Czesc. Chciałabym po krotne opisać wam problem z mężem. Chodzi o krytyke w zwiazku. Nadmierna.Moj ma
Czesc. Chciałabym po krotne opisać wam problem z mężem. Chodzi o krytyke w zwiazku. Nadmierna.Moj maz faktycznie zawsze zwracał uwagę na drobnostki, ale nigdy takie rzeczy nie miały miejsca przed ślubem jak sa teraz. Wcześniej mozna bylo obrócić niektóre sytuację w zart albo skończyło sie na zwróceniu uwagi, ze czegoś nie zrobilam lub zrobilam zle i na tym sie kończyło. Teraz nasiliła sie częstotliwość a takze myślę ze impulsywność mojego męża. Kiedyś zwróc mógł mi uwagę np nie posprzątałaś w kuchni, masz bruda kurtkę. Itp teraz przybrało to na siłę. Krytyka jest dosłownie o wszystko. O to, ze zle założyłam buty, ze mi sie spodnie przekręciły szwem, ze skarpetka w bucie sie przekręciła, ze rozlałam wode przez przypadek to obelgi od razu i porównywanie, ze dziecko by sobie poradziło z dana czynnością, ze mam sie nauczyć myśleć, bo to nie boli itp ostatnio zwrócił mi uwagę ze talerz mialam brudny po jedzeniu, bo zle operuje nożem. I ze każdy na to zwraca uwagę. I ze podczas ostatniej kolacji z jego rodzicami nawet teście zwrócili uwagę jaki brudny mam talerz...I ze dziecko potrafi jesc. Po takich wybuchach złości nie odzywa sie przez kilka dni, jak próbuje to załagodzić i go przytulić czy dac buziaka to potrafi mnie odepchac. Jak zobaczy ze gdzies np ściana jest brudna czy cos sie stało w domu to od razu moja wina, nigdy nie powie ze on cos zepsuł. On tez nie jest idealny, rozrzuca ubrania gdzie popadnie, ma nieporządek w szafie, kiedys rozlał farbę na pół domu, podczas remontu, zostawił smugi na stole jak go czyścił, czy tez zepsuł mi zamek w bucie próbując go naprawić. Nie jest idealny, zdarzają mu sie wpadki, ale ja nie potrafię tak sie na niego wkurzać jak on na mnie. Nie powiedziałam mu nigdy by sie nauczył myśleć, ze dziecko umie lepiej itp. Ja ciągle słyszę ze jestem gruba, nawet jak chodzę to za szybko, za wolno itp. Jak rozmawiam o czymś z innymi to czasem sie wtrąca, ze nie tak było, ze przesadzam. Jak mam jakis problem i prosze go o porade pomoc to zawsze ze przesadzam i ludzie maja gorsze problemy. Jak cos bym chciala sobie kupic to od razu, ze rozwalam pieniadze itp każe mnie cisza, nie odzywaniem sie, trzaskaniem drzwiami, wychodzeniem z domu lub do innego pokoju. I tak po kilka dni, tygodni. Mamy po 37 lat. Jesteśmy małżeństwem od 8 lat. I praktycznie przez te 8 lat dzien w dzien tak to wyglada. Na jego takie fochy regowalam różnie na początku nerwami, kłóceniem sie z nim, pozniej zaczęłam go przepraszać, nawet jak nie miał racji. To zawsze kończyło sie awantura. Później milczałam to on tez karał mnie milczeniem, nie odżywaniem sie. Fakt sa tez dobre chwilę ze maz jest dobry, żartuje, przytuli. A czasem jest tak ze w jednej chwili zartuje uśmiecha sie a później nagle sie m mnie czepia, nawet za cos, za co nie mialsm wpływu lub czegoś czego nie zrobilam. Typu jest fajny wieczór itp a nagle mu sie przypomni, ze buty w szafce krzywo stoją i to moja wina. I znowu wybucha złością. Nie wiem co robić w takiej sytuacji, pomóżcie.
6 odpowiedzi
Dzień dobry, to, co Pani opisuje, brzmi bardzo trudno i boleśnie. Bycie w relacji, w której codziennie doświadcza się krytyki, obwiniania czy karania ciszą, to ogromne obciążenie emocjonalne. To, że Pani w tym trwa już tyle lat i wciąż próbuje rozumieć, łagodzić i szukać sposobów, pokazuje, jak wiele w Pani siły i jak bardzo zależy Pani na tym związku. To naprawdę dużo — ale też bardzo wyczerpujące. Z tego, co Pani pisze, można zauważyć, że mąż nie tylko często Panią krytykuje, ale też podważa Pani poczucie własnej wartości, reaguje złością i karze emocjonalnym dystansem. Takie zachowania mogą być formą przemocy psychicznej — zwłaszcza wtedy, gdy sprawiają, że druga osoba zaczyna wątpić w siebie, chodzi „na palcach”, by uniknąć wybuchów, i bierze winę na siebie, nawet wtedy, gdy nic złego nie zrobiła. Związek z założenia powinien być przestrzenią wzajemnego szacunku, wsparcia i poczucia bezpieczeństwa. Ma Pani pełne prawo do tego, by być traktowana z troską, szacunkiem i spokojem. Ma Pani też prawo do bycia sobą — do tego, by nie musieć cały czas uważać, co Pani zrobi czy powie, żeby uniknąć krytyki. To, że Pani szuka pomocy i pisze o tym, jest ważnym i odważnym krokiem. Być może warto, by Pani porozmawiała o tej sytuacji z psychologiem lub terapeutą — nie po to, by „naprawiać siebie”, ale żeby zrozumieć, jak chronić swoje granice i jak zadbać o siebie w relacji, która tak dużo Pani kosztuje. Proszę pamiętać: nikt nie zasługuje na to, by być nieustannie oceniany i karany ciszą. To, że Pani to czuje i o tym mówi, jest pierwszym krokiem do odzyskania wpływu na własne życie. Pozdrawiam serdecznie
Dzień dobry. Z opisu można zauważyć zjawiska takie jak nadmierna krytyka, obniżanie poczucia własnej wartości, obwinianie i emocjonalne karanie ciszą. To wzorce, które z czasem prowadzą do silnego napięcia emocjonalnego i utraty poczucia bezpieczeństwa w relacji. Moja odpowiedź nie stanowi diagnozy – znam jedynie Pani perspektywę, nie znam wersji drugiej strony. Niemniej to, co Pani opisuje, wymaga uważności, ochrony własnych granic i wsparcia, najlepiej w rozmowie z terapeutą, który pomoże Ci spojrzeć na sytuację z dystansu i zadbać o siebie emocjonalnie.
Dzień dobry, to dobrze, że szuka Pani porady, pomocy. Sytuacja małżeńska, którą Pani opisuje jest trudna. Karanie ciszą, obelgi, umniejszanie to zachowania o charakterze przemocowymi jak rozumiem odczuwa Pani ich konsekwencje. To typowy gaslighting (manipulacja), kiedy dochodzi do sytuacji, że przeprasza Pani dla "świętego spokoju". Z mojej perspektywy, dobrze by było zastanowić się, co to Pani mówi to, że toleruje Pani takie zachowania najbliższej osoby? Jaka sytuacja sprawiłaby, że powiedziałaby Pani "stop"? Jeśli zechciałaby Pani wspólnie się zastanowić, zapraszam na konsultacje. Można się zapisać przez platformę Mind Space.
To, co Pani opisuje, to wyraźne cechy przemocy psychicznej - karanie ciszą, nadmierne krytykowanie, obwinianie, wytykanie błędów, ośmieszanie. Takie zachowania przez lata mogą bardzo obciążać psychicznie, obniżać poczucie własnej wartości i wprowadzać w poczucie winy. Zwraca Pani też uwagę na zmienność nastrojów męża – raz jest dobrze, a za chwilę atak/wybuch. Taki wzorzec potrafi być bardzo dezorientujący, a z czasem „uzależniający emocjonalnie”. Myślę, że w takiej sytuacji warto sięgnąć po pomoc specjalisty (psychologa lub psychoterapeuty), który Panią wesprze i pomoże wspólnie zastanowić się nad dalszymi krokami. Ma Pani prawo do szacunku i bezpieczeństwa w relacji. Jeśli będzie Pani chciała skorzystać z konsultacji w naszym Centrum to chętnie Panią wesprzemy.
Dzień dobry. To, co Pani opisuje, wykracza daleko poza zwykłą krytykę czy małżeńskie nieporozumienia. Codzienne poniżanie, wyzwiska, porównywanie Pani do dziecka, obwinianie za drobiazgi oraz wielodniowe karanie milczeniem mogą stanowić przemoc psychiczną. Szczególnie niepokojące jest to, że trwa to od wielu lat, a Pani zaczęła przepraszać nawet za sytuacje, w których nie zrobiła nic niewłaściwego. W takich warunkach łatwo stracić pewność siebie i zacząć nieustannie kontrolować własne zachowanie, aby uniknąć kolejnego wybuchu złości. Proszę pamiętać, że przypadkowo rozlana woda, przekręcona skarpetka czy nieporządek nie usprawiedliwiają upokarzania. Nie jest Pani odpowiedzialna za sposób, w jaki mąż wyraża złość. Dobre chwile w związku również nie unieważniają krzywdzących zachowań. Zachęcam Panią do indywidualnej konsultacji psychologicznej, najlepiej u specjalisty mającego doświadczenie w pracy z osobami doświadczającymi przemocy. Warto także porozmawiać z zaufaną osobą i zastanowić się nad własnym bezpieczeństwem, szczególnie jeśli agresja męża się nasila. Nie musi Pani szukać kolejnego sposobu, aby go udobruchać. To jego zachowanie wymaga zmiany, a Pani ma prawo do szacunku, spokoju i życia bez ciągłego lęku przed krytyką.
Dzień dobry. Jako psycholożka powiedziałabym, że to, co Pani opisuje, nie wygląda już na zwykłą „krytykę w związku” ani różnicę charakterów. Mówi Pani o wieloletnim, powtarzalnym schemacie: wytykaniu drobiazgów, obrażaniu, poniżających porównaniach do dziecka, komentarzach dotyczących ciała, obarczaniu Pani winą, podważaniu tego, co Pani mówi, a później o wielodniowym milczeniu, trzaskaniu drzwiami i odpychaniu Pani, kiedy próbuje Pani naprawić sytuację. To może mieć charakter przemocy psychicznej i kontroli emocjonalnej, szczególnie jeśli powoduje, że chodzi Pani po domu w napięciu i zastanawia się, „za co tym razem będzie awantura”. Jest ogromna różnica pomiędzy: „Proszę, odłóż buty do szafki” a: „Naucz się myśleć, dziecko zrobiłoby to lepiej.” Pierwsze jest komunikatem dotyczącym zachowania. Drugie uderza w Pani wartość i kompetencje jako osoby. Tak samo: „Rozlałaś wodę, wytrzyj proszę” to coś zupełnie innego niż obelgi, pogarda i wielodniowa kara ciszą. Szczególnie niepokoi mnie to, że Pani zaczęła się do tego dostosowywać Najpierw się Pani kłóciła. Potem przepraszała nawet wtedy, kiedy uważała Pani, że nie zrobiła nic złego. Później próbowała milczeć. Następnie przytulać i łagodzić sytuację. To pokazuje, że przez lata szukała Pani takiego sposobu zachowania, który zapobiegnie jego złości. A problem polega na tym, że być może nie istnieje „idealny sposób”, ponieważ źródłem awantury nie jest krzywo stojący but, talerz czy sposób chodzenia. Jeżeli komuś przeszkadza: jak Pani je, jak Pani chodzi, jak Pani wygląda, jak Pani sprząta, jak Pani opowiada, co Pani kupuje, jak stoją przedmioty, to bardzo łatwo dojść do sytuacji, w której zaczyna Pani żyć z myślą: „Muszę wszystko zrobić perfekcyjnie, żeby był spokój.” A mimo to spokoju nie ma. Dobre chwile tego nie unieważniają Pisze Pani, że czasem jest czuły, żartuje, przytula. To może powodować ogromne zamieszanie: „Skoro potrafi być taki dobry, to może jednak przesadzam?” Nie. Człowiek może mieć dobre cechy i jednocześnie zachowywać się wobec partnerki w sposób krzywdzący. Właśnie zmienność: ciepło → nagła krytyka → wybuch → cisza → ponowne ocieplenie może powodować, że druga osoba cały czas czeka na powrót „dobrego męża” i coraz bardziej się stara. Kara ciszą przez kilka dni lub tygodni nie jest zdrową przerwą w konflikcie Zdrowa przerwa wygląda mniej więcej tak: „Jestem teraz za bardzo zdenerwowany. Potrzebuję godziny. Wróćmy do rozmowy wieczorem.” Natomiast wielodniowe ignorowanie, żeby druga osoba cierpiała, przepraszała albo „nauczyła się”, jest czymś zupełnie innym. Nie próbowałabym już chodzić za nim, przytulać go i odzyskiwać kontakt za wszelką cenę. Może Pani powiedzieć: „Jeżeli potrzebujesz czasu, szanuję to. Ale nie zgadzam się na obrażanie mnie ani wielodniowe karanie ciszą. Jeżeli chcesz rozwiązać problem, możemy porozmawiać spokojnie.” I nie przepraszać tylko dlatego, żeby cisza się skończyła. Co robić teraz? Najważniejsze kroki widziałabym takie: - zacząć zapisywać konkretne sytuacje: co się wydarzyło, co powiedział, co Pani odpowiedziała, jak długo trwało milczenie; pomaga to odzyskać orientację; - przestać dyskutować o tym, czy rzeczywiście „źle trzyma Pani nóż” albo „krzywo stoją buty” i nazywać właściwy problem: „nie zgadzam się na poniżanie mnie z powodu drobiazgów”; - wprowadzić krótką granicę: „Możesz powiedzieć, że coś Ci przeszkadza. Nie możesz mnie obrażać.” i kończyć rozmowę, jeśli pojawiają się obelgi; - nie odpowiadać kontratakiem: „a Ty też robisz bałagan”, bo wtedy rozmowa zamienia się w licytację; - umówić się na indywidualną konsultację psychologiczną, żeby spokojnie ocenić, jak ta relacja wpłynęła na Pani samoocenę, lęk i poczucie rzeczywistości. Czy terapia par? Może mieć sens tylko wtedy, jeżeli mąż jest gotów przyznać: „Tak, sposób, w jaki do Ciebie mówię, jest problemem i chcę go zmienić.” Jeżeli natomiast jego stanowisko brzmi: „Problemem jesteś Ty, bo wszystko robisz źle” i terapia miałaby służyć temu, żeby terapeuta „naprawił Panią”, zaczęłabym od Pani terapii indywidualnej. Jeżeli występuje zastraszanie, przemoc fizyczna albo realny lęk przed jego reakcją, terapia par nie powinna być pierwszym krokiem. Proszę też sprawdzić bezpieczeństwo Jeżeli poza opisanymi zachowaniami mąż: blokuje Pani wyjście, zabiera telefon, niszczy rzeczy, popycha lub szarpie, grozi, jedzie niebezpiecznie podczas kłótni, albo boi się Pani, że kiedyś może zrobić Pani krzywdę, to trzeba potraktować sytuację jako kwestię bezpieczeństwa, nie tylko komunikacji. Wtedy warto mieć możliwość wyjścia, dostęp do dokumentów, pieniędzy i osobę, która wie, co dzieje się w domu. W ZESPOLE EMITBERG pracujemy z kobietami żyjącymi w relacjach opartych na chronicznej krytyce, poniżaniu, karaniu ciszą, obwinianiu oraz zmienności pomiędzy czułością a agresją emocjonalną. Prowadzimy konsultacje stacjonarne i online. W Pani przypadku jako psycholożka zaczęłabym od odpowiedzi na pytanie: jak bardzo przez te osiem lat musiała Pani zmieniać siebie, żeby unikać jego złości, i czy mimo tych zmian czuje się Pani dziś bardziej bezpieczna — czy przeciwnie, coraz mniej. Na Instagramie EMITBERG będziemy również omawiać tematy dotyczące chronicznej krytyki w związku, pogardy, kary ciszą, obwiniania partnera i różnicy pomiędzy zwykłą kłótnią a przemocą psychiczną. Najważniejsze: nie chodzi o to, żeby nauczyła się Pani lepiej układać buty, czyścić talerz czy chodzić w odpowiednim tempie. Problemem jest to, że drobne codzienne rzeczy stały się pretekstem do poniżania Pani. I właśnie ten wzorzec wymaga teraz najpoważniejszego potraktowania.
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.



