Dr n. med.

Katarzyna Wójcik

Ginekolog

Adresy i kontakt

Ostatnia opinia

  • P

    Byłam pacjentką męża pani dr, bo przyjmuje prywatnie w Lublinie, a ja chciałam rodzić na oddziale, na którym pracują. W I ciąży bałam się o dziecko, dlatego w większości chodziłam na wizyty prywatne. Na koniec, kiedy byłam już po terminie i miałam umówione, że powinnam się położyć na oddział - od rana nie mogłam dodzwonić się do mojego lekarza. Pojechałam więc na izbę przyjęć, odnalazłam panią dr i wyjaśniłam, jak się sprawy mają. Położyła mnie na oddział, choć wcale nie musiała. Podczas zwolnienia lekarskiego pana dr., to ona się mną zajmowała (choć do sali był przypisany inny lekarz). Po trudnym porodzie z powikłaniami, przyjechała wieczorem, kiedy odzyskiwałam już przytomność, do szpitala - całkiem prywatnie, żeby zapytać, jak się czuję. Pamiętam to, jak przez mgłę, ale takiego uśmiechu, troski i zainteresowania nie zapomina się do końca życia. Każdemu życzę tak wspaniałego, mądrego, miłego i sympatycznego lekarza, jakim jest pani dr. Tak powinna wyglądać cała polska służba zdrowia :)

  • Pytania od pacjentów

    Ten lekarz nie odpowiedział jeszcze na żadne pytanie

    Martwisz się swoim zdrowiem?

    Zadawaj pytania 23 tysiącom lekarzy i specjalistów, odpowiedź na swoje pytanie otrzymasz średnio w przeciągu 48 h, zupełnie za darmo.

    Zadaj pytanie naszym specjalistom

    Ocena pacjentów

    5

    Ogólna ocena
    1 opinia

    • Punktualność
    • Zaangażowanie
    • Gabinet
    • P

      Byłam pacjentką męża pani dr, bo przyjmuje prywatnie w Lublinie, a ja chciałam rodzić na oddziale, na którym pracują. W I ciąży bałam się o dziecko, dlatego w większości chodziłam na wizyty prywatne. Na koniec, kiedy byłam już po terminie i miałam umówione, że powinnam się położyć na oddział - od rana nie mogłam dodzwonić się do mojego lekarza. Pojechałam więc na izbę przyjęć, odnalazłam panią dr i wyjaśniłam, jak się sprawy mają. Położyła mnie na oddział, choć wcale nie musiała. Podczas zwolnienia lekarskiego pana dr., to ona się mną zajmowała (choć do sali był przypisany inny lekarz). Po trudnym porodzie z powikłaniami, przyjechała wieczorem, kiedy odzyskiwałam już przytomność, do szpitala - całkiem prywatnie, żeby zapytać, jak się czuję. Pamiętam to, jak przez mgłę, ale takiego uśmiechu, troski i zainteresowania nie zapomina się do końca życia. Każdemu życzę tak wspaniałego, mądrego, miłego i sympatycznego lekarza, jakim jest pani dr. Tak powinna wyglądać cała polska służba zdrowia :)