Dzień dobry. Mam ogromny dylemat. Chciałabym zapanować nad swoimi emocjami, stresem, ale boję się iś
4
odpowiedzi
Dzień dobry. Mam ogromny dylemat. Chciałabym zapanować nad swoimi emocjami, stresem, ale boję się iśc do psychoterapeuty. U mnie w domu nie mówi się o tym, by iść do takiego lekarza i zadbać o zdrowie psychiczne. Zostałam wychowana tak, żeby radzić sobie samej ze wszystkim. Jak się przełamać i zapisać?
Witam, trzeba wykonać pierwszy krok, proszę pomyśleć o swojej motywacji do zmiany i czemu to wszystko ma służyć. Pozdrawiam i trzymam kciuki.
Dzień dobry,
to, co Pani opisuje, jest bardzo zrozumiałe i wbrew pozorom bardzo częste. Dorastanie w środowisku, w którym nie rozmawiało się o emocjach ani o korzystaniu z pomocy psychologicznej, często sprawia, że sama myśl o pójściu na terapię wywołuje lęk czy wstyd. Opisuje Pani jednak swoją gotowość do uzyskania wsparcia co jest krokiem do większego zrozumienia siebie, swoich emocji i sposobów reagowania w różnych sytuacjach. Jeśli chodzi o wybór psychoterapeuty, warto zwrócić uwagę na kilka istotnych kwestii:
bardzo pomocne bywa polecenie specjalisty przez zaufaną osobę (znajomego, lekarza, innego specjalisty), ponieważ relacja terapeutyczna opiera się na poczuciu bezpieczeństwa i zaufania;
dobrze sprawdzić, czy terapeuta jest w trakcie lub po ukończonej, kilkuletniej szkole psychoterapii, w której obowiązkowe są: terapia własna oraz regularna superwizja (czyli omawianie swojej pracy z bardziej doświadczonym terapeutą);
warto też poczytać o różnych nurtach psychoterapii i zastanowić się, który sposób pracy jest Pani bliższy – jedni wolą podejście bardziej strukturalne, inni pogłębioną rozmowę o emocjach i relacjach, jeszcze inni pracę skoncentrowaną na „tu i teraz”.
Bardzo często specjaliści oferują konsultację psychoterapeutyczną na której można poprosić o wsparcie w wyborze odpowiedniego nurtu czy podejścia pracy, tak by już te pierwsze kroki robić przy czyimś wsparciu.
Życzę powodzenia i mocno trzymam kciuki.
to, co Pani opisuje, jest bardzo zrozumiałe i wbrew pozorom bardzo częste. Dorastanie w środowisku, w którym nie rozmawiało się o emocjach ani o korzystaniu z pomocy psychologicznej, często sprawia, że sama myśl o pójściu na terapię wywołuje lęk czy wstyd. Opisuje Pani jednak swoją gotowość do uzyskania wsparcia co jest krokiem do większego zrozumienia siebie, swoich emocji i sposobów reagowania w różnych sytuacjach. Jeśli chodzi o wybór psychoterapeuty, warto zwrócić uwagę na kilka istotnych kwestii:
bardzo pomocne bywa polecenie specjalisty przez zaufaną osobę (znajomego, lekarza, innego specjalisty), ponieważ relacja terapeutyczna opiera się na poczuciu bezpieczeństwa i zaufania;
dobrze sprawdzić, czy terapeuta jest w trakcie lub po ukończonej, kilkuletniej szkole psychoterapii, w której obowiązkowe są: terapia własna oraz regularna superwizja (czyli omawianie swojej pracy z bardziej doświadczonym terapeutą);
warto też poczytać o różnych nurtach psychoterapii i zastanowić się, który sposób pracy jest Pani bliższy – jedni wolą podejście bardziej strukturalne, inni pogłębioną rozmowę o emocjach i relacjach, jeszcze inni pracę skoncentrowaną na „tu i teraz”.
Bardzo często specjaliści oferują konsultację psychoterapeutyczną na której można poprosić o wsparcie w wyborze odpowiedniego nurtu czy podejścia pracy, tak by już te pierwsze kroki robić przy czyimś wsparciu.
Życzę powodzenia i mocno trzymam kciuki.
Dzień dobry,
to, co Pani opisuje, jest bardzo częstym i zrozumiałym dylematem. Już samo to, że potrafi Pani go nazwać i o nim napisać, świadczy o dużej uważności wobec siebie i swoich potrzeb.
Na początku warto wprowadzić ważne rozróżnienie: psycholog i psychoterapeuta nie są lekarzami. Nie wystawiają recept, nie „leczą” a konsultacja psychologiczna nie jest wyrokiem, że ktoś jest chory. Kontakt z psychologiem czy psychoterapeutą jest rozmową z wykwalifikowaną osobą, której rolą jest pomoc w lepszym rozumieniu siebie i własnych reakcji emocjonalnych.
Z perspektywy psychodynamicznej Pani lęk przed zapisaniem się na terapię nie jest przeszkodą, którą trzeba „pokonać siłą”, lecz ważną informacją o Pani historii i wewnętrznych przekonaniach. Dorastanie w środowisku, w którym nie mówiło się o emocjach i pomocy psychologicznej, a samodzielność była jedyną akceptowaną strategią radzenia sobie, często prowadzi do głęboko zakorzenionego poczucia, że proszenie o wsparcie jest oznaką słabości lub porażki.
W psychoterapii nie chodzi o to, by odebrać Pani samodzielność. Wręcz przeciwnie często celem jest zrozumienie, dlaczego konieczność „radzenia sobie samej ze wszystkim” stała się tak obciążająca, i czy nadal musi Pani ponosić ten koszt. Stres i trudne emocje nie świadczą o braku siły; często są sygnałem, że dotychczasowe sposoby radzenia sobie przestały wystarczać.
Jak się przełamać? Czasem pomocne bywa:
• potraktowanie pierwszego kontaktu nie jako zobowiązania do terapii, lecz jako jednorazową konsultację lub rozmowę informacyjną,
• uznanie własnego lęku za coś naturalnego nie trzeba go „usunąć”, by móc się zapisać,
• myśl, że decyzja o spotkaniu jest aktem odpowiedzialności za siebie, a nie zaprzeczeniem samodzielności.
Psychoterapia nie polega na tym, że ktoś mówi, jak żyć. Jest raczej procesem wspólnego przyglądania się temu, co Pani przeżywa, w bezpiecznej i poufnej relacji. Dla wielu osób to właśnie możliwość bycia wysłuchaną bez oceniania staje się pierwszym krokiem do lepszego radzenia sobie z emocjami i stresem.
Jeśli zechce Pani podjąć ten wysiłek, może on stać się nie tyle złamaniem rodzinnych zasad, ile próbą stworzenia dla siebie czegoś nowego bardziej wspierającego i dostosowanego do Pani obecnych potrzeb.
to, co Pani opisuje, jest bardzo częstym i zrozumiałym dylematem. Już samo to, że potrafi Pani go nazwać i o nim napisać, świadczy o dużej uważności wobec siebie i swoich potrzeb.
Na początku warto wprowadzić ważne rozróżnienie: psycholog i psychoterapeuta nie są lekarzami. Nie wystawiają recept, nie „leczą” a konsultacja psychologiczna nie jest wyrokiem, że ktoś jest chory. Kontakt z psychologiem czy psychoterapeutą jest rozmową z wykwalifikowaną osobą, której rolą jest pomoc w lepszym rozumieniu siebie i własnych reakcji emocjonalnych.
Z perspektywy psychodynamicznej Pani lęk przed zapisaniem się na terapię nie jest przeszkodą, którą trzeba „pokonać siłą”, lecz ważną informacją o Pani historii i wewnętrznych przekonaniach. Dorastanie w środowisku, w którym nie mówiło się o emocjach i pomocy psychologicznej, a samodzielność była jedyną akceptowaną strategią radzenia sobie, często prowadzi do głęboko zakorzenionego poczucia, że proszenie o wsparcie jest oznaką słabości lub porażki.
W psychoterapii nie chodzi o to, by odebrać Pani samodzielność. Wręcz przeciwnie często celem jest zrozumienie, dlaczego konieczność „radzenia sobie samej ze wszystkim” stała się tak obciążająca, i czy nadal musi Pani ponosić ten koszt. Stres i trudne emocje nie świadczą o braku siły; często są sygnałem, że dotychczasowe sposoby radzenia sobie przestały wystarczać.
Jak się przełamać? Czasem pomocne bywa:
• potraktowanie pierwszego kontaktu nie jako zobowiązania do terapii, lecz jako jednorazową konsultację lub rozmowę informacyjną,
• uznanie własnego lęku za coś naturalnego nie trzeba go „usunąć”, by móc się zapisać,
• myśl, że decyzja o spotkaniu jest aktem odpowiedzialności za siebie, a nie zaprzeczeniem samodzielności.
Psychoterapia nie polega na tym, że ktoś mówi, jak żyć. Jest raczej procesem wspólnego przyglądania się temu, co Pani przeżywa, w bezpiecznej i poufnej relacji. Dla wielu osób to właśnie możliwość bycia wysłuchaną bez oceniania staje się pierwszym krokiem do lepszego radzenia sobie z emocjami i stresem.
Jeśli zechce Pani podjąć ten wysiłek, może on stać się nie tyle złamaniem rodzinnych zasad, ile próbą stworzenia dla siebie czegoś nowego bardziej wspierającego i dostosowanego do Pani obecnych potrzeb.
Dzień dobry,
wiele osób ma bardzo podobnie, dlatego odpowiem trochę szerzej.
Z tego, co Pani pisze, widzę, że zmaga się Pani z emocjami i stresem, a jednocześnie została Pani nauczona radzić sobie ze wszystkim sama. To często oznacza, że człowiek naprawdę dużo unosi i z czasem może pojawić się przeciążenie. I jest to trudne.
Z jednej strony jest więc zmęczenie i zupełnie zrozumiała potrzeba wsparcia, a z drugiej przyzwyczajenie do samodzielności i samowystarczalności. I wtedy każda próba zrobienia czegoś inaczej może wywoływać opór, dyskomfort, a nawet takie poczucie, jakby to „źle o nas świadczyło”. To bardzo naturalne.
Pomocne może być spojrzenie na terapię krok po kroku. Na początku są zazwyczaj 1–3 spotkania, które służą temu, żeby przyjrzeć się swojej sytuacji i sprawdzić, jak się Pani czuje w takim kontakcie. Dopiero potem podejmuje się decyzję, czy chce Pani iść dalej a terapeuta sprawdza, czy jest w stanie Pani pomóc. Wtedy umawiacie się na konkretne cele i zasady współpracy. Terapia jest w dużej mierze współpracą i wspólnym szukaniem rozwiązań.
Może jeszcze jedna rzecz jest tu ważna.
Często w rodzinach uczymy się dobrze radzić sobie z zadaniami, wyzwaniami i obowiązkami, ale emocje, które pojawiają się zupełnie naturalnie, traktujemy tak, jakby tylko przeszkadzały. Zdarza się, że się ich boimy, spychamy je albo po prostu nie wiemy, co z nimi zrobić, więc je tłumimy.
Nie wszystkie rodziny tak mają, ale w wielu tak właśnie jest. Czasem stoją za tym różne historie - takie momenty w życiu, kiedy rzeczywiście przez dłuższy czas nie było przestrzeni na okazywanie emocji. I ten sposób radzenia sobie po prostu zostaje w rodzinie.
A emocje mogą wnosić do naszego życia bardzo dużo, tylko często potrzebujemy nauczyć się, jak je rozumieć i regulować, zamiast je tłumić.
To nie jest wina rodziców, że nas tego nie nauczyli - ich też często nikt tego nie nauczył. Czasem nawet nie wiedzą, w czym mogłoby to pomóc.
To, że szuka Pani pomocy, jest czymś bardzo naturalnym i to znak, że ma Pani w sobie przekonanie, że coś może się tu zmienić i poprawić.
I trochę o tym właśnie jest terapia. To nie jest miejsce, w którym ktoś mówi, jak żyć. To raczej przestrzeń do wspólnego przyglądania się temu, co się dzieje, czego Pani potrzebuje i co można z tym zrobić.
Jeszcze jedna rzecz na koniec - radzenie sobie samemu bywa potrzebne w wielu sytuacjach. Ale równie ważną umiejętnością jest korzystanie ze wsparcia. Nie chodzi o to, żeby przestać być samodzielną, tylko żeby mieć wybór: kiedy chcę poradzić sobie sama, a kiedy mogę pozwolić sobie na pomoc, a czasem na współpracę. I nie chodzi tylko o terapię.
Pozdrawiam ciepło
wiele osób ma bardzo podobnie, dlatego odpowiem trochę szerzej.
Z tego, co Pani pisze, widzę, że zmaga się Pani z emocjami i stresem, a jednocześnie została Pani nauczona radzić sobie ze wszystkim sama. To często oznacza, że człowiek naprawdę dużo unosi i z czasem może pojawić się przeciążenie. I jest to trudne.
Z jednej strony jest więc zmęczenie i zupełnie zrozumiała potrzeba wsparcia, a z drugiej przyzwyczajenie do samodzielności i samowystarczalności. I wtedy każda próba zrobienia czegoś inaczej może wywoływać opór, dyskomfort, a nawet takie poczucie, jakby to „źle o nas świadczyło”. To bardzo naturalne.
Pomocne może być spojrzenie na terapię krok po kroku. Na początku są zazwyczaj 1–3 spotkania, które służą temu, żeby przyjrzeć się swojej sytuacji i sprawdzić, jak się Pani czuje w takim kontakcie. Dopiero potem podejmuje się decyzję, czy chce Pani iść dalej a terapeuta sprawdza, czy jest w stanie Pani pomóc. Wtedy umawiacie się na konkretne cele i zasady współpracy. Terapia jest w dużej mierze współpracą i wspólnym szukaniem rozwiązań.
Może jeszcze jedna rzecz jest tu ważna.
Często w rodzinach uczymy się dobrze radzić sobie z zadaniami, wyzwaniami i obowiązkami, ale emocje, które pojawiają się zupełnie naturalnie, traktujemy tak, jakby tylko przeszkadzały. Zdarza się, że się ich boimy, spychamy je albo po prostu nie wiemy, co z nimi zrobić, więc je tłumimy.
Nie wszystkie rodziny tak mają, ale w wielu tak właśnie jest. Czasem stoją za tym różne historie - takie momenty w życiu, kiedy rzeczywiście przez dłuższy czas nie było przestrzeni na okazywanie emocji. I ten sposób radzenia sobie po prostu zostaje w rodzinie.
A emocje mogą wnosić do naszego życia bardzo dużo, tylko często potrzebujemy nauczyć się, jak je rozumieć i regulować, zamiast je tłumić.
To nie jest wina rodziców, że nas tego nie nauczyli - ich też często nikt tego nie nauczył. Czasem nawet nie wiedzą, w czym mogłoby to pomóc.
To, że szuka Pani pomocy, jest czymś bardzo naturalnym i to znak, że ma Pani w sobie przekonanie, że coś może się tu zmienić i poprawić.
I trochę o tym właśnie jest terapia. To nie jest miejsce, w którym ktoś mówi, jak żyć. To raczej przestrzeń do wspólnego przyglądania się temu, co się dzieje, czego Pani potrzebuje i co można z tym zrobić.
Jeszcze jedna rzecz na koniec - radzenie sobie samemu bywa potrzebne w wielu sytuacjach. Ale równie ważną umiejętnością jest korzystanie ze wsparcia. Nie chodzi o to, żeby przestać być samodzielną, tylko żeby mieć wybór: kiedy chcę poradzić sobie sama, a kiedy mogę pozwolić sobie na pomoc, a czasem na współpracę. I nie chodzi tylko o terapię.
Pozdrawiam ciepło
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.