Karola Kurpińskiego 12/3a, Parter, 85-096 Bydgoszcz
Kurpińskiego 12\3a
Dowiedz się więcej01/02/2026
O mnie
Witam serdecznie
Moje motto brzmi: „Uśmiech, radość i pokój umysłu, ciała i duszy.”
Jestem dyplomowanym psychoterapeutą pracującym w nurcie psychodynamicznym. Pomagam osobom dorosłym, młodzieży oraz parom w lepszym rozumieniu siebie, emocji i relacji z innymi. Wierzę, że psychoterapia to proces, który prowadzi do większej świadomości, spokoju i autentyczności — a czasem także do odzyskania uśmiechu, który płynie z wewnętrznej równowagi.
W pracy terapeutycznej najważniejsze są dla mnie relacja, zaufanie i empatia. Tworzę bezpieczną przestrzeń, w której można otwarcie mówić o swoich przeżyciach i odkrywać przyczyny trudności. Towarzyszę moim pacjentom w procesie zmian — takich, które przynoszą ulgę, lepsze zrozumienie siebie i więcej wewnętrznego spokoju.
Doświadczenie zawodowe
Ukończyłam Szkołę Psychoterapii Psychodynamicznej w Krakowskim Centrum Psychodynamicznym.
Odbyłam staż w Klinice Psychiatrii Szpitala Uniwersyteckiego nr 1 im. A. Jurasza w Bydgoszczy, na Oddziale Zaburzeń Lękowych i Afektywnych.
W trakcie szkolenia uczestniczyłam w licznych superwizjach oraz zrealizowałam 250 godzin szkolenia z doświadczenia własnego metodą psychodynamiczną.
Ukończyłam również fakultet „Psychodynamiczna Psychoterapia Młodzieży” w Krakowskim Centrum Psychodynamicznym.
Od 2018 roku prowadzę własny gabinet psychoterapeutyczny, w którym pracuję z osobami zmagającymi się m.in. z lękiem, obniżonym nastrojem, kryzysami emocjonalnymi, trudnościami w relacjach czy poczuciem braku sensu.
Od wielu lat współpracuję ze Stowarzyszeniem Alwernia w Bydgoszczy, które wspiera osoby doświadczające uzależnień, współuzależnienia, przemocy i innych trudności emocjonalnych. Obecnie pełnię funkcję prezesa tego stowarzyszenia.
Swoją pracę regularnie poddaję superwizji, dbając o najwyższe standardy etyczne i merytoryczne.
W moim gabinecie
W terapii kładę nacisk na indywidualne podejście, autentyczność i szacunek.
Wierzę, że zmiana zaczyna się od zrozumienia — a ono prowadzi do spokoju, ulgi i wewnętrznego uśmiechu, który pojawia się, gdy żyjemy w zgodzie ze sobą.
W moim gabinecie można zatrzymać się, odetchnąć i posłuchać siebie.
Nie oferuję gotowych rozwiązań, lecz pomagam odnaleźć te, które są prawdziwe i zgodne z Tobą.
Czasem nawet mały uśmiech po trudnej sesji staje się znakiem, że coś w środku zaczyna się układać
Zaproszenie
Jeśli czujesz, że nadszedł moment, by lepiej zrozumieć siebie, swoje emocje i relacje – zapraszam Cię.
Zrobimy to wspólnie, w atmosferze spokoju, szacunku i akceptacji.
Psychoterapia może stać się Twoją podróżą w stronę równowagi, spokoju i wewnętrznego uśmiechu.
Karola Kurpińskiego 12/3a, Parter, 85-096 Bydgoszcz
Kurpińskiego 12\3a
Dowiedz się więcej01/02/2026
Konsultacja online
Płatność po konsultacji
Płatność po konsultacji
25 opinii
Sprawdzamy wszystkie opinie. Moderujemy je zgodnie z naszymi zasadami, dowiedz się więcej o opiniach i sposobie obliczania gwiazdek na Dowiedz się więcej Dowiedz się więcej o opiniach
Bardzo profesjonalne i zaangażowane podejście. Wizyty bardzo pomagają w uświadomieniu sobie swoich emocji i przyczyn które determinują ich występowanie oraz schematów naszych zachowań - oczywiście w celu zmiany tych które mają negatywny wpływ na nas i nasze otoczenie. Szczerze polecam!
mgr Justyna Kuś
Panie Radku,bardzo dziękuję za podzielenie się swoją opinią oraz za zaufanie. Cieszę się, że nasza praca pomaga w lepszym rozumieniu emocji i schematów, które wpływają na codzienne funkcjonowanie. Doceniam Pana zaangażowanie w ten proces.
Pani Justyna super podejście. Byłam z partnerem na terapii i już za pierwszym razem dużo nam pani Justyna pomogła. Polecamy z całego serca i dziękujemy
mgr Justyna Kuś
Pani Zofio,
serdecznie dziękuję za tak ciepłe słowa i zaufanie, którym obdarzyła mnie Pani oraz Partner, decydując się na wspólną pracę terapeutyczną.
Bardzo się cieszę, że już pierwsze spotkanie okazało się dla Państwa pomocne i wniosło większą klarowność oraz ulgę. To dla mnie niezwykle ważne, aby stworzyć przestrzeń, w której obie strony mogą poczuć się wysłuchane i bezpieczne.
Dziękuję za rekomendację i życzę Państwu dalszego wzajemnego zrozumienia oraz satysfakcji z budowania relacji.
Pani Justyna jest świetnym i profesjonalnym specjalistą. Trafienie na tę psychoterapeutkę było dla nas bardzo ważnym momentem. Od pierwszego spotkania czuliśmy się z żoną wysłuchani i zrozumiani. Wszelkie kwestie konsultowała z nami obojgiem. Terapia dała nam realne wsparcie.To specjalistka z prawdziwym powołaniem.
mgr Justyna Kuś
Panie Karolu, dziękuję za te słowa, które są one dla mnie ważnym i poruszającym potwierdzeniem sensu pracy terapeutycznej. Cieszę się, że proces terapii mógł stać się dla Państwa bezpieczną przestrzenią uważnego wysłuchania, wzajemnego zrozumienia oraz realnego wsparcia. Dziękuję za zaufanie i zaangażowanie we wspólną pracę, które są kluczowym elementem każdej zmiany. Życzę Państwu dalszych dobrych doświadczeń, pogłębiania relacji oraz wzmacniania tego, co dla Państwa ważne.
Psychoterapeuta jest uważny, empatyczny i potrafi stworzyć bezpieczną przestrzeń do rozmowy. Bardzo profesjonalny psychoterapeuta, z dużą wiedzą i empatią. Spotkania są prowadzone w spokojnej, wspierającej atmosferze, a proponowane metody naprawdę działają. Widać zaangażowanie i indywidualne podejście. Czułam się wysłuchana i zrozumiana od pierwszego spotkania.
mgr Justyna Kuś
Pani Olu dziękuję za te słowa i za okazane zaufanie. To dla mnie bardzo ważne, że mogła się Pani poczuć bezpiecznie i że proponowane metody okazały się pomocne. Każde spotkanie traktuję indywidualnie, dlatego tym bardziej cieszy mnie Pani doświadczenie.
Pani psychoterapeutka była bardzo wspierająca i empatyczna. Czułam się wysłuchana i zrozumiana. Potrafiła jasno i konkretnie mówić o tym, co się ze mną dzieje, co bardzo mi pomogło. Dzięki terapii wiele rzeczy stało się dla mnie bardziej zrozumiałych
mgr Justyna Kuś
Dziękuję za tak miłe słowa. To dla mnie ważne, że spotkania okazały się pomocne i wspierające. Życzę Pani dalszych dobrych i wzmacniających doświadczeń.
Poszliśmy z żoną na terapię małżeńską. Psycholog zapewniała, że nikogo nie ocenia, tylko pomaga w porozumieniu.
Podczas rozmowy opowiedziałem, że żona uniemożliwiła mi pomóc ojcu wnieść węgiel do piwnicy, ojciec był po operacji usunięcia palca od nogi - psycholog na to nie zareagowała, nawet jej się brew nie uniosła.
Natomiast gdy żona wspomniała że wyrzuciłem obrączkę, bardzo się ożywiła. Zapytała "Naprawdę??" Ciekawe, kawałek metalu ważniejszy od żywej osoby?
Na koniec hit, zauważyłem przelew z tytułem „za zaświadczenie” od żony dla psycholog. Okazało się że to zaświadczenie o tym że to ja zrezygnowałem z terapii. Zaświadczenie zostało wystawione BEZ KONTAKTU ZE MNĄ. Skąd pewność u tej pani że to ja ja? A może prawda była bardziej skomplikowana ?
Takie praktyki u innych psychologów nie występują - dokumenty są konsultowane z obojgiem małżonków i wystawiane za zgodą obojga.
Ponoć wybór psychologa jest jak dobór buta, w tym bucie można sobie zwichnąć nogę.
mgr Justyna Kuś
Panie Romanie, dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Z uwagi na obowiązek zachowania tajemnicy zawodowej oraz ochronę danych osobowych nie mogę odnieść się publicznie do szczegółów przebiegu spotkań ani do indywidualnych interpretacji wydarzeń.
Mogę natomiast zaznaczyć, że terapia par prowadzona jest przeze mnie zgodnie z obowiązującymi standardami pracy terapeutycznej, w oparciu o zasadę neutralności wobec obu stron, bez oceniania i opowiadania się po którejkolwiek z nich. Dokumentacja oraz zaświadczenia sporządzane są wyłącznie na podstawie faktycznego przebiegu spotkań i zgodnie z normami etycznymi zawodu psychoterapeuty.
Szanuję Pana subiektywne doświadczenie, nawet jeśli różni się ono od mojego postrzegania przebiegu współpracy. Życzę powodzenia w dalszym poszukiwaniu formy wsparcia adekwatnej do Pana potrzeb.
Pani Justyna stworzyła mi przestrzeń, do tego żebym odkryła z czym mam problemy i pomogła mi uwierzyć i zobaczyć jak ja sama mogę je rozwiązać. Wyszłam z gabinetu Pani Justyny silniejsza i bardziej pewna siebie. Potrafię spojrzeć na wszystko bardziej realnie
Dziękuję Pani Justyno
mgr Justyna Kuś
Pani Lidio, bardzo dziękuję za podzielenie się opinią. Cieszę się, że nasze spotkania okazały się pomocne i że wyniosła Pani z nich więcej pewności siebie. Życzę dalszego rozwoju i wszystkiego dobrego.
Polecam panią psychoterapeutkę, spotkania bardzo pomocne.
mgr Justyna Kuś
Panie Adamie, dziękuję za opinię, za to, że mogłam Panu pomoc.
Byłam z mężem tylko dwóch wizytach i uważam, że gdyby nie upartość i sztywne zasady męża przy pomocy Pani Justyny udałoby się uratować małżeństwo, ale do tanga trzeba dwojga Z czystem sumieniem polecam parom oraz zagubionym małżonkom terapię u Pani Kuś.
mgr Justyna Kuś
Pani Kingo, dziękuję za opinię, za docenienie moich kompetencji.
Pani Justyna to wg mnie specjalistka z profesjonalnym, indywidualnym podejściem do pacjenta, zaangażowana w każdą rozmowę, pamiętająca wiele szczegółów z wcześniejszych wizyt, a przy tym ciepła i empatyczna osoba.
Wizyty bardzo mi pomagają zmienić myslenie, uświadomić sobie wiele spraw ii spojrzeć na niektóre kwestie w sposób, w jaki wcześniej nawet nie przypuszczalam, że się da.
Podczas spotkan czuję się wysłuchana a to co mówię nie jest oceniane i bagatelizowane.
mgr Justyna Kuś
Pani Moniko,bardzo dziękuje Pani za miłe, pełne uznania słowa.Pozdrawiam serdecznie
56 odpowiedzi udzielonych przez lekarza na pytania pacjentów na ZnanyLekarz.pl
Dzień dobry. Spotykam się z dziewczyną od pewnego czasu. Poznaliśmy się. Było super. Za 3-cim razem poszliśmy do łóżka. Pewnego dnia napisała mi, że ona potrzebuje czasu, bo nie przepracowała poprzedniego związku, tak jak myślała, bo za dużo się dzieje między Nami. Powiedziała, że chcę kontaktu, ale normalnego. A czas pokaże. Nie zniknęła całkowicie, bo odzywała się co jakiś czas. Po prostu wysłaniem jakiegoś zdjęcia, czegoś śmiesznego. Czasem po prostu zapytanie. Co słychać? Od czasu do czasu wymienimy kilka wiadomości. Zaproponowałem Jej, że fajnie by było się spotkać i pogadać, więc zapraszam jakby miała ochotę. Ona, że dobrze. Zobaczę, może wpadnę. I przyjechała do Mnie ponad 50 km. Było fajnie, miło. Sympatycznie. Pytała mnie, czy na pewno jestem sam, czy spotykam się z kimś. Jak wchodziliśmy na stację to, że Ona wejdzie ze mną. Chyba, że się jej wstydzę, bo może przyjeżdżam tu z innymi. Po spotkaniu dostałem buziaka na odchodne. Po spotkaniu ja napisałem, że dziękuję za miły czas. I można to kiedyś powtórzyć, jeśli będzie miała ochotę. Za tydzień zaproponowałem Ja, że tym razem ja przyjadę. Ona, że nie wiem, zobaczymy. Nie wiem, czy mogę. Potem przypomniałem się ja, że szkoda ze nie możemy się spotkać, bo chciałem spędzić z nią czas. Ona, że jedzie do kuzynki na kawę. Następnego dnia napisałem, że nie pojechała jednak, bo ta kuzynka odpoczywa po imprezie. Ogólnie od tego spotkania przestała się odzywać. Jedynie odpisała mi na jakieś wiadomości, które pisałem. Typu jak dzień minął? To odpisawala, ale jakoś zdawkowo. Jak zapytałem w środę jak tam? To ona dopiero w środę, że ona wczoraj miała ciężki dzień. Jest zmęczona. Później na drugi dzień Ja znowu coś. I Ona, że zmęczona po pracy. Jest wykończona. Dlaczego przed spotkaniem odzywała się codziennie krótkimi wiadomościami? Trochę flirtem, a za chwilę po spotkaniu jakby izolacja? I odpisywała tylko zdawkowo. Parę dni temu dodałem relacje, na którą odpowiedziała, bo to było o różnych emocjach i rozwinęła się w wiadomości emocjonalnie. I w sumie postawiła kropkę. O co tu może chodzić? Ona po prostu otwiera się powoli, budując relacje na etapie poznawania się? Ja ogólne mam lękowy styl przywiązania. Mogę za bardzo to wyolbrzymiać, czy coś jest na rzeczy? I wchodzi u Mnie panika, gdy zapada cisza?
Witam. Z opisu wynika, że między Państwem pojawiło się realne zainteresowanie. Jej zachowanie podczas spotkania (przyjazd 50 km, pytania o Pana dostępność, pocałunek) nie wskazuje na obojętność.
Natomiast po zbliżeniu mogło uruchomić się u niej napięcie. Jeśli rzeczywiście nie domknęła poprzedniej relacji, bliskość mogła ją „zalać”, co tłumaczy wycofanie i zdawkowość. To wygląda na ambiwalencję: chęć relacji, ale trudność w utrzymaniu bliskości.
Równocześnie deklaruje Pan lękowy styl przywiązania. Przy takim stylu cisza i zmiana tonu bardzo silnie aktywują niepokój, co może nasilać analizowanie i potrzebę podtrzymywania kontaktu.
Najbardziej prawdopodobna dynamika to zbliżenie–wycofanie. Kluczowe pytanie brzmi: czy ta relacja daje Panu poczucie bezpieczeństwa, czy głównie uruchamia lęk?
Na tym etapie warto ograniczyć inicjatywę i sprawdzić, czy ona sama zacznie inwestować w kontakt. To pozwoli zobaczyć, czy relacja ma potencjał stabilności.
Witam, jesteśmy z mężem od 11 lat razem. Od 3lat staramy się o dziecko, były dwa poronienia. Mąż nie radzi sobie z tym. Cały proces pogorszył znacznie naszą relację- od roku który był kryzysowy jest najgorzej. Dla męża ważny jest tylko seks, nie ma bliskości, nigdy sam nie zabierał mnie nigdzie, nie chciał spędzać czasu razem, nie inicjuje żadnych wyjść, nawet nie chce oglądać razem w domu seriali, siedzi sam przed telefonem. Ja mu to mówię, chcę byś kochana, zauważona bo zawsze ja dbam o spędzanie czasu razem, wszystko organizuje ale też potrzebuje być zauważona i zaopiekowana. Związek działa w jedną stronę, nie widzę miłości od niego, często w kłótni mówi o rozwodzie, że nie chce żeby ktoś mu ,,truł” i chce mieć święty spokój. On mnie obwinia że ciągle mu robię wyrzuty ale ja chcę tylko normalności, nie niewiadomo czego
Dzień dobry,
to, co Pani przeżywa, jest ogromnie obciążające. Trzy lata starań o dziecko i dwa poronienia to doświadczenia żałoby, które bardzo często pogłębiają kryzys w relacji. Wiele osób reaguje na stratę wycofaniem, unikaniem rozmów i koncentracją na „zadaniowym” funkcjonowaniu – być może tak radzi sobie Pani mąż.
Z Pani perspektywy widać przede wszystkim poczucie samotności w związku – brak inicjatywy, czułości, wspólnego czasu. Seks nie zastępuje bliskości emocjonalnej, a potrzeba bycia zauważoną i zaopiekowaną jest naturalna, nie jest „robieniem wyrzutów”.
Wygląda na to, że wpadli Państwo w błędne koło: im bardziej Pani mówi o swoich potrzebach, tym bardziej mąż się wycofuje, co pogłębia Pani ból i napięcie między Wami.
W tej sytuacji bardzo wskazana byłaby terapia par lub przynajmniej konsultacja indywidualna – dla Pani, by miała Pani wsparcie i przestrzeń do uporządkowania swoich emocji. Kryzys można przepracować, ale wymaga to zaangażowania obu stron. Jedna osoba nie jest w stanie utrzymać relacji sama.
Najważniejsze pytanie brzmi: czy mąż jest gotów podjąć jakąkolwiek pracę nad związkiem?
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.