Dzień dobry. Jestem w związku od półtora roku z partnerem który nadużywa alkoholu. Przez 7 miesięcy
Dzień dobry. Jestem w związku od półtora roku z partnerem który nadużywa alkoholu. Przez 7 miesięcy pił każdego dnia jedną butelkę whyski. Zaczęły się wtedy awantury po alkoholu i za każdym razem obrażanie mojego syna 10 letniego od najgorszych. Wielokrotnie nie pozwalał nam zasnąć chodził ciągle do pokoju syna i go obrażał że jest debilem, idiota, baranem i nic nie potrafi i do niczego się nie nadaje że takich to do uśpienia powinno się kierować a ja przy tym jestem okropna matka i nie powinnam mieć więcej dzieci. Moja praca jest dla niedorozwiniętych. Po wielu takich sytuacjach opanował się z alkoholem na 2 miesiące ale ostatnio znów zaczął pić butelkę wieczorem bo miał wolne 2 tyg teraz to już 1 litr whyski na jeden wieczór. Znów zaczęły się awantury i głównie na moje dziecko. Znów noc nieprzespana, chodził i krzyczał i obrażał. A jak się zasnęło to budził i znów zaczynał to samo. Rano się budzi i obwinia mnie, a on nic złego nie zrobił bo miał rację obrażać dziecko a ja mam problem ze sobą i to ja go uraziłam bo mam takie dziecko które wszystkiego się boi bo musi być światło zapalone w pokoju. Nie widzi nic pozytywnego u mojego syna. Tylko negatywy same, a to że zapomnial raz spuścić wody, że boi się spać bez zapalonego światła, że nie zrobi sam obiadu bo on w tym wieku wszystko robił. Wielokrotnie słyszałam że musi się kontrolować ale po alkoholu tej kontroli już nie ma. I że nie cierpi mojego syna. Przy każdej awanturze która rozpoczynal, przejawiał dziwne zachowania do tego śmiał sie, zacierał ręce i podskakiwał z radości, tak jakby chciał sprowokować mnie i mojego syna do dalszej kłótni, gdy odchodziło się do innego pokoju to szedł i dalej z uśmiechem na twarzy prowadził swoje wyzwiska. Tak jakby mu to się podobało i potrzebe miał taką. Za każdym razem zabierał rzeczy i wyprowadzał się a na drugi dzień przyjeżdżał jakby nigdy nic. Nie wiem co mam już zrobić, nabrał kredytów przez ten czas na rzeczy do domu i grozi że wszystko będę musiała spłacić. Tylko że ja tego nie chciałam. Prezenty na okazje również zostały wzięte na raty i wyślę mi konta i będę musiała spłacić. Czuję się zniszczona psychicznie przez tego człowieka, obwiniam siebie i czuję się gorsza. Mam problemy ze snem a jak już zasnę to sen mam lekki i płytki. Rano jestem niewyspana jakbym nocy nie spała, sprawy moje kobiece też zostały rozchwiane tak jakby hormony się roztroily. Zaczęłam brać tabletki nasenne ale przy nerwach nie pomagają nawet zasnąć. Często czuję się wyczerpana w ciągu dnia i brzuch puchnie jak balon. Żadna dieta nie pomaga i nie mam nawet sił na ćwiczenia. Nie wiem już od czego zacząć, gdzie się udać najpierw. Bardzo proszę o radę. Pozdrawiam
6 odpowiedzi
Witam Panią jest Pani w bardzo poważnej sytuacji życiowej w kontekście potencjalnej przemocy fizycznej wobec Pani a przede wszystkim wobec Pani syna, (Ojczymowie stanowią realne zagrożenie względem pasierba, zjawisko to szczegółowo opisane jest w książce "Morderca za ścianą") . Przede wszystkim potrzebuje Pani pomocy prawnej. Myślę że najlepszym rozwiązaniem będzie procedura niebieskiej karty, najlepiej będzie zawiadomić policję w trakcie awantury, policja ma obowiązek aresztować sprawcę przemocy domowej na 48 godzin po czym otrzymuje on sądowny nakaz opuszczenia wspólnie zamieszkiwanego mieszkania na minimum 2 tygodnie oraz sądowy zakaz zbliżania się do Pani i Pani syna. Przy rozpoczęciu procedury niebieskiej karty otrzyma Pani również pomoc psychologiczną. Trzeba działać stanowczo póki nie wydarzy się poważny incydent przemocy fizycznej. Pozdrawiam serdecznie i proszę działać jak najszybciej.
Dzień dobry. To, co Pani opisuje, wykracza poza "kryzys w związku". Mamy tu do czynienia z przemocą psychiczną, emocjonalną oraz ekonomiczną, współwystępującą z czynnym uzależnieniem partnera od alkoholu. Proszę nie szukać terapii dla par. W przypadku czynnej przemocy i uzależnienia terapia małżeńska jest niewskazana, a wręcz może być szkodliwa. Potrzebuje Pani wsparcia indywidualnego, aby odbudować siły do postawienia granic. Zalecam wizytę u specjalisty. Warto udać się do najbliższego Ośrodka Pomocy Spolecznej lub na Policję w celu założenia "Niebieskiej Karty". To procedura, która chroni ofiary przemocy domowej i uruchamia pomoc urzędową. Długi zaciągnięte przez partnera bez Pani zgody (jeśli nie byliście małżeństwem lub nie było poręczenia) często nie przechodzą na partnerkę. Warto skonsultować to z prawnikiem, by przestać się bać gróźb ekonomicznych. Proszę pamiętać, żenie jest Pani winna chorobie partnera ani jego agresji. Ma Pani prawo chronić siebie i dziecko. Życzę dużo siły w sięgnięciu po realną pomoc.
Dzień dobry, bardzo dziękuję, że zdecydowała się Pani napisać i tak szczerze opisać swoją sytuację. To, co Pani przeżywa, jest ogromnie obciążające nie tylko psychicznie ale i fizycznie. W takiej sytuacji absolutnie zrozumiałe jest to, że czuje się Pani wyczerpana, zdezorientowana i bezradna. Wieloletni, silny stres, brak snu i ciągłe napięcie bardzo często prowadzą do objawów, które Pani opisuje: problemów ze snem, wyczerpania, dolegliwości somatycznych czy rozchwiania emocjonalnego. To nie jest Pani słabość, tylko reakcja organizmu na długotrwałe przeciążenie. Chcę bardzo jasno powiedzieć jedną rzecz: to, co Pani opisuje, jest przemocą psychiczną i emocjonalną, skierowaną zarówno wobec Pani, jak i wobec Pani dziecka. Obrażanie, poniżanie, wyzywanie dziecka, budzenie w nocy, straszenie, wzbudzanie poczucia winy, a następnie zaprzeczanie odpowiedzialności i obwinianie Pani-to zachowania, za które odpowiedzialność ponosi wyłącznie osoba, która je stosuje, niezależnie od alkoholu, zmęczenia czy trudnej przeszłości. Bardzo ważne jest też to, że Pani syn nie jest przyczyną tej sytuacji. Dzieci mają prawo do lęków, do niedoskonałości, do bycia dziećmi. Żadne dziecko nie zasługuje na bycie poniżanym ani straszonym. Jako mama znajduje się Pani w niezwykle trudnym położeniu, ale jednocześnie ma Pani realny wpływ na to, czy i w jakim środowisku Pani dziecko dorasta. Chcę podkreślić, że ma Pani wybór a przede wszystkim prawo: chronić siebie i swoje dziecko, szukać pomocy i wsparcia, powiedzieć „stop” zachowaniom, które Panią niszczą, zastanowić się, co ta relacja dziś Pani daje, a co odbiera. Warto się również zastanowić czy jest to związek, jakiego chciałaby Pani dla siebie i swojego syna. Warto wiedzieć, że przemoc jest w Polsce karana, a instytucje pomocowe istnieją po to, by wspierać osoby w takich sytuacjach. Skontaktowanie się z psychologiem, ośrodkiem interwencji kryzysowej czy telefonem wsparcia nie zobowiązuje Pani do żadnych natychmiastowych kroków. Może być po prostu pierwszym bezpiecznym etapem, by odzyskać poczucie oparcia i jasności. Na tym etapie najważniejsze wydaje się zadbanie o Pani i Pani dziecka bezpieczeństwo oraz o Pani stan psychiczny, bo bez tego bardzo trudno podejmować jakiekolwiek decyzje. Nie jest Pani sama i nie musi Pani wszystkiego rozwiązywać od razu. Czasem pierwszym krokiem jest po prostu przyznanie przed sobą, że to, co się dzieje, jest za dużo. Życzę powodzenia w walce o siebie. Pozdrawiam serdecznie
To, co Pani opisuje, spełnia kryteria przemocy psychicznej zarówno wobec Pani, jak i wobec dziecka. Krzyki, wyzwiska, poniżanie, zastraszanie, nocne zakłócanie snu, obwinianie oraz negowanie własnej odpowiedzialności po alkoholu są formami przemocy, nawet jeśli nie pozostawiają widocznych śladów na ciele. Dla dziecka są one szczególnie krzywdzące i mogą mieć poważne konsekwencje emocjonalne. Bardzo ważne jest, aby nie zostawała Pani z tym sama. W takiej sytuacji ma Pani prawo i możliwość zgłoszenia przemocy psychicznej w najbliższym ośrodku pomocy społecznej, w szkole do której uczęszcza syn jak również u dzielnicowego w ten sposób angażując odpowiednie służby w zatrzymanie przemocy poprzez wszczęcie procedury Niebieskie Karty. Objawy, które Pani opisuje (bezsenność, przewlekłe napięcie, wyczerpanie), są częstą reakcją organizmu na długotrwały stres i życie w poczuciu zagrożenia co świadczy o tym, że sytuacja jest dla Pani bardzo obciążająca. Pani i Pani Dziecko zasługujecie na bezpieczeństwo i pomoc. Jeśli chciałaby Pani porozmawiać z kimś anonimowo i bezpłatnie, całodobowe telefoniczne wsparcie oferuje Niebieska Linia. To miejsce, w którym można uzyskać informacje o możliwościach pomocy również prawnej i wsparcie w formie rozmowy telefonicznej.
Dzień dobry. To, co Pani opisuje, jest przemocą psychiczną wobec Pani i przede wszystkim wobec Pani dziesięcioletniego syna. Wyzwiska, nocne budzenie, zastraszanie, chodzenie za Wami po domu, poniżanie dziecka, obwinianie Pani oraz zaprzeczanie temu, co się wydarzyło, nie są skutkiem „gorszego dnia” ani czymś, co można przeczekać. Alkohol może nasilać jego zachowanie, ale nie jest jego usprawiedliwieniem. Najważniejsze jest teraz bezpieczeństwo Pani i syna, a nie przekonywanie partnera, by zrozumiał, że robi krzywdę. Jeśli partner jest teraz w domu, pije, krzyczy, grozi albo obawia się Pani jego reakcji, proszę potraktować to jako sytuację wymagającą natychmiastowego wezwania pomocy służb i, jeśli to możliwe, wyjścia z synem do bezpiecznego miejsca, na przykład do zaufanej osoby, sąsiadki lub rodziny. Nie warto prowadzić z nim rozmów ani stawiać ultimatum, gdy jest po alkoholu. W sytuacji zagrożenia należy skorzystać z pomocy policji lub pogotowia ratunkowego. Pani syn nie powinien pozostawać z nim sam na sam, zwłaszcza gdy partner pije. Proszę zacząć od przygotowania prostego planu bezpieczeństwa. Warto mieć pod ręką dokumenty swoje i syna, leki, klucze, telefon, niezbędne rzeczy oraz dostęp do własnych pieniędzy. Jeśli może Pani zrobić to bezpiecznie, proszę zapisywać daty i przebieg awantur, zachowywać wiadomości, zdjęcia zniszczeń oraz informacje o świadkach. Nie musi Pani informować partnera o tych działaniach. Taka dokumentacja może być później potrzebna zarówno dla ochrony Pani i dziecka, jak i w sprawach formalnych. Proszę zgłosić się możliwie szybko do ośrodka pomocy społecznej, centrum interwencji kryzysowej lub specjalistycznego miejsca pomocy dla osób doświadczających przemocy domowej. Mogą tam pomóc w opracowaniu planu bezpieczeństwa, uzyskaniu wsparcia psychologicznego, prawnego i w zorganizowaniu bezpiecznego miejsca pobytu. Warto także porozmawiać z pedagogiem lub psychologiem szkolnym syna, aby dziecko otrzymało wsparcie i aby dorośli w jego otoczeniu wiedzieli, że dzieje się coś niepokojącego. Nie jest Pani automatycznie odpowiedzialna za kredyty i zakupy partnera tylko dlatego, że były przeznaczone do domu lub zostały nazwane prezentami. Zależy to od tego, kto zawarł umowy i co dokładnie zostało podpisane. Nie podpisujcie wspólnie żadnych nowych zobowiązań pod presją i skonsultujcie dokumenty z bezpłatną pomocą prawną lub prawnikiem w miejscu wsparcia dla osób doświadczających przemocy. Objawy, które Pani opisuje, takie jak bezsenność, wyczerpanie, napięcie w ciele, dolegliwości brzuszne i rozregulowanie cyklu, mogą być reakcją organizmu na długotrwały stres i życie w zagrożeniu. Warto skontaktować się także z lekarzem rodzinnym lub psychiatrą, zwłaszcza że leki nasenne nie przynoszą poprawy. Najpierw jednak proszę zadbać o fizyczne oddalenie Pani i syna od awantur. Nie jest Pani gorszą matką. Przeciwnie, szukanie pomocy i ochrona syna są teraz bardzo ważnym działaniem.
Dzień dobry. Jako psycholożka powiedziałabym bardzo wyraźnie: to, co Pani opisuje, nie jest już „trudną relacją” ani zwykłymi awanturami po alkoholu. To jest sytuacja przemocy psychicznej wobec Pani, a przede wszystkim wobec 10-letniego dziecka. Alkohol może nasilać utratę kontroli, ale nie usprawiedliwia wyzywania dziecka, nocnego nachodzenia go, poniżania i mówienia mu, że „nadaje się do uśpienia”. Najważniejsze teraz nie jest przekonanie partnera, że ma problem. Najważniejsze jest zabezpieczenie Pani i syna. To, że partner po alkoholu chodzi za dzieckiem z pokoju do pokoju, celowo nie pozwala spać, wyzywa je, prowokuje konflikt i sam mówi, że „nie cierpi” Pani syna, jest dla mnie bardzo poważnym sygnałem. Dziesięciolatek nie ma możliwości obronić się psychicznie przed dorosłym człowiekiem. Jeżeli takie sytuacje będą się powtarzać, mogą zostawić u dziecka lęk, poczucie bezwartościowości, nadmierną czujność, problemy ze snem czy przekonanie, że rzeczywiście „jest głupi” albo „coś z nim jest nie tak”. I bardzo chciałabym podkreślić: to, że syn boi się spać bez światła, zapomniał spuścić wodę albo nie potrafi sam ugotować obiadu, nie daje dorosłemu człowiekowi żadnego prawa do poniżania go. Nie porównuje się też 10-letniego dziecka do siebie samego słowami „ja w tym wieku robiłem wszystko”. Dzieci rozwijają się w różnym tempie. Od czego zaczęłabym teraz? 1. Nie zostawiałabym syna samego z partnerem, szczególnie kiedy partner pije. Jeżeli partner pojawia się pijany i zaczyna wyzwiska, priorytetem jest przerwanie kontaktu dziecka z nim, a nie próba uspokojenia partnera. 2. Przy kolejnej eskalacji nie prowadziłabym z nim dyskusji. Z osobą po litrze whisky nie da się prowadzić bezpiecznej rozmowy wychowawczej czy partnerskiej. Jeżeli zaczyna grozić, niszczyć rzeczy, blokować wyjście, szarpać, popychać, zbliża się agresywnie do dziecka albo Pani czuje, że może dojść do przemocy fizycznej — potrzebna jest natychmiastowa pomoc policji lub innych służb i fizyczne oddzielenie się od niego. 3. Powiedziałabym o sytuacji komuś zaufanemu. Nie w wersji „on czasem za dużo pije”, ale dokładnie: „pije bardzo duże ilości, nocami wyzywa moje dziecko i mnie, grozi finansami, nie pozwala nam spać”. Izolacja zwiększa bezsilność. 4. Zaczęłabym dokumentować zdarzenia. Daty, ilość alkoholu, treść gróźb, wiadomości, wyzwiska, informacje o wyprowadzaniu się i powrotach, groźby dotyczące kredytów. Nie po to, żeby prowadzić z nim wojnę, tylko żeby mieć rzeczywisty zapis sytuacji, jeśli będzie potrzebna pomoc prawna lub interwencyjna. 5. Skonsultowałabym się indywidualnie z psychologiem lub psychoterapeutą pracującym z przemocą i uzależnieniami. Nie zaczynałabym od terapii par, dopóki występuje aktywne picie, zastraszanie i przemoc wobec dziecka. Terapia par nie jest właściwym miejscem do „negocjowania”, czy wolno wyzywać dziecko. 6. Dla syna również rozważyłabym konsultację psychologiczną. Nie dlatego, że z nim jest coś nie tak, tylko dlatego, że przez długi czas był obiektem poniżania przez dorosłego. 7. Pani powinna skonsultować się także z lekarzem. Bezsenność, przewlekłe wyczerpanie, rozregulowanie cyklu, napięcie i dolegliwości ze strony brzucha mogą być nasilane przez przewlekły stres, ale nie należy wszystkiego automatycznie przypisywać psychice. Proszę też nie zwiększać samodzielnie dawek leków nasennych — przy silnym kryzysie warto omówić je z lekarzem. 8. W sprawie kredytów proszę nie przyjmować jego wersji, że „wszystko Pani spłaci”. To, kto odpowiada za zobowiązanie, zależy od tego, kto podpisał umowę, na kogo zaciągnięto kredyt i jakie są konkretne okoliczności. Proszę niczego pod presją nie podpisywać i skonsultować dokumenty z prawnikiem. Groźby finansowe mogą być dodatkowym sposobem wywierania nacisku. Bardzo ważne: proszę przestać szukać winy w sobie To, co dzieje się obecnie z Pani samooceną, jest typowe dla osoby długo poddawanej krytyce i przerzucaniu odpowiedzialności. On mówi: „to przez twoje dziecko”, „to ty mnie uraziłaś”, „ty jesteś złą matką”, „twoja praca jest dla niedorozwiniętych”. Po wielu miesiącach człowiek zaczyna myśleć: „może rzeczywiście problem jest we mnie”. Ale proszę zobaczyć fakty. Dorosły mężczyzna wypija bardzo duże ilości alkoholu i później przez noc chodzi za 10-letnim dzieckiem, wyzywa je i nie pozwala mu spać. Za to nie odpowiada Pani. Za to nie odpowiada syn. Za to odpowiada on. Jego „dziwne zachowanie” podczas awantur Śmiech, zacieranie rąk, podskakiwanie i prowokowanie mogą wyglądać bardzo niepokojąco, ale nie próbowałabym na tej podstawie diagnozować mu konkretnego zaburzenia. Istotne jest coś prostszego: w takich momentach zachowuje się w sposób agresywny, prowokujący i nieprzewidywalny. To wystarczy, żeby potraktować sytuację jako niebezpieczną. Nie musi Pani wiedzieć, „co on wtedy ma w głowie”, żeby uznać: „nie chcę, żeby moje dziecko było przy nim w takim stanie”. Alkohol jest tutaj ogromnym problemem Butelka whisky dziennie, a obecnie nawet litr jednego wieczoru, zdecydowanie wymaga profesjonalnej oceny pod kątem uzależnienia. Ale leczenie uzależnienia musi podjąć on. Pani nie może: kontrolować jego picia, pilnować butelek, wylewać alkoholu, przekonywać go godzinami, udowadniać mu, że ma problem. Jeżeli pije w takich ilościach regularnie, również nie powinien gwałtownie odstawiać alkoholu bez konsultacji medycznej, ponieważ przy fizycznym uzależnieniu odstawienie może być niebezpieczne. Ale to jest sprawa dla lekarza i specjalisty terapii uzależnień — nie dla Pani. Najważniejsza rozmowa, którą odbyłabym teraz, nie dotyczyłaby ilości whisky Powiedziałabym mu na trzeźwo coś w rodzaju: „Nie zgadzam się już na wyzywanie mojego dziecka ani mnie. Nie zgadzam się na nocne awantury i budzenie nas. To, czy uważasz swoje picie za problem, jest Twoją decyzją. Ja wiem, że zachowanie po alkoholu jest dla nas krzywdzące. Dopóki pijesz i zachowujesz się w ten sposób, nie będę narażała syna na kontakt z Tobą.” Nie musi Pani go przekonać, żeby uznał Pani granicę za „słuszną”. Granica nie wymaga jego zgody. Pani syn potrzebuje też usłyszeć coś bardzo ważnego Powiedziałabym mu spokojnie: „To, co on mówił o Tobie, nie jest prawdą. Nie jesteś głupi, bezwartościowy ani do niczego. Dorosły człowiek zachował się wobec Ciebie źle. To nie była Twoja wina i to ja mam obowiązek zadbać, żebyś był bezpieczny.” To może być dla niego bardzo ważne, bo dzieci często zaczynają wierzyć w słowa dorosłych nawet wtedy, gdy wiedzą, że są krzywdzące. Gdzie zgłosić się najpierw? W Pani sytuacji zaczęłabym równolegle, a nie po kolei, od konsultacji psychologicznej dla Pani, lekarza w związku z Pani stanem fizycznym i snem oraz konsultacji prawnej dotyczącej kredytów i sytuacji mieszkaniowej. Jeżeli przemoc lub groźby będą się powtarzać, warto skorzystać również z ośrodka interwencji kryzysowej, ośrodka pomocy społecznej lub procedury ochrony przed przemocą domową. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia — służby ratunkowe/policja. W ZESPOLE EMITBERG zaczęlibyśmy tutaj od konsultacji kryzysowej dla Pani. Jako psycholożka nie koncentrowałabym się teraz na pytaniu: „jak naprawić partnera?”, tylko na czterech sprawach: bezpieczeństwo syna, bezpieczeństwo Pani, skutki psychiczne przewlekłej przemocy oraz plan dalszego funkcjonowania bez podporządkowania życia jego piciu. Następnie można również objąć wsparciem psychologicznym dziecko. I chcę zostawić Pani jedno bardzo ważne zdanie: Nie musi Pani czekać, aż partner uderzy Panią albo syna, żeby uznać sytuację za wystarczająco poważną. Dziecko, które nocami jest wyzywane, zastraszane i poniżane przez pijanego dorosłego, już doświadcza krzywdy. Teraz priorytetem jest przerwanie tego mechanizmu.
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.



