mgr Justyna Kasprzyca

Psycholog · Więcej

Warszawa 1 adres

Przewidywany czas odpowiedzi:

Moje doświadczenie

Jestem

  • psychologiem,

  • Trenerem Umiejętności Społecznych

  • i pracuje w nurcie poznawczo - behawioralnym, to oznacza, że pracy skupiamy się nad myślami i zachowaniami (czekam na wydanie certyfikatu)

  • terapeutą EMDR (jestem w trakcie rejestracji w Towarzystwie EMDR)

Bliskie jest mi zdanie: "Ludzie rozwijają swój charakter dzięki powtarzaniu (…) wytrwałe ćwiczenie czegoś - zaczynanie od nowa po każdym potknięciu, uczenie się na własnych błędach i podążanie wyznaczoną ścieżką - to właśnie jest nasz cel". (E. Stanley) oraz 

Jeśli idziesz przez piekło, nie zatrzymuj się” (Winston Churchill).

W pracy

  • przestrzegam zasad kodeksu etyki PTTPB,

  • uczestniczę w regularnych superwizjach i

  • szkoleniach rozwijających kompetencje zawodowe.

więcej O mnie

Pacjenci których przyjmuję

Dorośli
Dzieci

Rodzaje konsultacji

Konsultacje wideo

Zdjęcia i filmy

Usługi i ceny

  • Konsultacja psychologiczna

    200 zł

  • Psychoterapia

    200 zł

  • Terapia online

    200 zł

  • Sesja online

    200 zł

  • Psychoterapia online

    200 zł

Adresy (2)

Powiększ mapę otwiera się w nowej karcie
Gabinet prywatny Justyna Kasprzyca

Kopińska 24/15, Gabinet nr. 2, Ochota, 02-327 Warszawa

Dostępność

Płatność online

Akceptowana

Typy przyjmowanych pacjentów

  • Pacjenci prywatni (bez ubezpieczenia)
Powiększ mapę otwiera się w nowej karcie

Dostępność

Płatność online

Akceptowana

Typy przyjmowanych pacjentów

  • Pacjenci prywatni (bez ubezpieczenia)

Opinie pojawią się wkrótce

Napisz pierwszą opinię

Jesteś już po wizycie u mgr Justyna Kasprzyca? Daj znać, co myślisz. Inni pacjenci będą wdzięczni za pomoc w wyborze najlepszego specjalisty.

Dodaj swoją opinię

Odpowiedzi na pytania

3 odpowiedzi udzielonych przez lekarza na pytania pacjentów na ZnanyLekarz.pl

Drodzy Państwo ,
Nie mam już siły dalej żyć. Nagle straciłam tatę nieszczęśliwy upadek wskutek krwotoku mózgu zmarł. Nie mogę się z tym pogodzić ze zawiozłam go do szpitala tomograf nic nie wykazał i wróciliśmy do domu ciesząc się że jest ok,a na drugi dzień w stanie ciężkim zabrała go karetka i już nie wrócił do domu. 4 lata temu pochowaliśmy mamę zmarła na raka. 6 Lat temu babcia odeszła przy mnie. Wszyscy mają dziadków ,rodziców ,własne rodziny a my z bratem zostaliśmy sami. Żałuję że dużo pracowałam i nie spędziłam z rodzicami więcej czasu ale planowałam dalej swoją przyszłość zbierając na auto i mieszkanie i studia później na ślub ... Nie wyobrażam sobie teraz tego że kiedyś wyjdę za mąż ,dziecko nie będzie miało dziadków. Jest mi bardzo ciężko czuję się że los mnie skrzywdził i nie powinnam wogole istnieć. Jestem bardzo rodzinna osoba i na niczym więcej mi nie zależało ...czy są jakieś wskazówki jak się pozbierać? W pracy jakoś się trzymam ale w domu płacze i wszytsko mi obojętne. Wiem że rodzice byli z nas dumni z naszych osiągnięć zawodowych. Niestety nie doczekali się naszego ułożonego życia osobistego i to mnie bardzo boli że już nigdy nie będziemy mogli porozmawiać. Chodzenie na cmentarz tylko mnie dobija. Po śmierci mamy brałam psychotropy ale się źle czułam po nich i szybko je odstawiłam. Wtedy było łatwiej bo był przy mnie tata. Teraz czuję się bardzo samotnie nie chce wychodzić do ludzi dobija mnie ludzkie szczęście. Weekendy są ciężkie bo zawsze spędzaliśmy je razem. Czy są jakieś sposoby żeby poradzić sobie po takich traumach i stracie ? Czy spisana jestem na cierpienie do końca życia ? Pozdrawiam

Doświadczyła Pani dużo strat i to naturalne, że ma Pani obniżony nastrój. Nie jest Pani skazana na cierpienie do końca życia. Proces żałoby jest bardzo indywidualny. Polecam lektury / filmy dotyczące żałoby i ewentualnie wsparcie specjalisty.

mgr Justyna Kasprzyca

Problemy wychowawcze z 18-latką
Mam córkę, która niedawno skończyła 18 lat, uważa się za dorosłą, której nie mozna nic powiedzieć zarzucić, bo tylko caly czas z mężem się jej czepiamy, Wszystkie problemy zaczely sie odkąd poznała chłopaka (rok starszy). Na poczatku wydawał się ok spokojny i w ogóle potem zaczely sie jej powroty pozniej niz umawaialismy sie, nigdzie sama nie może wyjść bo robił jej wyrzuty i były kłótnie wszystko mu wybaczała, nie podobało mi się to że az tak zatraca się dla niego. Wiem, że to pierwsza Wielka Miłość ale przeraża mnie to ze zatraca własne Ego dla drugiej osoby. Była bardzo chrakterna osobą, a teraz potrafi tylko do Nas skakać. A jego przeprasza za Wszystko i płacze bo się obraził na Nią... bo np. nie mogla z nim isc na 18-stke do kuzyna, albo na impreze inna 18 - bo koledzy tylko ją zaprosili to potrafil przyjechac i zrobic jej przedstawienie i siedziala z nim w aucie zamiast sie bawić ( o czym dowiedzialm sie bo mieszkamy w niedużym miescie i mam sporo znajomych) pozrywala kontakty z kolezankami obraca sie tylko w jego towarzystwie, w sumie swojego juz nie ma.
Namawiałam zeby poszla do psychologa, zeby moze jej naswietlil, że nie postepuje dobrze dla siebie, pomijam ze zawsze mialysmy z córka dobry kontakt teraz jest beznadziejny czasem mam wrażenie, że żaden tylko wtedy jak coś chce to nawiązuje do dialogów, nawet chcialam wspólnie z nia isc, ale powiedziala ze nie czuje potrzeby, a sama..... nie bedzie sie spowiadac obej osobie za swoich problemow poradzi sobie. Nie wiem jak jej pomóc oceny takie w miare, ale z przedmiotów maturalnych beznadzieja a jeszcze rok, przestala czytac ksiazki tylko telefon z nim za przeproszeniem nawet do kibla chodzi...
NiE mam na nią juz pomysłu, a przepraszam raz poszla do psychologa po namowach i stwierdzila ze nie bedzie chodzic do jakiegos durnego psychologa ktory zamiast rozwiazywac jej problemy to pyta o pasje i czy zastanawiala sie co rodzice czuja ( bo wyrowadzila sie z domu na prawie 2 tygodnie i mieszkala u chlopaka, ktory jest z rodzenstweim i matka) nie rozumiem tego, ona ma warunki zeby isc na studia a obawiam sie czy w ogole szkole srednia skonczy ma jeszcze rok. Nie mam juz sily umawialismy sie juz na to (bo wszystkie kolezanki moga) ze bedzie mogła u niego spac jedna noc a a teraz wychodzi w piatek i wraca w niedziele albo poniedzialek gdzie juz opusza w szkole cały dzien, zgłosiłam do szkoly zeby wychowaczyni miala jasnosc bo przestalam jej to usprawiedliwiac. Mielismy jej kupic auto bo teraz robi prawo jazdy w tej sytuacji uwazam ze to nagroda nie zasłużona po takim traktowaniu Nas jak zło konieczne, my spuszaczmy z tonu a ona o byle co skacze do Nas. Odezwac sie nie mozna moze pelnoletnia jest ale nie dorosła. Mam dosc wyczekiwania, kiedy przyjdzie dopytywana o ktorej.....
Rece opadaja czuje sie bezsilna .....
Nie wiem, może jej decyzje poprzeć niech się wyprowadzi i zobaczy jak wyglada prawdziwe życie???? Szkoda tylko jak szkołe zawali, zawsze byla 5 -tkowa dobrze sie uczyla..... teraz widac jej nie zalezy nie wymagam 5 i 6 wiem ze to srednia szkola wystarczy ze beda pozytywne.....kosztem chlopaka zaniedbuje szkole dom wyparala sie nawet przyjaciółki....ech...

Widać, że martwi się Pani o córkę i czuje bezradność, a chciałaby Pani coś zrobić. Ma Pani pewne możliwości towarzyszenia córce w jej procesie dojrzewania. Czasem samodzielnie trudno zobaczyć co jest w naszej mocy, a na co nie mamy wpływu, pewnie dlatego czuje Pani bezradność. Dobrze byłoby przyjrzeć się Pani obawom (żeby obniżyć martwienie się) i możliwościom działania, zobaczenia na co ma Pani wpływ (żeby zmniejszyć poczucie bezradności).

mgr Justyna Kasprzyca
Zobacz wszystkie odpowiedzi

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.

Najczęściej zadawane pytania