Mam problem z mężem. Stosuje wobec mnie przemoc psychiczna oraz fizyczna. Tzn już od dawna zauważył
4
odpowiedzi
Mam problem z mężem.
Stosuje wobec mnie przemoc psychiczna oraz fizyczna. Tzn już od dawna zauważyłam że coś jest z nim nie tak. Z czasem zauwazalam u niego objawy osoby która jest zaburzona narcystycznie. Maz wychował sie w domu gdzie był dla swoich rodziców "problemem", stosowano u niego w domu "zimny chow", jak opowiadał nie raz że musiał będąc dzieckiem wybierać na co wydać pieniądze czy na transport do szkoły czy bułkę, opowiadał wiele takich sytuacji. Jego matka całe życie wpatrzona w siebie a ojciec który sie z nim nie "cackal". Więc chyba podłoże tego zaburzenia wzięło sie z jego wychowywania i jego dzieciństwa. Maz czesto mnie wyzywa, obraża, słyszałam już chyba wszystko. Potrafi obrażać mnie, moja rodzinę, moje wykształcenie mimo ze ja mam studia a on nie posiada nawet matury.. wszyscy z mojego otoczenia są złi ... a swoją rodzinę ma za bustwo zwłaszcza matkę i zawsze ich usprawiedliwia i ciągle szuka uwagi swojej matki. Potrafi mnie obrażać również do niej. Potrafi rzucać we mnie przedmiotami a potem sie tego wypierać, Potrafi coś zrobić rzucić czymś a potem mnie nagrać i powiedzieć że to ja zrobiłam. Wymyślą na nagraniach jak mnie nagrywa niestworzone rzeczy na mój temat.. potrafił nawet nie raz rzucić sie na mnie i z całej siły szarpać za wlosy a potem powiedzieć że przecież to nie przemoc i delikatnie mnie tylko szarpnął. Nie mam prawa np sie na coś nie zgodzi bo Potrafi zrobić awanturę, rzucić przedmiotem, rozwalić moją rzecz. Nie raz jak nie chciałam podczas kłótni z nim rozmawiać to powiedział że muszę bo on chce wyjaśnić a jak ja nadal nie chce to mnie z obraza i mnie szantażuje ze jak nie zacznę normalne z nim rozmawiać (chodzi tutaj normalnie że mam być już miła i zachowywać sie jak by sie nic nie stalo) to bedzie eskalacja kłótni. Nie wiem co robić. Nie raz mówiłam mu ze sie wyprowadzę bo mam gdzie to mnie szantażuje że jak sie wyprowadzę to zlozy pozew o rozwód. Czuję że nie poradzę sobie z tym sama. Potrzebuję pomocy, poniewaz czuje ze wieedne od srodka ze powoli mnie to wszystko wykancza. Zauwazylam u siebie ze jak nawet delikatnie sie posprzeczamy panicznie sie boje co bedzie za chwile czy zrobi awanture czy zacznie czyms rzucac, cos niszczyc. Nie raz rowniez podczas klotni chcialam wyjsc to tarasowal mi.drzwi, zabieral telefon itd...chcialam tez dodac ze zawsze bylam pewna siebie osoba a mam wrazenie ze niszczy moja pewnosc siebie. Krytukuje wszystko , moj styl ubierania, moj charakter, ostatnio juz nawet zaczal krytykowal moj wyglad fizyczny kiedy mu sie to nigdy nie zdazylo. Mowi ze jestem nikim, ze z niczym sobie nie radze, ze do niczego sie nie nadaje, ze moja rodzina jest nikim, ze moja matka jeat zerem w porownaniu do jego.matki, ze jestem gownem itd... raz nawet potrafil mnie popchnac i zamachnac sie na mnie noga aby mnie kopnac ale sie powstrzymal. Wiem ze nie powinnam.z nim byc po tym wszystkim, zupelnie nie wiem dlaczego jeszxze w tym tkwie. Dodam że mamy dwuletnia córeczkę. Wiem jedno potrzebuje pomocy
Stosuje wobec mnie przemoc psychiczna oraz fizyczna. Tzn już od dawna zauważyłam że coś jest z nim nie tak. Z czasem zauwazalam u niego objawy osoby która jest zaburzona narcystycznie. Maz wychował sie w domu gdzie był dla swoich rodziców "problemem", stosowano u niego w domu "zimny chow", jak opowiadał nie raz że musiał będąc dzieckiem wybierać na co wydać pieniądze czy na transport do szkoły czy bułkę, opowiadał wiele takich sytuacji. Jego matka całe życie wpatrzona w siebie a ojciec który sie z nim nie "cackal". Więc chyba podłoże tego zaburzenia wzięło sie z jego wychowywania i jego dzieciństwa. Maz czesto mnie wyzywa, obraża, słyszałam już chyba wszystko. Potrafi obrażać mnie, moja rodzinę, moje wykształcenie mimo ze ja mam studia a on nie posiada nawet matury.. wszyscy z mojego otoczenia są złi ... a swoją rodzinę ma za bustwo zwłaszcza matkę i zawsze ich usprawiedliwia i ciągle szuka uwagi swojej matki. Potrafi mnie obrażać również do niej. Potrafi rzucać we mnie przedmiotami a potem sie tego wypierać, Potrafi coś zrobić rzucić czymś a potem mnie nagrać i powiedzieć że to ja zrobiłam. Wymyślą na nagraniach jak mnie nagrywa niestworzone rzeczy na mój temat.. potrafił nawet nie raz rzucić sie na mnie i z całej siły szarpać za wlosy a potem powiedzieć że przecież to nie przemoc i delikatnie mnie tylko szarpnął. Nie mam prawa np sie na coś nie zgodzi bo Potrafi zrobić awanturę, rzucić przedmiotem, rozwalić moją rzecz. Nie raz jak nie chciałam podczas kłótni z nim rozmawiać to powiedział że muszę bo on chce wyjaśnić a jak ja nadal nie chce to mnie z obraza i mnie szantażuje ze jak nie zacznę normalne z nim rozmawiać (chodzi tutaj normalnie że mam być już miła i zachowywać sie jak by sie nic nie stalo) to bedzie eskalacja kłótni. Nie wiem co robić. Nie raz mówiłam mu ze sie wyprowadzę bo mam gdzie to mnie szantażuje że jak sie wyprowadzę to zlozy pozew o rozwód. Czuję że nie poradzę sobie z tym sama. Potrzebuję pomocy, poniewaz czuje ze wieedne od srodka ze powoli mnie to wszystko wykancza. Zauwazylam u siebie ze jak nawet delikatnie sie posprzeczamy panicznie sie boje co bedzie za chwile czy zrobi awanture czy zacznie czyms rzucac, cos niszczyc. Nie raz rowniez podczas klotni chcialam wyjsc to tarasowal mi.drzwi, zabieral telefon itd...chcialam tez dodac ze zawsze bylam pewna siebie osoba a mam wrazenie ze niszczy moja pewnosc siebie. Krytukuje wszystko , moj styl ubierania, moj charakter, ostatnio juz nawet zaczal krytykowal moj wyglad fizyczny kiedy mu sie to nigdy nie zdazylo. Mowi ze jestem nikim, ze z niczym sobie nie radze, ze do niczego sie nie nadaje, ze moja rodzina jest nikim, ze moja matka jeat zerem w porownaniu do jego.matki, ze jestem gownem itd... raz nawet potrafil mnie popchnac i zamachnac sie na mnie noga aby mnie kopnac ale sie powstrzymal. Wiem ze nie powinnam.z nim byc po tym wszystkim, zupelnie nie wiem dlaczego jeszxze w tym tkwie. Dodam że mamy dwuletnia córeczkę. Wiem jedno potrzebuje pomocy
Dzień dobry Pani,
przede wszystkim przykro mi się czytało to co Pani napisała. Zaniepokoiła mnie kwestia związana z tym że Pani po studiach pisała w sposób pospieszny. Widać to po tym co Pani do mnie napisała. Kolejna kwestia, która mnie zaniepokoiła to pisanie dwutorowe czyli pojedynczo i dwuznacznie opisywanie jednej i tej samej osoby, czy po prostu szeregu osób. Ponadto podejrzewam, że pisała Pani z innego Kraju, gdzie pomoc nie zawsze dociera. Proponuje konsultacje u osoby znającej się na przemocy domowej tzw. domestic home. Ponadto zaproponował bym Pani grupę kobiet wyniszczanych by na nowo wzrosła w Pani wartość i pewność siebie.
z wyrazami szacunku,
Patryk Edward Pio z domu Gonder
przede wszystkim przykro mi się czytało to co Pani napisała. Zaniepokoiła mnie kwestia związana z tym że Pani po studiach pisała w sposób pospieszny. Widać to po tym co Pani do mnie napisała. Kolejna kwestia, która mnie zaniepokoiła to pisanie dwutorowe czyli pojedynczo i dwuznacznie opisywanie jednej i tej samej osoby, czy po prostu szeregu osób. Ponadto podejrzewam, że pisała Pani z innego Kraju, gdzie pomoc nie zawsze dociera. Proponuje konsultacje u osoby znającej się na przemocy domowej tzw. domestic home. Ponadto zaproponował bym Pani grupę kobiet wyniszczanych by na nowo wzrosła w Pani wartość i pewność siebie.
z wyrazami szacunku,
Patryk Edward Pio z domu Gonder
Dzień dobry, współczuję Pani i Pani córce która to widzi, słyszy i czuje. Dla Pani i dla niej MUSI Pani podjąć kroki w kierunku separacji, podjąć terapie która pomoże stawiać granice. Jak długo maz będzie wiedział ze niewiele mu grozi, tak długo będzie się zachowywał j/w. Proszę pamiętać zaburzenie nie jest constans, będzie coraz gorzej. Dlatego proszę działać juz dziś. Musie Pani chronić bezbronne dziecko i siebie.
Suplement:
nie jest istotne skąd męża problemy się wywodzą, są i tyle i tylko on może cos z nimi zrobić, nie Pani, ważne, ze każdy może panować nad zachowaniem i językiem bez względu na pochodzenie, wychowanie, genotyp (jeśli nie jest chory psychicznie, lub pod wpływem narkotyków itp) i nie może być to usprawiedliwieniem. Nigdy.
Suplement:
nie jest istotne skąd męża problemy się wywodzą, są i tyle i tylko on może cos z nimi zrobić, nie Pani, ważne, ze każdy może panować nad zachowaniem i językiem bez względu na pochodzenie, wychowanie, genotyp (jeśli nie jest chory psychicznie, lub pod wpływem narkotyków itp) i nie może być to usprawiedliwieniem. Nigdy.
Cieszę się, że zdecydowała się Pani opisać swoją sytuację i podzielić swoją historią. To bardzo ważny i odważny krok aby szukać dla siebie pomocy.
Z tego, co Pani opisuje, doświadcza Pani przemocy psychicznej i fizycznej, a także zachowań kontrolujących ze strony męża. To są sytuacje, które nigdy nie powinny mieć miejsca i które mogą mieć bardzo poważne konsekwencje dla Pani zdrowia psychicznego, fizycznego, a także dla bezpieczeństwa i rozwoju córeczki.
To bardzo zrozumiałe, że może Pani czuć się zagubiona, wyczerpana, osłabiona i pełna lęku — to naturalna reakcja na długotrwałe życie w napięciu i w przemocowej relacji, w której Pani granice są przekraczane, a wręcz dewastowane.
Na ten moment najważniejsze jest Pani bezpieczeństwo i bezpieczeństwo dziecka.
Zachęcam Panią do skontaktowania się z:
• Niebieską Linią (całodobowa, bezpłatna linia dla osób doświadczających przemocy),
• lub najbliższym Ośrodkiem Interwencji Kryzysowej w Pani miejscowości – tam można uzyskać pilną pomoc psychologiczną, prawną i wsparcie w znalezieniu bezpiecznego miejsca, jeśli zajdzie taka potrzeba.
Jeśli ma Pani możliwość zapewnienia sobie i dziecku bezpiecznego miejsca to warto z tego skorzystać najszybciej jak to możliwe. Im dłużej trwa przemoc, tym silniejsze jej oddziaływanie na psychikę, a przez to wzmacnia się uczucie rezygnacji i wyczerpania.
Równocześnie warto rozpocząć psychoterapię indywidualną, aby:
• odzyskać poczucie własnej wartości i sprawczości,
• zrozumieć mechanizmy, które sprawiają, że trudno jest odejść z relacji przemocowej,
• zaplanować kolejne kroki w sposób bezpieczny emocjonalnie i praktycznie.
Jeśli ma pani możliwość warto umówić się na konsultację indywidualną z terapeutą. W takiej rozmowie może Pani sytuację dokładniej, określić, jakie wsparcie jest teraz najbardziej potrzebne, oraz pomóc Pani zaplanować konkretne działania, by krok po kroku wyjść z tej sytuacji i odzyskać spokój.
Proszę pamiętać – nie jest Pani winna temu, co się dzieje, i nie jest Pani sama. Pomoc jest dostępna i może Pani ją otrzymać.
Z dobrymi myślami.
KI.
Z tego, co Pani opisuje, doświadcza Pani przemocy psychicznej i fizycznej, a także zachowań kontrolujących ze strony męża. To są sytuacje, które nigdy nie powinny mieć miejsca i które mogą mieć bardzo poważne konsekwencje dla Pani zdrowia psychicznego, fizycznego, a także dla bezpieczeństwa i rozwoju córeczki.
To bardzo zrozumiałe, że może Pani czuć się zagubiona, wyczerpana, osłabiona i pełna lęku — to naturalna reakcja na długotrwałe życie w napięciu i w przemocowej relacji, w której Pani granice są przekraczane, a wręcz dewastowane.
Na ten moment najważniejsze jest Pani bezpieczeństwo i bezpieczeństwo dziecka.
Zachęcam Panią do skontaktowania się z:
• Niebieską Linią (całodobowa, bezpłatna linia dla osób doświadczających przemocy),
• lub najbliższym Ośrodkiem Interwencji Kryzysowej w Pani miejscowości – tam można uzyskać pilną pomoc psychologiczną, prawną i wsparcie w znalezieniu bezpiecznego miejsca, jeśli zajdzie taka potrzeba.
Jeśli ma Pani możliwość zapewnienia sobie i dziecku bezpiecznego miejsca to warto z tego skorzystać najszybciej jak to możliwe. Im dłużej trwa przemoc, tym silniejsze jej oddziaływanie na psychikę, a przez to wzmacnia się uczucie rezygnacji i wyczerpania.
Równocześnie warto rozpocząć psychoterapię indywidualną, aby:
• odzyskać poczucie własnej wartości i sprawczości,
• zrozumieć mechanizmy, które sprawiają, że trudno jest odejść z relacji przemocowej,
• zaplanować kolejne kroki w sposób bezpieczny emocjonalnie i praktycznie.
Jeśli ma pani możliwość warto umówić się na konsultację indywidualną z terapeutą. W takiej rozmowie może Pani sytuację dokładniej, określić, jakie wsparcie jest teraz najbardziej potrzebne, oraz pomóc Pani zaplanować konkretne działania, by krok po kroku wyjść z tej sytuacji i odzyskać spokój.
Proszę pamiętać – nie jest Pani winna temu, co się dzieje, i nie jest Pani sama. Pomoc jest dostępna i może Pani ją otrzymać.
Z dobrymi myślami.
KI.
To, co Pani opisuje, jest przemocą. Nie „trudnym związkiem”, nie „kryzysem” – tylko sytuacją, w której ktoś przekracza Pani granice fizycznie i psychicznie.
Zatrzymajmy się na chwilę przy tym, co dzieje się w Pani.
Pisze Pani: „wiem, że nie powinnam z nim być, a jednak w tym tkwię”.
To bardzo ważne zdanie.
Jedna część Pani widzi rzeczywistość jasno – widzi przemoc, widzi zagrożenie, widzi, że to Panią niszczy.
Druga część Pani zatrzymuje Panią w tej relacji.
Zamiast pytać tylko „co jest z nim nie tak”, warto zobaczyć:
co dzieje się we mnie, kiedy próbuję się chronić?
Kiedy myśli Pani o odejściu – co Pani czuje w ciele?
Czy pojawia się lęk? napięcie? poczucie winy?
Bo bardzo często w takich sytuacjach pojawia się mechanizm:
– pojawia się impuls do ochrony siebie (np. wyjść, postawić granicę),
– a zaraz potem pojawia się lęk albo poczucie winy, które ten impuls blokuje.
I wtedy zamiast działać, człowiek zostaje.
Zauważa Pani też, że zaczęła tracić pewność siebie. To nie jest przypadek.
Przemoc działa właśnie w ten sposób – osłabia kontakt z własnym odczuwaniem i własną siłą, żeby trudniej było się z niej wycofać.
Chciałbym, żebyśmy nazwali jeszcze jedną rzecz bardzo wprost:
kiedy on Panią obraża, szarpie, blokuje wyjście, odbiera telefon – Pani organizm odbiera to jako zagrożenie.
I Pani reakcja – lęk, napięcie, czujność – jest adekwatna.
To nie Pani jest „zbyt wrażliwa”.
To sytuacja jest niebezpieczna.
Teraz najważniejsze pytanie nie brzmi: „dlaczego on taki jest?”
Tylko: czy Pani jest gotowa stanąć po swojej stronie?
To oznacza kontakt z własną złością i siłą.
Bo obok lęku bardzo często jest też złość – zdrowa złość, która mówi: „to nie jest w porządku”.
Czy pozwala Pani sobie ją poczuć?
Bo to właśnie ta część Pani może pomóc postawić granicę i zacząć się chronić.
Na tym etapie nie chodzi o naprawianie jego.
Chodzi o to, żeby Pani odzyskała kontakt ze sobą – ze swoim „nie”, ze swoim prawem do bezpieczeństwa.
To proces, który często wymaga wsparcia. Jeśli czuje Pani, że sama już nie daje rady tego unieść, warto skorzystać z pomocy terapeutycznej – również w moim gabinecie w Bielsko-Biała, gdzie pracujemy nad odzyskiwaniem kontaktu z własnymi emocjami i wychodzeniem z relacji przemocowych.
Na koniec powiem bardzo jasno:
Pani nie potrzebuje nauczyć się „lepiej znosić” tę sytuację.
Pani potrzebuje zacząć się chronić.
Zatrzymajmy się na chwilę przy tym, co dzieje się w Pani.
Pisze Pani: „wiem, że nie powinnam z nim być, a jednak w tym tkwię”.
To bardzo ważne zdanie.
Jedna część Pani widzi rzeczywistość jasno – widzi przemoc, widzi zagrożenie, widzi, że to Panią niszczy.
Druga część Pani zatrzymuje Panią w tej relacji.
Zamiast pytać tylko „co jest z nim nie tak”, warto zobaczyć:
co dzieje się we mnie, kiedy próbuję się chronić?
Kiedy myśli Pani o odejściu – co Pani czuje w ciele?
Czy pojawia się lęk? napięcie? poczucie winy?
Bo bardzo często w takich sytuacjach pojawia się mechanizm:
– pojawia się impuls do ochrony siebie (np. wyjść, postawić granicę),
– a zaraz potem pojawia się lęk albo poczucie winy, które ten impuls blokuje.
I wtedy zamiast działać, człowiek zostaje.
Zauważa Pani też, że zaczęła tracić pewność siebie. To nie jest przypadek.
Przemoc działa właśnie w ten sposób – osłabia kontakt z własnym odczuwaniem i własną siłą, żeby trudniej było się z niej wycofać.
Chciałbym, żebyśmy nazwali jeszcze jedną rzecz bardzo wprost:
kiedy on Panią obraża, szarpie, blokuje wyjście, odbiera telefon – Pani organizm odbiera to jako zagrożenie.
I Pani reakcja – lęk, napięcie, czujność – jest adekwatna.
To nie Pani jest „zbyt wrażliwa”.
To sytuacja jest niebezpieczna.
Teraz najważniejsze pytanie nie brzmi: „dlaczego on taki jest?”
Tylko: czy Pani jest gotowa stanąć po swojej stronie?
To oznacza kontakt z własną złością i siłą.
Bo obok lęku bardzo często jest też złość – zdrowa złość, która mówi: „to nie jest w porządku”.
Czy pozwala Pani sobie ją poczuć?
Bo to właśnie ta część Pani może pomóc postawić granicę i zacząć się chronić.
Na tym etapie nie chodzi o naprawianie jego.
Chodzi o to, żeby Pani odzyskała kontakt ze sobą – ze swoim „nie”, ze swoim prawem do bezpieczeństwa.
To proces, który często wymaga wsparcia. Jeśli czuje Pani, że sama już nie daje rady tego unieść, warto skorzystać z pomocy terapeutycznej – również w moim gabinecie w Bielsko-Biała, gdzie pracujemy nad odzyskiwaniem kontaktu z własnymi emocjami i wychodzeniem z relacji przemocowych.
Na koniec powiem bardzo jasno:
Pani nie potrzebuje nauczyć się „lepiej znosić” tę sytuację.
Pani potrzebuje zacząć się chronić.
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.