Dzień dobry mam taki problem nie wiem vo z tym zrobić. Mam przyjaciela pd 5 lat mieszkamy 500 km od
3
odpowiedzi
Dzień dobry mam taki problem nie wiem vo z tym zrobić. Mam przyjaciela pd 5 lat mieszkamy 500 km od siebie nigdy nie byłam u niego na sylwestra przez te 5 lat a in chciał żebym przyjeżdżała ją zawsze odmawiałam bo nie chce mi się jechać 500 km . A.utrzymyjemy dobry bardzo kontakt dziś mi powiedział że on ma dosyć takiej znajomości już że nawet nie mogę przyjechać jak mnie prosi , powiedział że będę jeszcze płakać jak nie przyjadę bo nie pójdę. Zawsze co rok to samo jest pozniej jest dla mnie osły nie odzywa się do mnie obrażony jest mało dzwoni przez te lata zawsze zaczyna się to sprzed świętami . Ale w tym roku powiedział że ma już tego dosyć że bie przyjeżdżam i pewnie zakonczy że mną znajomość. A.ja wiem ze nie pojadę. Troche mu smutno bo teraz obrażony będzie i zmieni się dla mnie tak jak zawsze i pewnie w tym roku już to zakonczy nasza znajomość. Już mi się chce płakać a co poznjej .
Dzień dobry, dziękuję, że Pani o tym napisała. Z tego, co Pani opisuje, widać, jak bardzo ta sytuacja jest dla Pani trudna i obciążająca emocjonalnie. Jest w tym dużo smutku, napięcia i lęku przed utratą ważnej relacji. To naturalne, że chce się Pani płakać, jest to reakcja na poczucie, że jest Pani stawiana przed wyborem, na który wewnętrznie nie jest Pani gotowa. Słyszę, że od lat ten sam schemat się powtarza: zbliżające się święta, presja na przyjazd, później obrażanie się, dystans i Pani poczucie winy. Jednocześnie bardzo jasno Pani pisze, że wie Pani, że nie pojedzie, to też jest ważna informacja o Pani granicach i możliwościach. Nie każdy jest w stanie lub chce pokonywać 500 km, nawet dla kogoś bliskiego, i to samo w sobie nie czyni Pani złą czy niewystarczającą. Może Pani czuć jednocześnie smutek z powodu możliwego zakończenia tej znajomości i przekonanie, że nie chce lub nie potrafi spełnić jego oczekiwań. Te uczucia nie wykluczają się tylko są zrozumiałe. Warto zauważyć, że relacja, w której regularnie pojawia się presja, straszenie rozstaniem i obrażanie się, bywa bardzo wyczerpująca emocjonalnie.
Na ten moment najważniejsze jest, aby zadbała Pani o siebie i swoje emocje. Ma Pani prawo czuć smutek, żal i niepewność. Jeśli poczuje Pani, że to wszystko Panią zalewa, proszę spróbować dać sobie chwilę, porozmawiać z kimś zaufanym, zapisać myśli, albo po prostu pozwolić sobie na te emocje bez oceniania siebie. Życzę wszystkiego dobrego. Pozdrawiam serdecznie.
Na ten moment najważniejsze jest, aby zadbała Pani o siebie i swoje emocje. Ma Pani prawo czuć smutek, żal i niepewność. Jeśli poczuje Pani, że to wszystko Panią zalewa, proszę spróbować dać sobie chwilę, porozmawiać z kimś zaufanym, zapisać myśli, albo po prostu pozwolić sobie na te emocje bez oceniania siebie. Życzę wszystkiego dobrego. Pozdrawiam serdecznie.
Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online
Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu.
Pokaż specjalistów Jak to działa?
Dzień dobry. Dziękuję, że Pani to opisała. Widzę, że ta relacja jest dla Pani ważna, a jednocześnie co roku wraca ten sam trudny moment: przed świętami pojawia się presja, groźba zakończenia znajomości i potem „kara ciszą” lub obrażeniem.
Z Pani słów wynika też, że ma Pani jasną granicę: nie chce Pani jechać 500 km na Sylwestra i mówi Pani wprost, że raczej nie pojedzie. I tu zderzają się dwie rzeczy: potrzeba Pana, żeby poczuć się ważnym i „wybranym”, oraz Pani potrzeba, żeby bliskość nie była wymuszana ultimatum i poczuciem winy („będzie Pani płakać”, „skończę znajomość”). To, że chce się Pani płakać, jest zrozumiałe, bo wisi w powietrzu możliwa strata i kolejny raz ten sam scenariusz.
Jedno pytanie, żeby Panią dobrze usłyszeć: czego najbardziej potrzebuje Pani od tej znajomości, żeby dawała Pani spokój i poczucie szacunku, nawet jeśli Pani nie pojedzie na Sylwestra?
Z Pani słów wynika też, że ma Pani jasną granicę: nie chce Pani jechać 500 km na Sylwestra i mówi Pani wprost, że raczej nie pojedzie. I tu zderzają się dwie rzeczy: potrzeba Pana, żeby poczuć się ważnym i „wybranym”, oraz Pani potrzeba, żeby bliskość nie była wymuszana ultimatum i poczuciem winy („będzie Pani płakać”, „skończę znajomość”). To, że chce się Pani płakać, jest zrozumiałe, bo wisi w powietrzu możliwa strata i kolejny raz ten sam scenariusz.
Jedno pytanie, żeby Panią dobrze usłyszeć: czego najbardziej potrzebuje Pani od tej znajomości, żeby dawała Pani spokój i poczucie szacunku, nawet jeśli Pani nie pojedzie na Sylwestra?
Dzień dobry.
To, co Pani przeżywa, jest bardzo bolesne i zrozumiałe. Widzę tu silny konflikt między Pani granicą (nie chce Pani jechać 500 km) a jego oczekiwaniami, które są wyrażane w sposób raniący – poprzez obrażanie się, wycofywanie kontaktu i straszenie zakończeniem relacji. To wywołuje w Pani lęk, smutek i poczucie winy.
Ważne: ma Pani prawo nie jechać, nawet jeśli jemu jest z tym trudno. Przyjaźń nie powinna opierać się na presji ani na tym, że jedna strona „musi”, żeby druga nie zniknęła. Jeśli co roku schemat się powtarza, to znaczy, że problem nie leży w jednym Sylwestrze, ale w sposobie radzenia sobie z różnicą potrzeb.
To naturalne, że Pani płacze – bo boi się Pani straty relacji. Ale warto też zadać sobie pytanie:
czy to jest relacja, w której Pani czuje się bezpiecznie i akceptowana taka, jaka jest?
Jeśli chce Pani, zapraszam na konsultację psychologiczną. W spokojnej rozmowie możemy pomóc Pani poradzić sobie z emocjami, wzmocnić granice i przejść przez to, co się wydarzy – niezależnie od decyzji tego mężczyzny. Nie musi Pani przechodzić przez to sama.
To, co Pani przeżywa, jest bardzo bolesne i zrozumiałe. Widzę tu silny konflikt między Pani granicą (nie chce Pani jechać 500 km) a jego oczekiwaniami, które są wyrażane w sposób raniący – poprzez obrażanie się, wycofywanie kontaktu i straszenie zakończeniem relacji. To wywołuje w Pani lęk, smutek i poczucie winy.
Ważne: ma Pani prawo nie jechać, nawet jeśli jemu jest z tym trudno. Przyjaźń nie powinna opierać się na presji ani na tym, że jedna strona „musi”, żeby druga nie zniknęła. Jeśli co roku schemat się powtarza, to znaczy, że problem nie leży w jednym Sylwestrze, ale w sposobie radzenia sobie z różnicą potrzeb.
To naturalne, że Pani płacze – bo boi się Pani straty relacji. Ale warto też zadać sobie pytanie:
czy to jest relacja, w której Pani czuje się bezpiecznie i akceptowana taka, jaka jest?
Jeśli chce Pani, zapraszam na konsultację psychologiczną. W spokojnej rozmowie możemy pomóc Pani poradzić sobie z emocjami, wzmocnić granice i przejść przez to, co się wydarzy – niezależnie od decyzji tego mężczyzny. Nie musi Pani przechodzić przez to sama.
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.