Dzień dobry. Jesteśmy z mężem razem od 12 lat. Od kilku lat zmagamy się z moją niechęcią do współżyc

Dzień dobry. Jesteśmy z mężem razem od 12 lat. Od kilku lat zmagamy się z moją niechęcią do współżycia. Myślę, że problem narastał stopniowo, a wynikał z wielu kłótni o strefę łóżkową, presji oraz negatywnych konsekwencji emocjonalnych w przypadku odmowy seksu. Czuję, że wpadliśmy w błędne koło i nie potrafimy znaleźć drogi wyjścia. Im bardziej mąż pragnie seksu, tym ja czuję większą presję, a w konsekwencji niechęć. Gdzie szukać pomocy?

11 odpowiedzi


Dzień dobry. To, co Pani opisuje, jest częstym powodem, z którym pary zgłaszają się do gabinetu. Im większa presja na współżycie, tym łatwiej o narastanie napięcia i niechęci, co z kolei może prowadzić do kolejnych konfliktów. To nie oznacza, że związek jest skazany na niepowodzenie, ale że warto przerwać ten błędny krąg. Dobrym miejscem do rozpoczęcia jest konsultacja z seksuologiem, najlepiej pracującym z parami. W razie potrzeby specjalista pomoże również ocenić, czy warto poszerzyć indywidualną diagnostykę o możliwe przyczyny medyczne lub psychologiczne. Im wcześniej podejmą Państwo pracę nad problemem, tym większa szansa na odbudowanie satysfakcji i bliskości. Pozdrawiam, MR

Szukasz psychologa?

Pierwsza sesja wprowadzająca za darmo z Terapia by ZnanyLekarz

Wypełnij formularz
Znajdź eksperta

Dzień dobry. W Polsce pomocy można szukać u certyfikowanego seksuologa klinicznego (psycholog lub lekarz ze specjalizacją z seksuologii) lub psychoterapeuty par z doświadczeniem w terapii seksualnej. Warto szukać specjalistów z certyfikatem Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego.


To, co Pani opisuje, to bardzo częsty i dobrze znany mechanizm — im więcej presji i napięcia wokół seksu, tym silniejsza naturalna reakcja obronna w postaci spadku pożądania. To nie jest oznaka, że coś jest "nie tak" z Panią czy z Pani seksualnością. To logiczna konsekwencja sytuacji, w której seks przestał być czymś, czego się chce, a stał się czymś, czego trzeba unikać, ponieważ jest on źródłem napięcia. Ważne jest też to, co Pani pisze o negatywnych konsekwencjach emocjonalnych przy odmowie. To sugeruje, że seks przestał być dla Pani wyborem, a zaczął być zobowiązaniem albo źródłem konfliktu. W takiej sytuacji spadek ochoty jest naturalną reakcją, nie problemem do "naprawienia" siłą woli. To błędne koło rzadko udaje się przerwać samodzielnie. Właśnie dlatego, że oboje jesteście Państwo w to uwikłani — im mąż bardziej naciska (nawet nieświadomie, z frustracji czy poczucia odrzucenia), tym mocniejsza staje się Pani niechęć, co z kolei nasila jego frustrację. Dlatego najlepszym kierunkiem byłaby wspólna konsultacja u psychologa zajmującego się seksualnością lub terapia par ukierunkowana na seksualność. Nie po to jednak, żeby "naprawić" Panią, ale żeby wspólnie zrozumieć ten mechanizm i znaleźć inny sposób budowania bliskości, niezależny od presji i poczucia obowiązku.


Sfera seksualności jest bardzo ważnym tematem w związku, jednak bardzo intymnym i trudnym. Zachecam do udania się do seksuologa, który popatrzy na Państwa problem szeroko. Posiadam terapię online dla par.


Warto udać na terapię par; aby omówić problem - w którym państwo się znajdujecie, czyli: "błędne koło". Zwykle problemy narastają na linii czasu; ale same się nie rozwiązują. Życzę podjęcia dobrych decyzji; Janina Czech

mgr Janina Krystyna Czech

mgr Janina Krystyna Czech

psychoterapeuta

Starogard Gdański

Umów wizytę

Dzień dobry, To, co Pani opisuje, przypomina dobrze znane błędne koło: presja → niechęć → frustracja partnera → jeszcze większa presja. To nie jest „wina” żadnej ze stron, ale mechanizm, z którego trudno wyjść samą silną wolą. Najlepszym pierwszym krokiem będzie seksuolog, najlepiej pracujący z parami. Pomoże zrozumieć źródło niechęci i przerwać ten schemat. W zależności od sytuacji pomocna może być też terapia par lub indywidualna konsultacja psychologiczna. Z mężem warto rozmawiać o tym jako o wspólnym problemie, np.: „Utknęliśmy w kole presji i niechęci, które oboje nas rani. Chciałabym, żebyśmy poszli do specjalisty, bo trudno nam samodzielnie z tego wyjść.” Fakt, że unika Pani seksu w warunkach przewlekłej presji nie oznacza, że coś jest z Panią nie tak, to może być naturalną reakcją organizmu na napięcie.


Dzień dobry, niechęć do współżycia może narastać wtedy, gdy seks przez dłuższy czas wiąże się z presją, kłótniami, poczuciem obowiązku albo obawą przed reakcją partnera na odmowę. W takiej sytuacji organizm może zacząć reagować na zbliżenie napięciem i wycofaniem, zamiast pożądaniem. Im bardziej jedna osoba domaga się kontaktu seksualnego, tym bardziej druga może czuć, że traci możliwość swobodnego wyboru. Powstaje wtedy błędne koło: mąż odczuwa brak bliskości i zwiększa nacisk, Pani czuje coraz większą presję i jeszcze bardziej unika seksu. Różnice w poziomie pożądania są częste w wieloletnich związkach; problemem staje się przede wszystkim sposób, w jaki para próbuje sobie z nimi radzić. Najlepszym miejscem do szukania pomocy będzie psychoterapeuta par lub psycholog-seksuolog mający doświadczenie w pracy z parami i rozbieżnością potrzeb seksualnych. Celem takiej pracy nie powinno być nakłonienie Pani do częstszego współżycia. Najpierw trzeba odbudować bezpieczeństwo, możliwość stawiania granic, komunikację oraz bliskość, która nie musi automatycznie prowadzić do seksu. Dopiero w takich warunkach można sprawdzać, czy i w jaki sposób pożądanie może powrócić. Warto wspólnie ustalić podstawową zasadę: odmowa współżycia nie może prowadzić do obrażania się, wzbudzania poczucia winy, karania ciszą, wypominania ani presji. Zgoda na seks powinna wynikać z rzeczywistej chęci, a nie z potrzeby uniknięcia konfliktu lub negatywnych konsekwencji. Seks podejmowany dla „świętego spokoju” zazwyczaj nie rozwiązuje problemu - może jeszcze bardziej utrwalać niechęć. Jeżeli jednak mąż nie respektuje odmowy, wywiera nacisk, grozi, poniża Panią albo wymusza kontakt seksualny, warto najpierw skorzystać z konsultacji indywidualnej i przyjrzeć się kwestii bezpieczeństwa. W takich warunkach wspólna terapia nie zawsze powinna być pierwszym krokiem. Dobrze byłoby również wykluczyć inne czynniki wpływające na pożądanie, takie jak ból podczas współżycia, suchość, przewlekłe zmęczenie, obniżony nastrój, działanie leków, zmiany hormonalne czy problemy zdrowotne. W tym celu można skonsultować się z ginekologiem lub lekarzem seksuologiem. Trudności seksualne najczęściej mają charakter biopsychospołeczny, dlatego ocenia się zarówno zdrowie, emocje, jak i sytuację w relacji. Z opisu wynika jednak, że najważniejszym problemem nie jest sama częstotliwość seksu, lecz utrata poczucia bezpieczeństwa i swobody w podejmowaniu decyzji o bliskości. To da się przepracować, ale wymaga zaangażowania obojga partnerów i rezygnacji z presji.


Dzień dobry, to, co Pani opisuje, brzmi jak błędne koło, w którym oboje próbujecie zadbać o swoje potrzeby, ale każde z Was robi to w sposób, który oddala Was od siebie. Kiedy seks przez dłuższy czas wiąże się z presją, poczuciem obowiązku czy lękiem przed konsekwencjami odmowy, naturalne jest, że ochota na bliskość może stopniowo zanikać. Myślę, że w tej sytuacji warto poszukać wsparcia u seksuologa_żki lub psychoterapeuty_tki par. Taka terapia pomaga nie tylko zrozumieć, skąd wziął się ten mechanizm, ale przede wszystkim odbudować poczucie bezpieczeństwa i bliskość bez presji. Jeśli na ten moment mąż nie będzie gotowy na wspólną terapię, zachęcam Panią, aby zadbała Pani również o siebie i rozważyła indywidualną konsultację.


Szanowna Pani, to, co Pani opisuje, jest częstym mechanizmem występującym w długotrwałych związkach. Jeżeli współżycie zaczyna kojarzyć się z presją, poczuciem obowiązku lub negatywnymi emocjami, naturalną reakcją organizmu może być stopniowy spadek pożądania. Im większa presja na seks, tym silniejsza niechęć, co prowadzi do utrwalania błędnego koła i narastającej frustracji po obu stronach. W takiej sytuacji warto skorzystać z pomocy psychologa, psychoterapeuty lub seksuologa, najlepiej pracującego z parami. Terapia pozwala zrozumieć mechanizmy, które doprowadziły do trudności, odbudować poczucie bezpieczeństwa w relacji oraz nauczyć się rozmawiać o potrzebach bez wywierania presji i wzajemnego obwiniania. W terapii poznawczo-behawioralnej oraz integracyjnej krótkoterminowej można skutecznie pracować nad poprawą komunikacji, odbudową bliskości emocjonalnej i stopniowym przywracaniem satysfakcjonującego życia intymnego. W wielu przypadkach odpowiednio wcześnie podjęta terapia pozwala przerwać ten mechanizm i odzyskać bliskość w związku. Zapraszam do kontaktu On-line


To, co Pani opisuje, jest bardzo częstym mechanizmem. Kiedy seks zaczyna kojarzyć się z presją, poczuciem obowiązku lub lękiem przed konsekwencjami odmowy, naturalna potrzeba bliskości często stopniowo wygasa. Najważniejsze nie jest teraz „naprawienie seksu”, ale odbudowanie poczucia bezpieczeństwa w relacji. Warto poszukać pomocy u psychoterapeuty par lub seksuologa pracującego z parami, ponieważ problem dotyczy najprawdopodobniej nie tylko sfery seksualnej, ale również wzajemnych emocji i sposobu budowania bliskości. Dopiero gdy presja zniknie, pożądanie ma szansę pojawić się na nowo.


Dzień dobry. To, co Pani opisuje, rzeczywiście może tworzyć błędne koło: presja i napięcie wokół seksu często jeszcze bardziej osłabiają ochotę i poczucie bezpieczeństwa w bliskości. W takiej sytuacji warto poszukać pomocy u psychoterapeuty pracującego z parami, najlepiej także mającego doświadczenie w obszarze seksuologii. Pomocna może być również indywidualna psychoterapia, w tym psychodynamiczna, aby przyjrzeć się Pani emocjom, granicom i temu, jak wcześniejsze konflikty wpłynęły na przeżywanie intymności. Ważne, aby współżycie nie odbywało się pod presją – odbudowa bliskości zwykle zaczyna się od odzyskania poczucia bezpieczeństwa i możliwości swobodnego powiedzenia zarówno „tak”, jak i „nie”.

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.