Jak wychodzę na spacer to bardzo wolno idę (przez zasiedzenie się w domu mam mega kiepską formę, naw
4
odpowiedzi
Jak wychodzę na spacer to bardzo wolno idę (przez zasiedzenie się w domu mam mega kiepską formę, nawet za długo stojąc się męczę) i boję się że ludzie mnie wtedy oceniają, że co ja tak wolno idę.. Mam też opory przed przechodzeniem przez te pasy gdzie trzeba nacisnąć guzik żeby zapaliło się zielone dla pieszych, mam wrażenie że źle naciskam ten guzik i boję się że światło się nie zapali i będę tam stała jak głupia... A jak idę z mamą to w ogóle nie przejmuję się ludźmi, dlaczego tak? Dopiero jak gdzieś wejdziemy, np. na poczekalnię do lekarza, to wtedy już się wstydzę
Dzień dobry. Tego typu kwestie najlepiej szczegółowo omówić z psychologiem. Jestem przekonany, że specjalista pomoże. Osobiście zapraszam. Pozdrawiam serdecznie.
Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online
Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu.
Pokaż specjalistów Jak to działa?
Pani reakcje i samopoczucie w danej sytuacji wymaga pogłębionej i szczegółowej diagnozy psychologicznej, na którą warto się umówić, tak aby Pani uzyskała odpowiedzi na nurtujące Panią pytania i uzyskała właściwą pomoc psychologiczną. Pozdrawiam.
Szanowna Pani, opisywane przez Panią sytuacje wskazują na występowanie silnego lęku przed oceną ze strony innych ludzi. Rozumiem, że obecność bliskiej osoby może łagodzić ten lęk w niektórych sytuacjach, choć, jak sama Pani opisuje, nie we wszystkich. Opisywany przez Panią lęk zdaje się bardzo utrudniać codzienne funkcjonowanie; z tego powodu zalecane byłoby skontaktowanie się z psychoterapeutą, aby w procesie terapii odkryć źródła owego lęku i popracować nad jego zmniejszeniem. Pozdrawiam.
To, co Pani opisuje, bardzo pasuje do lęku społecznego, czyli silnej obawy przed oceną innych ludzi. I chcę na początku jasno powiedzieć: to nie jest „głupie” ani „dziwne”. To jest mechanizm psychologiczny, który ma swoje konkretne przyczyny.
Kiedy idzie Pani sama, Pani układ nerwowy jest w trybie czuwania. Pojawia się myśl: „Ludzie patrzą. Oceniają. Coś robię nie tak”. Nawet wolne tempo chodzenia zaczyna być interpretowane jako coś, co może zostać zauważone i skrytykowane. To nie chodzi o samo chodzenie. Chodzi o obawę przed byciem widzianą i ocenioną.
Przycisk na pasach to bardzo dobry przykład. To zwykła, codzienna czynność, ale w lęku społecznym urasta do rangi „testu”. Pojawia się napięcie: „A jeśli źle nacisnę? Jeśli światło się nie zapali? Wszyscy będą patrzeć”. W rzeczywistości większość ludzi w ogóle nie zwraca uwagi, ale lęk zawęża uwagę i każe Pani zakładać, że jest Pani w centrum obserwacji.
To, że z mamą Pani się nie przejmuje, jest bardzo ważną wskazówką. Obecność bliskiej osoby daje poczucie bezpieczeństwa. W psychologii mówimy o tzw. bezpiecznej bazie. Kiedy ktoś zaufany jest obok, mózg dostaje sygnał: „Nie jestem sama. Jest wsparcie”. Poziom napięcia spada i lęk przed oceną słabnie. Dlatego wtedy idzie Pani swobodniej.
Natomiast w poczekalni, gdy już trzeba „być”, siedzieć, czekać, znów wraca świadomość siebie i obawa: „Jak wyglądam? Jak siedzę? Czy ktoś mnie ocenia?”. To bardzo typowe w sytuacjach, gdzie nie ma konkretnego zadania, tylko jest bycie wśród ludzi.
Warto też zauważyć, że ma Pani teraz słabszą kondycję i szybciej się męczy. To może zwiększać poczucie podatności. Kiedy ciało jest zmęczone, łatwiej o napięcie psychiczne. Organizm jest już w lekkim stresie fizycznym, więc szybciej uruchamia się stres społeczny.
Najważniejsze jest to, że problemem nie jest wolne chodzenie ani przycisk. Problemem jest surowy, wewnętrzny obserwator, który mówi: „Nie rób błędu. Nie wyróżniaj się. Nie bądź oceniona”. To z nim warto pracować.
Pomocne bywa stopniowe oswajanie sytuacji. Na przykład świadome naciskanie przycisku i zostanie tam mimo napięcia, bez uciekania. Z czasem mózg uczy się, że nic złego się nie dzieje. Bardzo pomaga też praca nad życzliwością wobec siebie i podważaniem myśli typu „wszyscy patrzą”. Zwykle każdy jest skupiony na sobie.
Jeżeli ten lęk znacząco ogranicza Pani funkcjonowanie, warto rozważyć kontakt z psychologiem. Lęk społeczny jest czymś, z czym naprawdę da się skutecznie pracować.
A to, że z mamą czuje się Pani swobodniej, pokazuje, że potrafi Pani funkcjonować bez tego napięcia. To bardzo dobry prognostyk.
Kiedy idzie Pani sama, Pani układ nerwowy jest w trybie czuwania. Pojawia się myśl: „Ludzie patrzą. Oceniają. Coś robię nie tak”. Nawet wolne tempo chodzenia zaczyna być interpretowane jako coś, co może zostać zauważone i skrytykowane. To nie chodzi o samo chodzenie. Chodzi o obawę przed byciem widzianą i ocenioną.
Przycisk na pasach to bardzo dobry przykład. To zwykła, codzienna czynność, ale w lęku społecznym urasta do rangi „testu”. Pojawia się napięcie: „A jeśli źle nacisnę? Jeśli światło się nie zapali? Wszyscy będą patrzeć”. W rzeczywistości większość ludzi w ogóle nie zwraca uwagi, ale lęk zawęża uwagę i każe Pani zakładać, że jest Pani w centrum obserwacji.
To, że z mamą Pani się nie przejmuje, jest bardzo ważną wskazówką. Obecność bliskiej osoby daje poczucie bezpieczeństwa. W psychologii mówimy o tzw. bezpiecznej bazie. Kiedy ktoś zaufany jest obok, mózg dostaje sygnał: „Nie jestem sama. Jest wsparcie”. Poziom napięcia spada i lęk przed oceną słabnie. Dlatego wtedy idzie Pani swobodniej.
Natomiast w poczekalni, gdy już trzeba „być”, siedzieć, czekać, znów wraca świadomość siebie i obawa: „Jak wyglądam? Jak siedzę? Czy ktoś mnie ocenia?”. To bardzo typowe w sytuacjach, gdzie nie ma konkretnego zadania, tylko jest bycie wśród ludzi.
Warto też zauważyć, że ma Pani teraz słabszą kondycję i szybciej się męczy. To może zwiększać poczucie podatności. Kiedy ciało jest zmęczone, łatwiej o napięcie psychiczne. Organizm jest już w lekkim stresie fizycznym, więc szybciej uruchamia się stres społeczny.
Najważniejsze jest to, że problemem nie jest wolne chodzenie ani przycisk. Problemem jest surowy, wewnętrzny obserwator, który mówi: „Nie rób błędu. Nie wyróżniaj się. Nie bądź oceniona”. To z nim warto pracować.
Pomocne bywa stopniowe oswajanie sytuacji. Na przykład świadome naciskanie przycisku i zostanie tam mimo napięcia, bez uciekania. Z czasem mózg uczy się, że nic złego się nie dzieje. Bardzo pomaga też praca nad życzliwością wobec siebie i podważaniem myśli typu „wszyscy patrzą”. Zwykle każdy jest skupiony na sobie.
Jeżeli ten lęk znacząco ogranicza Pani funkcjonowanie, warto rozważyć kontakt z psychologiem. Lęk społeczny jest czymś, z czym naprawdę da się skutecznie pracować.
A to, że z mamą czuje się Pani swobodniej, pokazuje, że potrafi Pani funkcjonować bez tego napięcia. To bardzo dobry prognostyk.
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.