Pytania pacjentów (55)
ODPOWIEDŹ LEKARZA:
Witaj.
Poczucie dumy nie zależy od ‘'systemu’' ani innych ludzi, tylko od tego, na ile żyjesz w zgodzie ze sobą i swoimi wartościami. Zamiast się godzić na brak szacunku, warto zobaczyć, gdzie stawiasz...
Więcej
ODPOWIEDŹ LEKARZA:
Witaj, nie musisz całkiem przestać mówić o sobie. Ważne, żeby mówić krótko i spokojnie, bez wchodzenia w bardzo ciężkie tematy. Możesz też zapytać: ‘Chcesz o tym pogadać czy wolisz coś lżejszego?’ Dzięki... Więcej
ODPOWIEDŹ LEKARZA:
Witaj, to co opisujesz, brzmi jak coś bardzo obciążającego i ważne, że o tym mówisz.
Na ten moment najważniejsze jest zadbanie o bezpieczeństwo — jeśli pojawiają się myśli samobójcze, dobrze, żebyś...
Więcej
ODPOWIEDŹ LEKARZA:
Witaj, to co opisujesz, może przypominać pewien stały sposób funkcjonowania, ale nie chodzi tu o etykietę czy diagnozę. Ważniejsze jest to, jak Ty się z tym czujesz i czy ten sposób życia Ci służy,... Więcej
ODPOWIEDŹ LEKARZA:
Witaj to co opisujesz, to klasyczny przykład toksycznej dynamiki rodzinnej, w której miłość jest warunkowa, a granice osobiste nie istnieją. Jako terapeuta TSR (Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach)... Więcej
ODPOWIEDŹ LEKARZA:
Witaj. Jeśli czujesz, że w terapii dzieje się coś nie w porządku, warto to potraktować poważnie. Masz prawo powiedzieć o tym wprost i zobaczyć, jak terapeuta na to reaguje. Jeśli dalej nie czujesz się... Więcej
ODPOWIEDŹ LEKARZA:
Rozumiem, że pytanie dotyczy stworzenia relacji i rodzicielstwa w sposób zgodny z własnymi granicami, wartościami oraz poczuciem godności. I rzeczywiście — nie każda osoba odnajduje swoje optimum w... Więcej
ODPOWIEDŹ LEKARZA:
Czasem takie pytania nie są o rezygnację, tylko o to, co naprawdę chce być w życiu bardziej obecne — spokój, wolność, relacja, wizerunek.
Gdyby Pani życie było w pełni zgodne z tym, co dla Pani ważne,...
Więcej
ODPOWIEDŹ LEKARZA:
Witaj, w relacji rzadko chodzi o same etykiety charakterów, bardziej o to, jak dana para działa razem na co dzień. Zastanawiam się, co dla Ciebie oznacza ‘dobrze żyć’ w związku – jakie zachowania partnerki... Więcej
ODPOWIEDŹ LEKARZA:
Witaj,to, co opisujesz, bardzo często przypomina nadwrażliwość na dźwięki o charakterze wyzwalającym napięcie — coś z obszaru tzw. misofonii albo reakcji przeciążeniowej układu nerwowego. To nie jest... Więcej
ODPOWIEDŹ LEKARZA:
To zachowanie, choć niezwykle irytujące i bolesne, jest klasycznym przykładem mechanizmów, które często pojawiają się u osób starszych tracących kontrolę nad własnym życiem. Jako psycholog i terapeuta... Więcej
ODPOWIEDŹ LEKARZA:
Przeczytałam Twoją historię i widzę, jak wiele wysiłku wkładasz w to, by odnaleźć się w grupie. To, co czujesz w klubie – ten paraliżujący stres – to sygnał, że Twoje poczucie bezpieczeństwa zostało... Więcej
ODPOWIEDŹ LEKARZA:
Dzień dobry,
jest to możliwe, jednak wiele zależy od stanu zdrowia tej osoby, długości ciągu alkoholowego oraz ewentualnych chorób współistniejących.
Przy wielodniowych ciągach alkoholowych, szczególnie...
Więcej
ODPOWIEDŹ LEKARZA:
Dzień dobry. Przeczytałam opis Pani przyjaciela i widzę, jak ogromny ciężar Pani przyjaciel nosi na sobie nosi. Ciągłe branie odpowiedzialności za wszystko, co dzieje się wokół, potrafi odebrać siły... Więcej
ODPOWIEDŹ LEKARZA:
Dzień dobry,
zwróciło moją uwagę, że sam zaczyna Pan dostrzegać, jaką rolę alkohol pełnił w Pana życiu przez ostatnie lata.
Opisuje Pan sytuacje, w których alkohol pomagał poradzić sobie ze stresem,...
Więcej
Dzień dobry, od kilku miesięcy pojawił się nietypowy problem - czuję stres przed pójściem spać oraz w nocy. Boję się, że hałas od sąsiadów mnie obudzi, przez co sama budzę się często w nocy w dużym stresie i potrzebuję sporo czasu aby się uspokoić i znowu zasnąć. Nadsłuchuję każdego kroku, szumu, trzasku. Obecnie mieszkam w kawalerce zupełnie bez izolacji dźwięku, problem pojawił się po tym, gdy przez pewien czas mieszkali obok głośni sąsiedzi. Czy jest to problem, z którym łatwo mogę sobie poradzić sama, czy warto abym poszła na konsultacje do specjalisty?
ODPOWIEDŹ LEKARZA:
Dzień dobry. To, co Pani opisuje, to stan wysokiej czujności – Pani organizm nauczył się chronić przed hałasem, ale teraz ten „alarm” włącza się zbyt wcześnie.
Jako terapeuta TSR, proponuję skupić się na odzyskaniu Pani sprawstwa i spokoju:
Czy warto iść do specjalisty? Tak, jeśli czuje Pani wyczerpanie. Konsultacja pomoże „rozbroić” ten lękowy nawyk nadsłuchiwania i wypracować techniki powrotu do poczucia bezpieczeństwa.
Zapraszam na konsultację (70 min), podczas której nie będziemy analizować problemu, ale wspólnie poszukamy rozwiązań, by NOC znów kojarzyła się Pani z ODPOCZYNKIEM.
Pozdrawiam
Sylwia Jankowska
Mam wrażenie, że moja własna mama mnie nienawidzi. Jest mi strasznie trudno o tym mówić i tak naprawdę nie wiem nawet, czy mam rację, czy to jest po prostu typowe spojrzenie dziecka na surową mamę. Ale do rzeczy - ja jestem już po 20. Teoretycznie dorosła. Cały czas jednak mieszkam z rodzicami z powodów osobistych. I o ile wcześniej tak tego nie widziałam, tak mam teraz wrażenie, że moja mama mnie po prostu nienawidzi. Z wierzchu wszystko jest cudownie - przecież nie pije, nie bije, jedzenie dsje, dach nad głową jest. Ale...no właśnie. Jakiś czas temu miałam zdiagnozowaną przez psychoterapeutę zaburzenia odżywiania. Miało to związek między innymi z tym, że moja mama bardzo lubi ' weaponizować' jedzenie. - tego nie rusz, to dla twojego brata. Tego nie dotykaj, bo nie ty to kupiłaś. Zrób to, bo nie dostaniesz jedzenia. Więc mój organizm przyzwyczaił się po prostu że jedzenie nie jest bezpieczne. Boję się chodzić po własnym domu wieczorami, bo wiecznie jest ' łazisz tylko w nocy, zbudzę cię o piątej, żebyś się wysikała a nie łazisz po nocach ' etc. Jej wystarczy, że zobaczy mnie na horyzoncie i albo się do czegoś doczepi ( najczeciej jest to mój wygląd) albo wydaje z siebie takie pogardliwe prychnięcie kiedy mnie widzi. Mówi, że nie muszę do niej dzwonić bo jestem dorosła a później ma pretensje jak nie zadzwonię. Jak mówię, że się wyprowadzę, to mówi ' dobrze, jednej gęby do karmienia mniej ', a potem wzbudza wyrzuty sumienia, że kto jej pomoże . Czy ja mam rację i ona mnie po prostu nienawidzi?
ODPOWIEDŹ LEKARZA:
To, co opisujesz, brzmi bardzo obciążająco i rozumiem, że możesz czuć się w tym samotna i pogubiona.
Nie wiem, czy słowo „nienawiść” jest tutaj najważniejsze — ale słyszę, że na co dzień doświadczasz dużo krytyki, napięcia i komunikatów, które mogły podważać Twoje poczucie bezpieczeństwa oraz własnej wartości.
I to, że zaczęłaś to zauważać dopiero teraz jako dorosła osoba, jest bardzo częste — czasem dopiero po czasie widzimy, jak bardzo byliśmy w ciągłej gotowości i stresie.
W terapii TSR nie skupiamy się wyłącznie na szukaniu winnych, ale przede wszystkim na tym, jak odzyskać poczucie wpływu, bezpieczeństwa i spokoju w swoim życiu — nawet jeśli otoczenie nie zmienia się od razu.
Można wspólnie przyjrzeć się temu, co dziś pomaga Ci przetrwać, czego potrzebujesz więcej i jak stopniowo budować przestrzeń, w której nie będziesz żyła w ciągłym napięciu.
Jeśli czujesz, że chciałabyś to spokojnie uporządkować i przyjrzeć się temu głębiej — zapraszam Cię na konsultację.
Pozdrawiam
Sylwia Jankowska
Mam 20 lat i od dłuższego czasu czuję się psychicznie bardzo źle. Mam ogromny lęk o przyszłość, bardzo niską wiarę w siebie mimo tego, że dbam o wygląd, trenuję siłowo od lat i dobrze wyglądam fizycznie. Ciągle porównuję się do innych mężczyzn i mam wrażenie, że jestem gorszy, bo nie mam prawa jazdy, nie mam wysokiego statusu społecznego, mam mało znajomych i prawdopodobnie będę pracował w zwykłej pracy magazynowej.
Bardzo boję się, że zostanę samotny do końca życia. Byłem raz w związku i po rozstaniu kompletnie przestałem wierzyć, że jeszcze kiedyś będę miał normalną relację. Mam wrażenie, że atrakcyjne dziewczyny są poza moim zasięgiem i że gdyby dowiedziały się o moim życiu, pracy czy sytuacji finansowej, to od razu by mnie odrzuciły.
Często odczuwam bardzo silny stres i lęk. Mam problemy ze snem, budzę się z uciskiem w żołądku, mam derealizację i poczucie utknięcia w życiu. Nawet zwykłe rzeczy, jak pójście do pracy, potrafią wywoływać u mnie ogromny niepokój i fizyczny dyskomfort.
Czuję, jakbym żył ciągle pod presją, że jako mężczyzna muszę dużo zarabiać, mieć status, prawo jazdy i idealne życie, żeby zasługiwać na miłość i szacunek. Przez to mam coraz mniej nadziei, że moje życie może wyglądać normalnie.
Nie jestem całkowicie zamknięty w sobie, potrafię rozmawiać z ludźmi, mam kilku kolegów i pasję do treningu, ale psychicznie czuję się coraz bardziej przeciążony i zagubiony. Chciałbym zrozumieć, czy to, co czuję, jest normalne i jak przestać patrzeć na siebie jak na kogoś niewystarczającego.
ODPOWIEDŹ LEKARZA:
o, co opisujesz, brzmi jak ogromne przeciążenie i życie pod bardzo silną presją wobec samego siebie. Jednocześnie w Twojej wiadomości widać też dużo świadomości, szczerości i potrzeby zmiany — a to jest bardzo ważny punkt wyjścia.
Mam poczucie, że od dłuższego czasu patrzysz na siebie głównie przez pryzmat tego, czego jeszcze nie masz lub jaki „powinieneś” być jako mężczyzna. Przy takim napięciu łatwo zacząć wierzyć, że wartość człowieka zależy wyłącznie od statusu, pieniędzy czy spełniania oczekiwań innych. To często bardzo stopniowo odbiera spokój, poczucie wpływu i wiarę w siebie.
Jednocześnie piszesz o rzeczach, które pokazują, że nie jesteś „bezwartościowy” ani „przegrany” — potrafisz utrzymywać relacje, masz pasję, dbasz o siebie, pracujesz, próbujesz funkcjonować mimo ogromnego lęku i napięcia. To są zasoby, od których można zacząć odbudowywanie bardziej stabilnego spojrzenia na siebie.
Myślę, że warto przyjrzeć się temu spokojniej i bez oceniania siebie. Szczególnie że opisujesz również objawy silnego przeciążenia psychicznego i lęku, które mogą bardzo wpływać na sposób myślenia o sobie i przyszłości.
Jeśli chcesz, możesz umówić spotkanie online. Wspólnie spróbujemy uporządkować to, co dziś najbardziej Cię obciąża, i poszukać pierwszych kroków, które pomogą Ci odzyskać większy spokój i poczucie wpływu — w Twoim własnym tempie.
Pozdrawiam
Sylwia Jankowska
Dzień dobry Mam problem z przyjacielem ale czujemy coś więcej do siebie on i ja . Mamy kontakt już 6 lata . Dzwoniliśmy do siebie codziennie po 3 razy dziennie. Od tygodnia on się zmienił nie dzwoni wogole do mnie zawsze w południe i wieczorem gadaliśmy a jak w południe nie gadaliśmy długo to wieczorem teraz od tygodnia nie dzwoni wieczorem a jak zadzwoni w południe to dwa słowa i tylko mówi ma nie chce rozmawiać nie wiem co się dzieje z nim chciałam z nim porozmawiać na ten temat co się dzieje a jak zaczynam ten temat to on ciągle że nie ma czasu . Nasze rozmowy przez tydzień to po minucie a zawsze gadaliśmy 3 razy dziennie po poł godziny . Nie wiem czy on chce odejść a nie mówi bo przedtem było inaczej boli mnie to bardzo bo jak ja dzwonię to wogole nie odbiorę albo mówi cały czas że czasu nie ma ale zazwyczaj nie odbiera nie raz oddzwania jak jemu pasuje tak wygląda tydzień cały przedtem było wszystko dobrze . Dzwoni kiedy jemu odpowiada tylko . Nie mam już siły do niego nie mogę z nim porozmawiać nawet bo cały czas tylko pa nie mam czasu . A jakoś do kolegów ma czas .zaznaczę że mieszkamy od siebie daleko zawsze pisał jak gdzieś jechał gdzie jest kiedy do domu wraca pisał teraz nic nie wiedziałam przez tydzień co robi gdzie jest kiedy w domu .nie mam siły już nie wiem co mam robić źle się czuje z tym . Jestem osobą bardzo uczuciową wszystkim się przejmuje . I zaznaczę też że trochę zaczął pić . Nie chciała bym go stracić ale widocznie on chyba już kontaktu nie chce nie wiem nie potrafi powiedzieć tak myślę bo przedtem pisał dzwonił 3 razy dziennie a teraz jak zadzwoni to jeden raz i na minutę i dwa słowa i pa .
ODPOWIEDŹ LEKARZA:
Wtakiej sytuacji najważniejsze jest spokojne, krótkie zaproszenie do rozmowy bez presji i oskarżeń — raczej w kierunku zrozumienia niż wyjaśniania „co jest nie tak”.
Możesz powiedzieć np.:
„Zauważyłam zmianę w naszym kontakcie i jest mi z tym trudno. Chciałabym zrozumieć, co się dzieje i spokojnie o tym porozmawiać, kiedy będziesz miał przestrzeń.”
To zwiększa szansę na rozmowę, bo daje drugiej osobie poczucie bezpieczeństwa, a nie nacisku.
Jeśli jednak emocje są bardzo silne i trudno Ci to wszystko unieść sama, warto też o tym porozmawiać indywidualnie — żeby uporządkować myśli i zobaczyć, jak najlepiej zadbać o siebie w tej relacji.
Możesz się ze mną skontaktować, jeśli potrzebujesz takiego wsparcia.
Pozdrawiam
Sylwia Jankowska
Wydaje mi się, że pogodziłam się już z sytuacją w jakiej się znalazłam. Jestem po 50-tce, obiektywnie atrakcyjna, wysportowana i zdrowa. Mam dorosłe dzieci. Ponad 2 lata temu zdecydowałam się zakończyć 7-letni związek, który nie sprawiał mi satysfakcji i nie miał żadnej przyszłości, ale tkwiłam w nim ze strachu, że zostanę sama...No i jestem. Nie mam chyba szans poznać nikogo sensownego, mieszkam w dużym mieście, gdzie jest wielka anonimowość...Mam napady lęku i paniki przed samotnością. Zawsze marzyłam o partnerskim związku...o wspólnym domu. Nigdy właściwie tego nie miałam, a każdy mój partner miał cechy mojego nieobecnego i unikającego, do tego przedwcześnie zmarłego ojca. Jak opanować to uczucie i pogodzić z się z rzeczywistością? Jak mam uciszyć natrętne myśli, że moje życie nie wygląda tak, jak chciałam...bo ciągle myślę, że podejmowałam tylko złe decyzje...
ODPOWIEDŹ LEKARZA:
To brzmi bardzo boleśnie — jakby po latach podejmowania trudnych decyzji została Pani sama z ciszą, która zamiast ulgi przynosi lęk i natłok myśli.
Chcę Pani powiedzieć jedną ważną rzecz: to nie wygląda na „złe decyzje”, tylko na życie, w którym było dużo strachu przed samotnością i dużo pragnienia bliskości jednocześnie.
Te myśli, że „już za późno” czy „nie ma szans” potrafią być bardzo głośne, ale one zwykle nie mówią prawdy — raczej pokazują, jak bardzo Pani teraz potrzebuje bezpieczeństwa i oparcia.
Jeśli Pani chce, zapraszam do rozmowy. Czasem samo uporządkowanie tego, co się dzieje w środku, przynosi pierwszą ulgę — taką, żeby znów dało się oddychać trochę swobodnie.
Pozdrawiam
Sylwia Jankowska
Autor
Popularne pytania
-
Katar i ból głowy od miesiąca - co robić?
Takie objawy mogą świadczyć o zapaleniu zatok. Na początek wskazana wizyta…