Nie wiem jak nakłonić moich rodziców na wizytę do psychologa. Kocham swoich rodziców i to bardzo,

4 odpowiedzi
Nie wiem jak nakłonić moich rodziców na wizytę do psychologa.

Kocham swoich rodziców i to bardzo, ale coraz bardziej mam wrażenie, że powinni skorzystać z pomocy takiej jak psycholog. Mamy czasem dosyć napiętą relację przez ich zachowanie (czasem też moje), a muszę z nimi mieszkać przez co najmniej kolejne 3 lata i chcę, żebym się nie bała rozmawiać. Mój tata ma problemy z okazywaniem emocji. Często reaguje złością lub rzuca teksty jak np "Ktoś ci w mordę w końcu da to się nauczysz". Jest czasem irracjonalny i nawet jak próbuje zapytać się co dokładnie zrobiłam źle kończy się głównie na sarkastycznych komentarzach i wyciąganiu starych brudów lub zwalanie wszystkiego na internet, przyjaciół, itp. Raz kiedy myślałam, że dostałam zły wynik z testu i powiedziałam to im, zaczął mnie oskarżać, że zrobiłam to specjalnie, by mieć podobny wynik co moja przyjaciółka. Jego martwienie się zawsze kończy się gniewem. Wiem, że mnie kocha, ale boje się z nim rozmawiać lub aktywnie go unikam.

Moja mama jest osobą empatyczną. Lub przynajmniej próbuje ją być. Chcę naprawdę żeby poszła do psychologa, ponieważ nie mogę do niej dotrzeć. Ma obsesje na punkcie wagi, traktuje to prawie jak grę z którą z nas jest cięższa. Cały czas komentuje swoją wagę i wygląd. Ma też kilka schorzeń które powodują częste bóle, a miała je od dziecka. Wiem, że ból zmienia ludzi, a ona cały czas go bagatelizuje. Jej mama (moja babcia) jest osobą z zdiagnozowaną depresją, która nasiliła się podczas opieki nad prababcią, której też pomagała moja mama. Babcia często panikuje, w pada w nerwicę i umie zrobić wiele rzeczy, których później nie pamięta (potwierdzone wieloma historiami z dzieciństwa mojej mamy, które moja mama opowiada mi często z nikąd). Moja mama często pozwala jej się wyładowywać lub wygadać się jej. Co jest super, ale to jest jedyna osoba w rodzinie która się z tym męczy. Nie ma też stałych przyjaciół choć ją próbowałam namówić, żeby poszukała kogoś kto nie jest z rodziny lub z pracy. Mówi że ja jestem jej przyjaciółką. Często też mówi, że przyjaźń nie jest prawdziwa albo bardzo rzadka. Uznaje zasadę "NUN" - Nie ufaj nikomu, z czego też mi się zwierzała. Umie, też wpadać gniew i wyjść z domu i nie odbierać od nikogo telefonu, często w okolice peronu. Później tylko dostaje wiadomości od babci, że mam przepraszać lub zrobić coś bo moja mama piszę, że ona córki już nie ma albo mój tata krzyczący, że jak gdzieś pojedzie i nie wróci to moja wina. Była też dręczona w szkole przez co prawie, że obsesyjnie zawsze pyta co kto nosi w mojej szkole lub cały czas zwraca uwagę na mój zachowanie lub wygląd (nawet czy ogóle nogi czy nie zależnie czy noszę akurat shorty lub nie rozumie, że nie lubię nie których ubrań jak sukienki i spódnice, itd). Też nie umie wyrażać własnych potrzeb lub kiedy prosi o pomoc nigdy nie mówi pełnym zdaniem co potrzebuje, a kiedy się do pytasz, to się denerwuje i robi to sama zanim jeszcze dojdziesz.

Ja kocham swoich rodziców, a oni mnie. Tylko chcę im pomóc. Każde wzmianka o wygadaniu się dla specjalisty lub przynajmniej obejrzenie jakiegoś wideo na temat komunikacji kończy się ze śmiechem i gadaniem, że oni problemów nie mają, że dlaczego mają męczyć drugiego człowieka. Że zbyt bardzo chce się bawić w psychologa lub mówienie że oni to millenialsi i ta stara data co wierzy, że problemy w głowie to temat taboo. Lub odpowiadają na moje argumenty żartami.

Chcę tylko wiedzieć w jaki sposób mogę ich nakłonić do przemyślenia propozycji kontaktu z psychologiem lub przynajmniej popatrzeć na swoje zachowanie. Jestem nawet gotowa zapłacić z własnej kieszeni za spotkania jeśli trzeba. Chcę im pomóc, a także sobie.

Przepraszam że tak dużo tekstu, ale myślę już o tym od ponad roku jeśli nie półtora
mgr Adam Konrad Lewanowicz
Psycholog, Seksuolog, Psychoterapeuta
Warszawa
Dzień dobry,
dziękuję Ci za to, że tak szczerze opisałaś swoją sytuację. To, co piszesz, jest bardzo dojrzałe i świadczy o ogromnej wrażliwości i trosce – zarówno o rodziców, jak i o samą siebie. Już sam fakt, że tak bardzo chcesz im pomóc, mówi dużo o Twojej sile i empatii.

Sytuacja, w której się znajdujesz, naprawdę nie jest łatwa. Czasem zdarza się, że dzieci są dojrzalsze emocjonalnie niż dorośli, i widzą rzeczy, których rodzice nie chcą lub nie potrafią zauważyć. Niestety, przekonanie kogoś do skorzystania z pomocy psychologa – szczególnie osoby, która uważa, że „nie ma problemu” – może być bardzo trudne. Zwłaszcza jeśli dorastali w przekonaniu, że rozmowa o emocjach to fanaberia albo słabość.

To, co możesz zrobić, to próbować mówić o tym, co Ty czujesz. Nie przekonywać ich, że mają problem – tylko mówić o tym, że Tobie jest trudno, że się boisz, że chcesz mieć z nimi bliższy kontakt, że zależy Ci na relacji. I że wiesz, że czasem rozmowa z kimś z zewnątrz może pomóc – nie dlatego, że ktoś jest „chory psychicznie”, tylko dlatego, że czasem po prostu człowiek się gubi w emocjach i potrzebuje poukładać sobie różne rzeczy w głowie.

Możesz też spróbować od jakiejś małej rzeczy – np. wspólnego obejrzenia czegoś krótkiego, neutralnego, co nie mówi wprost o terapii, ale dotyka np. komunikacji w rodzinie albo stresu. Czasem coś drobnego jest w stanie zasiać ziarno, które z czasem wykiełkuje.

I bardzo ważna rzecz – nawet jeśli nie uda Ci się ich przekonać, to Ty masz prawo szukać wsparcia dla siebie. Rozmowa z psychoterapeutą może pomóc Ci lepiej zrozumieć dynamikę w domu, nauczyć się stawiać granice i zadbać o swoje emocje w tym wszystkim. I to w żaden sposób nie znaczy, że ich nie kochasz – wręcz przeciwnie, to dowód na to, że próbujesz zachować relację, ale nie kosztem samej siebie.

To piękne, że tak mocno chcesz im pomóc. Ale pamiętaj – Ty też zasługujesz na pomoc. I jeśli czujesz, że stoisz w tym wszystkim trochę sama, to tym bardziej warto, żebyś miała swoje bezpieczne miejsce, gdzie będziesz mogła o tym mówić.

Wysyłam Ci dużo ciepła i wsparcia. Naprawdę robisz więcej, niż wielu dorosłych potrafiłoby unieść.
Adam

Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online

Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu.

Pokaż specjalistów Jak to działa?
Dziękuję, że podzieliłaś się swoją historią, która w trudnościach mówi również o miłości i trosce o swoich rodziców. Widać, że naprawdę pragniesz im pomóc i zależy Ci na poprawie relacji, ale czujesz się bezradna wobec ich oporu i braku chęci do zmiany.
W wielu rodzinach, zwłaszcza w starszym pokoleniu, problemy psychiczne mogą być bagatelizowane lub uznawane za coś, czego się wstydzimy. W takich rodzinach często wyrażanie emocji i szukanie pomocy nie jest postrzegane jako coś pozytywnego, lecz jako oznaka słabości. Twoi rodzice, pomimo swoich trudności, mogą nie umieć otworzyć się na pomoc zewnętrzną, bo czują się zagrożeni przez to, że psycholog może wyjawić coś, czego nie chcą widzieć.
Zamiast proponować im bezpośrednio wizytę u psychologa, zacznij od mniejszych, mniej konfrontacyjnych propozycji, takich jak wspólne obejrzenie filmu lub przeczytanie artykułu o komunikacji w rodzinie. Możesz zapytać, czy chcieliby z Tobą razem zrozumieć, jak lepiej się komunikować, zamiast od razu wskazywać na konieczność terapii. Być może w ten sposób nie odbiorą tego jako atak na siebie, lecz jako wspólne rozwiązanie problemów. Zamiast sugerować im, że powinni iść do psychologa, spróbuj otwarcie wyrazić swoje własne uczucia – jak ich zachowanie wpływa na Ciebie. Powiedz, że czujesz się zraniona i że chcesz poprawić relację z nimi. Czasami, gdy rodzice dostrzegają, jak ich zachowanie wpływa na Twoje emocje, mogą być bardziej otwarci na rozmowę o zmianach. Czasami zbyt mocny nacisk może tylko wzmocnić ich opór.
Jeśli rodzice nie chcą podjąć tego kroku, ważne jest, abyś zadbała o swoje emocje i granice, i nie czuła się odpowiedzialna za to, co oni robią. Możesz próbować pomóc, ale nie zmieniać ich na siłę (to nie przynosi efektu, a tracisz własną energię). Ich opór może wynikać także z lęku przed samoświadomością i tym, co terapia może ujawnić. Być może czują, że otwarcie się na pomoc jest zbyt wielką zmianą w ich życiu.
Pamiętaj, że Twoje własne granice emocjonalne i potrzeba wsparcia są ważne. Jeśli czujesz, że nie potrafisz z nimi rozmawiać na te tematy, warto, abyś znalazła kogoś, z kim Ty sama będziesz mogła omówić swoje emocje i trudności w tej sytuacji. Ważna jest zmiana w sobie sposobu reagowania na te sytuacje, odczuwania, aby było to wspierające dla Ciebie.
mgr Marta Ługowska
Psycholog
Warszawa
Dziękuję Pani za ten szczery i poruszający wpis. Widać, że bardzo kocha Pani swoich rodziców i zależy Pani na tym, by Wasze wspólne życie było spokojniejsze, bardziej bezpieczne i wspierające. To ogromna wartość – i dowód na to, że mimo młodego wieku ma Pani w sobie dużo dojrzałości i troski.

Z tego, co Pani pisze, wynika, że żyje Pani w domu, w którym jest wiele napięcia i trudnych emocji – i że niektóre zachowania są dla Pani bolesne, przytłaczające. Ma Pani pełne prawo czuć, że potrzebuje wsparcia i zmiany.

Rodzice – jak wielu ludzi – mogą mieć swoje sposoby radzenia sobie z trudnościami, które niekoniecznie są zdrowe dla innych. Ale to nie musi oznaczać, że nie da się z nimi rozmawiać ani że nie można próbować czegoś zmienić. Czasem naprawdę trudno jest przyjąć sugestię, że ktoś z bliskich może potrzebować wsparcia z zewnątrz – szczególnie, gdy wychował się w czasach, gdzie rozmowa o emocjach była tabu.

W takiej sytuacji warto zadbać o siebie, bo to Pani ma teraz największą jasność i gotowość do zmiany. Może Pani np.:

- porozmawiać z psychologiem szkolnym albo innym dorosłym, któremu Pani ufa;
- pójść na konsultację do psychologa tylko dla siebie – żeby mieć miejsce, gdzie można spokojnie i bezpiecznie wszystko opowiedzieć;
- próbować mówić o sobie, a nie o nich: „ja się boję rozmawiać”, „mi trudno się wtedy odnaleźć”, „potrzebuję spokoju” – to często pomaga bardziej niż sugestie, że „ktoś ma problem”.

To, że Pani to widzi, że nie obwinia nikogo, tylko szuka mostów – to już jest wielka rzecz. I warto, by Pani w tym procesie nie została sama.

Proszę pamiętać, że nie musi Pani ich zmieniać – czasem pierwszy krok to zadbanie o siebie. To również może przynieść zmianę, krok po kroku.
Nie musi Pani przepraszać — to, co Pani napisała, jest bardzo ważne, mądre i pokazuje ogrom empatii oraz dojrzałości emocjonalnej. Widać, że bardzo zależy Pani na rodzicach, a jednocześnie czuje Pani ciężar odpowiedzialności za coś, czego nie powinna Pani dźwigać sama. Chęć pomocy najbliższym to piękna postawa, ale w przypadku rodziców, którzy nie uznają, że mają problem, jest to również bardzo trudne i obciążające emocjonalnie.
Z Pani opisu wyłania się obraz rodziny, w której jest dużo uczuć, ale i dużo zranień — a emocje często wyrażane są w sposób nieadekwatny (złością, sarkazmem, ucieczką, obwinianiem). To, że widzi Pani te schematy i potrafi je nazwać, to ogromny krok naprzód. Niestety — nie można nikogo „zmusić” do terapii. Pomoc psychologiczna działa tylko wtedy, gdy osoba sama poczuje, że jej potrzebuje. Ale są sposoby, by delikatnie otwierać rodziców na refleksję — bez naciskania i bez oceniania.
1. Zrozumieć ich opór
Rodzice – szczególnie z pokolenia, które dorastało w czasach, gdy o psychologii mówiło się niewiele – często utożsamiają wizytę u psychologa z byciem „nienormalnym” lub „słabym”. Dla wielu dorosłych przyznanie, że potrzebują wsparcia, jest wstydliwe, bo w ich oczach oznacza „porażkę w radzeniu sobie”.
W Pani rodzinie widać, że oboje rodzice mają za sobą trudne doświadczenia – tata nauczył się tłumić emocje i rozładowywać napięcie poprzez złość, a mama żyje w ciągłym napięciu, zmęczeniu i lęku, które prawdopodobnie odziedziczyła z relacji ze swoją matką. Oba te wzorce mogą wynikać z braku wzorców bezpiecznego wyrażania emocji.
Dla nich terapia może wydawać się obca i zagrażająca — ktoś miałby zaglądać w ich przeszłość, o której wolą nie pamiętać, i pytać o rzeczy, które nauczyli się chować głęboko.
Zamiast więc mówić:
„Powinniście iść do psychologa”
warto próbować inaczej:
„Martwię się o nas, chciałabym, żeby było nam wszystkim łatwiej ze sobą. Może rozmowa z kimś z zewnątrz pomogłaby nam lepiej się zrozumieć?”
Taka forma pokazuje, że to nie oskarżenie, tylko troska o relację.
2. Zaczynać od małych kroków
Zamiast od razu proponować terapię, można wprowadzić bardziej neutralne formy kontaktu z psychologią, np.:
wspólne obejrzenie krótkiego filmiku o stresie lub emocjach („Znalazłam ciekawy materiał o tym, jak stres wpływa na zdrowie — możemy obejrzeć razem?”),
wysłanie im czegoś, co dotyczy ogólnych tematów (np. „Dlaczego ludzie krzyczą, kiedy są bezsilni?”),
wspomnienie, że „ktoś, kogo znacie”, był na konsultacji i mu pomogło,
opowiedzenie o własnych doświadczeniach (jeśli np. Pani korzystała z pomocy):
„Byłam kiedyś u psychologa i pomogło mi to zrozumieć kilka rzeczy. To nie było nic strasznego, raczej rozmowa o tym, jak sobie poradzić, a nie ocenianie.”
Ważne, by unikać tonu „wy musicie się zmienić”, a raczej mówić w duchu „wszyscy się uczymy, ja też”. Czasami, gdy rodzice widzą, że dziecko korzysta z pomocy i nie wstydzi się tego, sami po jakimś czasie stają się bardziej otwarci.
3. Wzmacniać ich poczucie bezpieczeństwa
Rodzice, którzy czują, że ich dziecko ich kocha i nie odrzuca, łatwiej przyjmują sugestie. Dlatego dobrze jest pokazywać, że nie chodzi o oskarżenia, tylko o wzajemne zrozumienie. Można powiedzieć np.:
„Nie chcę, żebyśmy się ranili nawzajem. Wiem, że nie zawsze umiemy o tym rozmawiać, ale może jakaś osoba z zewnątrz pomogłaby nam znaleźć lepszy sposób?”
Albo:
„Nie chodzi o to, żeby ktoś was oceniał — bardziej o to, żeby pomógł nam lepiej się słyszeć.”
To często zmienia perspektywę — z „pójścia na terapię, bo coś ze mną nie tak” na „szukania wsparcia, żeby było nam lepiej”.
4. Pamiętać, że nie uratuje Pani rodziców sama
To bardzo trudne, ale ważne: nie da się wyleczyć rodziców własną miłością. Może Pani być obok, wspierać, rozmawiać, proponować — ale decyzja musi należeć do nich. To, że Pani widzi, jak ich przeszłość wpływa na teraźniejszość, nie oznacza, że oni są gotowi to zobaczyć.
Proszę pamiętać, że to nie Pani odpowiedzialność, by ich zmieniać. Może Pani chronić siebie, dbać o swoje granice i szukać pomocy dla siebie — nawet jeśli oni tego nie robią.
Warto, żeby miała Pani własne wsparcie psychologiczne — bo życie w domu z napięciem, złością i emocjonalną niestabilnością jest bardzo obciążające. Psycholog pomoże Pani zachować równowagę i nie brać na siebie winy za to, że rodzice nie chcą pomocy.
5. Co może Pani zrobić tu i teraz
dbać o siebie — sen, nauka, hobby, kontakt z rówieśnikami;
rozmawiać o emocjach z kimś zaufanym (przyjacielem, nauczycielem, psychologiem szkolnym);
nie wchodzić w rolę terapeuty — nie próbować „naprawiać” rodziców, tylko jasno mówić o własnych potrzebach („Kiedy mówisz do mnie w złości, czuję się zraniona i się boję”);
jeśli sytuacje staną się przemocowe (np. groźby, popychanie, wyzwiska), zgłosić się po pomoc — do pedagoga, psychologa szkolnego, zaufanej osoby dorosłej lub telefonu zaufania (np. 116 111).
6. Na koniec
Pani wpis pokazuje ogromne zrozumienie i empatię — ale też zmęczenie. To zupełnie zrozumiałe. Widzenie problemu i chęć pomocy to coś pięknego, ale warto, by nie zamieniło się w branie odpowiedzialności za dorosłych. Oni też muszą wziąć udział w procesie zmiany — Pani nie jest za to sama.

Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie

  • Twoje pytanie zostanie opublikowane anonimowo.
  • Pamiętaj, by zadać jedno konkretne pytanie, opisując problem zwięźle.
  • Pytanie trafi do specjalistów korzystających z serwisu, nie do konkretnego lekarza.
  • Pamiętaj, że zadanie pytania nie zastąpi konsultacji z lekarzem czy specjalistą.
  • Miejsce to nie służy do uzyskania diagnozy czy potwierdzenia tej już wystawionej przez lekarza. W tym celu umów się na wizytę do lekarza.
  • Z troski o Wasze zdrowie nie publikujemy informacji o dawkowaniu leków.

Ta wartość jest za krótka. Powinna mieć __LIMIT__ lub więcej znaków.


Wybierz specjalizację lekarza, do którego chcesz skierować pytanie
Użyjemy go tylko do powiadomienia Cię o odpowiedzi lekarza. Nie będzie widoczny publicznie.
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.