Dzień dobry, Od jakiegoś czasu zastanawiam się co ze sobą zrobić. Problem 1. Brak radości, szcz
4
odpowiedzi
Dzień dobry,
Od jakiegoś czasu zastanawiam się co ze sobą zrobić.
Problem 1. Brak radości, szczęścia tylko pustka – rzeczy które robię, wykonuję bo tak trzeba. To co sprawiło mi kiedyś satysfakcję, przyjemność i radość: spotkania z przyjaciółmi, wypad w góry, nowa gra komputerowa, film, serial, książka a nawet sex są raczej wyłącznikiem emocji – stanem kiedy nie czuję pustki tylko koncentrację na czynności, umysł jest zajęty, uczucia milczą.
Problem 2. Niska samoocena – mam stanowisko kierownicze, zarabiam więcej niż średnia krajowa, wyremontowałem mieszkanie, więc mam jakieś sukcesy i nie powinien mieć z tym problemu. Jednak wewnętrznie czuję jakbym to wszystko osiągnął tylko dzięki szczęściu i oszustwu i że za chwilę to się zawali, albo, że to co osiągnąłem to tak naprawdę nic wielkiego. Zwykle, nie myślę o tym, ale uczucie pojawia się, a wtedy każdy ruch każda aktywność nacechowana jest strachem, przed ośmieszeniem porażką. To tak jak widzisz grupę śmiejących ludzi i ktoś z niej spojrzy w Twoją stronę – myślisz śmieją się ze mnie.
Problem 3. Brak koncentracji i sił do działania - trudno mi zrobić cokolwiek. Napisanie czegoś na tym portalu planuję od początku roku i nie mogę się zebrać, nawet kiedy to piszę nie wiem czy za chwilę tego nie skasuję. Zrobienie prostej rzeczy w pracy to skakanie po kilku innych tematach, kilkukrotne sprawdzenie, zmienianie i tak wychodzi nie najlepiej. W domu odwlekam sprawy nie potrafiąc się zająć tymi ważnymi niemal do ostatniej chwili. Nie chodzi o to, że nie wiem jak zacząć tylko coś nie pozwala mi zrobić pierwszego ruchu.
Problem 4. Brak umiejętności wypoczynku, regeneracji – mam wrażenie, że utraciłem najprostszą umiejętność odpoczynku. Może to i zwykłe zmęczenie rodzica – mam w końcu małe dzieci rok i pięć lat, ale nawet kiedy ich nie ma, a w domu zostaję sam nie potrafię usiąść albo aktywnie odpocząć, ale taki chyba byłem zawsze. Żona wysłała mnie ostatnio w góry, by tam moja głowa wypoczęła, ale nawet tam idąc, nie mogłem się oderwać od domu, od pracy. Trasa planowana na 2 dni, jednak gdy tylko dochodziłem do miejsca w którym planowałem przerwę coś było nie tak coś kazało mi gnać dalej. Schroniska, w których myślałem, aby przenocować były jakieś obce, nie czułem się tam dobrze. W końcu trasę zrobiłem w jeden dzień i wróciłem do domu.
Problem 5. Obecnie nie istnieje, ale pojawi się z chwilą kumulacji powyższych kiedy dochodzi do tego, że w obłędnym kręgu praca – dom, kiedy brak mi miejsca schronienia, bo z pracy chce znaleźć w domu, a w domu myślę, aby jak najszybciej znaleźć się w pracy, nachodzą mnie myśli, że by to przerwać. Kiedy nie ma radości z tego co istnieje to po co być? Planuję jak przestać być albo/i staję się opryskliwy i nieznośny, zapatrzony w czubek własnego nosa - starzy znajomi się odsuwają. Ostatnio straciłem przez to bardzo bliską przyjaciółkę.
To wszystko przychodzi falami, przewala się przeze mnie i dociska mnie do ziemi. Potem częściowo mija, niby wstaję i idę dalej przez życie, ale powoli zaczynam odczuwać, że brak mi już sił, że kolejne fale są coraz cięższe i coraz dłużej jestem „pod wodą”. To trwa już jakieś 10-15 lat może dłużej. Pomiędzy falami staram się robić to co należy, to co się powinno robić bo tak trzeba bo innym to dało radość, ale zaczynam się bać czy następna fala nie zabierze mi pracy, domu, kolejnych przyjaciół, czy rodziny... Przedtem rozmawiałem o tym z najbliższymi, ale ile można, próbuję coś zrobić, coś poczuć, coś zmienić, ale to nic nie daje. Zmiany wypalają się w zimnym ogniu pustki i poczucia winy, albo konieczności porzucenia ich na rzecz innych pilnych i ważnych rzeczy.
Jak wyjść z tego błędnego kręgu?
Dziękuję, pozdrawiam.
Od jakiegoś czasu zastanawiam się co ze sobą zrobić.
Problem 1. Brak radości, szczęścia tylko pustka – rzeczy które robię, wykonuję bo tak trzeba. To co sprawiło mi kiedyś satysfakcję, przyjemność i radość: spotkania z przyjaciółmi, wypad w góry, nowa gra komputerowa, film, serial, książka a nawet sex są raczej wyłącznikiem emocji – stanem kiedy nie czuję pustki tylko koncentrację na czynności, umysł jest zajęty, uczucia milczą.
Problem 2. Niska samoocena – mam stanowisko kierownicze, zarabiam więcej niż średnia krajowa, wyremontowałem mieszkanie, więc mam jakieś sukcesy i nie powinien mieć z tym problemu. Jednak wewnętrznie czuję jakbym to wszystko osiągnął tylko dzięki szczęściu i oszustwu i że za chwilę to się zawali, albo, że to co osiągnąłem to tak naprawdę nic wielkiego. Zwykle, nie myślę o tym, ale uczucie pojawia się, a wtedy każdy ruch każda aktywność nacechowana jest strachem, przed ośmieszeniem porażką. To tak jak widzisz grupę śmiejących ludzi i ktoś z niej spojrzy w Twoją stronę – myślisz śmieją się ze mnie.
Problem 3. Brak koncentracji i sił do działania - trudno mi zrobić cokolwiek. Napisanie czegoś na tym portalu planuję od początku roku i nie mogę się zebrać, nawet kiedy to piszę nie wiem czy za chwilę tego nie skasuję. Zrobienie prostej rzeczy w pracy to skakanie po kilku innych tematach, kilkukrotne sprawdzenie, zmienianie i tak wychodzi nie najlepiej. W domu odwlekam sprawy nie potrafiąc się zająć tymi ważnymi niemal do ostatniej chwili. Nie chodzi o to, że nie wiem jak zacząć tylko coś nie pozwala mi zrobić pierwszego ruchu.
Problem 4. Brak umiejętności wypoczynku, regeneracji – mam wrażenie, że utraciłem najprostszą umiejętność odpoczynku. Może to i zwykłe zmęczenie rodzica – mam w końcu małe dzieci rok i pięć lat, ale nawet kiedy ich nie ma, a w domu zostaję sam nie potrafię usiąść albo aktywnie odpocząć, ale taki chyba byłem zawsze. Żona wysłała mnie ostatnio w góry, by tam moja głowa wypoczęła, ale nawet tam idąc, nie mogłem się oderwać od domu, od pracy. Trasa planowana na 2 dni, jednak gdy tylko dochodziłem do miejsca w którym planowałem przerwę coś było nie tak coś kazało mi gnać dalej. Schroniska, w których myślałem, aby przenocować były jakieś obce, nie czułem się tam dobrze. W końcu trasę zrobiłem w jeden dzień i wróciłem do domu.
Problem 5. Obecnie nie istnieje, ale pojawi się z chwilą kumulacji powyższych kiedy dochodzi do tego, że w obłędnym kręgu praca – dom, kiedy brak mi miejsca schronienia, bo z pracy chce znaleźć w domu, a w domu myślę, aby jak najszybciej znaleźć się w pracy, nachodzą mnie myśli, że by to przerwać. Kiedy nie ma radości z tego co istnieje to po co być? Planuję jak przestać być albo/i staję się opryskliwy i nieznośny, zapatrzony w czubek własnego nosa - starzy znajomi się odsuwają. Ostatnio straciłem przez to bardzo bliską przyjaciółkę.
To wszystko przychodzi falami, przewala się przeze mnie i dociska mnie do ziemi. Potem częściowo mija, niby wstaję i idę dalej przez życie, ale powoli zaczynam odczuwać, że brak mi już sił, że kolejne fale są coraz cięższe i coraz dłużej jestem „pod wodą”. To trwa już jakieś 10-15 lat może dłużej. Pomiędzy falami staram się robić to co należy, to co się powinno robić bo tak trzeba bo innym to dało radość, ale zaczynam się bać czy następna fala nie zabierze mi pracy, domu, kolejnych przyjaciół, czy rodziny... Przedtem rozmawiałem o tym z najbliższymi, ale ile można, próbuję coś zrobić, coś poczuć, coś zmienić, ale to nic nie daje. Zmiany wypalają się w zimnym ogniu pustki i poczucia winy, albo konieczności porzucenia ich na rzecz innych pilnych i ważnych rzeczy.
Jak wyjść z tego błędnego kręgu?
Dziękuję, pozdrawiam.
Dzień dobry.
Pisze Pan o przytłoczeniu brakami i utratami, które Pan przeżywa - i w sobie, i wokół. Trudno w takim stanie wewnętrznym o zapał do życia, który - jak rozumiem - chciałby Pan odzyskać. Proszę udać się na wizytę do lekarza psychiatry (NFZ - bez skierowania/prywatnie) oraz na konsultację do psychoterapeuty (NFZ - ze skierowaniem, najlepiej od lek.psychiatry lub prywatnie). Potrzebna jest Panu psychoterapia - może pomóc w odzyskiwaniu tego, co utracone i ograniczaniu nawrotu "fal". Dodatkowo, leki mogą poprawić Pana samopoczucie i ustabilizować nastrój. Proszę nie zwlekać.
Pozdrawiam!
Pisze Pan o przytłoczeniu brakami i utratami, które Pan przeżywa - i w sobie, i wokół. Trudno w takim stanie wewnętrznym o zapał do życia, który - jak rozumiem - chciałby Pan odzyskać. Proszę udać się na wizytę do lekarza psychiatry (NFZ - bez skierowania/prywatnie) oraz na konsultację do psychoterapeuty (NFZ - ze skierowaniem, najlepiej od lek.psychiatry lub prywatnie). Potrzebna jest Panu psychoterapia - może pomóc w odzyskiwaniu tego, co utracone i ograniczaniu nawrotu "fal". Dodatkowo, leki mogą poprawić Pana samopoczucie i ustabilizować nastrój. Proszę nie zwlekać.
Pozdrawiam!
Witam, wyobrażam sobie jak jest Pani trudno funkcjonować w codzienności przeżywając to co Pani opisuje, z Pani wiadomości wynika też, że wiele się dzieje w Pani wnętrzu. Zachęcam Panią do podjęcia psychoterapii, aby to uporządkować, wyciszyć i odzyskać stabilizację wewnętrzną. Pozdrawiam serdecznie. Anna Bernatowska
Dzień dobry, takie życie pod wodą, będąc zalanym ciężkimi falami lub alternatywnie pływanie po wzburzonym morzu, w ciągłym oczekiwaniu i lęku przed kolejną falą, musi być bardzo wyczerpujące i niszczące, czego skutki opisał Pan w swojej wiadomości. Ciągła walka – czy to z falami czy tym, żeby ich uniknąć, może pozbawić sił – fizycznych, psychicznych, emocjonalnych i społecznych. Brak radości, celu, pustka, jakiejkolwiek przyjemności z życia, trudności w rozpoczęciu aktywności czy wypoczynku może wskazywać na przykład na depresję. Do tego dochodzi obniżona samoocena i samokrytyka w stosunku do siebie – pisze Pan, że szczęście zaprowadziło Pana tak wysoko, a nie Pana kompetencje. Być może czuje się Pan wypalony zawodowo lub może pojawiać się uzależnienie od zadań/ pracy. Wtedy nawet przyjemne rzeczy, jak wędrówka po górach, stają się kolejnym celem do zrealizowania. Trudno jest na podstawie jednej wiadomości zdiagnozować, które z tych elementów mają miejsce, co jest skutkiem, co przyczyną, a co współwystępuje ze sobą. Pomóc Panu może wizyta u psychoterapeuty/psychologa. Psycholog pomoże Panu przyjrzeć się obecnej sytuacji, znaleźć przyczyny i rozwiązania, tak aby mógł Pan pływać bez lęku i napięcia, a przede wszystkim z przyjemnością. Jeżeli poszukuje Pan specjalisty w okolicach Katowic i Jaworzna, to zapraszam na wizytę. Pozdrawiam
Dzień dobry. Jeśli chciałby Pan bliżej przyjrzeć swoim trudnościom, zachęcam do podjęcia konsultacji z psychoterapeutą. Z jakiegoś powodu odczuwa Pan pustkę i brak satysfakcji, choć jak sam Pan pisze, obiektywnie rzecz biorąc prowadzi Pan udane życie i odnosi Pan sukcesy (żona, dobra praca). Z jakiegoś powodu trudno także Panu uznać autorstwo własnych osiągnięc. Tego rodzaju trudości jak najbardziej nadają się do pracy w gabinecie.
Z poważaniem.
Z poważaniem.
Podobne pytania
- Wypadek komunikacyjny , złamanie wieloodłamowe okołokrętarzowe prawej kości udowej z przemieszczeniem odłamów-zastosowano zespolenie płytą kątową i śrubami.Lekarz orzecznik przyznał 30 % trwałego uszczerbku, po roku usunięto zespolenie a po dwóch latach zastosowano endoprotezę biodra i lek orzecznik…
- Czy przy Hashimoto dieta musi byc dobrana indywidualnie dla danego pacjenta czy jest jakaś ogólna? Czy każdy dietetyk zna sie na Hashimoto i o odpowiedniej diecie?
- Córka lat 15 jest muzykalna, wygrała sporo konkursów.Ostatnio nasila się szczękościsk i nie może dłużej jak godzinę śpiewać. Myślałam o wizycie u logopedy , zapisałam do przychodni ale już mija miesiąć i nie dzwonią kiedy będzie termin. Córka już potrzebuje pomocy, cierpi z bólu. Nie stać mnie prywatnie.…
- Witam mam 20 lat i mam bardzo duży problem, mianowicie stosunek z kobietą sprawia mi bardzo znikomą przyjemność i podniecenie. Wiem że to przez zbyt częste i od dawna zaspokajanie się ręką i oglądanie filmów porno. Czy jeśli zostawię te dwie rzeczy na długi czas to czy wszystko wróci do normy? Czy potrzebuje…
- Dzień dobry Jestem 32 letnim mężczyzną mam zezo rozbieżne na jedno oko. Chciałbym zapytać czy okulary ajurwedyjskie ,mogą mi pomóc w samodzielnej rehabilitacji wzroku. Chodziłem do ortopryka zalecił ćwiczenia wzroku.np potrzenie w różne punkty czytanie jednym okiem. Pani drokor powiedziała że oko…
- Witam czy podczas zabiegu laryngologicznego moja córka (15lat) będzie intubowana ? Czy można uniknąć jakoś wymiotów które miała podczas ostatnich operacji ?
- Od dluzszego czasu nie mogę znalezc drogi ktora zmusi mojego meza do podjecia leczenia z uzalezninia alkocholowego Standard to alkochol w wolne dni od pracy a jak by tego bylo malo to moja corka 35letnia tez zapija swoje problemy Nie umie odpowiedziec dlaczego pije Taki stan trwa juz dosyc dlugo Jedno…
- Witam mam pytanie i prosze o konkretna pomoc o tuż o pieciu lat mam problem z krtania z prawej strony po wykonanym resonasie magnetycznym stwierdzona zwichnieta prawą nalewke krtani od dluższego czasu moje samopoczucie się znienilo nie do poznania brak energi do życia nad kością gnykowa pojawil się palcem…
- Mężczyzna 44 lata, 176 cm /79kg. Morfologia ok, ob 9, crp 0.35. Od kilku lat chipercholesterolomia pod katrola ale bez statyn. Brak nadciśnienia. Na jesieni ub roku holter i rezonans głowy - wszystko ok. Migreny z aura i wypadanie platka zas. mitralnej, ale bez znaczenia hydrodynamicznego. W tym roku…
- Witam moja roczna córka ma niedokrwistość hemolityczna nabyta czy za pomocą homeopatii da się ją z tego wyleczyć dodam, że córka najprawdopodobniej ma tę chorobę po szczepionce na pneumokoki do dnia jej podania dziecko było zdrowe dwa tyg po zaszczepieniu córka zaczęła gasnąć w oczach
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Masz podobny problem? Ci specjaliści mogą Ci pomóc:
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.