Byłam rok z rozwodnikiem. Jego dzieci zaakceptowały mnie w 100%. Było wszystko ok, a przynajmniej ta

Byłam rok z rozwodnikiem. Jego dzieci zaakceptowały mnie w 100%. Było wszystko ok, a przynajmniej tak mi sie wydawało, bo mówił o wspólnym dziecku, zaręczynach. Jednak zauważyłam, że widzieliśmy sie głównie jak mial dzieci, wiec zapytalam czego oczekuje od związku. Rano były buziaczki a po południu powiedział, że on nie umie kochać, przepraszać, nie jest rodzinny,, że niczego nie może mi dać. Wiedząc, że ciezko mi sie zaangażować, po nieudanym związku nalegał, przysięgał że mnie nie zrani, a że moj dystans powoduje, że on nie może sie otworzyć. Kiedy to zrobiłam, potraktował mnie w taki sposób. Mam poczucie że zabawił się nie tylko mną ale dziećmi. Czy słusznie?

4 odpowiedzi


Szanowna Pani, przedstawiona przez Panią osoba może posiadać cechy osobowości utrudniające jej budowanie prawidłowych relacji lub mieć zaburzenia osobowości, co ciężko orzec bez szerszego opisu i obserwacji klinicznej. Odpowiedź na to pytanie wymagałoby przeprowadzenia dalszych badań. "Poczucie", które Pani ma jest jak najbardziej słuszne, gdyż wynika z uwarunkowanych emocjonalnie wątpliwości. Jeśli nie odpowiedziałem wyczerpująco na Pani zapytanie, proszę o wiadomość prywatną. Z wyrazami szacunku, Jakub Fyda

Szukasz psychologa?

Pierwsza sesja wprowadzająca za darmo z Terapia by ZnanyLekarz

Wypełnij formularz
Znajdź eksperta

Dzień Dobry, zachęcam do kontaktu ze specjalistą ,aby szerzej omówić ten temat podczas wizyty. Pozdrawiam serdecznie


Dzień dobry, nie przypisywałbym intencji "zabawił się mną" itp. Skoro tamta relacja, jak Pani pisze się skończyła, to sugeruję popracować nad wnioskami i własnym nastawieniem na przyszłość. Często próbujemy nadmiernie analizować poprzednie związki a to ma sens o ile pomoże być nam szczęśliwymi w następnych. W takim kontekście szukałbym ewentualnego kontaktu ze specjalistą , jeśli czuje Pani że takie wsparcie się przyda. Powodzenia Z wyrazami szacunku Jacek Czapski


Dzień dobry, czytając Pani wiadomość, mam poczucie, że najtrudniejsze nie jest nawet samo rozstanie, ale ogromna rozbieżność między tym, co słyszała Pani przez wiele miesięcy, a tym, co ostatecznie usłyszała Pani na końcu. Trudno się dziwić, że czuje się Pani zraniona. Jeśli ktoś mówi o wspólnej przyszłości, zaręczynach czy dziecku, większość osób traktuje to jako wyraz zaangażowania i buduje na tym swoje poczucie bezpieczeństwa w relacji. Nie wiem, czy ten mężczyzna świadomie się Panią „bawił”. Nie mamy możliwości poznać jego intencji. Możliwe, że sam był wewnętrznie rozdarty lub nie rozumiał własnych ograniczeń. Natomiast niezależnie od jego intencji, faktem jest, że jego słowa i późniejsze zachowanie okazały się ze sobą niespójne. Zwróciłam uwagę na jeszcze jedną rzecz. Pisze Pani, że wiedząc o Pani trudnościach z zaangażowaniem po wcześniejszych doświadczeniach, zapewniał, że nie zrobi Pani krzywdy i zachęcał do większego otwarcia się. To mogło sprawić, że późniejsze wycofanie było szczególnie bolesne. Mam też wrażenie, że warto zaufać swojemu odczuciu zranienia, nie próbując go od razu unieważniać pytaniem, czy „ma Pani prawo tak się czuć”. Czasami nie potrzebujemy najpierw ocenić, kto zawinił bardziej. Wystarczy uznać, że wydarzyło się coś, co było dla nas bolesne. Być może ważniejszym pytaniem od „czy on się mną bawił?” jest: „czego ta relacja nauczyła mnie o tym, czego potrzebuję i na co chcę zwracać uwagę w przyszłości?”. Życzę Pani dużo łagodności dla siebie w tym czasie.

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.