Dzień dobry, czuję dużą frustrację z powodu bardzo trudnego dojścia podczas stosunku. Podczas ma
2
odpowiedzi
Dzień dobry, czuję dużą frustrację z powodu bardzo trudnego dojścia podczas stosunku.
Podczas masturbacji potrafi mi to zająć 2-3 minuty ale też jest to bardzo mechaniczne, bardziej jako sposób na rozluźnienie i absolutnie nie jest podobne do tego co odczuwam podczas stosunku z partnerem.
Z partnerem jest mi bardzo przyjemnie ale Często podczas stosunku muszę sobie pomóc ręką by dojść ale też nie zawsze mi się to udaje. Czuję że jest mi bardzo przyjemnie ale nie potrafię osiągnąć szczytu. Mam wrażenie że Mój punkt G jest bardzo ukryty oraz jest też taki problem że Moja łechtaczka po jakimś czasie nie czuje nic, jest „znieczulona” na jakikolwiek dotyk.
Rozmowy i jasna komunikacja jest, czuję się bezpiecznie, partner mnie bardzo podnieca, próbuję skupić się na momencie, oddychać głęboko, zabawki też czasem są używane ale nie pomagają. Czasem jest tak że szybko dochodzę ale najczęściej zajmuje to bardzo dużo czasu, a przy tylko i wyłącznie penetracji - bez swojej pomocy ręką i dotyku łechtaczki - doszłam 2 razy w życiu. Nie wiem gdzie mogę znaleźć powód, jak zacząć nad tym pracować, bym mogła doznawać lepiej, intensywniej, pełniej.
Podczas masturbacji potrafi mi to zająć 2-3 minuty ale też jest to bardzo mechaniczne, bardziej jako sposób na rozluźnienie i absolutnie nie jest podobne do tego co odczuwam podczas stosunku z partnerem.
Z partnerem jest mi bardzo przyjemnie ale Często podczas stosunku muszę sobie pomóc ręką by dojść ale też nie zawsze mi się to udaje. Czuję że jest mi bardzo przyjemnie ale nie potrafię osiągnąć szczytu. Mam wrażenie że Mój punkt G jest bardzo ukryty oraz jest też taki problem że Moja łechtaczka po jakimś czasie nie czuje nic, jest „znieczulona” na jakikolwiek dotyk.
Rozmowy i jasna komunikacja jest, czuję się bezpiecznie, partner mnie bardzo podnieca, próbuję skupić się na momencie, oddychać głęboko, zabawki też czasem są używane ale nie pomagają. Czasem jest tak że szybko dochodzę ale najczęściej zajmuje to bardzo dużo czasu, a przy tylko i wyłącznie penetracji - bez swojej pomocy ręką i dotyku łechtaczki - doszłam 2 razy w życiu. Nie wiem gdzie mogę znaleźć powód, jak zacząć nad tym pracować, bym mogła doznawać lepiej, intensywniej, pełniej.
To, co opisujesz, jest częste i nie świadczy o „defekcie” ani o tym, że robisz coś źle. Ciało reaguje inaczej w samotności i w relacji — pod wpływem uwagi, napięcia, stymulacji i historii uczenia się. Przyjemność, którą czujesz, jest realna, nawet jeśli nie zawsze kończy się orgazmem; „znieczulenie” zwykle bywa sygnałem przeciążenia bodźcami, a nie braku wrażliwości. Droga do pełniejszego doznania nie polega na forsowaniu szczytu, lecz na dalszym poznawaniu rytmu własnego ciała, bez presji, z ciekawością i łagodnością — w swoim tempie - na luzie jest dobrze a w stresie zawsze nie :)
Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online
Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu.
Pokaż specjalistów Jak to działa?
Dzień dobry! Jako psycholog i seksuolog od razu Cię uspokoję: to, co opisujesz, to nie jest „usterka”, ale bardzo częsty profil reagowania, który ma swoje konkretne przyczyny biologiczne i psychologiczne. Twoje ciało działa, tylko chwilowo nadaje na innych falach niż Twoje oczekiwania.
Rozłóżmy to na czynniki pierwsze, korzystając z wiedzy seksuologicznej i narzędzi poznawczo-behawioralnych.
1. Mit „tylko penetracji”
Zacznijmy od najważniejszego: statystycznie tylko ok. 20-25% kobiet jest w stanie osiągnąć orgazm wyłącznie drogą waginalną (bez bezpośredniej stymulacji łechtaczki). Fakt, że zdarzyło Ci się to 2 razy w życiu, to sygnał, że masz taki potencjał, ale wymaganie od siebie, by działo się to zawsze, jest jak oczekiwanie od organizmu, że codziennie przebiegnie maraton.
Wniosek: To, że pomagasz sobie ręką lub zabawką, jest normą, a nie dowodem na problem.
2. Pułapka „mechanicznej masturbacji”
Piszesz, że masturbacja zajmuje Ci 2-3 minuty i jest mechaniczna. Tu może leżeć klucz.
Twoje ciało przyzwyczaiło się do bardzo konkretnego, silnego i szybkiego bodźca (tzw. „quick fix” na rozładowanie napięcia).
Podczas stosunku bodźce są inne: subtelniejsze, rozproszone, wolniejsze. Twój układ nerwowy może ich „nie rozpoznawać” jako wystarczających do orgazmu, bo jest „nastrojony” na te mechaniczne 2 minuty.
Efekt: Gdy podczas seksu próbujesz dojść, Twój mózg podświadomie porównuje to do masturbacji i mówi: „za słabo, za wolno”, co rodzi frustrację.
3. Zjawisko „znieczulonej” łechtaczki
To, co nazywasz znieczuleniem, to w seksuologii desensytyzacja.
Jeśli łechtaczka jest stymulowana zbyt długo w ten sam sposób, o tej samej sile, receptory nerwowe „wyłączają się”, by uniknąć przebodźcowania. To jak z zapachem perfum – po chwili przestajesz go czuć.
Co robić? Stosuj technikę „stop-start” lub zmieniaj rodzaj dotyku, zanim poczujesz znieczulenie. Krążenia, muskanie, zmiana tempa – nie pozwól receptorom się przyzwyczaić.
4. Gdzie jest ten Punkt G?
Z perspektywy współczesnej anatomii, Punkt G to nie „guziczek”, ale wewnętrzna część struktury łechtaczki, którą czujemy przez ścianki pochwy. Nie szukaj go jako ukrytego skarbu. Zamiast tego skup się na tym, pod jakim kątem penetracja daje Ci największy docisk do przedniej ściany pochwy.
Jak zacząć nad tym pracować?
„Odczarowanie” masturbacji: Spróbuj zmienić sposób, w jaki się dotykasz sama. Zrezygnuj z „mechanicznego rozluźnienia” na rzecz powolnego poznawania ciała. Wyznacz sobie cel: „nie dojdę przez 15 minut, będę tylko sprawdzać, co jest miłe”. Musisz nauczyć swój układ nerwowy cierpliwości.
Technika Mostu (Bridge Maneuver): Skoro doszłaś przy penetracji 2 razy, spróbuj łączyć stymulację łechtaczki (ręką lub wibratorem) z penetracją, ale w momencie, gdy jesteś już bardzo blisko szczytu, przestań dotykać łechtaczki i skup się tylko na ruchu partnera. To „most”, który uczy ciało przenoszenia podniecenia.
Trening Uważności (Mindfulness): Frustracja powoduje, że wchodzisz w rolę „widza” (oceniasz: „znowu nie wychodzi”, „zaraz stracę czucie”). Gdy to poczujesz, wróć do oddechu i skup się na fizycznym odczuciu ciepła wewnątrz ciała, zamiast na samym orgazmie.
Konsultacja z fizjoterapeutą uroginekologicznym: Bardzo często trudności z dojściem wynikają z nadmiernego napięcia mięśni dna miednicy. Jeśli mięśnie są stale „ściśnięte”, krew nie dopływa tam tak swobodnie, co osłabia doznania i powoduje szybkie drętwienie łechtaczki.
Pamiętaj: Orgazm to nie jest „egzamin”, który musisz zdać przed partnerem. Im mniej będziesz go gonić, tym łatwiej on Cię „złapie”.
Rozłóżmy to na czynniki pierwsze, korzystając z wiedzy seksuologicznej i narzędzi poznawczo-behawioralnych.
1. Mit „tylko penetracji”
Zacznijmy od najważniejszego: statystycznie tylko ok. 20-25% kobiet jest w stanie osiągnąć orgazm wyłącznie drogą waginalną (bez bezpośredniej stymulacji łechtaczki). Fakt, że zdarzyło Ci się to 2 razy w życiu, to sygnał, że masz taki potencjał, ale wymaganie od siebie, by działo się to zawsze, jest jak oczekiwanie od organizmu, że codziennie przebiegnie maraton.
Wniosek: To, że pomagasz sobie ręką lub zabawką, jest normą, a nie dowodem na problem.
2. Pułapka „mechanicznej masturbacji”
Piszesz, że masturbacja zajmuje Ci 2-3 minuty i jest mechaniczna. Tu może leżeć klucz.
Twoje ciało przyzwyczaiło się do bardzo konkretnego, silnego i szybkiego bodźca (tzw. „quick fix” na rozładowanie napięcia).
Podczas stosunku bodźce są inne: subtelniejsze, rozproszone, wolniejsze. Twój układ nerwowy może ich „nie rozpoznawać” jako wystarczających do orgazmu, bo jest „nastrojony” na te mechaniczne 2 minuty.
Efekt: Gdy podczas seksu próbujesz dojść, Twój mózg podświadomie porównuje to do masturbacji i mówi: „za słabo, za wolno”, co rodzi frustrację.
3. Zjawisko „znieczulonej” łechtaczki
To, co nazywasz znieczuleniem, to w seksuologii desensytyzacja.
Jeśli łechtaczka jest stymulowana zbyt długo w ten sam sposób, o tej samej sile, receptory nerwowe „wyłączają się”, by uniknąć przebodźcowania. To jak z zapachem perfum – po chwili przestajesz go czuć.
Co robić? Stosuj technikę „stop-start” lub zmieniaj rodzaj dotyku, zanim poczujesz znieczulenie. Krążenia, muskanie, zmiana tempa – nie pozwól receptorom się przyzwyczaić.
4. Gdzie jest ten Punkt G?
Z perspektywy współczesnej anatomii, Punkt G to nie „guziczek”, ale wewnętrzna część struktury łechtaczki, którą czujemy przez ścianki pochwy. Nie szukaj go jako ukrytego skarbu. Zamiast tego skup się na tym, pod jakim kątem penetracja daje Ci największy docisk do przedniej ściany pochwy.
Jak zacząć nad tym pracować?
„Odczarowanie” masturbacji: Spróbuj zmienić sposób, w jaki się dotykasz sama. Zrezygnuj z „mechanicznego rozluźnienia” na rzecz powolnego poznawania ciała. Wyznacz sobie cel: „nie dojdę przez 15 minut, będę tylko sprawdzać, co jest miłe”. Musisz nauczyć swój układ nerwowy cierpliwości.
Technika Mostu (Bridge Maneuver): Skoro doszłaś przy penetracji 2 razy, spróbuj łączyć stymulację łechtaczki (ręką lub wibratorem) z penetracją, ale w momencie, gdy jesteś już bardzo blisko szczytu, przestań dotykać łechtaczki i skup się tylko na ruchu partnera. To „most”, który uczy ciało przenoszenia podniecenia.
Trening Uważności (Mindfulness): Frustracja powoduje, że wchodzisz w rolę „widza” (oceniasz: „znowu nie wychodzi”, „zaraz stracę czucie”). Gdy to poczujesz, wróć do oddechu i skup się na fizycznym odczuciu ciepła wewnątrz ciała, zamiast na samym orgazmie.
Konsultacja z fizjoterapeutą uroginekologicznym: Bardzo często trudności z dojściem wynikają z nadmiernego napięcia mięśni dna miednicy. Jeśli mięśnie są stale „ściśnięte”, krew nie dopływa tam tak swobodnie, co osłabia doznania i powoduje szybkie drętwienie łechtaczki.
Pamiętaj: Orgazm to nie jest „egzamin”, który musisz zdać przed partnerem. Im mniej będziesz go gonić, tym łatwiej on Cię „złapie”.
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.