Witam. Jestem babcią dwojga wnucząt,którzy mnie nie szanują,krzycząc na mnie.Córka i zięć również mn

Witam. Jestem babcią dwojga wnucząt,którzy mnie nie szanują,krzycząc na mnie.Córka i zięć również mnie nie szanują Byłam sierotą od czwartego roku życia ,gdyż umarła mi i siostrze mama.Ojciec nie okazywał nam uczuć jak i macocha,która była naszą ciotką,czyli kimś mniej obcym niżby to była ,,zwykła" macocha. Z tych powodów nie mam już motywacji do naprawy tych relacji między nami.,tj z córką,wnuczką itd..Proszę o poradę,ponieważ nie mogę już dłużej walczyć o szacunek! i jestem ZAŁAMANA.Ps.sieroty zawsze mają dziecinne zachowanie ,są uległe wobec groźby utraty uwagi itp...

4 odpowiedzi


Witam. Dziękuję, że się Pani podzieliła tym, co Pani przeżywa. To, co Pani opisuje, niesie w sobie bardzo dużo bólu i zmęczenia – nie tylko z obecnej sytuacji, ale z całego życia, w którym zabrakło troski, bliskości, poczucia bezpieczeństwa i akceptacji. Dorastanie bez matki, z chłodnym ojcem i brakiem prawdziwego wsparcia emocjonalnego, zostawia głęboki ślad. Brak miłości w dzieciństwie często uczy, że trzeba zasługiwać na uwagę, że trzeba być cichym, uległym, by nie stracić więzi, nawet jeśli jest ona krzywdząca. To nie jest dziecinne zachowanie – to są mechanizmy przetrwania, które Pani kiedyś pomogły, a dziś sprawiają, że czuje się Pani bezsilna i zraniona, bo relacje znów są pełne braku szacunku. Pani potrzeba bycia traktowaną z godnością, miłością i spokojem jest absolutnie naturalna. To, że wnuki czy córka nie okazują tego szacunku, bardzo boli, zwłaszcza jeśli całe życie tęskniło się za bliskością, a teraz, kiedy mogłaby Pani czerpać z relacji radość, znów pojawia się odrzucenie. To zrozumiałe, że Pani nie ma już siły walczyć. Długo Pani walczyła. I może teraz właśnie przyszedł czas, by nie próbować zmieniać innych za wszelką cenę, tylko zacząć budować przestrzeń, w której to Pani będzie czuła się bezpiecznie i spokojnie – nawet jeśli oznacza to postawienie granic wobec tych, którzy Panią ranią. W terapii poznawczo-behawioralnej często uczymy się oddzielać to, co możemy kontrolować – nasze myśli, nasze reakcje, nasze wybory – od tego, czego nie jesteśmy w stanie zmienić, jak zachowanie innych. Być może teraz ważnym krokiem byłoby uznanie swojego bólu, przyznanie sobie prawa do złości i żalu, ale też powiedzenie sobie: "nie muszę pozwalać, by mnie raniono". To nie jest egoizm – to szacunek do siebie, którego Pani zabrakło w dzieciństwie i którego teraz Pani najbardziej potrzebuje – najpierw od siebie. Nie musi Pani naprawiać relacji, które ciągle bolą. Może Pani zbudować nowe granice – takie, które ochronią Pani spokój. Może Pani też szukać kontaktu z osobami, które okażą ciepło – czasem to są znajomi, czasem sąsiedzi, czasem grupa wsparcia czy terapeuta. Najważniejsze: Pani wartość nie zależy od tego, jak ktoś Panią traktuje. Pani już wiele przeszła i przetrwała. Może teraz warto zacząć pytać siebie: czego ja potrzebuję? co mi daje ulgę? jak chcę się czuć i co mogę zrobić, by zacząć to odzyskiwać – choćby w małych krokach? Proszę nie zostawać z tym sama. Jeśli może Pani – warto rozważyć kontakt z psychoterapeutą, który pomoże przepracować ten ból z przeszłości, zrozumieć schematy, które wciąż wracają, i nauczyć się stawiać siebie na pierwszym miejscu. Bo naprawdę Pani na to zasługuje. Nie dlatego, że trzeba to udowadniać. Po prostu dlatego, że Pani jest.

Szukasz psychologa?

Pierwsza sesja wprowadzająca za darmo z Terapia by ZnanyLekarz

Wypełnij formularz
Znajdź eksperta

Dzień dobry, Rozumiem, że jesteś w bardzo trudnej sytuacji, czując się nie szanowaną przez bliskich, w tym córkę, zięcia i wnuczęta. Twoje dzieciństwo, pełne emocjonalnego chłodu i braku wsparcia, może wciąż rzutować na Twoje obecne relacje. Doświadczenie sieroty i braku miłości ze strony ojca i macochy, może sprawiać, że masz trudności z wyznaczaniem granic, bo obawiasz się odrzucenia i samotności. W takich sytuacjach, często kobiety czują, że muszą tłumić swoje potrzeby, by utrzymać relację, co prowadzi do uległości i braku szacunku wobec siebie. Warto jednak zastanowić się, jak Ty sama okazujesz szacunek sobie. Często to, jak pozwalamy traktować siebie, odzwierciedla to, jak traktujemy samych siebie. Czy dbasz o swoje potrzeby emocjonalne? Czy wyrażasz swoje granice i uczucia w sposób otwarty? Jeśli nie, może to prowadzić do sytuacji, w których inni nie szanują Twoich granic, bo nie masz wypracowanej umiejętności ich stawiania. Warto zacząć od nauki szanowania siebie i swoich potrzeb, by stopniowo budować relacje, które oparte będą na wzajemnym szacunku. Okazywanie szacunku to nie tylko słowa, ale również konkretne działania, które podejmujesz wobec siebie. Kiedy zaczynasz dbać o siebie, wyrażając swoje uczucia i potrzeby, inni zaczynają rozumieć, jak mają się zachowywać. Zamiast "walczyć" o szacunek, warto stworzyć przestrzeń do otwartej rozmowy, by dać innym szansę na zrozumienie, co Cię boli i czego potrzebujesz. Jeśli nie czujesz, że możesz to zrobić samodzielnie, terapia może pomóc Ci zrozumieć, dlaczego masz trudności w relacjach i jak zacząć budować zdrowe granice. Szacunek zaczyna się od Ciebie — jeśli nauczysz się szanować siebie, łatwiej będzie Ci wymagać tego samego od innych. Z wyrazami szacunku Weronika Berdel (Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli)


Dzień dobry, Dziękuję, że podzieliła się Pani tak osobistym i bolesnym doświadczeniem. To, co Pani opisuje — zarówno z przeszłości, jak i z obecnej relacji z rodziną — niesie w sobie bardzo dużo cierpienia, żalu i poczucia niezrozumienia. Trudno czuć się szanowaną i kochaną, kiedy w relacjach najbliższych brakuje ciepła, a jednocześnie stare, głęboko zapisane rany zaczynają się odzywać. To, co Pani przeżywa teraz w kontakcie z wnukami i córką, prawdopodobnie uruchamia emocje, które mają swoje korzenie w dawnym doświadczeniu opuszczenia, osamotnienia i braku miłości po śmierci mamy. Utrata matki w tak wczesnym wieku i życie w emocjonalnym chłodzie — to wszystko mogło sprawić, że potrzeba bliskości i uznania stała się szczególnie silna, a zarazem wyjątkowo bolesna, gdy nie jest zaspokajana. To zupełnie zrozumiałe, że Pani nie ma już siły walczyć o szacunek. To nie Pani zadaniem jest ciągłe udowadnianie swojej wartości. Potrzeba szacunku i bycia widzianą nie jest niczym "dziecinnym" — to podstawowa, ludzka potrzeba, niezależna od wieku. Chciałabym bardzo zachęcić Panią do rozważenia psychoterapii indywidualnej, w której mogłaby Pani bezpiecznie przyjrzeć się tym starym ranom — i spróbować je przeżyć na nowo, tym razem w relacji, która jest stabilna i wspierająca. Terapia może pomóc nie tylko zrozumieć, dlaczego tak bardzo boli brak szacunku dziś, ale też przywrócić Pani poczucie własnej wartości — niezależnie od tego, jak zachowuje się otoczenie. Pani historia zasługuje na uważne wysłuchanie. Pani emocje są ważne. I Pani sama zasługuje na troskę, szacunek i ulgę po latach wewnętrznej walki. Jeśli będzie Pani gotowa — mogę pomóc znaleźć formę terapii, która będzie najbardziej odpowiednia. Proszę dać znać. Z życzliwością i wsparciem, Zuzanna Garyga


Zrozumiałe jest, że po tylu trudnych doświadczeniach, zarówno w dzieciństwie, jak i teraz w relacjach z rodziną, trudno Pani znaleźć motywację do naprawy tych więzi. Zasługuje pani na szacunek i godne traktowanie, niezależnie od przeszłości. Proponuję rozważyć terapię systemową, która pomoże zrozumieć dynamikę relacji w rodzinie i umożliwi stawianie zdrowych granic. Warto zacząć od dbania o siebie i swoje emocje, bo tylko wtedy będzie Pani w stanie lepiej zadbać o swoje potrzeby. Pani wartość nie zależy od tego, jak Panią traktują inni – zasługuje Pani na szacunek i wsparcie.

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.