Witam serdecznie Mój syn 24 letni od gimnazjum pali marihuanę i od 3 lat bierze kokainę małe dawki n
4
odpowiedzi
Witam serdecznie Mój syn 24 letni od gimnazjum pali marihuanę i od 3 lat bierze kokainę małe dawki na co dzień i co dwa tygodnie przez 2 do 3 dni 10 gr kokainy jest wtedy odcięty od rzeczywistości uszkodzony nos cały zakrwawiony przez ten nałóg ma uszkodzoną przegrodę nosa jest coraz bardziej nerwowy jak mu pomóc bo uważa że nie potrzebuje terapii
Dzień dobry, niestety osoba uzależniona najczęściej mówi, że nie potrzebuje terapii. Prawda jednak jest inna. Bez terapii trudno sobie poradzić z nałogiem. Polecam zrobić interwencję czyli zbiorowe spotkanie motywujące do odbycia leczenia. Napisałam o interwencji poradnik pt Mówię STOP Twojemu uzaleznieniu. Mam tez sporo artykułów na mojej stronie internetowej Powodzenia
Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online
Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu.
Pokaż specjalistów Jak to działa?
Dzień dobry,
Z pani wiadomości wynika, że bardzo martwi się pani o syna i jego nałóg. To zrozumiałe, chcemy aby bliskie nam osoby funkcjonowały dobrze i były zdrowie.
Jako psychoterapeutka muszę jednak wspomnieć, że nie da się skłonić czy zapisać kogoś na terapię, jeśli ta osoba tego nie chce. To bardzo bolesne i czasem trudno się z tym pogodzić.
Myślę, że mogłaby pani zadbać o siebie i zgłosić się na konsultacje do psychoterapeuty. W psychoterapii pracujemy na relacjach, przede wszystkim tych z osobami nam najbliższymi. Wierzę, że terapia mogłaby pani pomóc przepracować pani relację z synem i wzmocnić panią.
Z pani wiadomości wynika, że bardzo martwi się pani o syna i jego nałóg. To zrozumiałe, chcemy aby bliskie nam osoby funkcjonowały dobrze i były zdrowie.
Jako psychoterapeutka muszę jednak wspomnieć, że nie da się skłonić czy zapisać kogoś na terapię, jeśli ta osoba tego nie chce. To bardzo bolesne i czasem trudno się z tym pogodzić.
Myślę, że mogłaby pani zadbać o siebie i zgłosić się na konsultacje do psychoterapeuty. W psychoterapii pracujemy na relacjach, przede wszystkim tych z osobami nam najbliższymi. Wierzę, że terapia mogłaby pani pomóc przepracować pani relację z synem i wzmocnić panią.
To, co opisuje Pani jako „branie” — marihuana, kokaina, izolacja, złość — nie jest źródłem problemu. To jest jego objaw. Widoczny wierzchołek góry lodowej, pod którym ukryty jest głęboki ból, napięcie, pustka lub coś, czego nie umiał wypowiedzieć słowami. Substancje stały się dla niego narzędziem ucieczki, nie rozwiązaniem.
Kiedy człowiek sięga po narkotyki latami, to nie dlatego, że chce się zniszczyć — lecz dlatego, że nie potrafi inaczej sobie ulżyć. Pani syn nie odrzuca terapii, bo nie chce pomocy. On po prostu nie wierzy jeszcze, że inna droga jest możliwa albo nie czuje się gotowy dotknąć tego, co kryje się pod uzależnieniem. Prawdziwa zmiana nie zaczyna się od walki z substancją. Zaczyna się od dotknięcia źródła bólu, którego ta substancja jest ochroną. To proces wymagający czasu, delikatności i często kryzysu, który dopiero budzi gotowość. Pani rolą nie jest go „naprawić”, lecz być przy nim w prawdzie — z granicami, z czułością i bez iluzji, że to, co się dzieje, to tylko kwestia kokainy. To krzyk o coś znacznie głębszego. I właśnie tam — pod tym krzykiem — zaczyna się prawdziwa praca terapeutyczna.
Kiedy człowiek sięga po narkotyki latami, to nie dlatego, że chce się zniszczyć — lecz dlatego, że nie potrafi inaczej sobie ulżyć. Pani syn nie odrzuca terapii, bo nie chce pomocy. On po prostu nie wierzy jeszcze, że inna droga jest możliwa albo nie czuje się gotowy dotknąć tego, co kryje się pod uzależnieniem. Prawdziwa zmiana nie zaczyna się od walki z substancją. Zaczyna się od dotknięcia źródła bólu, którego ta substancja jest ochroną. To proces wymagający czasu, delikatności i często kryzysu, który dopiero budzi gotowość. Pani rolą nie jest go „naprawić”, lecz być przy nim w prawdzie — z granicami, z czułością i bez iluzji, że to, co się dzieje, to tylko kwestia kokainy. To krzyk o coś znacznie głębszego. I właśnie tam — pod tym krzykiem — zaczyna się prawdziwa praca terapeutyczna.
Dzień dobry,
W takiej sytuacji, kiedy pełnoletni syn nie jest zainteresowany terapią, a jedynymi osobami, które zgłaszają problem są bliscy, zachęcałbym poszukania dla siebie specjalisty zajmującego się terapią rodzin osób uzależnionych i rozpoczęcia własnej terapii. Na takich spotkaniach, poza uzyskaniem wsparcia emocjonalnego, można wypracować np. własne strategie stawiania granic synowi.
Ukłony,
Patrycjusz Kosuń
W takiej sytuacji, kiedy pełnoletni syn nie jest zainteresowany terapią, a jedynymi osobami, które zgłaszają problem są bliscy, zachęcałbym poszukania dla siebie specjalisty zajmującego się terapią rodzin osób uzależnionych i rozpoczęcia własnej terapii. Na takich spotkaniach, poza uzyskaniem wsparcia emocjonalnego, można wypracować np. własne strategie stawiania granic synowi.
Ukłony,
Patrycjusz Kosuń
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.