Czy to normalne, że nie lubię gier towarzyskich? Chodzi o te wszystkie gry karciane, w których losuj
Czy to normalne, że nie lubię gier towarzyskich? Chodzi o te wszystkie gry karciane, w których losujesz jakieś zadanie, musisz odpowiedzieć na osobiste pytanie itp. Za każdym razem, gdy ktoś mnie zaprasza na urodziny, to waham się czy przyjść, bo właśnie obawiam się, że pojawi się taka gra. Ja po prostu nie lubię tego poczucia, że muszę coś zrobić, niezależnie co o tym myślę, bo się wylosowało albo znienacka opowiadać, co ja najbardziej lubię, co myślę, jakie mam wstydliwe sytuacje z dzieciństwa itd. Teraz są też wersje dla par, na szczęście mój partner jeszcze nie wpadł na to, żeby to kupić, ale za każdym razem jak gdzieś widzę reklamę na telefonie, to mnie to mocno stresuje... Ja lubię rozmawiać, ale nie z każdym o wszystkim i nie czuć się wywołana nagle do tablicy, bo takie są reguły i masz kilka minut na poruszenie czasami delikatnego tematu.
8 odpowiedzi
Bardzo ważna jest świadomość uczuć, jakie Pani towarzyszą. Do przyjrzenia się pozostaje poczucie nieadekwatności w sytuacjach braku spełniania czyiś oczekiwań. Pozdrawiam serdecznie Weronika Bieńkowska
Pani obawy i niechęć do tego typu gier towarzyskich są całkowicie normalne i bardzo uzasadnione, zwłaszcza że wyraźnie dotyczą one pewnych mechanizmów w relacjach społecznych, a nie tylko samej formy rozrywki. To nie jest nic dziwnego, że nie lubi Pani: - Poczucia przymusu i kontroli: Mówi Pani o tym, że "musisz coś zrobić, niezależnie co o tym myślisz" – to jest kwintesencja utraty autonomii. Wiele osób ceni sobie spontaniczność i autentyczność w interakcjach, a narzucone reguły i losowe zadania to niszczą. - Nagłego "wywołania do tablicy" w delikatnych sprawach: Gry, które wymagają natychmiastowego dzielenia się osobistymi, intymnymi lub wstydliwymi szczegółami, mogą być ogromnie stresujące. Jest to wbrew naturalnemu procesowi budowania zaufania i komfortu, który pozwala na stopniowe otwieranie się. - Łamania osobistych granic: Ma Pani prawo decydować, z kim i o czym rozmawiasz. Gry, które wymuszają ujawnienie intymnych informacji (zwłaszcza przy osobach, z którymi nie masz bliskiej relacji), naruszają Pani prywatność i granice. Wiele osób gra w takie gry, bo "wypada", a nie dlatego, że naprawdę chcą. Pani niechęć jest sygnałem, że ceni Pani sobie swoje granice. Najważniejsze to nauczyć się asertywnie komunikować swoją niechęć, bez konieczności usprawiedliwiania się. Czasami te gry towarzyskie mają ukryty cel psychologiczny – na przykład zbliżenie grupy (ale na siłę) lub zaspokojenie ciekawości innych. To może sprawiać wrażenie manipulacji, co jest naturalnie odrzucające. Jak sobie z tym radzić? Komunikacja z Partnerem: To kluczowe. Porozmawiajcie szczerze z partnerem o swoich obawach. Może wyjaśnić Pani, że to nie jest kwestia niechęci do niego czy do znajomych, ale Pani głębokiego dyskomfortu związanego z tym konkretnym typem interakcji. Asertywna odmowa: "Dziękuję za propozycję, ale wolę poobserwować/zagrać w coś innego/po prostu porozmawiać." Jeśli zostanie Pani wylosowana/wywołana: "Bardzo mi miło, ale pasuję w tym zadaniu/pytaniu." (Można to powiedzieć z uśmiechem, ale stanowczo). Ma Pani prawo odmówić bez podawania szczegółowych powodów. W kulturze, gdzie wymusza się "luźne" dzielenie się intymnością, Pani asertywność jest zdrową reakcją. Strategia urodzinowa: Może Pani zrobić rozpoznanie przed imprezą: czy to na pewno będzie tylko gra towarzyska? Jeśli obawiasz się, że będzie, możesz: Może też Pani przyjść, ale z góry założyć, że nie będzie brać udziału w tym segmencie. Zaproponować alternatywę (np. inną, mniej inwazyjną grę, wspólne gotowanie, rozmowę na ciekawy temat). Zaproponować wyjście z inną osobą, gdy rozpocznie się gra (np. "Chodźmy na chwilę do kuchni/na balkon, bo muszę Ci coś opowiedzieć"). Pozdrawiam.
Witam. To, co Pani opisuje, jest całkowicie normalne. Nie każdy dobrze czuje się w sytuacjach, które wymagają spontaniczności, otwartości czy dzielenia się osobistymi rzeczami – zwłaszcza publicznie lub pod presją zasad gry. Takie gry mogą być dla niektórych osób źródłem zabawy, ale dla innych wywołują dyskomfort, napięcie czy poczucie naruszenia granic. To, że nie lubi Pani gier towarzyskich, nie oznacza braku otwartości czy problemów społecznych – po prostu ma Pani inną potrzebę bliskości i inny sposób budowania relacji. Niektóre osoby wolą rozmowy w mniejszym gronie, w bezpiecznej atmosferze, gdzie same decydują, czym chcą się podzielić. Warto zaufać sobie i nie zmuszać się do uczestnictwa w sytuacjach, które są niekomfortowe. Jeśli pojawi się taka gra na spotkaniu, można po prostu powiedzieć: „Wolę poobserwować niż brać udział” – to w pełni w porządku. Ustalanie własnych granic to przejaw dojrzałości, a nie problemu. Pozdrawiam serdecznie, mgr Elżbieta Kosik
To, co Pani opisuje, jest całkowicie w porządku. Nie wszyscy dobrze czujemy się w sytuacjach, które wymagają spontanicznego otwierania się, mówienia o sobie czy brania udziału w zadaniach „dla zabawy”. Ma Pani pełne prawo nie lubić takich form spędzania czasu — to nie oznacza, że jest się mało towarzyskim, zamkniętym czy „dziwnym”. Po prostu Pani granice emocjonalne są inne, a to zupełnie naturalne. Nie każda forma zabawy musi sprawiać przyjemność każdemu. Dla jednych takie gry to sposób na integrację, dla innych — źródło dyskomfortu i napięcia. To, że potrafi Pani to zauważyć i nazwać, pokazuje dużą samoświadomość i szacunek wobec siebie. Warto pamiętać, że bycie w zgodzie ze sobą jest dużo ważniejsze niż dopasowywanie się do sytuacji, w których czujemy się niekomfortowo. Można wybierać takie spotkania i aktywności, które są w zgodzie z nami — i to wcale nie oznacza, że jest się mniej towarzyski. Wręcz przeciwnie, to oznaka dojrzałości i dbania o siebie. Życzę wszystkiego dobrego a przede wszystkim życzę aby żyć zgodnie z samym sobą.
Dzień dobry, Spokojnie, nie musi Pani ich lubić, tu nie ma niczego "nienormalnego". Jedno z rozwiązań, jakie można zaproponować to otwarcie mówić, że nie lubi Pani tych gier i nie ma ochoty w nich brać udziału. Nie znaczy to od razu, że osoby korzystające z nich są jakieś dziwne. Każdy z nas ma inne podejście do wielu rzeczy i nie wszyscy lubią to samo. Najważniejsze w relacjach jest samo bycie, rozmowy, ale na tyle ile każdy z uczestników jest gotowy rozmawiać. Jeśli jest możliwość, można nie rezygnować ze spotkań tylko ze względu na gry. Najczęściej są one tylko częścią spotkania, a nie całością. Na ten czas może Pani robić inne rzeczy i zaczekać aż reszta skończy zabawę. Może Pani również zostać otwartym na tego typu zabawy, bo kto wie, może kiedyś trafi się taka gra, która i Pani się spodoba? Pozdrawiam, Krystyna Szumiał
Dzień dobry Pani. Nie każdy musi lubić takie gry i być może w Pani nie wywołują one radości i ekscytacji. Może Pani domówić uczestnictwa w takiej grze i kropka. Nikt nie powinien Pani do grania zmuszać! Może się też Pani przyjzec genezie swojej niechęci do tego typu gier i spróbować to zmienić. Mozliwe-stawiam hipotezę-, ze niechęć ta jest jedynie powierzchownym przejawem głębszego lęku związanego z oceną społeczną. Jest to bardzo silny mechanizm, który łączy się z kontrolą swojego zachowania, a dalej z postrzeganiem nas przez otoczenie. Takie gry są zazwyczaj mocno spontaniczne i nieprzewidywalne, a to oznacza utratę kontroli i lęk przed oceną. Zazwyczaj lęk ten jest nieadekwatny, a ocena nie tak straszną jak się wydaje. Proszę pomyśleć nad tą hipotezą. Jeśli dostrzega Pani podobną postawę w innych przestrzenią swojego życia i przeszkadza to pani, to może warto zastanowić się na konsultacja u psychologa. Jeśli jest to jedynie niechce do gier towarzyskich i nie wywołuje to w Pani dyskomfortu i cierpienia, to proszę się tym nie zadręczać i konsekwentnie odmawiać w nich uczestnictwa. Pozdrawiam.
Dzień dobry. Tak, to zupełnie naturalne, że nie lubi Pani tego rodzaju gier. Nie każdy czuje się komfortowo w sytuacjach, w których trzeba spontanicznie odpowiadać na osobiste pytania, wykonywać zadania czy ujawniać coś o sobie przed innymi. Dla jednej osoby będzie to dobra zabawa, dla innej źródło napięcia i poczucia utraty kontroli nad własną prywatnością. Nie świadczy to o braku otwartości ani trudnościach w relacjach. Ma Pani prawo decydować, komu, kiedy i ile chce o sobie powiedzieć. Warto pamiętać, że udział w grze jest dobrowolny, nawet jeśli pozostali uczestnicy traktują ją jako obowiązkowy element spotkania. Można spokojnie powiedzieć, że woli Pani nie brać udziału w takich zabawach, bez konieczności tłumaczenia się czy usprawiedliwiania. Zwróciłabym jedynie uwagę na to, że sam widok reklamy wywołuje już u Pani silny stres, a obawa przed grą wpływa na decyzje o spotkaniach towarzyskich. Jeśli napięcie zaczyna ograniczać Pani życie, warto przyjrzeć mu się bliżej podczas konsultacji psychologicznej. Nie po to, aby nauczyć się lubić takie gry, ale żeby móc swobodnie odmawiać i nie rezygnować z przyjemnych spotkań z powodu obawy przed nimi.
Dzień dobry. Jako psycholożka powiedziałabym, że tak — to mieści się w normalnych różnicach temperamentu, potrzeby prywatności i granic. Nie każdy lubi gry, które wymagają nagłego ujawniania osobistych informacji, wykonywania zadań albo podporządkowania się zasadzie „wylosowałaś, więc musisz”. Z Pani opisu nie wynika, że nie lubi Pani ludzi czy rozmów. Wręcz przeciwnie — lubi Pani rozmawiać, tylko chce sama decydować z kim, kiedy i o czym. To bardzo ważna różnica. Problemem takich gier dla części osób nie jest sama zabawa, tylko utrata kontroli nad własnym poziomem otwartości. Nagle ktoś pyta o najgorsze wspomnienie, największy kompleks, seks, rodzinę czy coś wstydliwego i cała grupa czeka na odpowiedź. Dla osoby ceniącej prywatność może to być bardziej stresujące niż zabawne. I warto pamiętać: reguły gry nie są ważniejsze niż Pani granice. Wylosowanie pytania nie oznacza obowiązku odpowiedzi. Może Pani spokojnie powiedzieć: „Gram, ale osobiste pytania będę pomijać.” albo: „Ja w takie gry nie gram, ale chętnie z Wami posiedzę.” albo po prostu: „Pasuję to pytanie.” Nie musi Pani uzasadniać tego pięciominutowym wyjaśnieniem. To samo dotyczy gier dla par. Jeżeli kiedyś partner zaproponuje taką grę, może Pani powiedzieć: „Lubię z Tobą rozmawiać o ważnych rzeczach, ale nie lubię, kiedy pytania są mi narzucane przez karty. Wolę rozmawiać spontanicznie.” To nie oznacza problemu z intymnością. Zwróciłabym uwagę dopiero wtedy, gdyby sam lęk przed możliwością pojawienia się takiej gry zaczął bardzo ograniczać Pani życie — np. przestałaby Pani chodzić na większość spotkań, długo wcześniej przeżywała silny lęk, miała napady paniki albo podobnie stresowałyby Panią wszystkie sytuacje, w których ktoś może zadać pytanie o Panią. Wtedy warto sprawdzić, czy poza zwykłą preferencją nie ma również silniejszego lęku przed oceną lub utratą kontroli. Ale samo: „nie lubię być nagle wywoływana do tablicy i mówić o prywatnych rzeczach” nie jest niczym niepokojącym. W ZESPOLE EMITBERG pracujemy z tematami granic, asertywności, lęku przed oceną i poczucia presji w sytuacjach społecznych. Prowadzimy konsultacje stacjonarne i online. W takiej sytuacji jako psycholożka przede wszystkim pomogłabym odróżnić zwykłą potrzebę prywatności od sytuacji, w której lęk zaczyna już odbierać swobodę. Na Instagramie EMITBERG będziemy również omawiać tematy dotyczące prawa do odmowy, granic w grupie, presji społecznej oraz różnicy między nieśmiałością, introwersją i lękiem społecznym. Najkrócej: nie musi Pani lubić takich gier. Można być otwartą, towarzyską osobą i jednocześnie nie chcieć, żeby karta albo grupa decydowała, kiedy ma się mówić o czymś osobistym.
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.




