mgr Anna Pietruch

Psycholog · Więcej

Kielce 1 adres

Moje doświadczenie

Jestem psychologiem, psychotraumatologiem, pedagogiem, logopedą, w tym terapeutą osób w spektrum autyzmu i całościowych zaburzeń rozwoju z wieloletnim doświadczeniem. Posiadam też wieloletnie doświadczenie w pracy z dziećmi, młodzieżą i rodziną. Mój warsztat pracy to oddziaływania  w obszarze poradnictwa, konsultacji i wsparcia psychologicznego. Pracuję z dzieckiem i z rodziną. Prowadzę warsztaty, a także grupy wsparcia. Pomagam dzieciom i młodzieży zmagającej się z różnymi trudnościami i problemami, w tym  w rozwijaniu kompetencji społecznych, emocjonalnych oraz komunikacyjnych. Prowadzę terapię indywidualną towarzysząc osobie w różnych kryzysach życiowych i cierpieniu emocjonalnym. 

Moja praca z dorosłymi opiera się na budowaniu relacji terapeutycznej, która umożliwia wprowadzanie zmian w przeżywaniu swojego życia przez osobę. W pracy stosuję też techniki pracy oparte na mentalizowaniu, czyli myśleniu o własnych i cudzych stanach umysłowych, co pozwala na poddanie refleksji swoich zachowań i innych osób. Prowadzę terapię z traumą okołoporodową, trudnościami z nawiązywaniem więzi rodzicielskich, urazami psychicznymi, anoreksją, utratą w związku, osamotnieniem, zaburzoną samooceną.

Obecnie odbywam pięcioletnie szkolenie psychoterapeutyczne w nurcie psychodynamicznym i systemowym oraz wolontariat w Świętokrzyskim Centrum Psychiatrii w Morawicy. 

Ukończyłam wiele szkoleń, w tym: z treningu umiejętności społecznych, ruchu rozwijającego Weroniki Sherborn, terapii ręki, technik poznawczo-behawioralnych, racjonalnej terapii zachowania, pracy z rodziną, z dzieckiem, z zasobami, z lękiem i inne. 

W pracy gabinetowej stosuję rozmowę, psychoedukację, opieram się na relacji terapeutycznej, włączam elementy zabawy, arteterapii, relaksacji, psychodramy. Pracując z pacjentem zwracam uwagę na jego zasoby i mocne strony. 

Zapraszam do mojego gabinetu 

  • dzieci

  • młodzież

  • dorosłych

  • rodziny

    Oferuje profesjonalne wsparcie psychologiczne w obszarach takich jak:

  • Depresja,

  • Jąkanie,

  • Zaburzenia odżywiania,

  • Cierpienie emocjonalne,

  • Kryzys w związku;

  • Trauma,

  • Zależność, uległość, 

  • Rozwój umiejętności społecznych, komunikacyjnych i emocjonalnych,

  • Obniżony nastrój, 

  • Trudności wychowawcze i rodzinne;

  • Doświadczanie przemocy;

  • Problemy w komunikacji - relacjach zawodowych, rodzinnych, partnerskich;

  • Osamotnienie, poczucie straty, pustki, zerwanych więzi;

  • Trudności okołoporodowe, terapia wspierająca więzi;

  • Kryzysy życiowe;

  • Problemy i konflikty w związkach;

  • Trudności w wyrażaniu emocji, w regulacji emocji,

  • Trudności z zaufaniem;

    Konsultacja psychologiczna trwa 50 minut.

    Wizyta domowa w nagłych wypadkach.

    Pracuję zgodnie z Kodeksem Etyczno-Zawodowym Psychologa. 

więcej O mnie

Zakres porad

  • Psychologia dzieci i młodzieży
  • Poradnictwo psychologiczne
  • Psychologia kryzysu
  • Psychologia kryzysu
  • Psychotraumatologia
  • Terapia krótkoterminowa
  • Psychologia par
Pokaż więcej

Pacjenci których przyjmuję

Dorośli
Dzieci

Usługi i ceny

  • Konsultacja psychologiczna

    Od 200 zł

  • Poradnictwo dla rodziców

    Od 200 zł

  • Poradnictwo psychologiczne

    Od 200 zł

  • Poradnictwo rodzinne

    Od 200 zł

  • Terapia indywidualna - kolejna wizyta

    Od 180 zł

Adres

Powiększ mapę otwiera się w nowej karcie
Gabinet Psychologii/Psychotraumatologii ,,Siła Wsparcia'' mgr Anna Pietruch

Generała Tadeusza Kościuszki 11, ul. Kościuszki 11, 25-310 Kielce

Dostępność

W tym gabinecie nie można umawiać wizyt przez internet

Typy przyjmowanych pacjentów

  • Pacjenci prywatni (bez ubezpieczenia)
Powiększ mapę otwiera się w nowej karcie

Opinie pojawią się wkrótce

Napisz pierwszą opinię

Jesteś już po wizycie u mgr Anna Pietruch? Daj znać, co myślisz. Inni pacjenci będą wdzięczni za pomoc w wyborze najlepszego specjalisty.

Dodaj swoją opinię

Odpowiedzi na pytania

1 odpowiedzi udzielonych przez lekarza na pytania pacjentów na ZnanyLekarz.pl

Pytanie dotyczące kryzys w związku

Dzień dobry! Pół roku temu na portalu randkowym poznałem kobietę i między nami od razu pojawiła się silna chemia. Istniały wprawdzie dwa problemy: odległość (160 km) oraz różnica wieku (ona 52 lata, ja 66), ale tego akurat nie widać, bo ja naprawdę wyglądam na mężczyznę młodszego o 20 lat. Tak samo było zresztą w seksie: ku jej wielkiemu zdumieniu (ona ma duży temperament) nasze łóżkowe potrzeby okazały się zbieżne. Przez ponad dwa miesiące nasza relacja opierała się prawie wyłącznie na seksie, który wg mojej partnerki był perfekcyjny.
Jak bardzo była zadowolona widziałem to zresztą po jej reakcjach fizjologicznych. Czuła się całkowicie spełniona i szczęśliwa - wielokrotnie mi to okazywała.
Przyjeżdżałem do niej wieczorami dwa/trzy razy w tygodniu i rano wracałem do domu.
Jednakże ja zacząłem się coraz bardziej emocjonalnie angażować. Mówiłem jej więc, że nie chcę być tylko kochankiem (czułem się jak bohater filmu „Nocny kowboj”), lecz zależy mi na trwałym związku, że chcę zostać jej życiowym partnerem, wprawdzie z uwagi na moje obowiązki zawodowe nadal na odległość. To powodowało jej niechęć i „chłodzenie” naszej relacji, a nawet groźby zerwania. Powtarzała, ze ona nie jest jeszcze na to gotowa, bo przede wszystkim miała traumatyczne doświadczenia z byłym mężem i nie potrafiłaby obdarzyć mnie zaufaniem, a ponadto nie może (poza nocami) poświęcić mi czasu, bo oprócz pracy podjęła wyższe studia oraz pomaga córce w wychowaniu wnuków. To wszystko była prawda i ja doskonale rozumiałem, że na razie tak musi być. Pewnego razu powiedziała mi, że konsultowała całą sytuację ze swoimi córkami i one oceniają to bardzo negatywnie. Z tego co się dowiedziałem, wynikało, że córki robią wszystko, aby zniechęcić matkę do kontynuowania naszej relacji. Miedzy nami rosło napięcie. Jednakże pod koniec listopada sytuacja zmieniła się radykalnie na lepsze - powiedziała mi, że to za radą jej zaufanej przyjaciółki. I tak, nie były to już tylko noce: poznałem jej przyjaciół i niektóre osoby z jej rodziny; chodziliśmy do kina i na zakupy. Było naprawdę cudownie. Zaczęliśmy wreszcie rozmawiać o naszej dalszej przyszłości. W jej zachowaniu widziałem coraz większe emocjonalne zaangażowanie. Słyszałem już zresztą wcześniej, jak mówiła do koleżanki, że na nowo układa sobie życie. Niestety cudowny był tylko tydzień. Kiedy bowiem poprosiłem ją o zaproszenie mnie na Wigilię (ja sam jak palec – moja córka daleko za granicą, brak innych bliskich) jej reakcja była bardzo nieprzyjemna, wręcz agresywna. Wszystko zmieniło się o 180 stopni. Zacząłem jednak naciskać i przypomniałem jej, że jeszcze w październiku obiecała mi wspólne Święta. W rezultacie – po ostrej kłótni - oświadczyła mi, że między nami to koniec, ponieważ ona chciała tylko luźnej relacji a nie poważnego związku.
Od połowy grudnia właściwie się nie widujemy. Mój przyjazd do niej przed Świętami skończył się awanturą i jej fizyczną napaścią na mnie. Ale w Święta byłem u niej w pracy i dałem jej prezent; była bardzo zadowolona, serdeczna i okazywała mi mnóstwo czułości – całowaliśmy się, przytulaliśmy. Wydawało mi się, że jesteśmy pogodzeni. Niestety po Świętach zadzwoniła i powiedziała mi o definitywnym zerwaniu. Od tamtej pory wszystko jest dla mnie niejasne. Ona, kiedy ma dobry humor, daje mi do zrozumienia (przez telefon), że jak tylko ochłonie, to „będzie dobrze”. Ale kiedy się pokłócimy, to znowu zrywa i jest przy tym strasznie agresywna, ordynarna – jak zaproponowałem spotkanie. Ja bardzo to przeżywam, bo ją kocham i myślałem o naszej przyszłości. Nie wiem, co jest powodem całej tej sytuacji. Ona mówi, że „ już nie chce żadnego faceta i chce być sama”. Ale ja czuję, że nie o to chodzi, chociażby dlatego że ona uwielbia seks. Ona jeszcze teraz podkreśla, ze seks ze mną jest doskonały (mam wrażenie, że stosuje manipulację i karze mnie jego brakiem).
Czy zatem chodzi o:
- jej lęk przed bliskością, na której bardzo mi zależy
- zmiany hormonalne wywołane menopauzą albo o chorobę, o której mi nie mówi
- jednoznacznie negatywną postawę jej córek.
Jedyny zarzut, jaki mi stawia, jest taki, że ja „za bardzo naciskałem na stworzenie związku i ona poczuła się przytłoczona”. Nie wiem, co mam teraz robić. Bardzo mi na niej zależy, ale chciałbym też zadbać o swój psychiczny dobrostan. Czy zatem mam liczyć na to, że ona ochłonie i jak mówiła „będzie dobrze”, czy lepiej nie czekać - jak najszybciej definitywnie się wycofać i spróbować szczęścia gdzie indziej. Chciałbym wreszcie podjąć ostateczną decyzję, ponieważ przeżywam silny stres i nie mogę normalnie funkcjonować.
Dlatego proszę o radę.

Z tego co Pan opisuje, nie można udzielić jednoznacznej odpowiedzi, ponieważ nie znana jest przeszłość partnerki i nie wiadomo do końca co jest przyczyną zachowań, które powyżej zostały przedstawione. Sprawa ta może wymagać czasu. Wiele zależy od tego, co chce druga strona. Proszę pamiętać, że Pana zaangażowanie nie musi oznaczać zaangażowania partnerki. Zawsze trzeba wysłuchać relacji drugiej strony. Jeśli Panu bardzo zależy na związku z osobą o której Pan pisze, to może pomogłoby wspólne udanie się do psychologa i skorzystanie z poradnictwa psychologicznego, czy też konsultacji. Osoby korzystające z pomocy specjalisty, często po jednej wizycie mówią, że wiele im się rozjaśniło.
Pozdrawiam serdecznie i życzę, żeby wszystko się poukładało. Ma Pan wiele do przemyślenia.

mgr Anna Pietruch

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.

Najczęściej zadawane pytania