„Dlaczego tak trudno mi się otworzyć?”
„Dlaczego ciągle wybieram partnerów, którzy mnie ranią?”
„Dlaczego ta sama kłótnia wraca po raz setny?”
„Dlaczego on lub ona mnie tak traktuje?”
„Dlaczego wszystko muszę robić sam(a)?”
To pytania, które bardzo często słyszę w swoim gabinecie.
Chcemy zrozumieć, dlaczego kochamy w taki sposób, w jaki kochamy, i dlaczego tak często pozwalamy, by druga osoba kochała nas w sposób, który nas rani.
Bardzo często źródło tych trudności znajduje się znacznie głębiej, niż wydaje się na pierwszy rzut oka.
Czasami długo próbujemy poradzić sobie sami. Zaciskamy zęby, licząc, że będzie lepiej. Że to minie. Że druga osoba się zmieni. Że jeszcze jakoś damy radę. Bo dzieci. Bo kredyt. Bo tyle już lat za nami. Bo co ludzie powiedzą. Bo przecież inni mają gorzej...
W międzyczasie odkładamy na wieczne „później” swoje potrzeby, marzenia, spokój... i bardzo często także siebie.
Przez lata pracy zauważyłam dwie rzeczy, które powtarzają się wyjątkowo często.
Pierwsza: wiele osób trafia na terapię dopiero wtedy, gdy kryzys trwa od miesięcy, a czasem lat.
Druga: chcemy, aby kilka spotkań rozwiązało trudności, które narastały przez bardzo długi czas.
Rozumiem to. Kiedy cierpimy, chcemy poczuć ulgę jak najszybciej. Jednocześnie prawdziwa zmiana potrzebuje czasu.
Uważam, że nie ma idealnego momentu na rozpoczęcie terapii. To nie kalendarz sprawia, że jesteśmy gotowi na zmianę. Zmiana zaczyna się wtedy, gdy przestajemy udawać przed sobą, że wszystko jest w porządku.
Jeżeli tu jesteś, być może właśnie nadszedł ten moment.
Jestem psychologiem oraz psychoterapeutką w trakcie całościowego szkolenia w nurcie systemowym.
Pracuję z osobami dorosłymi oraz parami.
Najczęściej zgłaszają się do mnie osoby, które przeżywają kryzys w związku, mają trudność z budowaniem bliskich relacji, doświadczają skutków trudnych doświadczeń z dzieciństwa lub zauważają, że w kolejnych relacjach powtarzają się te same schematy.
Pracuję również z parami, które chcą odbudować wzajemne zaufanie, poprawić komunikację i odzyskać poczucie, że znów są po tej samej stronie.
W swojej pracy nie oceniam i nie szukam winnych. Staram się zrozumieć, jaką drogę przeszła osoba lub para, która siedzi naprzeciwko mnie.
Nie musisz wiedzieć, od czego zacząć.
To moja rola pomóc Ci uporządkować to, co dziś wydaje się chaosem.
Nie dam Ci gotowej recepty na życie.
Nie powiem, jaką decyzję powinieneś lub powinnaś podjąć.
Nie ocenię Twoich wyborów.
Usiądź. Opowiedz mi, co się dzieje. Poszukamy rozwiązania razem.
Będę zadawać pytania, które być może nigdy wcześniej nie padły. Pomogę Ci lepiej zrozumieć siebie, swoje emocje i relacje. Czasem spojrzymy na trudność z zupełnie innej perspektywy. A kiedy będzie to potrzebne, zaproponuję konkretne narzędzia, które pomogą Ci przenieść to, o czym rozmawiamy, do codziennego życia.
Regularnie uczestniczę w szkoleniach i superwizji, ponieważ zależy mi na tym, by pracować odpowiedzialnie i opierać swoją pomoc na aktualnej wiedzy.
Prywatnie jestem żoną i mamą dwójki dzieci. Wiem, jak wiele znaczą relacje. Jak potrafią być źródłem siły, ale też bólu. Dlatego z ogromnym szacunkiem podchodzę do historii każdej osoby i każdej pary, która siada naprzeciwko mnie.
Nie musisz wiedzieć, od czego zacząć. Wystarczy, że zrobisz pierwszy krok. Jeśli czujesz, że moje podejście jest Ci bliskie, zapraszam Cię na pierwszą konsultację.