśli o śmierci, że mnie się cos stani

Ja cały czas powtarzam terapeutce, że boję się być sama i mam myśli o śmierci, że mnie się cos stanie, komuś z mojej rodziny. Ona twierdzi, że brak mi obiektu wewnętrznego i muszę go wytworzyć, ale ja dalej nie wiem co to ten obiekt wewnętrzny i jak mam go wytworzyć. Znowu wracamy do dzienciństwa non stop omawiamy jedno i to samo. Czuje że kręcimy się w kółko. Schemat się pojawia na drugiej już terapii. A objawy jak są tak są i nawet czasem jeszcze bardziej się pogłębiają. Tak medytując zagłębiam się w swoje przeżycia i emocje z dzieciństwa i dalej nie mogę tego ruszyć. Przeżyję jakąs emocję i tyle. Nie czuję ulgi. Nie wiem w którą stronę mam iść czy zrezygnować całkiem z terapii bo ona nic nie wnosi. Z kolei medytacja fajnie mnie wycisza, ale dalej samochodem nie mogę jeździć. Błędne koło.

4 odpowiedzi


Skoro medytacja przynosi ulgę, należy iść tą drogą i potraktować ją jako zysk z terapii, którą Pani prowadzi. Co do emocji, szczególnie tych wywodzących się z dzieciństwa, to oczywiste, że proces powracania do nich a potem pracy z nimi to długi i żmudny proces. To, co nazywa Pani "wracaniem w kółko" to nic innego, jak kolejna i kolejna próba wejścia głębiej i doszukania się rzeczy, które Panią blokują oraz wpływają na Pani obecną sytuację psychiczną. Natomiast jeśli nie pasuje Pani nurt, w którym terapia jest prowadzona ( jak się domyślam, klasycznej psychoterapii Jungowskiej ), należało by porozmawiać o tym otwarcie z terapeutą i zastanowić się, co dalej. No i najważniejsze - możność swobodnego poruszania się samochodem. Jeśli tak bardzo to ograniczenie Pani przeszkadza, z drugiej zaś strony, w moim odczuciu mogło by pomóc w zdrowieniu, należało by pokierować terapią na rozwiązanie tego problemu. Bez względu na ostateczny cel terapii.

Szukasz psychologa?

Pierwsza sesja wprowadzająca za darmo z Terapia by ZnanyLekarz

Wypełnij formularz
Znajdź eksperta

Witam, proszę pamiętać, że terapeuta nie jest jak zupa pomidorowa i nie każdemu musi pasować, kolokwialnie rzecz ujmując. Być może potrzebny jest większy wgląd w siebie, być może nurt w jakim pracuje terapeuta nie jest Pani bliski. Myślę, że nic nie stoi na przeszkodzie aby podzielić się wątpliwościami raz jeszcze z terapeutą. Gdy nie możliwe będzie odnalezienie wspólnego mianownika, można spróbować zmienić terapeutę i nurt w jakim pracuje. Mimo wszystko zachęcam do szczerej rozmowy o wątpliwościach. Pozdrawiam


Dzień dobry, skutkiem medytacji niekoniecznie musi być wyciszenie i ulga choć może przynosić czasem taki skutek. Medytacja to uważne obserwowanie pracy własnego umysłu i ciała, bycie z tym, co aktualnie się ze mną dzieje i nie zawsze przynosi to wewnętrzny spokój i ulgę. Rozumiem, że oczekuje Pani szybkich i konkretnych efektów psychoterapii (drugiej jak czytam) i medytacji, niestety obawiam się, że żadna z tych dróg nie daje natychmiastowych efektów. Na pewno niezbędna jest systematyczność, cierpliwość. Być może któraś z metod pracy z ciałem np.: terapia tańcem i ruchem, medytacja w ruchu itp. byłaby bardziej dla Pani. Serdeczności


Dzień dobry, Warto otwarcie podzielić się swoimi wątpliwościami podczas terapii, aby terapeuta mógł lepiej zrozumieć, z czym się Pani mierzy i co budzi trudności. Szczera rozmowa często pozwala wyjaśnić nieporozumienia oraz dostosować sposób pracy do Pani potrzeb. Decyzję o ewentualnej zmianie terapeuty dobrze jest podjąć po wspólnej rozmowie i refleksji. Nie każda metoda pracy będzie odpowiednia dla każdej osoby – podobnie jak nie w każdym nurcie terapeutycznym odnajdziemy się tak samo dobrze. Zdarza się również, że mimo kompetencji specjalisty trudno o poczucie „wspólnego języka”, które jest ważnym elementem skutecznej terapii. Pozdrawiam serdecznie, Anita Milanowska

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.