Dobry wieczór, Jestem Alan mam 16 lat i wszystko zaczęło się dwa lata temu. Dwa lata temu odciąłem

4 odpowiedzi
Dobry wieczór,
Jestem Alan mam 16 lat i wszystko zaczęło się dwa lata temu.
Dwa lata temu odciąłem się totalnie od wszystkich znajomych, utrzymuję z nimi kontakt tylko elektroniczny, kiedyś potrafiłem wychodzić z nimi na dwór na 12 godzin. Zaczęły pojawiać się u mnie poczucia wina, gdy byłem mały zginął mój tata na początku było ciężko, potem jakoś to minęło, a dwa lata temu zaczęło znowu krążyć mi to po głowie i mam wrażenie, że nie żyje on przeze mnie, pamiętam lub mój mózg jest na tyle zryty, że sobie to wymyślił ostatni dzień, w którym się z nim widziałem. Zjadł on obiad i powiedział, że wychodzi, chciałem iść z nim, ale nie mogłem wyjść do popóki nie zjem obiadu, a on na mnie nie poczekał ( Miałem 3 lata ). Dzień później mama wzięła mnie braci i kuzynki do pokoju i powiedziała, że tata nie żyje - że umarł na raka, wtedy nie wiedziałem, że z dnia na dzień się na to nie umiera. Siedziałem pod kocem i płakałem, chciałem wypłakać się, żeby nie robić wstydu na pogrzebie. I od dwóch lat krąży mi pytanie po głowie - Czy gdybym zjadł ten obiad szybciej to czy mój tata by żył? Najgorsze jest chyba to, że nigdy już nie uzyskam na to odpowiedzi. Dwa lata temu też zauważyłem, że podobają mi się mężczyźni, na początku to zlewałem myślałem, że to przejdzie, ale kilka miesięcy się to utrzymywało, i utrzymuje się to do dziś uważam, że jestem gejem. Nie akceptuje tego chyba głównie dlatego, że gdy miałem 8 lat to mama powiedziała mi żebym nigdy nie był gejem, wtedy uważałem to za głupie, ale gdy usłyszałem to kilka miesięcy temu, gdy wiedziałem już o swojej orientacji to zrobiło mi się przykro, nikt nie wie, że jestem gejem. Moje wychodzenie z domu ograniczyło się do wyjść do szkoły, z czym też jest duży problem, ale opiszę go zaraz. W zasadzie tak sobie myślę, że lepiej było by gdybym zginął, nie musiałbym mówić mamie o mojej orientacji, nie zniósłbym jej rozczarowania. Po ukończeniu ósmej klasy musiałem pójść do szkoły średniej, w szkole nigdy nie miałem problemów ani z poznawaniem osób ani z ocenami. Przed pierwszym dniem czułem ogromny stres i niechęć do szkoły, tak jak nigdy. Teraz jestem w drugiej klasie nie utrzymuje za bardzo z nikim kontaktu, nie jestem wyśmiewany, ocen złych nie mam, mam tylko problem z frekwencją i nie jest to tak, że jestem leniwy i nie chcę mi się chodzić do szkoły, po prostu gdy pomyślę sobie o szkole, o tym, że muszę tam iść to odechciewa mi się jeszcze bardziej, unikam szkoły jak to tylko możliwe mam mało obecności, przez co stresuje się jeszcze bardziej, że nie zdam klasy, mi na szkole nie zależy, ale wiem, że zależy na tym mojej mamie. Sam tworzę koło, nie chodzę do szkoły bo się stresuję, a potem stresuje się tym, że mogę nie zdać przez frekwencje, ale nie wiem jak sobie z tym poradzić. Rok temu zacząłem się zastanawiac nad wiarą, i uświadomiłem sobie, że nie wierze w Boga więc poprosiłem mame czy mogła by mnie nie namawiać do niczego co jest związane z wiarą, a moja mama mówiła, tak nie wypada, x osoba która u nas była, była wymówką, że ta osoba jest wierząca, ale przestałem się tym przejmować. Próbowałem też porozmawiać z mamą o tym, że nastolatkowie też mogą mieć problemy, ale moja mama stwierdziła, że nastolatkowie nie mają się czym martwić bo mają wszystko. Wiem też, że mój tata się zabił przez co moja mama go nienawidzi, nie mogę z nią porozmawiać na jego temat czy na temat orientacji, o pomoc też nie ma co prosić bo mi powie, że z nią można porozmawiać, ale ja znam jej poglądy. Kiedyś myślałem, że jakoś to się ułoży, ale przez ostatni miesiąć mam wrażenie, że dużo się u mnie w mózgu zmieniło - przestałem mieć wymówkę, że jak zginę to mamie będzie ciężko, i nie wydaje mi się, że wytrzymam dalej niż do sylwestra. Nie jestem sobie wstanie wyobrazić, że musiałbym przeżyć jeszcze kilka lat szkoły by móc się wyprowadzić, nie znoszę szkoły, teraz ciężko jest mi nawiązać kontakt z osobami w prawdziwym życiu - po prostu się stresuje, mam wrażenie, że widzą moje wady. W internecie wszystko jest prostsze. Myślaląć, nie wydaje mi się, że pożyje więcej niż do stycznia 2022 roku, ale pewnie skończy się jak zawsze - stchórzę. Dwa tygodnie temu nożyczkami pociąłem sobie palce u ręki, w zasadzie nie wiem czy można to tak nazwać, było tylko kilka kropel krwi, napisałem też list pożegnalny, ale nie mam żadnej takiej konkretnej myśli, że się zabiję, żadnej daty. Chyba napisałem go po prostu na wszelki wypadek gdzie opisałem całe moje życie odczucia itp. Robiłem test na depresje Skala depresji Becka – test, nie wiem czy jest to wiarygodne źródło, ale uzyskałem 34 pkt. Ma może Pan pomysł czy jakieś leczenie bez angażowania mojej mamy było by możliwe. Czy wie Pan/Pani co moze mi być? Dziękuje
mgr Violetta Antczak-Szlosarek
Psycholog, Psychotraumatolog
Łódź
Drogi Alanie. Dobrze byłoby gdybyś udał się do pedagoga szkolnego ze swoimi problemami, który otoczy Cię opieką i wesprze. Niestety udzielanie porad psychologicznych na forum publicznym nie załatwi sprawy. Sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana, bo ustawowo tylko osoba pełnoletnia, może iść sama do psychologa czy psychiatry - nie angażując w to opiekuna prawnego, w twoim przypadku mamy. Do 18-go roku życia, rodzice (opiekun prawny) muszą wyrazić zgodę na taką poradę nawet jeśli jest ona w formie online. Jeśli natomiast jeszcze nie ukończyłeś 16 lat sama zgoda nie wystarczy - musisz przyjść z rodzicami (opiekunem prawnym). Alanie Pozdrawiam Cię serdecznie i trzymam kciuki za Ciebie abyś podjął jednak próbę uzyskania akceptacji mamy na kontakt ze specjalistą.

"Zgodnie z ustawą o prawach pacjenta jak i ustawą o zawodzie psychologa to pacjent wyraża zgodę na udzielanie świadczeń zdrowotnych – terapeutycznych. W przypadku gdy osobą zgłaszającą się na terapię jest osoba nieletnia, tj. ukończyła 16 r.ż., ale nie ma jeszcze skończonych 18 lat, zgodę wyraża on sam jak i jego przedstawiciel ustawowy. Zgodę taką nazywa się zgodą kumulatywną. W przypadku, gdy przedstawiciel wyraża sprzeciw (nieletni wyraża zgodę) albo małoletni wyraża sprzeciw przy jednoczesnej zgodzie przedstawiciela na prowadzenie terapii potrzebna jest zgoda sądu opiekuńczego".
Znajdź eksperta
Dzień Dobry, polecam skontaktować się ze specjalistą, aby szerzej omówić ten temat podczas sesji. Pozdrawiam serdecznie
 Julia Mrozowska
Psycholog, Psychoonkolog
Warszawa
Dzień dobry, twoje uczucia i doświadczenia są ważne i zasługują na uwagę. Pamiętaj, że nie jesteś sam w tym, co przeżywasz, i są ludzie, którzy chcą Ci pomóc. Zrozumienie siebie i swoich emocji to proces, który wymaga czasu, ale jest możliwy. Szukanie wsparcia to odważny krok, który może przynieść ulgę. Jeśli czujesz, że jesteś w kryzysie, nie zwlekaj i porozmawiaj z kimś, kto może Cię wesprzeć.
Dzień dobry, Alanie.
Czytając Pana wiadomość, mam poczucie, że od dłuższego czasu niesie Pan bardzo duży ciężar emocjonalny praktycznie w samotności.
Najbardziej niepokoi mnie fragment, w którym pisze Pan o tym, że nie widzi swojej przyszłości, sporządził list pożegnalny oraz dokonał samouszkodzenia. Niezależnie od tego, czy określa Pan te zachowania jako „na wszelki wypadek”, są to sygnały, że doświadcza Pan bardzo głębokiego kryzysu psychicznego i wymaga profesjonalnej pomocy. Do tej kwestii wrócę jeszcze na końcu.
Z perspektywy psychoterapeutycznej, zwraca moją uwagę kilka ważnych wątków. Pierwszy z nich dotyczy śmierci ojca. Trzyletnie dziecko nie jest w stanie ponosić odpowiedzialności za śmierć rodzica. Pytanie: „gdybym szybciej zjadł obiad, czy tata by żył?” nie jest w istocie pytaniem o fakty, lecz o poczucie winy, które od lat próbuje Pan zrozumieć. Dzieci często przypisują sobie sprawczość wobec wydarzeń, na które nie miały żadnego wpływu. To sposób, w jaki psychika próbuje poradzić sobie z czymś niezrozumiałym i bolesnym.
Drugi ważny temat dotyczy orientacji seksualnej. Opisuje Pan sytuację, w której odkrywa Pan ważną część swojej tożsamości, jednocześnie słysząc od najbliższej osoby komunikaty sugerujące, że nie zostałaby ona zaakceptowana. Taka sytuacja może prowadzić do głębokiego konfliktu wewnętrznego: z jednej strony potrzeby bycia sobą, z drugiej lęku przed utratą miłości, akceptacji i bezpieczeństwa. To bardzo obciążające doświadczenie, szczególnie dla nastolatka.
Zwraca uwagę również wycofanie z relacji, unikanie szkoły, nasilający się lęk społeczny oraz przekonanie, że inni dostrzegają przede wszystkim Pana wady. Czasem, gdy człowiek przez długi czas doświadcza poczucia osamotnienia, straty i braku zrozumienia, świat zewnętrzny zaczyna być przeżywany jako miejsce oceny i zagrożenia, a nie wsparcia.
Nie sądzę, aby problemem była szkoła sama w sobie. Odnoszę raczej wrażenie, że szkoła stała się miejscem, w którym ujawniają się znacznie głębsze trudności emocjonalne, z którymi zmaga się Pan od dłuższego czasu. Im bardziej próbuje Pan unikać sytuacji budzących lęk, tym większy staje się sam lęk i tym trudniej wrócić do normalnego funkcjonowania.
Nie mogę postawić diagnozy na podstawie wiadomości internetowej, jednak opis wskazuje na możliwość występowania zaburzeń depresyjnych oraz nasilonych zaburzeń lękowych. Wynik w skali Becka nie stanowi rozpoznania, ale w połączeniu z opisanymi objawami jest sygnałem, którego nie należy lekceważyć.
Najważniejsze jest jednak to, że nie powinien Pan pozostawać z tym sam. Nawet jeśli rozmowa z mamą wydaje się bardzo trudna, warto poszukać wsparcia u innej zaufanej osoby dorosłej – psychologa szkolnego, pedagoga, członka rodziny lub lekarza.
To, co Pan opisuje, nie wygląda na „słabość charakteru” ani na zwykłe trudności wieku nastoletniego. Wygląda na cierpienie psychiczne, które zasługuje na pomoc i potraktowanie z należytą powagą.
Szczególnie chciałbym zatrzymać się przy fragmencie dotyczącym myśli o śmierci, sporządzenia listu pożegnalnego oraz samouszkodzenia. Są to objawy świadczące o bardzo poważnym kryzysie psychicznym. Jeżeli myśli samobójcze będą się nasilały, pojawi się konkretny plan odebrania sobie życia lub będzie Pan miał poczucie, że może zrobić sobie krzywdę, nie należy zostawać z tym samemu. W takiej sytuacji warto niezwłocznie zgłosić się do najbliższego szpitala psychiatrycznego, skontaktować się z lekarzem psychiatrą lub wezwać pogotowie ratunkowe. Bezpieczeństwo i ochrona życia są w tym momencie ważniejsze niż obawy przed reakcją otoczenia czy koniecznością ujawnienia swoich problemów. Kryzysy psychiczne można skutecznie leczyć, jednak pierwszym krokiem jest uzyskanie odpowiedniej pomocy.
Pozdrawiam serdecznie.

Podobne pytania

Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie

  • Twoje pytanie zostanie opublikowane anonimowo.
  • Pamiętaj, by zadać jedno konkretne pytanie, opisując problem zwięźle.
  • Pytanie trafi do specjalistów korzystających z serwisu, nie do konkretnego lekarza.
  • Pamiętaj, że zadanie pytania nie zastąpi konsultacji z lekarzem czy specjalistą.
  • Miejsce to nie służy do uzyskania diagnozy czy potwierdzenia tej już wystawionej przez lekarza. W tym celu umów się na wizytę do lekarza.
  • Z troski o Wasze zdrowie nie publikujemy informacji o dawkowaniu leków.

Ta wartość jest za krótka. Powinna mieć __LIMIT__ lub więcej znaków.


Wybierz specjalizację lekarza, do którego chcesz skierować pytanie
Użyjemy go tylko do powiadomienia Cię o odpowiedzi lekarza. Nie będzie widoczny publicznie.

Masz podobny problem? Ci specjaliści mogą Ci pomóc:

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.