Mój ma kochanke od października czesto sie spotykaja. Jest mi bardzo przykro, ze jestem nikim tak si
3
odpowiedzi
Mój ma kochanke od października czesto sie spotykaja. Jest mi bardzo przykro, ze jestem nikim tak sie czuje tylko jestem potrzebna dzieciom. Mąż nie wie czy mnie chce czy kochanke czy tak tylko mowi. Jjak mowi o niej tak milo to ja w furie wpadam rani mnie sľowami. Tłumacze mężowi zeby skończył juz z kochanką zeby wybral rodzine zeby byl caly czas w domu z nami . To odpowiada ze wiem o tym. I i nic więcej nie mowi nie mam pojęcia jak z nim rozmawiać i dotrzeć do niego ze mnie rani i jest przykro ze go kochamy mimo tego. Pozdrawiam
Dzień dobry,
dopóki nie podejmie Pani bardziej zdecydowanych kroków w sprawie sytuacji z mężem, raczej nie będzie się z Panią liczył i traktował właśnie jak powietrze. Myślę, że sytuacja nie wymaga tłumaczenia tylko działania z Pani strony.
dopóki nie podejmie Pani bardziej zdecydowanych kroków w sprawie sytuacji z mężem, raczej nie będzie się z Panią liczył i traktował właśnie jak powietrze. Myślę, że sytuacja nie wymaga tłumaczenia tylko działania z Pani strony.
Sugeruję wizytę: Konsultacja psychoterapeutyczna - 120 zł
Na wizytę można umówić się przez serwis ZnanyLekarz, klikając w przycisk Umów wizytę.
Na wizytę można umówić się przez serwis ZnanyLekarz, klikając w przycisk Umów wizytę.
Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online
Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu.
Pokaż specjalistów Jak to działa?
Dzień Dobry,
Zachęcam Panią do skorzystania z konsultacji psychologicznej lub psychoterapeutycznej u specjalisty z okolicy Pani miejsca zamieszkania lub konsultacji Online.
Pozdrawiam serdecznie,
Zbigniew Marciniak
Zachęcam Panią do skorzystania z konsultacji psychologicznej lub psychoterapeutycznej u specjalisty z okolicy Pani miejsca zamieszkania lub konsultacji Online.
Pozdrawiam serdecznie,
Zbigniew Marciniak
To, co Pani przeżywa, jest bardzo bolesne, ale warto na chwilę oddzielić fakty od nadziei i od emocji, bo obecnie to ich pomieszanie sprawia, że cierpienie tylko się pogłębia.
Fakty są takie:
– mąż od października ma relację z inną kobietą,
– nie zakończył jej, mimo że wie, jak bardzo Panią to rani,
– nie podjął decyzji i nie deklaruje jasno, że wybiera rodzinę,
– jednocześnie nadal pozostaje w domu i korzysta z tego układu.
To, co najbardziej Panią niszczy, to nie tylko zdrada, ale przekonanie, że jeśli będzie Pani wystarczająco tłumaczyć, prosić i okazywać miłość, to on powinien się opamiętać i wybrać rodzinę. Tymczasem rzeczywistość pokazuje coś innego: on nie musi wybierać, bo obecny układ mu na to pozwala.
Prośby, tłumaczenia, wybuchy złości i błaganie, by był „cały czas z Wami”, nie docierają do niego, ponieważ nie niosą żadnej realnej konsekwencji. On wie, że Pani cierpi – i mimo to niczego nie zmienia. To nie jest brak zrozumienia. To jest brak decyzji.
Dlatego kluczowe pytanie nie brzmi:
„jak mam mu wytłumaczyć, że mnie rani?”
ale:
„co ja zrobię, jeśli on nadal nie będzie wybierał?”
Im dłużej próbuje go Pani przekonywać emocjami, tym bardziej traci Pani siebie – poczucie wartości, spokój i godność. To właśnie w takich warunkach rodzi się myśl: „jestem nikim”. To nie jest prawda o Pani. To jest skutek trwania w relacji, w której Pani granice są systematycznie przekraczane.
Jeśli chce Pani z nim rozmawiać, to nie w trybie błagania ani tłumaczenia, lecz jasnego komunikatu, np.:
„Ta sytuacja mnie niszczy. Nie zgadzam się na związek, w którym jesteś z kimś innym. Jeśli nie jesteś gotowy zakończyć tej relacji i pracować nad naszym małżeństwem, muszę zadbać o siebie i dzieci.”
To nie jest groźba ani wybuch emocji. To jest postawienie granicy, bez której Pani cierpienie będzie trwać.
Na koniec bardzo ważna rzecz:
to, że jest Pani potrzebna dzieciom, nie znaczy, że jest Pani „nikim”. To znaczy, że znalazła się Pani w sytuacji, w której druga osoba nie bierze odpowiedzialności za swoje wybory – i ma Pani pełne prawo przestać się na to godzić.
W takich momentach bardzo pomocne bywa uporządkowanie myśli i decyzji w rozmowie terapeutycznej. Jeśli chciałaby Pani takie wsparcie, zapraszam do mojego gabinetu w Bielsku-Białej – to przestrzeń, w której można odzyskać jasność, wzmocnić granice i podjąć decyzje z miejsca większej siły, a nie strachu.
Fakty są takie:
– mąż od października ma relację z inną kobietą,
– nie zakończył jej, mimo że wie, jak bardzo Panią to rani,
– nie podjął decyzji i nie deklaruje jasno, że wybiera rodzinę,
– jednocześnie nadal pozostaje w domu i korzysta z tego układu.
To, co najbardziej Panią niszczy, to nie tylko zdrada, ale przekonanie, że jeśli będzie Pani wystarczająco tłumaczyć, prosić i okazywać miłość, to on powinien się opamiętać i wybrać rodzinę. Tymczasem rzeczywistość pokazuje coś innego: on nie musi wybierać, bo obecny układ mu na to pozwala.
Prośby, tłumaczenia, wybuchy złości i błaganie, by był „cały czas z Wami”, nie docierają do niego, ponieważ nie niosą żadnej realnej konsekwencji. On wie, że Pani cierpi – i mimo to niczego nie zmienia. To nie jest brak zrozumienia. To jest brak decyzji.
Dlatego kluczowe pytanie nie brzmi:
„jak mam mu wytłumaczyć, że mnie rani?”
ale:
„co ja zrobię, jeśli on nadal nie będzie wybierał?”
Im dłużej próbuje go Pani przekonywać emocjami, tym bardziej traci Pani siebie – poczucie wartości, spokój i godność. To właśnie w takich warunkach rodzi się myśl: „jestem nikim”. To nie jest prawda o Pani. To jest skutek trwania w relacji, w której Pani granice są systematycznie przekraczane.
Jeśli chce Pani z nim rozmawiać, to nie w trybie błagania ani tłumaczenia, lecz jasnego komunikatu, np.:
„Ta sytuacja mnie niszczy. Nie zgadzam się na związek, w którym jesteś z kimś innym. Jeśli nie jesteś gotowy zakończyć tej relacji i pracować nad naszym małżeństwem, muszę zadbać o siebie i dzieci.”
To nie jest groźba ani wybuch emocji. To jest postawienie granicy, bez której Pani cierpienie będzie trwać.
Na koniec bardzo ważna rzecz:
to, że jest Pani potrzebna dzieciom, nie znaczy, że jest Pani „nikim”. To znaczy, że znalazła się Pani w sytuacji, w której druga osoba nie bierze odpowiedzialności za swoje wybory – i ma Pani pełne prawo przestać się na to godzić.
W takich momentach bardzo pomocne bywa uporządkowanie myśli i decyzji w rozmowie terapeutycznej. Jeśli chciałaby Pani takie wsparcie, zapraszam do mojego gabinetu w Bielsku-Białej – to przestrzeń, w której można odzyskać jasność, wzmocnić granice i podjąć decyzje z miejsca większej siły, a nie strachu.
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.