mgr Magdalena Strumińska-Morawska

Psycholog · Więcej O specjalizacjach

Łódź 3 adresy

3 opinie
Przewidywany czas odpowiedzi:

Moje doświadczenie

Pomagam w problemach psychologicznych, trudnościach wychowawczych, sytuacjach kryzysowych, w tym w rozwodach. Prowadzę konsultacje i wsparcie dla rodziców, dzieci,  młodzieży i osób dorosłych. Robię to kładąc nacisk na poszukiwanie w sobie tego,co jest pomocne w tym momencie najbardziej. 

Diagnozuję ADHD u dorosłych i dzieci i pomagam sobie z nim radzić prowadząc psychoedukację i dając wsparcie. 

Pracuję systemowo i krótkoterminowo. Wykorzystuję podejście poznawczo-behawioralne, trening dbt, podejście skoncentrowane na rozwiązaniach 

więcej O mnie

Zakres porad

  • Psychologia dzieci i młodzieży
  • Psychologia kryzysu
  • Psychologia dorosłych

Pacjenci których przyjmuję

Dorośli (Tylko pod niektórymi adresami)
Dzieci (Tylko pod niektórymi adresami)

Rodzaje konsultacji

Konsultacje online

Zdjęcia i filmy

Usługi i ceny

  • Konsultacja psychologiczna

    Od 180 zł

  • Konsultacja psychologiczna online

    250 zł

  • Diagnoza ADHD dla dorosłych

    Od 600 zł

  • Konsultacja psychologa dziecięcego

    200 zł

  • Konsultacja psychologiczna dla par

    240 zł

Adresy (4)

Centrum Terapii ALMA
Centrum Terapii ALMA

Aleja T. Kościuszki 39, Śródmieście, 91-418 Łódź

Powiększ mapę otwiera się w nowej karcie

Dostępność

Płatność online akceptowana

Oszczędź swój czas przed wizytą.

Metody płatności (wizyty prywatne)

  • Płatność online akceptowana
Centrum Terapii ALMA

Konsultacja online

Dostępność

Telefon

507 12...
660 40...

Telefon

42 307...
Magdalena Strumińska-Morawska
Wytwórnia Dobrego Życia

Kopernika, 00-000 Łódź

Powiększ mapę otwiera się w nowej karcie

Dostępność

W tym gabinecie nie można umawiać wizyt przez internet

Metody płatności (wizyty prywatne)

  • Przelew na konto
  • Blik
  • Gotówka

Ubezpieczenia - brak akceptowanych

Ten specjalista przyjmuje wyłącznie pacjentów prywatnych. Możesz opłacić wizytę samodzielnie lub znaleźć innego specjalistę, który akceptuje Twoje ubezpieczenie.

3 opinie

Sprawdzamy wszystkie opinie. Moderujemy je zgodnie z naszymi zasadami, dowiedz się więcej o opiniach i sposobie obliczania gwiazdek na Dowiedz się więcej Dowiedz się więcej o opiniach

  • A

    Anna

    Zdecydowanie polecam. Pani psycholog Magdalena Strumińska- Morawska to bardzo sympatyczna, ciepła i empatyczna osoba. Podczas wizyty nie miałam wątpliwości, że Pani psycholog w pełni angażuje się w proces diagnozy mojego dziecka. Z pewnością mogę stwierdzić, że Pani Magdalena to świetna profesjonalistka, z dobrym podejściem do dzieci.

     • Centrum Terapii ALMA konsultacja psychologiczna dzieci i młodzieży  • 

    mgr Magdalena Strumińska-Morawska

    Dziękuję bardzo! Praca z drugim człowiekiem (tym małym i tym dużym)
    to dla mnie niezmiennie fascynująca przygoda!


  • J

    Justyna

    celem wizyty u Pani Magdaleny było wykonanie wywiadu w celu diagnozy ADHD. Córka złapała flow z Panią Magdaleną. oprócz sporego wywiadu sporo się dowiedzieliśmy oraz dostaliśmy rady wychowawcze, jak pomóc córce i uspokoić sytuację w domy. Córka wyraziła chęć na rozmowę jeśli będzie potrzebowała takiej więc czuje się spokojniejsza.
    dziękuję !

     • Centrum Terapii ALMA konsultacja psychologiczna dzieci i młodzieży  • 

    mgr Magdalena Strumińska-Morawska

    Dziękuję . Cieszę się, że mogłam pomóc. Pozdrawiam


  • J

    JW

    Wysoki poziom zaangażowania, empatii, zrozumienia

     • Centrum Terapii ALMA diagnoza ADHD dla dorosłych  • 

    mgr Magdalena Strumińska-Morawska

    Bardzo dziękuję .


Wystąpił błąd, spróbuj jeszcze raz

Odpowiedzi na pytania

2 odpowiedzi udzielonych przez lekarza na pytania pacjentów na ZnanyLekarz.pl

witam, od bardzo dlugiego czasu zauważyłam ze kazda najdrobniejsza rzecz doprowadza mnie do szału. D

witam, od bardzo dlugiego czasu zauważyłam ze kazda najdrobniejsza rzecz doprowadza mnie do szału. Do tej pory zwalalam to na gorszy dzien, ale ile mozna? Najchetniej schowalabym sie w cztrech scianach i nigdzie nie wychodzila. Wszytsko musi byc po mojej mysli bo inaczej nie ma przepros, czesto sie kloce z moimi bliskimi i emocje sa bardzo intensywne ale jednoczesnie szybko mijaja i zapomniam o sytuacji jak gdyby nigdy nic. Mam wrazenie ze wymienione czynniki sie wrecz wykluczaja i nic juz nie rozumiem.

ODPOWIEDŹ LEKARZA:

mgr Magdalena Strumińska-Morawska

Dzień dobry, dobrze byłoby popracować nad regulacją emocji, ale też przyjrzeć się przyczynom, przekonaniom, pewnym wzorcom (też rodzinnym). Relacje są ważne i warto o nie dbać,ale z dbałością o siebie. Szczególnie,że ta sytuacja jest dla Pani kosztowna emocjonalnie. Pozdrawiam


Proszę o ocenę sytuacji z perspektywy psychologicznej. Jestem w kilkuletnim związku z mężczyzną m

Proszę o ocenę sytuacji z perspektywy psychologicznej.

Jestem w kilkuletnim związku z mężczyzną mającym dwie dorosłe córki (19 i 25 lat). Sama mam dwóch synów 21 letniego, który z nami mieszka i 31 letniego, który ma już swoje dorosłe życie. Mieszkamy razem i kupiliśmy wspólnie dom.
Nie mam problemu z tym, że mój parter utrzymuje z córkami kontakt, pomaga im czy spędza z nimi czas.
Problem polega na tym, że odnoszę wrażenie, iż relacja z córkami stała się osią, wokół której kręcą się wszystkie jego decyzje życiowe.

Nie jesteśmy w stanie swobodnie planować wspólnego czasu. Bardzo często na pytania dotyczące zwykłych codziennych spraw, takich jak wspólny obiad, wyjście do kina czy weekendowe plany, słyszę odpowiedź „nie wiem”, ponieważ partner czeka, czy córki nie będą miały wobec niego innych oczekiwań. Mam poczucie, że funkcjonuje w stałej gotowości do reagowania na ich potrzeby. W każdą niedzielę od kilku tygodni wstaje rano i czeka jak córki się obudzą i powiedzą czy mają w planach spotkanie z nim i o której godzinie.
W naszym domu stoi pusty pokój, którego nie można wykorzystać ani jako gabinetu, ani pokoju gościnnego, ponieważ według partnera to pokój jego"córek", który jak tylko będzie miał fundusze to im urządzi wg ich pomysłu.
Problem polega na tym, że córki praktycznie nas nie odwiedzają. Mimo to pomieszczenie pozostaje wyłączone z normalnego życia domu.
I nie wolno go zagospodarować. Czuję wtedy, że nasz dom jest miejscem, w którym mieszkamy razem, ale traktowany jest tak, jakby najważniejsi byli ci, którzy do niego nawet nie przychodzą.
Kilka lat temu doszło do jego konfliktu ze starszą córką( rzuciła studia, poszła do pracy ale ze strachu przed tym że tata przestanie ją finansować "zapomniała" mu o tym powiedzieć. Nie miał zasądzonych alimentów ale jak każdy kochający ojciec zadeklarował, że na czas studiów dobrowolnie będzie jej je dawał, co uważam za godne zachowanie).
Przez ponad rok nie utrzymywali kontaktu.
Córki zerwały z nim kontakt, obrażały go w wiadomościach, nie chciały z nim rozmawiać. Zero życzeń na dzień ojca, urodziny, święta itp.
Popadł w totalne załamanie i wszystko inne przestało się liczyć.
Poprawa stosunków nastąpiła kiedy córka ponownie poszła na studia, złożyła wniosek o alimenty i podczas mediacji doszło do ugody finansowej.
Od tamtej pory mam wrażenie, że partner zrobi niemal wszystko, aby uniknąć kolejnego odrzucenia przez córki. Nie stawia granic, nie odmawia i podporządkowuje im swoje decyzje.
Bez względu na wszystko.
Sytuacja trudna do zrozumienia dla mnie dotyczy również finansów. Przy zakupie domu ustaliliśmy, że każdy z nas wyłoży określoną kwotę na wykończenie nieruchomości. Gdy przyszedł czas realizacji tych ustaleń, okazało się, że partner przekazał 90% "jego części", byłej żonie, argumentując to tym, że córki będą miały lepsze warunki mieszkaniowe(ex też właśnie zmieniała miejsce zamieszkania).
W efekcie zostałam zmuszona do wzięcia kredytu, pożyczek u rodziny aby sfinansować wykończenie naszego domu.
Pierwotne ustalenia były takie, że to on będzie spłacał te zobowiązania.
Partner nie poczuwa się jednak do wywiązywania się z tych zobowiązań.W skali jego priorytetów są chyba na szarm końcu.
Kredyt spłacam sama, długi rodzinie oddaje też ją. On za to regularnie finansuje córkom restauracje conajmniej raz w tygodniu, wyjazdy, wakacje i inne wydatki.Do tego dochodzi jego pasja narciarska i wyjazdy zagraniczne 1-2 razy w miesiącu od listopada do maja. Oczywiście ja zostaje o tym poinformowana w stylu "jadę na narty".
Nie chodzi mi o samą pomoc dzieciom i pasję, lecz o fakt, że ja jako partnerka z którą oraz zobowiązania finansowe wydają się mieć niższy priorytet.

Jednocześnie regularnie podczas każdej sprzeczki słyszę od niego, że są to „jego pieniądze”, „jego życie”, „jego córki” i „jego problemy”. Zastanawiam się więc, jaka jest w takim układzie moja rola oraz naszego związku partnerskiego i czy opisane zachowania mogą świadczyć o funkcjonowaniu w lęku przed utratą relacji z dziećmi oraz utratą niezależności.

Czy z perspektywy psychologicznej możliwe jest, że po wcześniejszym zerwaniu kontaktu z córkami partner podporządkował znaczną część swojego życia utrzymaniu ich akceptacji? Jak odróżnić zdrowe zaangażowanie rodzica w życie dorosłych dzieci od sytuacji, w której relacja z dziećmi zaczyna dominować nad relacją partnerską, wspólnymi zobowiązaniami i codziennym życiem?
No i jak mam odbierać jego zachowanie względem mnie ?
Czy mam prawo oczekiwać, że w związku partnerskim będę traktowana jako równorzędnie ważna osoba, a nie ktoś, kto stale dostosowuje się do jego potrzeby "przestrzeni" oraz zaspokajania potrzeb dorosłych dzieci?
Nie radzę sobie z takim sposobem funkcjonowania w związku. Mam zdiagnozowaną depresję, od ponad 2 lat biorę leki i jestem pod kontrolą psychiatry.
Partner o tym wie, ale nigdy nawet ze mną o tym nie rozmawia.
Jest jeszcze jedna sytuacja, która bardzo dała mi do myślenia. Zapytałam partnera wprost, czy gdyby był na spotkaniu lub obiedzie z córkami, a mnie przydarzyłby się problem wymagający pomocy (np. awaria samochodu daleko od domu), to czy mogłabym liczyć na to, że przyjedzie mi pomóc.
Nie usłyszałam odpowiedzi „oczywiście” ani „tak”. Odpowiedział: „to zależy, jak duży byłby to problem”.
Zrozumiałam wtedy, że nie mam pewności, czy w sytuacji kryzysowej mogę liczyć na pierwszeństwo w jego życiu. To był jeden z momentów, w których zaczęłam się zastanawiać, jakie miejsce zajmuję w jego hierarchii ważności i czy jako partnerka jestem dla niego osobą równie istotną jak jego dorosłe dzieci.
Czuję, że od jakiegoś czasu ciągle się zmagam.z..
Nie z córkami.
Z poczuciem, że jestem trochę obok jego głównego życia.

ODPOWIEDŹ LEKARZA:

mgr Magdalena Strumińska-Morawska

Szanowna Pani, dużo tu o partnerze i jego braku granic wobec córek. Ale to musiałby przepracować on, a zakładam,że nie jest tym zainteresowany, skoro to nie on pyta. Natomiast druga strona tej opowieści to Pani granice, potrzeby i oczekiwania. Myślę,że można popracować nad tą stroną Państwa relacji. Z relacji wynika,że to dość jednostronny związek, ale nadal w nim Państwo jesteście. A Pani czuje dyskomfort, bo to Pani więcej energii wkłada,aby relacja trwała. Warto to poobserwować - dlaczego tak. Pozdrawiam.


Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.

Najczęściej zadawane pytania