Nie wiem co się ostatnio ze mną dzieje. Czuję się zupełnie jak nie ja. Nie mam ochoty na nic nie mam
4
odpowiedzi
Nie wiem co się ostatnio ze mną dzieje. Czuję się zupełnie jak nie ja. Nie mam ochoty na nic nie mam motywacji na zrobienie czegokolwiek. Zebranie się do czegokolwiek sprawia mi ogromny problem. Wiem jak wiele rzeczy mam do zrobienia, a aktualnie wszystko leży. W głowie powtarzam sobie że zabiorę się za to po czym przychodzi dzień a ja nie potrafię się zdyscyplinować i zabrać do działania. Czuję się jakbym miała jakiś Tryb czuwania włączony i nie byłam w stanie go wyłączyć. W moim życiu naprawdę dużo dzieje się i do tej pory nigdy mi to nie przeszkadzało, ale od kilku miesięcy czuję tak mocne wypalenie względem pracy zawodowej jak i studiów ale także relacji prywatnych. Nie wiem co się dzieje, do tej pory nie miałam takich sytuacji
Witaj,
To, co opisujesz – ten „tryb czuwania” i poczucie, że nie jesteś sobą – to bardzo częsty mechanizm obronny organizmu, który mówi „stop”. Kiedy przez długi czas funkcjonujemy na wysokich obrotach, nasz układ nerwowy w końcu przestaje prosić o odpoczynek, a po prostu go wymusza, odcinając dopływ energii.
Oto kilka perspektyw, które mogą pomóc Ci zrozumieć, co się dzieje:
1. Mechanizm "zamrożenia" (Freeze)
Poczucie „trybu czuwania” to często biologiczna reakcja na chroniczny stres. Gdy wyzwań jest zbyt dużo, mózg zamiast walczyć lub uciekać, wybiera zamrożenie. Czujesz, że musisz coś zrobić, ale Twoje ciało i umysł odmawiają posłuszeństwa. To nie jest brak dyscypliny, to wyczerpanie zasobów.
2. Wypalenie wielopłaszczyznowe
Wspominasz o pracy, studiach i relacjach. Jeśli na każdym z tych pól dawałaś z siebie 100%, to normalne, że w końcu Twoje zasoby energii się wyczerpały.
• Wypalenie to nie tylko zmęczenie. To stan, w którym tracisz sens tego, co robisz, i czujesz emocjonalne odrętwienie.
• Poczucie winy („powinnam to zrobić”) dodatkowo drenuje resztki Twojej energii, tworząc błędne koło.
3. Przyczyny biologiczne
Zanim zaczniesz szukać przyczyn tylko w psychice, warto wykluczyć czysto fizyczne przyczyny. Taki stan „braku napędu” często wynika z:
• Niedoborów (wit. D3, ferrytyna, magnez).
• Problemów z tarczycą.
Ten stan jest przejściowy, ale jest ważnym sygnałem, że dotychczasowy styl życia przestał być dla Ciebie bezpieczny a Twoje strategie radzenia sobie przestały Ci służyć.
Skoro ten stan trwa od kilku miesięcy i nie mija po weekendowym odpoczynku, warto udać się do psychologa, który zdiagnozuje problem i rozważy czy warto udać się także do psychiatry.
To może być epizod depresyjny tzw. reaktywny (spowodowany przeciążeniem), który bardzo skutecznie leczy się terapeutycznie i/lub krótkotrwałą farmakoterapią, by „odblokować” Twój napęd.
Twój układ nerwowy jest przeciążony. Potrzebuje wyciszenia i odpowiedniego wyregulowania zanim będzie mógł wrócić do „normalności”.
To, co opisujesz – ten „tryb czuwania” i poczucie, że nie jesteś sobą – to bardzo częsty mechanizm obronny organizmu, który mówi „stop”. Kiedy przez długi czas funkcjonujemy na wysokich obrotach, nasz układ nerwowy w końcu przestaje prosić o odpoczynek, a po prostu go wymusza, odcinając dopływ energii.
Oto kilka perspektyw, które mogą pomóc Ci zrozumieć, co się dzieje:
1. Mechanizm "zamrożenia" (Freeze)
Poczucie „trybu czuwania” to często biologiczna reakcja na chroniczny stres. Gdy wyzwań jest zbyt dużo, mózg zamiast walczyć lub uciekać, wybiera zamrożenie. Czujesz, że musisz coś zrobić, ale Twoje ciało i umysł odmawiają posłuszeństwa. To nie jest brak dyscypliny, to wyczerpanie zasobów.
2. Wypalenie wielopłaszczyznowe
Wspominasz o pracy, studiach i relacjach. Jeśli na każdym z tych pól dawałaś z siebie 100%, to normalne, że w końcu Twoje zasoby energii się wyczerpały.
• Wypalenie to nie tylko zmęczenie. To stan, w którym tracisz sens tego, co robisz, i czujesz emocjonalne odrętwienie.
• Poczucie winy („powinnam to zrobić”) dodatkowo drenuje resztki Twojej energii, tworząc błędne koło.
3. Przyczyny biologiczne
Zanim zaczniesz szukać przyczyn tylko w psychice, warto wykluczyć czysto fizyczne przyczyny. Taki stan „braku napędu” często wynika z:
• Niedoborów (wit. D3, ferrytyna, magnez).
• Problemów z tarczycą.
Ten stan jest przejściowy, ale jest ważnym sygnałem, że dotychczasowy styl życia przestał być dla Ciebie bezpieczny a Twoje strategie radzenia sobie przestały Ci służyć.
Skoro ten stan trwa od kilku miesięcy i nie mija po weekendowym odpoczynku, warto udać się do psychologa, który zdiagnozuje problem i rozważy czy warto udać się także do psychiatry.
To może być epizod depresyjny tzw. reaktywny (spowodowany przeciążeniem), który bardzo skutecznie leczy się terapeutycznie i/lub krótkotrwałą farmakoterapią, by „odblokować” Twój napęd.
Twój układ nerwowy jest przeciążony. Potrzebuje wyciszenia i odpowiedniego wyregulowania zanim będzie mógł wrócić do „normalności”.
Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online
Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu.
Pokaż specjalistów Jak to działa?
To, co opisujesz, bardzo przypomina wypalenie i objawy depresyjne: spadek energii, brak motywacji, poczucie „trybu czuwania”, odkładanie wszystkiego, mimo świadomości obowiązków.
Twoje ciało i psychika najprawdopodobniej pokazują, że funkcjonowałaś długo na przeciążeniu i teraz „wyłączają napęd”, żeby Cię chronić.
Warto potraktować to poważnie i skonsultować się z psychologiem lub psychiatrą, zwłaszcza jeśli to trwa miesiącami, narasta lub pojawiają się myśli rezygnacyjne.
Na ten moment spróbuj bardzo zmniejszyć presję: zamiast „muszę wszystko ogarnąć”, wybieraj jedną małą, wykonalną rzecz dziennie i pozwól sobie na odpoczynek bez poczucia winy.
Ustal rytm dnia (sen, posiłki, ruch choćby 10–15 minut, kontakt z kimś), bo struktura pomaga „wybudzić” psychikę z zastoju.
Zatrzymaj też narrację, że „powinnam dawać radę” — teraz potrzebujesz wsparcia, nie dyscyplinowania siebie.
Jeśli pojawi się pogorszenie nastroju, lęk, bezsenność, utrata sensu lub myśli, że „nie chcesz żyć” — szukaj pilnej pomocy (lekarz, SOR, telefon wsparcia).
To, co przeżywasz, jest zrozumiałą reakcją na długotrwałe obciążenie, a nie Twoją „słabością” — i da się z tego wyjść z pomocą i odpowiednią opieką.
Twoje ciało i psychika najprawdopodobniej pokazują, że funkcjonowałaś długo na przeciążeniu i teraz „wyłączają napęd”, żeby Cię chronić.
Warto potraktować to poważnie i skonsultować się z psychologiem lub psychiatrą, zwłaszcza jeśli to trwa miesiącami, narasta lub pojawiają się myśli rezygnacyjne.
Na ten moment spróbuj bardzo zmniejszyć presję: zamiast „muszę wszystko ogarnąć”, wybieraj jedną małą, wykonalną rzecz dziennie i pozwól sobie na odpoczynek bez poczucia winy.
Ustal rytm dnia (sen, posiłki, ruch choćby 10–15 minut, kontakt z kimś), bo struktura pomaga „wybudzić” psychikę z zastoju.
Zatrzymaj też narrację, że „powinnam dawać radę” — teraz potrzebujesz wsparcia, nie dyscyplinowania siebie.
Jeśli pojawi się pogorszenie nastroju, lęk, bezsenność, utrata sensu lub myśli, że „nie chcesz żyć” — szukaj pilnej pomocy (lekarz, SOR, telefon wsparcia).
To, co przeżywasz, jest zrozumiałą reakcją na długotrwałe obciążenie, a nie Twoją „słabością” — i da się z tego wyjść z pomocą i odpowiednią opieką.
Dzień dobry. To, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo trudne i obciążające doświadczenie – zwłaszcza że ma Pani poczucie, że „to nie jest Pani”, a wcześniej funkcjonowała Pani inaczej. Dobrze, że Pani to zauważa i próbuje zrozumieć, co się dzieje.
Przy takim przeciążeniu, o jakim Pani pisze, u wielu osób pojawia się stan wyczerpania, w którym organizm jakby przechodzi w tryb czuwania: jest napięcie, ale brakuje energii i motywacji do działania. To nie jest kwestia braku dyscypliny, tylko sygnał, że coś jest za dużo albo trwa za długo.
Z jednej strony okresy spadku energii i chęci do działania, szczególnie po długim czasie intensywnego funkcjonowania, są czymś bardzo ludzkim i naturalnym. Nie da się cały czas działać na wysokich obrotach i czasem organizm sam „zaciąga hamulec”.
Z drugiej strony, jeśli ten stan utrzymuje się od kilku miesięcy i towarzyszy mu wycofanie z relacji, brak przyjemności z rzeczy, które wcześniej były ważne, warto potraktować to jako sygnał do głębszego przyjrzenia się sytuacji.
Konsultacja z psychoterapeutą mogłaby pomóc uporządkować to, co się z Panią dzieje, odróżnić przemęczenie od wypalenia czy obniżenia nastroju i wspólnie poszukać sposobów wyjścia z tego stanu. Czasem wystarczają regularne rozmowy i zmiana obciążenia, a czasem potrzebne jest szersze wsparcie. Ważne, żeby nie zostawać z tym samej.
Życzę dużo zdrowia!
Przy takim przeciążeniu, o jakim Pani pisze, u wielu osób pojawia się stan wyczerpania, w którym organizm jakby przechodzi w tryb czuwania: jest napięcie, ale brakuje energii i motywacji do działania. To nie jest kwestia braku dyscypliny, tylko sygnał, że coś jest za dużo albo trwa za długo.
Z jednej strony okresy spadku energii i chęci do działania, szczególnie po długim czasie intensywnego funkcjonowania, są czymś bardzo ludzkim i naturalnym. Nie da się cały czas działać na wysokich obrotach i czasem organizm sam „zaciąga hamulec”.
Z drugiej strony, jeśli ten stan utrzymuje się od kilku miesięcy i towarzyszy mu wycofanie z relacji, brak przyjemności z rzeczy, które wcześniej były ważne, warto potraktować to jako sygnał do głębszego przyjrzenia się sytuacji.
Konsultacja z psychoterapeutą mogłaby pomóc uporządkować to, co się z Panią dzieje, odróżnić przemęczenie od wypalenia czy obniżenia nastroju i wspólnie poszukać sposobów wyjścia z tego stanu. Czasem wystarczają regularne rozmowy i zmiana obciążenia, a czasem potrzebne jest szersze wsparcie. Ważne, żeby nie zostawać z tym samej.
Życzę dużo zdrowia!
To, co Pani opisuje, bywa doświadczeniem silnego przeciążenia lub wypalenia, nawet jeśli wcześniej funkcjonowała Pani bardzo dobrze. Spadek energii, motywacji i poczucie zawieszenia często nie wynikają z braku dyscypliny, ale z wyczerpania zasobów. W takiej sytuacji warto przyjrzeć się temu, co Panią najbardziej obciąża i poszukać wsparcia. Rozmowa z psychologiem może pomóc zrozumieć, co się dzieje, i stopniowo odzyskać poczucie wpływu. Jeśli objawy utrzymują się od kilku miesięcy, dobrze nie zostawać z tym samej.
Życzę wszystkiego dobrego i dużo życzliwości dla siebie.
Życzę wszystkiego dobrego i dużo życzliwości dla siebie.
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.