Dzień dobry Państwu, chciałbym się dowiedzieć czy "produkowanie" horrorów jest odbiciem stanu psychi
3
odpowiedzi
Chciałbym się dowiedzieć czy "produkowanie" horrorów jest odbiciem stanu psychicznego autora i jego potrzeb, a nawet symboliczną reprezentacją zbiorowości (awersja wobec "normapatii)?
Dzień dobry, pokuszę się o odpowiedź, że wszystko co robimy może odbiciem naszego stanu psychicznego - nawet wybór dania obiadowego. Niemniej jednak, ciężko doszukiwać się w twórczości artystycznej ukrytej prawdy na temat stanu psychicznego autora i jego potrzeb. Czasami motywacje są o wiele prostsze niż wskazują pseudopsychologiczne teorie - np. chęć zarobku, sławy, lekkość pióra w określonej tematyce. Odsyłam do badań nad emocjami i motywacją. Pozdrawiam serdecznie, J.K.
Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online
Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu.
Pokaż specjalistów Jak to działa?
Film jest wyrazem artystycznym autora, podobnie jak obraz. Niektórzy artyści bywają zaburzeni lub miewać skrajne stany psychiczne, jednak zarówno obraz jak i film mogą być jedynie luźnym wytworem, który artysta z jakiegoś powodu chciał przekonać odbiorcom.
Twoje pytanie jest bardzo trafne i porusza istotne aspekty zarówno psychologii twórczości, jak i kulturowego wymiaru sztuki. W ujęciu psychologicznym, szczególnie w nurcie psychoanalitycznym i egzystencjalnym, horrory mogą być symbolicznym „kontenerem” dla lęków, popędów i nieświadomych konfliktów twórcy, które trudno wyrazić wprost. Tworzenie takich narracji bywa więc formą sublimacji — przekształcenia nieakceptowalnych treści wewnętrznych w społecznie dopuszczalną formę ekspresji.
Z perspektywy psychologii analitycznej (jungowskiej), postaci z horrorów (np. potwory, duchy, opętani) mogą reprezentować aspekty Cienia — czyli wyparte, niechciane części jaźni. Autor „produkując” horror, może nieświadomie konfrontować siebie (i widza) z tym, co wykluczone, obce lub tabuizowane.
Na poziomie społecznym horrory często odzwierciedlają zbiorowe lęki epoki — np. lęk przed chorobą, technologią, obcym, dezintegracją norm. W tym sensie stają się projekcją zbiorowej nieświadomości, ale też formą krytyki społecznej. Jak piszesz: mogą stanowić sprzeciw wobec „normopatii” — czyli kulturowo narzuconego przymusu bycia „normalnym”, przewidywalnym, konformistycznym. Horror, przez swoje transgresyjne treści, przekracza normy, ukazuje pęknięcia i patologie społeczne w sposób wyostrzony.
Twórca horroru nie musi być „zaburzony”, ale często jest wrażliwy na psychiczne i społeczne napięcia — i używa estetyki grozy, by je symbolicznie opracować. Horror to nie tylko straszenie – to także forma psychicznej i kulturowej pracy z tym, co wyparte, lękowe i niewypowiedziane.
Z perspektywy psychologii analitycznej (jungowskiej), postaci z horrorów (np. potwory, duchy, opętani) mogą reprezentować aspekty Cienia — czyli wyparte, niechciane części jaźni. Autor „produkując” horror, może nieświadomie konfrontować siebie (i widza) z tym, co wykluczone, obce lub tabuizowane.
Na poziomie społecznym horrory często odzwierciedlają zbiorowe lęki epoki — np. lęk przed chorobą, technologią, obcym, dezintegracją norm. W tym sensie stają się projekcją zbiorowej nieświadomości, ale też formą krytyki społecznej. Jak piszesz: mogą stanowić sprzeciw wobec „normopatii” — czyli kulturowo narzuconego przymusu bycia „normalnym”, przewidywalnym, konformistycznym. Horror, przez swoje transgresyjne treści, przekracza normy, ukazuje pęknięcia i patologie społeczne w sposób wyostrzony.
Twórca horroru nie musi być „zaburzony”, ale często jest wrażliwy na psychiczne i społeczne napięcia — i używa estetyki grozy, by je symbolicznie opracować. Horror to nie tylko straszenie – to także forma psychicznej i kulturowej pracy z tym, co wyparte, lękowe i niewypowiedziane.
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.