Dzień dobry, proszę o poradę jaki nurt terapii powinnam wybrać. Od podstawówki mam fobie społeczna.

1 odpowiedzi
Dzień dobry, proszę o poradę jaki nurt terapii powinnam wybrać. Od podstawówki mam fobie społeczna. Aktualnie mam 21 lat i dopiero w tym wieku zaczęłam terapie cbt w związku z lękiem społecznym, jednak z powodu braku dogodnego terminu musiałam zakończyć terapię. W trakcie terapii zaczęłam mieć wątpliwości czy ten nurt jest dla mnie odpowiedni. Myślałam że moim największym problemem jest moja niesmialosc, wycofanie i lęk w kontaktach z ludźmi. Z czasem jednak zaczęłam odnosić wrażenie że problem leży gdzie indziej, gdyż mimo starań przełamywania lęku, staraniu się rozmawiać, nie unikać sytuacji społecznych nie ma żadnej poprawy w moich relacjach, a na terapię zdecydowałam się głównie z powodu braku przyjaciół czy nawet znajomych który towarzyszy mi od zawsze. Od zawsze byłam traktowana przez ludzi jak piąte koło u wozu, przeważnie albo ludzie mnie nie lubili (byłam dręczona w szkole i do tej pory śnią mi się osoby ze szkoły i czuje jakby to było wczoraj) albo traktowali jak kogoś mniej ważnego, gorszego, niepotrzebnego, a wręcz zbędnego. Zawsze czułam że to mi bardziej zależy na relacji niż drugiej stronie. Kiedy próbuję nawiązywać jakieś znajomości, czuje mur ze strony innych, jakby byli zdystansowani zanim jeszcze mnie poznają. Wśród nielicznych znajomych których mam również czuje się ignorowana i nie szanowana. Punktem zwrotnym przez który jeszcze bardziej zwątpiłam w moją terapię był wyjazd z koleżanką i jej znajomą. Na wyjeździe moja koleżanka odzywała się tylko do drugiej dziewczyny. Nawet gdy próbowałam włączyć się w rozmowę odpowiadała na to co mówię, ale patrzyła na tamtą koleżankę i po chwili używała zwrotów typu "wiesz" mimowolnie wykluczając mnie z rozmowy. Gdy gdzieś szłyśmy one trzymały się ze sobą szły tak, że "spychały" mnie z drogi. Gdy tamta chciała się zatrzymać po drodze to moja koleżanka na nią czekała a gdy ja chciałam coś spakować w ogóle na mnie nie czekały i przez cały wyjazd musiałam za nimi biegać. Czułam się zupełnie odizowalana. Najbardziej przykre było dla mnie to że dziewczyny kiedy już się do mnie zwracaly zachowywały się normalnie nie było widać jakby mialy do mnie jakiś problem, wyglądało to tak jakby po prostu były na tyle zaaprobowane swoją obecnością nawzajem że chyba nieświadomie mnie wykluczały. Ciągle w kontaktach z ludźmi czuje że to mi bardziej zależy że to ja muszę się starać nie widzę żadnej inicjatywy ze strony innych. W związku z moja fobia bardzo trudno mi nawiązywać znajomości, a mimo to ciągle to ja muszę rozpoczynać rozmowy i starać się je podtrzymać ponieważ druga strona w ogóle nie jest tym zainteresowana. Czuję ogromną presję że muszę być idealna, zabawna, rozgadana, muszę ciągle wymyślać tematy do rozmów i zabawiac druga osobe ponieważ w przeciwnym razie mnie zostawia i idzie do kogoś innego. Nigdy też nie miałam chłopaka. Kiedy mówiłam o tych kwestiach swojej terapeutce czułam, że bagatelizuje moje słowa i sprowadza wszystko do tego, że "kiedy nie bede mieć lęku w relacjach z ludźmi będę mieć szansę na poznawanie większej liczby osób i znalezienie kogoś kto również będzie starał się o relacje". Jednak mnie bardzo niepokoi fakt, że ludzie systematycznie mnie olewają, ignorują, odchodzą do innych osób które są głośniejsze i bardziej ich zabawiają. Chciałabym zmienić coś w sobie aby móc również przyciągać ludzi i choć raz w życiu poczuć inicjatywę z czyjejś strony, ponieważ nie jest to dla mnie komfortowe aby narzucać się i błagać aby ktoś chciał ze mną budować relację i nie ignorował mnie. Uważam że aby stworzyć relacje potrzeba inicjatywy dwóch stron i mimo moich najszczerszych chęci, niestety nie jest to dla mnie możliwe jeśli czuje dystans i kompletny brak zainteresowania ze strony innych. Nie kojarzę zbyt wiele sytuacji w swoim życiu w których to ktoś wyszedłby z inicjatywą do mnie. Zazwyczaj to ja mimo mojego leku społecznego musiałam starać się o ludzi. Na początku studiow próbowałam nawiązać przyjaźń z jedną dziewczyna ale bardzo szybko znalazła innych znajomych i mnie zostawiła. Następnie próbowałam nawiązać kontakt z inną dziewczyną która również jest wycofana i to z nią się teraz jako tako trzymam. Jednak jest ona kompletnie bierna, ciagle to ja muszę podtrzymywać rozmowę. Nawet gdy ona proponuje spotkanie raczej nie dochodzi ono do skutku, zawsze to ja muszę ostatecznie pytać i finalizować umówienie spotkania. Czuję, że w tej relacji to ja muszę "nieść wszystko na plecach", męczy mnie ta relacja i czuje się bardziej jak jej mama niż koleżanka. Czuję się wykończona moimi relacjami. W liceum miałam koleżankę której kupiłam prezent na 18 urodziny natomiast gdy ja miałam urdzoiny dwa miesiące później nie dostałam od niej nawet życzeń, bo zapomniała a prezent od niej dostałam po 2 tygodniach. W kolejnych latach w ogóle nie składała mi zyczen a gdy spotkałam ja wracając ze studiów zapytała wprost czy jestem samochodem bo liczy na podwozke co było dla mnie bardzo niemiłe, bo na co dzień zupełnie o mnie nie pamieta i widzi mnie tylko gdy coś potrzeba. W podstawówce również miałam koleżankę która brała ode mnie lekcje kiedy była w szpitalu a następnie nie zapraszała mnie nawet na urodziny bo jej znajomi mnie nie lubili. Spotykała się ze mną gdy nie miała z kim innym co powiedziała mi wprost. Takich historii mam masę i jestem przerażona nie wiem co mam robić. Chciałabym mieć normalne życie, znajomych, chłopaka a czuje że jest to dla mnie coś zupełnie odległego o czym mogę tylko pomarzyć. Często nie mogę spać mam lęki o przyszłość boje się że w przyszłości nie będę miała się kompletnie do kogo odezwać i skończę w domu pomocy i stracę zmysły, na samą myśl o tym łzy naplywaja mi do oczu. Panicznie się tego boję, miewam nawet o tym koszmary w nocy. Leczyłam się też farmakologicznie u psychiatry jednak leki niewiele pomogły. Bardzo proszę o poradę jaki nurt terapii powinnam wybrać? Nie czulam się dobrze na terapii cbt, mimo tego że bardzo staram się być przyjazna sympatyczna i otwarta ludzie i tak mnie ignorują przez co nie mogę stworzyć żadnych relacji. Jaka terapia mogłaby mi pomóc coś zmienić w sobie aby ludzie przestali mnie ignorować i zaczęli traktowac jak kogoś równego a nie piąte koło u wozu? Jak rozmawiam z kimś w trójkę czuje ogromną presję aby zrobić wszystko żeby nie zostać znowu odrzucona i wykluczona przez pozostałe dwie osoby i wpadam w panikę że chwila nieuwagi i zaraz znowu mnie wykluczą. Spotkania z ludźmi w ogóle nie są dla mnie przyjemne, odczuwam je raczej jak egzamin i walkę żeby nie zostać odepchniętą. Czuję się zupełnie wykończona emocjonalnie, nie mam już siły walczyć o relacje i uwagę ludzi, ale kiedy wstrzymuje się z inicjatywa to po prostu nikt się do mnie nie odzywa i jestem sama wiec albo muszę skakać wokoło kogoś albo nie mam z kim rozmawiać. Jestem zupełnie zrezygnowana i załamana, w ciągu dnia praktycznie nie myślę o niczym innym niż o tym że boje się że już zawsze będę tak samotna i nigdy nie będzie mi dane być w związku. Czuje ze może mam jakąś złą energię lub aurę przez co ludzie mnie omijają? Jak mam to zmienić żeby przyciągać ludzi? Znam osobe która jakoś automatycznie przyciąga ludzi zanim się w ogóle odezwie, gdzie nie pójdzie to wszyscy do niej lgną jakby miała w sobie jakiś magnes a nie robi nic szczególnego.
Co zrobić żeby też tak mieć? Chciałabym żeby ludzie też sami do mnie lgnęli a nie żebym musiała ich błagać a oni i tak mają to w głębokim poważaniu. Ciągle mam w sobie dużo kompleksów i lęku że ludzie i tak mnie nie polubią że mnie odrzucą jak zawsze mimo że sama uważam że jestem w porządku osoba to nie wierzę że ludzie by mnie docenili i zaakceptowali. Często jak ktoś mnie nie odrzuca na starcie to jestem zdziwiona i martwię się ile to potrwa zanim mu się znudzi i zmieni do mnie stosunek. Zaczęło się że w szkole mnie odrzucili i teraz mam zakodowane że już zawsze tak będzie, jakby to że jestem zawsze na boku i gorsza to już była moja tożsamość
mgr Szymon Szymczonek
Psychoterapeuta, Psycholog
Warszawa
Dziękuję za podzielenie się swoim doświadczeniem i tak szczegółowe opisanie swojej sytuacji. To, ile wysiłku wkłada Pani w relacje mimo lęku i wcześniejszych trudnych doświadczeń, naprawdę pokazuje dużą determinację. Nic dziwnego, że po tylu sytuacjach odrzucenia czy poczucia bycia „na boku” pojawia się zmęczenie, zwątpienie i lęk o przyszłość. Takie doświadczenia potrafią bardzo mocno wpłynąć na sposób myślenia o sobie i o relacjach z ludźmi.

Warto powiedzieć jedną ważną rzecz: to, że ma Pani takie doświadczenia w relacjach, nie oznacza, że ma Pani „złą energię” ani że jest w Pani coś, co naturalnie odpycha ludzi. Często bywa tak, że długotrwałe doświadczenia odrzucenia (np. w szkole) tworzą bardzo silne przekonania o sobie – np. „jestem gorsza”, „ludzie mnie zostawią”, „muszę bardzo się starać, żeby ktoś ze mną był”. Gdy takie przekonania się utrwalą, zaczynają wpływać na sposób wchodzenia w relacje, poziom napięcia w rozmowie, interpretowanie zachowań innych osób i wybór osób, z którymi próbujemy budować kontakt. To nie dzieje się świadomie, ale może sprawiać, że relacje stają się bardzo obciążające i przypominają „walkę o uwagę”.

Jeśli chodzi o nurt terapii, w Pani sytuacji często dobrze sprawdza się terapia schematów, czasem również w połączeniu z terapią poznawczo-behawioralną (CBT). CBT jest skuteczne w pracy z lękiem społecznym i pomaga stopniowo zmniejszać napięcie w sytuacjach społecznych. Natomiast terapia schematów idzie głębiej w obszar doświadczeń z dzieciństwa i młodości – takich jak odrzucenie, poczucie bycia gorszym, opuszczenia czy konieczności ciągłego „zasługiwania” na relacje. Wiele osób, które przez lata czuły się wykluczane, właśnie w tym nurcie zaczyna rozumieć, skąd biorą się te silne przekonania o sobie i jak je stopniowo zmieniać.

Bardzo ważne jest też to, żeby w terapii poczuć się wysłuchaną i zrozumianą. Jeśli miała Pani wrażenie, że poprzednia terapeutka bagatelizuje pewne aspekty, to ma Pani pełne prawo poszukać specjalisty, przy którym będzie więcej poczucia bezpieczeństwa i przestrzeni na omówienie tego, co dla Pani najważniejsze.

Relacje społeczne rzadko zmieniają się poprzez „stanie się bardziej idealną” czy bardziej zabawną osobą. W praktyce dużo większą rolę odgrywa zmiana sposobu patrzenia na siebie, zmniejszenie napięcia w kontaktach z ludźmi i nauczenie się budowania relacji w bardziej równowagowy sposób – bez poczucia, że trzeba ciągle zasługiwać na czyjąś obecność.

To proces, który wymaga czasu, ale jest możliwy. Fakt, że szuka Pani pomocy i zastanawia się nad terapią, jest już ważnym krokiem w stronę zmiany. Warto poszukać psychoterapeuty pracującego w CBT lub terapii schematów, który ma doświadczenie w pracy z lękiem społecznym i trudnościami w relacjach.

Wszystkiego dobrego :)
Znajdź eksperta

Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie

  • Twoje pytanie zostanie opublikowane anonimowo.
  • Pamiętaj, by zadać jedno konkretne pytanie, opisując problem zwięźle.
  • Pytanie trafi do specjalistów korzystających z serwisu, nie do konkretnego lekarza.
  • Pamiętaj, że zadanie pytania nie zastąpi konsultacji z lekarzem czy specjalistą.
  • Miejsce to nie służy do uzyskania diagnozy czy potwierdzenia tej już wystawionej przez lekarza. W tym celu umów się na wizytę do lekarza.
  • Z troski o Wasze zdrowie nie publikujemy informacji o dawkowaniu leków.

Ta wartość jest za krótka. Powinna mieć __LIMIT__ lub więcej znaków.


Wybierz specjalizację lekarza, do którego chcesz skierować pytanie
Użyjemy go tylko do powiadomienia Cię o odpowiedzi lekarza. Nie będzie widoczny publicznie.
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.