Dzień dobry, potrzebuję informacji zwrotnych odnośnie relacji z moją psychoterapeutką. Jestem w psyc
3
odpowiedzi
Dzień dobry, potrzebuję informacji zwrotnych odnośnie relacji z moją psychoterapeutką. Jestem w psychoterapii humanistycznej od prawie dwóch lat. Od kilku miesięcy jest mi trudniej. Wnosiłam to wielokrotnie na terapię, ale sytuacja stale się powtarza i po ostatniej sesji nie mam już siły.
Terapia chyba stresuje mnie teraz bardziej niż doświadczane trudne sytuacje w życiu. Myślałam, że może odtwarza się tu jakiś mój schemat bycia w relacji czy tzw. przeniesienie i warto o tym rozmawiać i przetrwać, aby mieć szansę na zmianę. Niestety ten schemat odtwarza się stale tak, że terapeutka reaguje w sposób zbliżony do tego, który znam z życia. Czuję się, jakbym stale musiała walczyć o autonomię i była karana za to, że się buntuję. Miałam nadzieję, że to mi da szansę przepracowania tego schematu, ale nie wiem czy mam siłę nadal walczyć i czy chcę, aby tak wyglądała moja psychoterapia. Czuję się tym coraz bardziej sfrustrowana, omawianie tego na terapii nic nie daje, mam też nawrót depresji (a to z nią się zgłosiłam na terapię). Zastanawiam się, czy na pewno terapia odbywa się zgodnie z zasadami sztuki.
Jest mi trudno z tym, że moja terapeutka mnie ocenia i mi doradza (tak interpretuję jej zachowanie). Może będzie łatwiej, jeśli podam przykłady (takich sytuacji jest więcej, podaję wybrane):
- Mówię, że zdecydowałam się zrezygnować z jednego zadania na rzecz innego, aby się nie przeciążać teraz, a terapeutka próbuje mnie na własnym przykładzie przekonywać, abym jednak nie rezygnowała z zadania, choć nie jest ono pilne (poleca mi też miejsce, w którym mogłabym uzyskać wsparcie w jego realizacji, choć komunikuję, że nie chcę tego teraz);
- Gdy mówię, że po rozstaniu z partnerem (który mnie zdradzał) pomaga mi stosowanie takiej a takiej strategii, terapeutka mówi, że ona wie lepiej, jaka strategia jest adekwatna i naciska na to, abym ją stosowała; jest tak nawet wtedy, gdy mówię, że wiem, iż moja strategia jest mało dojrzała, ale czuję się zagrożona w tamtej relacji i chcę teraz przede wszystkim przetrwać i nie wrócić do partnera, który stale się ze mną kontaktuje, a to, co się dzieje na sesjach sprawia, że nie jestem w stanie i wikłam się znów w tamtą relację, czego nie chcę;
- Gdy wnoszę na sesję potrzebę omówienia tego, że nie czuję się dobrze z radami i informacją, że terapeutka "wie lepiej", słyszę od niej, że jest ekspertką i rzeczywiście wie lepiej;|
- Gdy mówię, że nie zgadzam się z jakąś jej interpretacją tego, co się dzieje w moim życiu, terapeutka nie zaciekawia się skąd ta różnica zdań, nie dopytuje, aby lepiej poznać sytuację, ale mówi np. "Zatem pozostaniemy w innych opiniach na ten temat". Odechciewa mi się wtedy jakiejkolwiek rozmowy;
- Gdy mówię, że czuję smutek - terapeutka mówi, że to tak naprawdę złość, a gdy czuję złość - mówi, że to tak naprawdę smutek. Gdy się nie zgadzam, słyszę od niej, że zostanie przy własnej opinii;
- Mam wrażenie, że ciągle słyszę te same interpretacje mojego zachowania - nie są one dla mnie odkrywcze, rzeczywiście znam takie schematy z życia i czasem sama je też widzę, a czasem się nie zgadzam z nimi, nie mam jednak wrażenia, że pogłębiam rozumienie siebie;
Czuję się źle w tej terapii, czuję się coraz mniej kompetentna nawet w zakresie samej siebie, tak jakby wszystkie moje strategie były niedobre, moje emocje - nieadekwatne, a wszystkie moje oceny sytuacji - nietrafne. Omawianie tego podczas sesji tylko zaognia sprawę, zostaję z zupełnym poczuciem bezsilności i poczuciem winy, że się tym przejmuję. Mam takie wrażenie, jakbym była jakimś chodzącym kłębkiem patologii. Nie spodziewałam się tego po terapii humanistycznej. Sądziłam, że lepiej poznam siebie i jednak może nauczę się akceptować siebie, a czuję się coraz gorzej.
Czy to jest normalne w procesie terapii i warto to jednak przetrwać czy jednak moje obawy odnośnie takich reakcji mogą być uzasadnione?
Nie mam już siły na taką formę współpracy i zastanawiam się czy rezygnacja z terapii nie byłaby właśnie byciem w zgodzie ze swoimi potrzebami.
Będę wdzięczna za jakąś opinię z zewnątrz, może to mi pozwoli jaśniej spojrzeć na tę sytuację.
Terapia chyba stresuje mnie teraz bardziej niż doświadczane trudne sytuacje w życiu. Myślałam, że może odtwarza się tu jakiś mój schemat bycia w relacji czy tzw. przeniesienie i warto o tym rozmawiać i przetrwać, aby mieć szansę na zmianę. Niestety ten schemat odtwarza się stale tak, że terapeutka reaguje w sposób zbliżony do tego, który znam z życia. Czuję się, jakbym stale musiała walczyć o autonomię i była karana za to, że się buntuję. Miałam nadzieję, że to mi da szansę przepracowania tego schematu, ale nie wiem czy mam siłę nadal walczyć i czy chcę, aby tak wyglądała moja psychoterapia. Czuję się tym coraz bardziej sfrustrowana, omawianie tego na terapii nic nie daje, mam też nawrót depresji (a to z nią się zgłosiłam na terapię). Zastanawiam się, czy na pewno terapia odbywa się zgodnie z zasadami sztuki.
Jest mi trudno z tym, że moja terapeutka mnie ocenia i mi doradza (tak interpretuję jej zachowanie). Może będzie łatwiej, jeśli podam przykłady (takich sytuacji jest więcej, podaję wybrane):
- Mówię, że zdecydowałam się zrezygnować z jednego zadania na rzecz innego, aby się nie przeciążać teraz, a terapeutka próbuje mnie na własnym przykładzie przekonywać, abym jednak nie rezygnowała z zadania, choć nie jest ono pilne (poleca mi też miejsce, w którym mogłabym uzyskać wsparcie w jego realizacji, choć komunikuję, że nie chcę tego teraz);
- Gdy mówię, że po rozstaniu z partnerem (który mnie zdradzał) pomaga mi stosowanie takiej a takiej strategii, terapeutka mówi, że ona wie lepiej, jaka strategia jest adekwatna i naciska na to, abym ją stosowała; jest tak nawet wtedy, gdy mówię, że wiem, iż moja strategia jest mało dojrzała, ale czuję się zagrożona w tamtej relacji i chcę teraz przede wszystkim przetrwać i nie wrócić do partnera, który stale się ze mną kontaktuje, a to, co się dzieje na sesjach sprawia, że nie jestem w stanie i wikłam się znów w tamtą relację, czego nie chcę;
- Gdy wnoszę na sesję potrzebę omówienia tego, że nie czuję się dobrze z radami i informacją, że terapeutka "wie lepiej", słyszę od niej, że jest ekspertką i rzeczywiście wie lepiej;|
- Gdy mówię, że nie zgadzam się z jakąś jej interpretacją tego, co się dzieje w moim życiu, terapeutka nie zaciekawia się skąd ta różnica zdań, nie dopytuje, aby lepiej poznać sytuację, ale mówi np. "Zatem pozostaniemy w innych opiniach na ten temat". Odechciewa mi się wtedy jakiejkolwiek rozmowy;
- Gdy mówię, że czuję smutek - terapeutka mówi, że to tak naprawdę złość, a gdy czuję złość - mówi, że to tak naprawdę smutek. Gdy się nie zgadzam, słyszę od niej, że zostanie przy własnej opinii;
- Mam wrażenie, że ciągle słyszę te same interpretacje mojego zachowania - nie są one dla mnie odkrywcze, rzeczywiście znam takie schematy z życia i czasem sama je też widzę, a czasem się nie zgadzam z nimi, nie mam jednak wrażenia, że pogłębiam rozumienie siebie;
Czuję się źle w tej terapii, czuję się coraz mniej kompetentna nawet w zakresie samej siebie, tak jakby wszystkie moje strategie były niedobre, moje emocje - nieadekwatne, a wszystkie moje oceny sytuacji - nietrafne. Omawianie tego podczas sesji tylko zaognia sprawę, zostaję z zupełnym poczuciem bezsilności i poczuciem winy, że się tym przejmuję. Mam takie wrażenie, jakbym była jakimś chodzącym kłębkiem patologii. Nie spodziewałam się tego po terapii humanistycznej. Sądziłam, że lepiej poznam siebie i jednak może nauczę się akceptować siebie, a czuję się coraz gorzej.
Czy to jest normalne w procesie terapii i warto to jednak przetrwać czy jednak moje obawy odnośnie takich reakcji mogą być uzasadnione?
Nie mam już siły na taką formę współpracy i zastanawiam się czy rezygnacja z terapii nie byłaby właśnie byciem w zgodzie ze swoimi potrzebami.
Będę wdzięczna za jakąś opinię z zewnątrz, może to mi pozwoli jaśniej spojrzeć na tę sytuację.
Dzień dobry,
ocena zachowań Pani terapeuty byłaby złamaniem zasad etyki zawodowej. Nie mamy do tego prawa, gdyż taka ocena wymagałaby poznania obu wersji wydarzeń i wysłuchania obu stron.
Jednak jest jedna rzecz, którą czuję się w obowiązku napisać. Każdy pacjent pozostający w terapii ma niezbywalne prawo do własnej godności i dążenia do uzyskania komfortu - a więc do zdrowienia. Jeżeli czuje Pani, że obecna relacja terapeutyczna nie jest dla Pani wnosząca warto pomyśleć o zmianie. Tak, jak zmieniamy lekarza internistę jeżeli nie czujemy poprawy zdrowia po przepisanych lekach, tak samo mamy prawo do zmiany terapeuty, jeżeli nie czujemy poprawy po terapii.
ocena zachowań Pani terapeuty byłaby złamaniem zasad etyki zawodowej. Nie mamy do tego prawa, gdyż taka ocena wymagałaby poznania obu wersji wydarzeń i wysłuchania obu stron.
Jednak jest jedna rzecz, którą czuję się w obowiązku napisać. Każdy pacjent pozostający w terapii ma niezbywalne prawo do własnej godności i dążenia do uzyskania komfortu - a więc do zdrowienia. Jeżeli czuje Pani, że obecna relacja terapeutyczna nie jest dla Pani wnosząca warto pomyśleć o zmianie. Tak, jak zmieniamy lekarza internistę jeżeli nie czujemy poprawy zdrowia po przepisanych lekach, tak samo mamy prawo do zmiany terapeuty, jeżeli nie czujemy poprawy po terapii.
Dzień dobru. Niezwykle trudno odpowiedzieć na Pani pytanie z powodu niewystarczających informacji pochodzących z drugiej strony relacji terapeutycznej. Warto przyglądać się "trudnym" momentom w relacji terapeutycznej , gdyż w nich często doszukujemy się sedna problemu. Być może jest tak i w tej sytuacji. Jeśli jednak to nie przynosi efektów warto rozważyć zmianę. Pozdrawiam.
Dzień dobry, Dziękuję, że szczerze podzieliła się pani swoimi wyzwaniami zw z. prawie już dwuletnią terapia humanistyczna i relacją w terapii. Szuka pani pomocy. To pierwszy, ważny krok w kierunku oczekiwanej zmiany. Jestem psychologiem klinicznym i psychoterapeutką z długoletnim doświadczeniem w pracy z młodzieżą i dorosłymi. Prowadzę warsztaty dla psychoterapeutów na psychoterapeutycznych konferencjach naukowych, tłumaczę literaturę naukową.
Pracowałam z osobami, którym terapia pomogła lepiej odnaleźć się w podobnych sytuacjach.
Jeśli jest pani zainteresowana - zapraszam do umówienia sesji online ze mną poprzez portal Znany Lekarz. Trzymam kciuki i pozdrawiam serdecznie.
Pracowałam z osobami, którym terapia pomogła lepiej odnaleźć się w podobnych sytuacjach.
Jeśli jest pani zainteresowana - zapraszam do umówienia sesji online ze mną poprzez portal Znany Lekarz. Trzymam kciuki i pozdrawiam serdecznie.
Podobne pytania
- Witam. Mam wrażenie, że moja 15-sto letnia pinczerka zapowietrza się albo ma katar. Byłyśmy u weterynarza i p.dr.stwierdziła, że u psa w pyszczku jest stan zapalny od zepsutych zębów albo piesek ma przewlekłe przeziębienie. Osłuchowo na płucach i oskrzelach nie ma niepokojących objawów. Pani dr.przepisała…
- Na kocu mojej macicy poczułam kuleczkę czy to może być ciąża? Mam okres średnio co 30/40 dni raz czy dwa zdarzyło się dłużej jest 40 dzień i dalej nic
- Witam! Cztery dni temu chirurg naciął ropnia na pośladku i umieścił w ranie sączek. Dziś został on usunięty, chociaż pośladek nadal jest twardy, ale nie sączy się z niego ropa. Przez pierwsze dwa dni było widać, jak stopniowo znika zgrubienie i rumień, jednak dwa dni temu przestało, zatrzymało się to…
- Dzień dobry. Mam 19 lat i ostatnio pierwszy raz w zyciu uprawialem seks bez zabezpieczenia. Ze wgledu na to, ze bylem pod mocnym wplywem alkoholu to mialem problemy z podnieceniem i nie mialem orgazmu. Męczy mnie to, że osoba, z ktora uprawialem seks moze zajsc w ciaze. Jakie jest tego prawdopodobienstwo,…
- Dzień dobry ,mam 43 lata amh 0,4 czy jest jeszcze możliwe zajście naturalnie w ciąże ?czy już nie mam czasu i kierować się do klinik na stymulację albo inne metody bardziej pewne ? Dziękuje za odpowiedz
- Staram się o dziecko od 3 cykli. W 22/23 dniu cyklu według pasków owulacyjnych była owulacja. W 25 cyklu porobilam badanie progesteronu, wynik 4,36. Wcześniej zrobiłam badania w 4 dniu cyklu i progesteron 0,13. Czy była owulacja ? Jak zmienia się progesteron w 1 tygodniu ciąży, 2 i 3? Dziś 26 dzień cyklu…
- mam 20 lat i nigdy nie mialam chłopaka. Chciałabym go bardzo znaleźć lecz niestety nikt za bardzo mi się nie podoba ani nic nigdy nie poczułam w stosunku do żadnego. Czasem wydaje mi sie ze moge byc homo, ze prędzej znajde dziewczynę niz chlopaka. faceci z umięśnionymi klatami mi się nie podobają. Na…
- Dzień Dobry. 23 kwietnia przeszedłem zabieg artroskopi kolana, usunięto mi fałdy maziowe. Mam pytanie w jakim mniej więcej terminie mogę wrócić do rekreacyjnego grania w piłkę nożną oraz biegania dla zgubienia paru kilo. Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam
- chciałabym iść do pracy ale strasznie boje sie złożyć cv gdziekolwiek, paraliżuje mnie to. jakis czas temu rzuciłam studia, które wybrali mi rodzice i byla afera. kazali mi isc do pracy i załatwiłam sobie ja, mialam zacac od kwietnia. Jednak zadzwoniłam w połowie marca i okazało się że jednak mnie nie…
- Dzień dobry. Mam 19 lat. Ostatnio pierwszy raz uprawiałem seks bez zabezpieczenia. Stało się to pod wpływem bardzo dużej ilości alkoholu. Lęk, że osoba, z którą to zrobiłem zajdzie w ciąże jest ogromny i nie wyobrażam sobie czekać w niewiedzy, choć też wiem, że nikt mi tu niczego zapewnić nie może. Chodzi…
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Masz podobny problem? Ci specjaliści mogą Ci pomóc:
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.