Nie wiem co się ostatnio ze mną dzieje. Czuję się zupełnie jak nie ja. Nie mam ochoty na nic nie mam
Nie wiem co się ostatnio ze mną dzieje. Czuję się zupełnie jak nie ja. Nie mam ochoty na nic nie mam motywacji na zrobienie czegokolwiek. Zebranie się do czegokolwiek sprawia mi ogromny problem. Wiem jak wiele rzeczy mam do zrobienia, a aktualnie wszystko leży. W głowie powtarzam sobie że zabiorę się za to po czym przychodzi dzień a ja nie potrafię się zdyscyplinować i zabrać do działania. Czuję się jakbym miała jakiś Tryb czuwania włączony i nie byłam w stanie go wyłączyć. W moim życiu naprawdę dużo dzieje się i do tej pory nigdy mi to nie przeszkadzało, ale od kilku miesięcy czuję tak mocne wypalenie względem pracy zawodowej jak i studiów ale także relacji prywatnych. Nie wiem co się dzieje, do tej pory nie miałam takich sytuacji
14 odpowiedzi
Witaj, To, co opisujesz – ten „tryb czuwania” i poczucie, że nie jesteś sobą – to bardzo częsty mechanizm obronny organizmu, który mówi „stop”. Kiedy przez długi czas funkcjonujemy na wysokich obrotach, nasz układ nerwowy w końcu przestaje prosić o odpoczynek, a po prostu go wymusza, odcinając dopływ energii. Oto kilka perspektyw, które mogą pomóc Ci zrozumieć, co się dzieje: 1. Mechanizm "zamrożenia" (Freeze) Poczucie „trybu czuwania” to często biologiczna reakcja na chroniczny stres. Gdy wyzwań jest zbyt dużo, mózg zamiast walczyć lub uciekać, wybiera zamrożenie. Czujesz, że musisz coś zrobić, ale Twoje ciało i umysł odmawiają posłuszeństwa. To nie jest brak dyscypliny, to wyczerpanie zasobów. 2. Wypalenie wielopłaszczyznowe Wspominasz o pracy, studiach i relacjach. Jeśli na każdym z tych pól dawałaś z siebie 100%, to normalne, że w końcu Twoje zasoby energii się wyczerpały. • Wypalenie to nie tylko zmęczenie. To stan, w którym tracisz sens tego, co robisz, i czujesz emocjonalne odrętwienie. • Poczucie winy („powinnam to zrobić”) dodatkowo drenuje resztki Twojej energii, tworząc błędne koło. 3. Przyczyny biologiczne Zanim zaczniesz szukać przyczyn tylko w psychice, warto wykluczyć czysto fizyczne przyczyny. Taki stan „braku napędu” często wynika z: • Niedoborów (wit. D3, ferrytyna, magnez). • Problemów z tarczycą. Ten stan jest przejściowy, ale jest ważnym sygnałem, że dotychczasowy styl życia przestał być dla Ciebie bezpieczny a Twoje strategie radzenia sobie przestały Ci służyć. Skoro ten stan trwa od kilku miesięcy i nie mija po weekendowym odpoczynku, warto udać się do psychologa, który zdiagnozuje problem i rozważy czy warto udać się także do psychiatry. To może być epizod depresyjny tzw. reaktywny (spowodowany przeciążeniem), który bardzo skutecznie leczy się terapeutycznie i/lub krótkotrwałą farmakoterapią, by „odblokować” Twój napęd. Twój układ nerwowy jest przeciążony. Potrzebuje wyciszenia i odpowiedniego wyregulowania zanim będzie mógł wrócić do „normalności”.
To, co opisujesz, bardzo przypomina wypalenie i objawy depresyjne: spadek energii, brak motywacji, poczucie „trybu czuwania”, odkładanie wszystkiego, mimo świadomości obowiązków. Twoje ciało i psychika najprawdopodobniej pokazują, że funkcjonowałaś długo na przeciążeniu i teraz „wyłączają napęd”, żeby Cię chronić. Warto potraktować to poważnie i skonsultować się z psychologiem lub psychiatrą, zwłaszcza jeśli to trwa miesiącami, narasta lub pojawiają się myśli rezygnacyjne. Na ten moment spróbuj bardzo zmniejszyć presję: zamiast „muszę wszystko ogarnąć”, wybieraj jedną małą, wykonalną rzecz dziennie i pozwól sobie na odpoczynek bez poczucia winy. Ustal rytm dnia (sen, posiłki, ruch choćby 10–15 minut, kontakt z kimś), bo struktura pomaga „wybudzić” psychikę z zastoju. Zatrzymaj też narrację, że „powinnam dawać radę” — teraz potrzebujesz wsparcia, nie dyscyplinowania siebie. Jeśli pojawi się pogorszenie nastroju, lęk, bezsenność, utrata sensu lub myśli, że „nie chcesz żyć” — szukaj pilnej pomocy (lekarz, SOR, telefon wsparcia). To, co przeżywasz, jest zrozumiałą reakcją na długotrwałe obciążenie, a nie Twoją „słabością” — i da się z tego wyjść z pomocą i odpowiednią opieką.
Dzień dobry. To, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo trudne i obciążające doświadczenie – zwłaszcza że ma Pani poczucie, że „to nie jest Pani”, a wcześniej funkcjonowała Pani inaczej. Dobrze, że Pani to zauważa i próbuje zrozumieć, co się dzieje. Przy takim przeciążeniu, o jakim Pani pisze, u wielu osób pojawia się stan wyczerpania, w którym organizm jakby przechodzi w tryb czuwania: jest napięcie, ale brakuje energii i motywacji do działania. To nie jest kwestia braku dyscypliny, tylko sygnał, że coś jest za dużo albo trwa za długo. Z jednej strony okresy spadku energii i chęci do działania, szczególnie po długim czasie intensywnego funkcjonowania, są czymś bardzo ludzkim i naturalnym. Nie da się cały czas działać na wysokich obrotach i czasem organizm sam „zaciąga hamulec”. Z drugiej strony, jeśli ten stan utrzymuje się od kilku miesięcy i towarzyszy mu wycofanie z relacji, brak przyjemności z rzeczy, które wcześniej były ważne, warto potraktować to jako sygnał do głębszego przyjrzenia się sytuacji. Konsultacja z psychoterapeutą mogłaby pomóc uporządkować to, co się z Panią dzieje, odróżnić przemęczenie od wypalenia czy obniżenia nastroju i wspólnie poszukać sposobów wyjścia z tego stanu. Czasem wystarczają regularne rozmowy i zmiana obciążenia, a czasem potrzebne jest szersze wsparcie. Ważne, żeby nie zostawać z tym samej. Życzę dużo zdrowia!
To, co Pani opisuje, bywa doświadczeniem silnego przeciążenia lub wypalenia, nawet jeśli wcześniej funkcjonowała Pani bardzo dobrze. Spadek energii, motywacji i poczucie zawieszenia często nie wynikają z braku dyscypliny, ale z wyczerpania zasobów. W takiej sytuacji warto przyjrzeć się temu, co Panią najbardziej obciąża i poszukać wsparcia. Rozmowa z psychologiem może pomóc zrozumieć, co się dzieje, i stopniowo odzyskać poczucie wpływu. Jeśli objawy utrzymują się od kilku miesięcy, dobrze nie zostawać z tym samej. Życzę wszystkiego dobrego i dużo życzliwości dla siebie.
Proszę zapisać się na pierwszorazową konsultację do psychologa, a także podążać za jego zaleceniami. Zasadne będzie także podzielenie się objawami z internistą, który zasugeruje badania medyczne przyczyn spadku nastroju, motywacji i energii.
Dzień dobry, Samopoczucie, które Pani opisuje, musi być bardzo niekomfortowe. Dobrze, że znalazła Pani siłę, by zacząć szukać dla siebie wsparcia, to dobry kierunek! Opisane wyczerpanie i brak energii, szczególnie jeśli dotyczą różnych obszarów życia, raczej nie miną „same". Ten obraz może odpowiadać przewlekłemu stresowi lub obniżeniu nastroju. Rozróżnienie oraz dobranie odpowiedniego postępowania wymaga rozmowy ze specjalistą, dlatego dobrym pierwszym krokiem jest konsultacja diagnostyczna u psychoterapeuty pracującego w nurcie poznawczo-behawioralnym. Warto również rozważyć podstawowe badania u lekarza rodzinnego, ponieważ podobne objawy mogą mieć podłoże somatyczne (np. związane z pracą tarczycy, niedokrwistością czy niedoborami). Jeśli obniżony nastrój utrzymuje się u Pani przez większość dnia od dłuższego czasu i towarzyszą mu problemy ze snem, apetytem czy koncentracją uwagi, zasadna jest także konsultacja u psychiatry. Życzę dużo sił!
Dzień dobry Pani. Trudno jednoznacznie stwierdzić jaka jest przyczyna Pani stanu. Zdecydowanie zaleca udanie się do lekarza pierwszego kontaktu w celu przeprowadzenia badań. Jeśli lekarz wykluczy przyczyny somatyczne, można podjąć działania w kierunku przyczyn psychicznych. Warto udać się wtedy do psychologa i omówić obecną sytuację życiową. Jak Pani wspomniała, żyje dość intensywnie i być może to jest właśnie powodem przeciążenia. Być może geneza jest głębsza i w ciągu życia nawarstwiło się więcej problemów, których obecnie nie potrafi Pani udźwignąć. Proszę podjąć działania, bo problem sam nie zniknie, być może uda się go teraz „zamieść pod dywan”, ale kiedyś i tak znowu się pojawi. Pozdrawiam i proszę się o siebie zatroszczyć.
To, co Pani opisuje, nie wygląda na zwykłe „brakowanie dyscypliny”. Przy dużym i długotrwałym obciążeniu organizm może wejść w stan przeciążenia, w którym trudno rozpocząć nawet proste zadania, odpocząć i poczuć motywację. Wypalenie, przewlekły stres, lęk, obniżony nastrój, a czasem również trudności zdrowotne mogą dawać właśnie takie objawy: poczucie bycia w ciągłej gotowości, zmęczenie, odkładanie wszystkiego mimo świadomości konsekwencji i wycofywanie się z relacji. Warto potraktować to jako sygnał do zatrzymania się, a nie jako dowód, że jest z Panią coś nie tak. Proszę na razie nie próbować nadrobić wszystkiego naraz. Dobrze wybrać na dany dzień jedną małą, konkretną czynność, na przykład wysłanie jednej wiadomości, zrobienie prania lub dziesięć minut nauki. Celem nie jest perfekcyjne działanie, lecz stopniowe odzyskanie poczucia sprawczości. Pomaga też ograniczenie presji, regularne jedzenie, sen, krótki ruch i choć chwila bez obowiązków oraz ekranów. Ponieważ trwa to od kilku miesięcy i dotyczy pracy, studiów oraz relacji, warto umówić konsultację z psychologiem lub psychoterapeutą. Można wspólnie sprawdzić, czy bardziej przypomina to wypalenie, reakcję na przewlekły stres, lęk lub objawy depresyjne, a następnie ustalić konkretne formy pomocy. Dobrym krokiem jest też konsultacja z lekarzem rodzinnym, aby wykluczyć częste fizyczne przyczyny przewlekłego osłabienia, takie jak zaburzenia tarczycy, niedobory czy anemia. Jeśli pojawiają się myśli, że nie chce Pani żyć, poczucie całkowitej beznadziei albo trudność w zadbaniu o podstawowe potrzeby, proszę szukać pilnej pomocy medycznej. Nie trzeba czekać, aż wyczerpanie stanie się nie do zniesienia.
Dzień dobry. Takie poczucie, że nagle brakuje sił i chęci na cokolwiek, potrafi być bardzo trudne i frustrujące, zwłaszcza gdy wcześniej wszystko szło sprawnie. Kiedy zmęczenie obejmuje jednocześnie pracę, naukę i relacje, to znak, że warto się na chwilę zatrzymać i przyjrzeć temu, co się dzieje. Przyczyny takiego stanu mogą być różne i często niełatwo je dostrzec samemu. Rozmowa z psychologiem może pomóc to zrozumieć i krok po kroku odzyskać energię. Dobrze też odwiedzić lekarza pierwszego kontaktu, żeby sprawdzić, czy nie stoją za tym przyczyny zdrowotne. Trzymam kciuki i życzę dużo sił!
Dzień dobry. To, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo obciążający stan, szczególnie jeśli wcześniej była Pani osobą aktywną i dobrze radziła sobie z wieloma obowiązkami. Brak energii i trudność w rozpoczęciu działania nie zawsze oznaczają brak dyscypliny czy lenistwo. Czasami organizm po dłuższym okresie funkcjonowania na wysokich obrotach zaczyna sygnalizować przeciążenie. Określenie „tryb czuwania” dobrze oddaje poczucie ciągłego napięcia, przy jednoczesnym braku siły do działania. Ważne byłoby przyjrzenie się temu, co zmieniło się w ostatnich miesiącach, jakie wymagania Pani sobie stawia oraz jakie myśli i emocje pojawiają się, kiedy próbuje Pani odpocząć lub zabrać się za obowiązki. Skoro ten stan trwa już kilka miesięcy i dotyczy pracy, studiów oraz relacji, warto potraktować go z uważnością. Nie musi Pani najpierw sama zrozumieć, co się dzieje, żeby porozmawiać z psychologiem – właśnie wspólne uporządkowanie tego doświadczenia może być początkiem odzyskiwania równowagi.
Skoro od kilku miesięcy funkcjonuje Pani wyraźnie inaczej — w pracy, na studiach i w relacjach — warto to skonsultować. Nie sprowadzałbym tego do braku dyscypliny. Utrata zainteresowań i trudność z rozpoczęciem działania mogą towarzyszyć przeciążeniu lub depresji, ale także problemom ze snem czy zdrowiem. Potrzebna jest rozmowa o nastroju, energii, odczuwaniu przyjemności i tym, co poprzedziło zmianę. Proponuję konsultację psychologiczną. Przy niewyjaśnionym osłabieniu lub innych dolegliwościach warto też zgłosić się do lekarza rodzinnego; zależnie od oceny pomocna może być konsultacja psychiatryczna. Na teraz lepiej wybrać jedną małą, wykonalną czynność niż plan nadrobienia wszystkiego. Nie jako test silnej woli, lecz sposób znalezienia punktu wyjścia, zanim uda się ustalić przyczynę trudności.
Dzień dobry. Jako psycholożka powiedziałabym, że to, co Pani opisuje, nie brzmi jak zwykły brak dyscypliny czy „lenistwo”. Bardziej przypomina stan przeciążenia, w którym organizm i psychika przez dłuższy czas funkcjonowały na wysokich obrotach, a teraz zaczynają reagować wyczerpaniem. Szczególnie zwraca uwagę Pani określenie: „mam włączony tryb czuwania i nie mogę go wyłączyć”. Przy przewlekłym stresie człowiek może długo działać bardzo sprawnie — praca, studia, obowiązki, relacje — aż w pewnym momencie układ nerwowy przestaje mieć z czego czerpać. Wtedy może pojawić się właśnie paradoksalna kombinacja: wewnętrzne napięcie i jednocześnie niemal całkowity brak energii do działania. Może to wyglądać tak: „wiem, co muszę zrobić” → „myślę o tym cały dzień” → napięcie rośnie → zadanie zaczyna wydawać się jeszcze większe → odkładam → pojawia się poczucie winy → następnego dnia mam jeszcze mniej energii. I wtedy człowiek zaczyna sobie mówić: „muszę się wreszcie zmobilizować”. Tymczasem problemem niekoniecznie jest motywacja. Problemem może być to, że system psychiczny jest przeciążony do tego stopnia, że ma trudność z uruchomieniem działania. Co może za tym stać? Nie diagnozowałabym Pani na podstawie wiadomości, ale brałabym pod uwagę kilka możliwości. Może to być wypalenie, szczególnie że sama zauważa Pani silną niechęć zarówno do pracy, jak i studiów. Może pojawiać się stan depresyjny — depresja nie zawsze oznacza płacz i leżenie w łóżku. Czasem pierwsze objawy to właśnie: utrata zainteresowań, brak napędu, problemy z rozpoczęciem czynności, wycofanie z relacji, ciągłe zmęczenie, poczucie funkcjonowania „nie jak ja”. Może to być także reakcja na przewlekły lęk i przeciążenie. Człowiek długo jest w trybie „muszę, muszę, muszę”, aż organizm zaczyna odpowiadać czymś przypominającym zamrożenie. Warto również wykluczyć przyczyny somatyczne. Przy nowym, kilkumiesięcznym spadku energii i koncentracji dobrze omówić z lekarzem m.in. sen, tarczycę, morfologię, żelazo/ferrytynę, witaminę B12, witaminę D i inne badania dobrane do Pani sytuacji. Ważne jest też to, że problem objął kilka obszarów jednocześnie Gdyby chodziło wyłącznie o pracę, można byłoby pomyśleć przede wszystkim o wypaleniu zawodowym. Ale Pani pisze: praca, studia, relacje, codzienne obowiązki. To sugeruje, że warto spojrzeć szerzej na Pani obecny stan psychiczny. Nie czekałabym na moment, kiedy „samo przejdzie”, skoro trwa już kilka miesięcy. Od czego zacząć teraz? Nie od nadrabiania wszystkiego naraz. Jeśli ma Pani obecnie kilkanaście zaległych spraw, umysł może widzieć je jako jedną ogromną masę. Wtedy praktycznie każde zadanie uruchamia bezradność. Na najbliższy tydzień proponowałabym: - wybrać jedną najważniejszą rzecz dziennie, a nie dziesięć; - ustawić zasadę „robię przez 10 minut”, zamiast „muszę skończyć wszystko”; - utrzymywać względnie stałe godziny snu i wstawania; - każdego dnia wyjść choć na krótki spacer lub zrobić spokojną aktywność fizyczną; - ograniczyć dodatkowe zobowiązania, jeśli to możliwe; - obserwować przez kilka dni: sen, apetyt, poziom energii, nastrój, drażliwość, zdolność odczuwania przyjemności i momenty największego przeciążenia; - umówić konsultację psychologiczną, a jeśli funkcjonowanie bardzo się pogarsza — także psychiatryczną. To nie jest plan „jak się zmusić do działania”. Bardziej: jak zmniejszyć obciążenie układu, który już jest przeciążony. Nie walczyłabym również ze sobą poprzez samokrytykę Zdanie: „muszę się zdyscyplinować” często brzmi logicznie, ale przy wyczerpaniu działa jak dokładanie kolejnego obowiązku. Spróbowałabym zamienić je na: „Widzę, że obecnie naprawdę trudno mi funkcjonować. Muszę zrozumieć dlaczego, a nie tylko bardziej się dociskać.” To bardzo ważna zmiana. Jeżeli zawsze była Pani osobą bardzo zadaniową To również może mieć znaczenie. Czasem osoby przez lata funkcjonujące bardzo dobrze ignorują zmęczenie, ponieważ potrafią zrobić wszystko „mimo wszystko”. Dopiero kiedy napięcie przekracza pewien poziom, następuje gwałtowne poczucie: „nie poznaję siebie”. I wtedy szczególnie trudno zaakceptować, że organizm potrzebuje zwolnienia. Czy potrzebny jest psycholog? Moim zdaniem tak. Nie dlatego, że musi mieć Pani „poważną chorobę psychiczną”, ale dlatego, że stan trwa już kilka miesięcy i wpływa na praktycznie całe funkcjonowanie. Podczas konsultacji warto ocenić: czy mamy przede wszystkim wypalenie, objawy depresyjne, przewlekły lęk, przeciążenie obowiązkami, problemy ze snem, czy kilka tych rzeczy jednocześnie. Dopiero potem można ustalić konkretny plan. Jedno pytanie jest jeszcze bardzo ważne Przy takim spadku energii i poczuciu „to nie jestem ja” zapytałabym Panią również wprost: czy pojawiają się myśli typu „nie chcę już tak żyć”, „chciałabym zniknąć”, „nie mam siły dalej”, albo myśli o zrobieniu sobie krzywdy? Jeżeli tak — szczególnie jeśli pojawia się plan, zamiar albo poczucie, że może Pani stracić nad sobą kontrolę — wtedy nie warto czekać na zwykły termin konsultacji. Potrzebna jest szybka bezpośrednia pomoc psychologiczna lub psychiatryczna i dobrze, żeby nie zostawała Pani sama. W ZESPOLE EMITBERG zaczęlibyśmy od konsultacji diagnostycznej i uporządkowania całego obrazu: co zmieniło się kilka miesięcy temu, jak wygląda obciążenie pracą i studiami, jak Pani śpi, jak funkcjonuje emocjonalnie, czy są objawy depresyjne lub lękowe oraz co dokładnie uruchamia ten „tryb czuwania”. Nie zaczynałabym od hasła „musi się Pani bardziej zmotywować”. Najpierw trzeba odpowiedzieć na pytanie: dlaczego osoba, która wcześniej normalnie działała, nagle zaczęła mieć tak dużą trudność z uruchomieniem siebie? To jest problem, który warto potraktować serio — i który naprawdę można przepracować.
Z tego, co opisujesz, wynika, że od kilku miesięcy doświadczasz wyraźnej zmiany w swoim funkcjonowaniu. Wcześniej radziłaś sobie z wieloma obowiązkami, a teraz nawet rozpoczęcie prostych zadań wymaga od Ciebie ogromnego wysiłku. Do tego dochodzi poczucie ciągłego czuwania i brak energii nie tylko do pracy czy studiów, ale również do relacji. Warto potraktować te sygnały poważnie. Taki stan może wiązać się z długotrwałym przeciążeniem i wypaleniem, ale podobne objawy mogą występować również przy obniżonym nastroju, zaburzeniach lękowych czy trudnościach ze snem. Nie musi to być kwestia braku dyscypliny. Czasami człowiek przez długi czas funkcjonuje na wysokich obrotach, aż w pewnym momencie zaczyna odczuwać skutki przeciążenia, nawet jeśli wcześniej dobrze sobie radził. Na ten moment nie próbowałabym zmuszać się do powrotu do dawnego tempa za wszelką cenę. Warto ograniczyć obowiązki do najważniejszych, rozbijać je na małe kroki i zadbać o odpoczynek, który rzeczywiście pozwala Ci się regenerować. Jednocześnie, ponieważ trwa to już kilka miesięcy i wpływa na różne obszary życia, polecam umówić się do psychologa lub psychoterapeuty. Warto również skonsultować się z lekarzem, aby ocenić, czy na samopoczucie nie wpływają inne czynniki zdrowotne. Szczególnie ważne jest to, że sama zauważasz, iż nie jesteś sobą. Nie musisz czekać, aż całkowicie przestaniesz sobie radzić, żeby poszukać pomocy. To, że wcześniej potrafiłaś udźwignąć wiele rzeczy, nie oznacza, że teraz musisz robić to samo bez żadnego wsparcia.
Dzień dobry, z opisu wynika, że doświadcza Pani znacznego spadku energii, motywacji i zdolności do codziennego funkcjonowania, a stan ten utrzymuje się już od kilku miesięcy. Warto potraktować te sygnały poważnie, szczególnie że wcześniej nie miała Pani podobnych trudności. Może to być związane z przewlekłym stresem i przeciążeniem, wypaleniem, obniżonym nastrojem lub innymi trudnościami, jednak na podstawie samego opisu nie da się jednoznacznie określić przyczyny. Poczucie, że pozostaje Pani w ciągłym „trybie czuwania”, może wskazywać, że organizm od dłuższego czasu nie ma wystarczającej przestrzeni na odpoczynek i regenerację. Na początek zachęcam, by nie traktować tego jako braku dyscypliny czy lenistwa. Trudności z rozpoczęciem działania nie zawsze wynikają z niewystarczającej motywacji — czasem są sygnałem wyczerpania psychicznego. Proszę spróbować ograniczyć presję, ustalać sobie niewielkie, realne cele i zadbać o podstawowe potrzeby, takie jak sen, regularne posiłki i odpoczynek. Warto również skonsultować się z psychologiem lub psychoterapeutą, a ze względu na czas trwania objawów rozważyć wizytę u lekarza rodzinnego, aby ocenić także możliwe przyczyny somatyczne. Istotne byłoby ustalenie, czy poza brakiem motywacji pojawiły się również smutek, utrata przyjemności z rzeczy, które wcześniej sprawiały Pani radość, problemy ze snem lub koncentracją, a także czy nawet po odpoczynku nadal czuje się Pani wyczerpana. Te informacje mogą pomóc lepiej zrozumieć, czego Pani obecnie potrzebuje. Nie musi Pani czekać, aż sytuacja stanie się jeszcze trudniejsza, żeby poszukać pomocy. To, że wcześniej radziła sobie Pani z wieloma obowiązkami, nie oznacza, że teraz również musi Pani udźwignąć wszystko samodzielnie.
Podobne pytania
- Od kilku lat prowadzę własny biznes online, pracuję zdalnie i przez 3-4 lata podróżowałem, mieszkają
Dzień dobry mam pytanie odnośnie pewnej relacji koleżeńskiej w pracy. Mam koleżankę w pracy , z któr
Dzień dobry. Mam taki problem. Jakiś czas temu obudziłam się bardzo niesfoja, z lękiem, poczuciem wi
Witam mam pytanie, na wstępnie zaznaczę że panicznie boję się wścieklizny i każde ukłucie ciała anal
Dzień dobry. Chciałam zapytać jakie jest obecnie podejście do stosowania leków w terapii? Przez wiel
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.




