Moja przyjaciółka się głodzi, i nie wiem już co z tym zrobić. Obsesyjnie liczy ile jej posiłki mają
Moja przyjaciółka się głodzi, i nie wiem już co z tym zrobić. Obsesyjnie liczy ile jej posiłki mają kalorii, i nie widziałam jeszcze aby w ciągu dnia liczba przekroczyła 800. Trochę ponad pół roku temu postanowiła że musi schudnąć (55kg i 160cm wzrostu, a teraz 42kg i 160cm) i od wtedy zamiast zacząć ćwiczyć i zdrowiej się odżywiać, przestała prawie kompletnie jeść. Nie raz słyszę że w ciągu dnia zjadła tylko kromkę suchego chleba, czy jabłko. Ma świadomość tego, że z każdym dniem jest o krok bliżej śmierci, że z każdym nie zjedzonym posiłkiem jest jej coraz mniej, ale śmierć z tego co nawet ja mogę wywnioskować jest jej celem. Ona nie akceptuje siebie, cały czas mówi jaka ona jest gruba, brzydka itp. Ale to jest największe kłamstwo jakie słyszałam. jest śliczna, chuda i ma ładną figurę. Wiele razy starałam się jej wytłumaczyć to, że jeśli nie przestanie się głodzić, może popaść w anoreksję, a to nie jest fajne, dużo osób nawet to potwierdziło. Ona jednak "wszystko wie lepiej" albo po prostu nie chce mnie słuchać. Zaś kolejnego dnia potrafi do mnie zadzwonić z prośbą o pomoc, ale ja naprawdę już nie wiem jak. Wiem też, że kiedyś próbowała wymiotować swoje posiłki, ale teraz po prostu ich nie je. Bardzo chcę jej pomóc, bo nie chcę jej stracić. Chciałam napisać o tym jej rodzicom (spotkałyśmy się jakiś czas temu w internecie) bo znalazłam ich konta na facebooku, ale wiem że jeśli im o tym powiem, ona straci do mnie całe zaufanie bo tylko ja wiem o tej sprawie. Nie mogę też powiedzieć o tym nikomu z jej otoczenia, bo po prostu mieszkamy w innych częściach Polski, a ona sama potwornie boi się zapytać kogoś innego o pomoc. Czy jest coś, co mogłabym zrobić w tej sprawie?
4 odpowiedzi
Zaburzenia odżywiania to bardzo złożony problem. Twoja przyjaciółka zdecydowanie powinna zgłosić się po pomoc do specjalisty. Nie możesz jej wyciągnąć z cierpienia, które aktualnie przeżywa, ale możesz ją wesprzeć poprzez podbudowanie jej samooceny, pokazywanie jej, jej sprawczości w różnych aspektach życia oraz duże pokłady wsparcia.
Dzień dobry, Pani koleżanka już cierpi na anoreksję. To poważne zaburzenie, które leczy się długotrwałą terapią i często wspomaga lekami. Nadmierne kontrolowanie wagi i ograniczanie jedzenia jest jej sposobem na radzenie sobie w życiu i zwiększa poczucie wartości. Koleżanka ma BMI 16,5 co według najnowszych wskazań jest zagrożeniem zdrowia a nawet życia i może mieć nieodwracalne skutki.. 800 kalorii to zdecydowanie za mało. Koleżanka powinna jak najszybciej otrzymać pomoc psychologa i psychiatry, którzy pomogą jej. Nieleczona anoreksja szybko postępuje. Jeżeli zależy Pani na zdrowiu i życiu koleżanki i nie chce Pani, aby koleżanka trafiła na kilka miesięcy do szpitala, proszę namówić ją, aby udała się po pomoc do lekarza lub psychologa. Jeżeli koleżanka jest na utrzymaniu rodziców to rodzice powinni się o tym jak najszybciej dowiedzieć, aby poszukać dla niej pomocy. Psychoterapia jest niezbędna. Mogę zaoferować swoje wsparcie- zapraszam do gabinetu online :) .
Dzień Dobry, Pani przyjaciółka wykazuje objawy bardzo poważnego zaburzenia odżywiania, które jest nie tylko niebezpieczne, ale również potencjalnie śmiertelne. Pani troska o nią jest bardzo ważna. Rozmowy z przyjaciółką powinny być pełne empatii i zrozumienia. Proszę starać się unikać konfrontacji i oceniania jej zachowań. Zamiast tego, wyrażać swoje obawy w sposób, który pokazuje, że zależy Pani na jej zdrowiu i samopoczuciu. Myślę, że ze względu na okoliczności i odległość, najlepszą opcją będzie jednak kontakt z rodziną. Choć obawia się Pani, że przyjaciółka straci do Pani zaufanie, skontaktowanie się z jej rodziną może być kluczowym krokiem w uratowaniu jej życia. Rodzice lub bliscy powinni być świadomi sytuacji, aby mogli zorganizować odpowiednią pomoc medyczną i psychologiczną. Można to zrobić w sposób delikatny, wyjaśniając, że robi Pani to z troski o jej zdrowie i życie. Pani przyjaciółka potrzebuje profesjonalnej pomocy od specjalisty w zakresie zaburzeń odżywiania, np. psychologa, psychiatry czy dietetyka klinicznego. Może Pani zaproponować pomoc w znalezieniu odpowiedniego terapeuty lub ośrodka, który specjalizuje się w leczeniu anoreksji. Pani działanie powinno skupić się na zapewnieniu jej bezpieczeństwa i skierowaniu do profesjonalnej pomocy. Choć może to prowadzić do utraty jej zaufania na jakiś czas, proszę pamiętać, że jej zdrowie i życie są najważniejsze. Profesjonalna interwencja jest kluczowa w przypadku tak poważnych zaburzeń odżywiania. Ze swojej strony mogę zaproponować wsparcie psychologiczne i psychodietetyczne również przez konsultację online. Pozdrawiam serdecznie Agnieszka Dziąbor
to, co opisujesz u swojej przyjaciółki, wygląda na bardzo poważne zaburzenie odżywiania – najprawdopodobniej obraz zgodny z anoreksja – i w tej chwili jest to już stan zagrożenia zdrowia, a potencjalnie życia. Przy wzroście 160 cm i wadze 42 kg mówimy o znacznym niedożywieniu organizmu. To nie jest etap „diety” ani „złego nawyku”, tylko choroba psychiczna, która bardzo silnie zaburza sposób myślenia – dlatego Twoje argumenty do niej nie trafiają, mimo że są logiczne i prawdziwe. Najważniejsza rzecz, którą musisz wiedzieć: w takiej sytuacji nie da się pomóc wyłącznie rozmową między rówieśnikami. To nie jest coś, co jesteś w stanie „naprawić” sama, nawet jeśli bardzo się starasz i bardzo Ci zależy. Możesz być dla niej ważnym wsparciem, ale leczenie wymaga dorosłych i specjalistów. To, że ona mówi o śmierci jako celu i świadomie się wyniszcza, jest sygnałem alarmowym najwyższego poziomu. W takim momencie priorytetem nie jest utrzymanie tajemnicy ani nawet jej zaufania – tylko jej bezpieczeństwo. Rozumiem Twój dylemat związany z napisaniem do jej rodziców. To jest bardzo trudna decyzja, bo boisz się, że ją stracisz. Natomiast z perspektywy klinicznej trzeba to powiedzieć wprost: jeśli nikt dorosły się o tym nie dowie, ryzyko poważnych konsekwencji zdrowotnych (a nawet śmierci) realnie rośnie. W takiej sytuacji „zdradzenie tajemnicy” jest formą ratowania życia, a nie działaniem przeciwko niej. W praktyce masz kilka możliwości działania: Możesz spróbować jeszcze raz z nią porozmawiać, ale w trochę inny sposób – nie przekonywać jej, że „jest szczupła” (bo ona tego nie zobaczy), tylko powiedzieć wprost: „boję się o Twoje życie i nie dam rady sama Ci pomóc, potrzebujesz dorosłych”. Możesz też postawić granicę: że jeśli ona sama nie powie komuś zaufanemu (rodzicowi, nauczycielowi, psychologowi), to Ty będziesz musiała to zrobić. Możesz spróbować skontaktować ją z pomocą zdalną – np. telefonem zaufania dla młodzieży albo czatem z psychologiem. To czasem jest pierwszy krok, który jest dla niej mniej przerażający niż rozmowa z kimś „na żywo”. Natomiast jeśli jej stan jest tak poważny, jak opisujesz (bardzo niska waga, głodzenie się, mówienie o śmierci), to kontakt z jej rodzicami albo innym dorosłym z jej otoczenia jest najbardziej odpowiedzialnym krokiem. Nawet jeśli ona się na Ciebie zezłości. Z doświadczenia wiadomo, że wiele osób po czasie rozumie, że ktoś im w ten sposób pomógł. Bardzo ważne jest też, żebyś zadbała o siebie. Jesteś wciągnięta w sytuację, która jest ponad Twoje możliwości jako 17-latki. Poczucie odpowiedzialności za czyjeś życie jest ogromnym ciężarem. Dobrze byłoby, żebyś Ty również powiedziała o tym komuś dorosłemu u siebie – nie po to, żeby „donosić”, tylko żebyś nie była z tym sama.
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.


