Czy na zawsze będę singielką? Dzień dobry. Mam 32 lata. Jestem nieśmiała i spokojna. W towarzystwie

7 odpowiedzi
Czy na zawsze będę singielką? Dzień dobry. Mam 32 lata. Jestem nieśmiała i spokojna. W towarzystwie wolę słuchać niż rozmawiać. Mam dużo koleżanek, także spoko :) Mam problem tylko w relacjach damsko męskich. Żaden chłopak nie zwraca na mnie uwagi, jak już to chodzi im tylko o seks i na tym koniec. Niedawno zakończyłam swój 10 letni toksyczny związek. Przyczyna to że nie pasowaliśmy do siebie (mój ex jest alkoholikiem, narkomanem, nierobem i damskimbokserem) i to że zawsze czułam się nie chciana, nie szanowana i nie kochana przez swojego ex chłopaka. Na szczęście po rozstaniu z ex chłopakiem poczułam ulgę i nagle moja pewność siebie wzrosła w większym stopniu zaczęłam doceniać to co mam, i jeszcze bardziej zaczęłam rozwijać pasję i różne umiejętności. Po prostu nie umiem nawiązywać relacji z mężczyznami. Nigdy w życiu żaden chłopak nie był we mnie zakochany tylko zauroczony (Smutne) Pozatym to ja zawsze pierwsza wychodziłam z inicjatywą (żaden chłopak nie wykazywał dużego zainteresowania) to ja pierwsza pisałam, dzwoniłam i proponowałam spotkania jak tego nie robiłam to żaden jeszcze chlopak nie wychodził pierwszy z inicjatywą. Pisząc to, zrobiło mi się bardzo przykro. Jestem kobietą wrażliwym o dobrym sercu, i tą która docenia i naprawdę kocha. Proszę o pomoc, bo nie chciałabym zostać starą panną. Z góry dziękuję i pozdrawiam.
mgr Wiktoria Ostrowska
Psycholog
Jaworzno
Dzień dobry. To, co Pani opisuje, brzmi bardzo znajomo dla wielu kobiet po długiej, trudnej relacji i naprawdę nie jest dowodem na to, że coś jest z Panią nie tak.
Przez 10 lat była Pani w związku, który odbierał poczucie bycia ważną, chcianą i wybieraną. Takie doświadczenia zostawiają ślad, uczą, że na uwagę i bliskość trzeba zasłużyć, że trzeba robić więcej niż druga strona. Nic dziwnego, że w kolejnych relacjach to Pani częściej wychodziła z inicjatywą i miała poczucie, że bez Pani wysiłku nic się nie wydarzy. Kiedy pisze Pani, że nigdy nikt nie był w Pani zakochany, warto zobaczyć to jako Pani myśl i przekonanie, a nie obiektywny fakt. Po latach bycia z kimś, kto nie potrafił kochać i szanować, bardzo łatwo dojść do wniosku, że „ze mną jest coś nie tak”, nawet jeśli w rzeczywistości problemem byli mężczyźni emocjonalnie niedostępni lub niegotowi na bliskość. To, że po rozstaniu poczuła Pani ulgę, wzrosła pewność siebie i zaczęła Pani bardziej doceniać siebie, pokazuje, że jest w Pani dużo zdrowia i wewnętrznej siły. Samotność, która pojawia się na tym etapie, często nie oznacza porażki, tylko to, że nie zgadza się Pani już na relacje, w których znów trzeba się umniejszać. Myśl o tym, że zostanie Pani sama, jest bardzo bolesna, ale to nadal myśl, nie wyrok. Ma Pani wrażliwość, spokój i zdolność do prawdziwego uczucia. To cechy, które potrzebują czasu i bezpiecznej relacji, a nie ciągłego zabiegania o uwagę. To, w czym jest Pani teraz, wygląda raczej jak etap przejściowy po trudnym związku niż zapowiedź samotności na całe życie. I z tego miejsca naprawdę można pójść dalej, spokojnie, na własnych zasadach. Wysyłam dużo sił i wiary w siebie!

Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online

Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu.

Pokaż specjalistów Jak to działa?
Dzień dobry Pani.

Rozstanie z partnerem jest zaraz po śmierci kogoś bliskiego, najtrudniejszym doświadczeniem emocjonalnym jakie zdarza się zwykłemu człowiekowi.
Proszę wziąć pod uwagę, że jest to swego rodzaju strata i dojście do siebie zajmuje trochę czasu. Warto go sobie dać i pozwolić, żeby to rozstanie domknęło się na każdej płaszczyźnie.

Zupełnie inną rzeczą jest znalezienie odpowiedniej osoby do związku, a co za tym idzie do miłości. Być może, że wybiera Pani niewłaściwie, pociągają panią w mężczyznach cechy które nie są dobrym fundamentem związku?! Możliwe jest, że na poziomie nieświadomym nie pozostawia Pani przestrzeni na inicjatywę ze strony mężczyzn?! Nie potrafię Pani w pełni odpowiedzieć co mogłoby być przyczyna. Są to jedynie hipotezy, które mogą wskazywać że sparawa jest bardziej skomplikowana.

Z całą pewnością warto się temu przyjrzeć i skorzystać z pomocy psychologa. Najczęściej, przyczyny leżą w nas samych i warto je odkryć, a następnie zmienić, tak by dać sobie szanse na własne szczęście.

Proszę próbować i walczyć o siebie i swoje dobre życie.
Pozdrawiam
dr n. o zdr. Błażej Karwat
Psycholog, Psychoterapeuta
Szczecin
Opisywana sytuacja nie oznacza, że na zawsze pozostanie Pani singielką. Po 10 latach związku, w atmosferze uzależnienia i przemocy, naturalne są trudności z zaufaniem oraz z doborem partnerów, a to wymaga czasu i odbudowy poczucia bezpieczeństwa. Wg mnie psychoterapia ukierunkowana na skutki przemocy i długotrwałego braku szacunku, konsekwentne stawianie granic (relacja powinna rozwijać się obustronnie), spokojniejsze tempo poznawania oraz wczesne odrzucanie kontaktów nastawionych wyłącznie na seks. Jeśli mimo tych działań przez kilka miesięcy nie nastąpi poprawa, warto pogłębić pracę psychoterapeutyczną nad wzorcem przywiązania oraz mechanizmami wchodzenia w relacje. To tylko hipotetyczne zalecenia, wymagałyby pogłębienia w bezpośrednim kontakcie w toku kilku konsultacji przed podjęciem ewentualnej współpracy.
Dzień dobry. Bardzo dziękuję, że tak szczerze i otwarcie Pani o tym napisała. Z tego, co Pani opisuje, widać ogrom wrażliwości, refleksyjności i pracy, jaką Pani już wykonała nad sobą, szczególnie po bardzo trudnym, długim i obciążającym emocjonalnie związku. To, że po rozstaniu poczuła Pani ulgę, wzrost pewności siebie i zaczęła bardziej doceniać siebie oraz swoje zasoby, jest ważnym i zdrowym sygnałem.
Warto jasno powiedzieć jedną rzecz: Pani trudności w relacjach z mężczyznami nie mówią o Pani wartości jako kobiety, tylko bardzo często są konsekwencją wcześniejszych doświadczeń relacyjnych. Dziesięć lat w związku, w którym była Pani niedostrzegana, niekochana i nieszanowana, może mocno wpłynąć na to, jak nieświadomie „ustawiamy się” w kolejnych relacjach również kogo przyciągamy, na co się zgadzamy i czego od siebie oczekujemy.
To, że trafiała Pani głównie na mężczyzn zainteresowanych relacją powierzchowną lub wyłącznie seksualną, nie oznacza, że inni nie istnieją. Często oznacza to raczej, że po długiej relacji toksycznej potrzeba czasu, aby odbudować poczucie bycia kimś „do relacji”, a nie tylko „do spełniania cudzych potrzeb”, nauczyć się rozpoznawać sygnały zainteresowania, ale też braku gotowości po drugiej stronie, pozwolić sobie na relację, w której nie trzeba wszystkiego inicjować i „ciągnąć” samemu. Wiele osób spokojnych, wrażliwych i introwertycznych doświadcza podobnych myśli: „czy ze mną jest coś nie tak?”, „czy zawsze będę sama?”. To są pytania wynikające z lęku i zmęczenia, a nie z faktów. Sam fakt, że potrafi Pani tworzyć bliskie relacje, choćby przyjacielskie, że potrafi kochać, angażować się i rozwijać, pokazuje, że zdolność do związku w Pani jest. To, że w tym momencie życia nie ma obok Pani odpowiedniej osoby, nie jest wyrokiem na przyszłość, ani dowodem, że „zawsze tak będzie”. Bardzo często po wyjściu z długiego, trudnego związku potrzebny jest etap „pomiędzy”, tzn. czas, w którym człowiek uczy się siebie na nowo, swoich granic, potrzeb i oczekiwań. To bywa emocjonalnie samotne, ale rozwojowo bardzo ważne. Na koniec chcę podkreślić: Pani wrażliwość, dobre serce i zdolność do głębokiego uczucia nie są wadą, nawet jeśli dotąd nie spotkały odpowiedniej odpowiedzi po drugiej stronie. To raczej znak, że zasługuje Pani na relację inną niż te, których Pani dotychczas doświadczała. Jeśli te myśli o byciu „na zawsze samej” często wracają i bardzo bolą, warto je potraktować nie jako prawdę o przyszłości, ale jako sygnał, że w Pani jest dużo niewypowiedzianego smutku i żalu po tym, co było. Z tym naprawdę nie trzeba zostawać samemu. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za zaufanie. Trzymam mocno kciuki w poszukiwaniu mężczyzn z takimi wartościami jak Pani.
mgr Justyna Nowak
Psycholog, Psychoterapeuta
Kraków
Dzień dobry, z pewnością ma Pani w sobie dużo siły skoro udało się zakończyć 10 letni związek jednocześnie mając obawy przed samotnością. Widzi Pani, że poprzednia relacja była toksyczna. Często problem ze znalezieniem partnera nie naszych braków, tylko z tego jak sami na siebie patrzymy. A to jak sami na siebie patrzymy jest w dużej mierze determinowane doświadczeniami z przeszłości, dzieciństwem, tym jak patrzyli na nas nasi rodzice. Może warto rozważyć psychoterapię, by zobaczyć co takiego się dzieje w relacjach z mężczyznami, że są toksyczne i co kryje się za lękiem przed samotnością.
Pozdrawiam serdecznie!
Szanowna Pani,
czytając Pani słowa, widzę kobietę, która przeszła bardzo trudną drogę, ale wykazała się ogromną siłą, kończąc wieloletnią, wyniszczającą relację. To, że czuje Pani ulgę i rozwija swoje pasje, jest dowodem na Pani niezwykłą odporność psychiczną i zdrowy instynkt samozachowawczy.

Zadaje Pani pytanie: "Czy na zawsze będę singielką?". Odpowiedź brzmi: Absolutnie nie jest to przesądzone. To, w jakim punkcie znajduje się Pani teraz, nie jest wyrokiem, ale wynikiem pewnych mechanizmów i doświadczeń, które można zmienić. Pani historia pokazuje wyraźne schematy, nad którymi warto się pochylić.

Oto kilka kluczowych aspektów, które warto przeanalizować, aby mogła Pani zbudować szczęśliwą relację w przyszłości:

1. Wpływ traumatycznej relacji na postrzeganie siebie
Wspomniała Pani o 10-letnim związku z osobą uzależnioną i stosującą przemoc. Proszę pamiętać, że spędziła Pani w tej relacji całą swoją wczesną dorosłość. To czas, kiedy inni uczyli się "obsługi" zdrowych związków, a Pani walczyła o przetrwanie i godność.

To naturalne, że Pani "kompas" relacyjny może być chwilowo rozregulowany.

Poczucie bycia "niechcianą i niekochaną" przez dekadę mogło utrwalić w Pani fałszywe przekonanie, że na miłość trzeba zasłużyć lub o nią walczyć.

2. Pułapka przejmowania inicjatywy
Pisze Pani: "zawsze pierwsza wychodziłam z inicjatywą... jak tego nie robiłam to żaden jeszcze chłopak nie wychodził pierwszy". To bardzo ważny mechanizm. Kiedy osoba z lękiem przed odrzuceniem (lub przyzwyczajona do bycia tą "odpowiedzialną") przejmuje całą inicjatywę, nieświadomie przyciąga mężczyzn biernych, niedostępnych emocjonalnie lub wygodnickich.

Mechanizm: Jeśli Pani robi 100% kroków w stronę mężczyzny, nie zostawia Pani przestrzeni, by on wykonał choć jeden.

Dając z siebie wszystko na początku, nie pozwala Pani zweryfikować, czy drugiej stronie faktycznie zależy na Pani, czy tylko na Pani uwadze.

3. Bycie "spokojną i słuchającą" to zaleta, nie wada
Proszę nie traktować swojej nieśmiałości jako przeszkody. Wiele osób szuka partnerki, która potrafi słuchać i jest wrażliwa – to są cechy deficytowe w dzisiejszym świecie. Problem nie leży w Pani charakterze, ale w doborze partnerów. Być może, ze względu na niskie poczucie własnej wartości w przeszłości, pozwalała Pani na przekraczanie swoich granic, co przyciągało osoby szukające jedynie relacji fizycznej, a nie emocjonalnej głębi.

4. Lęk przed byciem "starą panną"
Ma Pani dopiero 32 lata. Z perspektywy psychologicznej i życiowej to wiek, w którym posiada Pani już dojrzałość, a jednocześnie wciąż mnóstwo czasu na założenie rodziny. Pani "zegar" nie działa na Pani niekorzyść – teraz, gdy odzyskała Pani wolność i buduje pewność siebie, staje się Pani znacznie bardziej atrakcyjna dla dojrzałych, wartościowych mężczyzn niż wtedy, gdy tkwiła Pani w toksycznym układzie.

Pani "pech" w relacjach nie wynika z tego, że jest Pani gorsza, ale z tego, że prawdopodobnie realizowała Pani nieświadomy schemat (być może lęku przed bliskością, wybierając niedostępnych partnerów, lub schemat samopoświęcenia).

Dobra wiadomość jest taka, że schematy można zmienić. Skoro potrafiła Pani zakończyć tak trudny związek i stanąć na nogi, posiada Pani zasoby, by nauczyć się nowych wzorców relacji.

To nie jest koniec Pani życia uczuciowego – to dopiero początek budowania go na zdrowych zasadach, w oparciu o szacunek do samej siebie, który właśnie Pani odkrywa.
Dzień dobry, to bardzo częste, że po zakończeniu długiego i trudnego związku człowiekowi wydaje się, że nie uda mu się już nikogo znaleźć, a w myślach pojawiają się głównie argumenty potwierdzające tę obawę. W takich momentach warto się zatrzymać i dać sobie czas na lepsze zrozumienie własnych potrzeb i oczekiwań wobec relacji.
Życzę Pani dużo spokoju i życzliwości dla siebie w tym procesie. Pozdrawiam serdecznie,
Julianna Skawińska

Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie

  • Twoje pytanie zostanie opublikowane anonimowo.
  • Pamiętaj, by zadać jedno konkretne pytanie, opisując problem zwięźle.
  • Pytanie trafi do specjalistów korzystających z serwisu, nie do konkretnego lekarza.
  • Pamiętaj, że zadanie pytania nie zastąpi konsultacji z lekarzem czy specjalistą.
  • Miejsce to nie służy do uzyskania diagnozy czy potwierdzenia tej już wystawionej przez lekarza. W tym celu umów się na wizytę do lekarza.
  • Z troski o Wasze zdrowie nie publikujemy informacji o dawkowaniu leków.

Ta wartość jest za krótka. Powinna mieć __LIMIT__ lub więcej znaków.


Wybierz specjalizację lekarza, do którego chcesz skierować pytanie
Użyjemy go tylko do powiadomienia Cię o odpowiedzi lekarza. Nie będzie widoczny publicznie.
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.